Blog > Komentarze do wpisu

Dzieci w nie-wegańskim świecie

Wpis gościnny

Dzieciom nie mówimy prawdy o tym, z czego naprawdę składa się ich obiad. Oględnie wspominamy, że zwierzęta dają mleko, skórę, jaja, mięso. Czy jednak zastanawiamy się nad tym, co mówimy? Pokażcie mi zwierzę, które dobrowolnie oddaje swoje życie. Podobnie jak my cenimy nasze życie, tak i one cienią swoje. Żadne zwierzę nie idzie do rzeźni dobrowolnie. Jest przerażone, bo wie, co się z nim stanie. A potem jest zabijane i przeżywa straszne męki. Próbuje szamotać się, uciekać, ale nic nie może już zdziałać. Jego los został przesądzony. A zwierzęta, które hoduje się na farmach w okrutnych warunkach, stłoczone, okaleczane. Czy patrzyliście w oczy tych zwierząt tuż przed ich zabiciem? Jest w nich lęk i błaganie o litość. Zachowują się podobnie jak my w chwili zagrożenia. Krzyczą tak głośno jak potrafią, ale ich głosik jest słaby. Niektóre nie wydają głosu jak np. ryby, łapane w sieci lub na wędkę. Nie znaczy to, że nic nie czują. One cierpią w ciszy, inaczej nie potrafią.

Dla dzieci organizuje się różne wycieczki, żeby zapoznać je ze światem - na działkę, do sadu, na pole, do lasu itd. Dlaczego jednak nie zaprowadzimy ich do rzeźni, na farmy hodowlane, przecież stamtąd pochodzi mięso, które jedzą codziennie? Dlaczego nie pokazujemy, nie uczymy dzieci, jak zabijać zwierzęta, skoro jedzenie mięsa jest tak powszechne i podobno konieczne do życia? Dlatego, że gdy powiemy im prawdę i pokażemy im, co się dzieje w rzeźniach, już nigdy nie tkną mięsa. Są wrażliwe i mają nieskażone żadnymi dogmatami sumienia.

Nie kwestionujemy pewnych zachowań, bo tak postępuje większość. I tutaj muszę zacytować mojego ulubionego poetę, Rabindranatha Tagore: Mięso udaje się nam przełykać jedynie dlatego, że nie myślimy o okrucieństwie i grzechu, jakiego się dopuszczamy. Okrucieństwo jest fundamentalnym grzechem, bez względu na argumenty i rozróżnienie. Jeśli tylko nie pozwolimy sercu, by stało się nieczułe, jego protesty przeciwko okrucieństwu są zawsze wyraźnie słyszalne; a mimo to dopuszczamy się ciągłych okrucieństw z łatwością i radością, wszyscy z nas – a ktokolwiek nie przyłączy się, nazywany jest dziwakiem.

W głębi duszy wszyscy wiemy, że nie należy zabijać, ale uważamy, że my przecież nie zabijamy. Nie zabijamy, bo ktoś robi to za nas. Zabijanie wliczone jest w cenę mięsa. Chociaż jest ona nie adekwatna do zużytych zasobów, nie mówiąc o dewastacji środowiska, ponieważ przemysł ten jest szczodrze dofinansowywany przez rząd, pieniędzmi pochodzącymi z naszych podatków.

W miejscach sprzedaży mięsa umieszcza się plakaty z uśmiechniętymi zwierzętami. Oczywiście jest to absurd, dekoracja dla naszego iluzorycznego życia w niewiedzy o cierpieniu tych istot, których rozkładające się szczątki kupujemy sobie na obiad.

Prościej jest wybrać dietę wegańską, dającą nam zdrowie, energię i wewnętrzny spokój. Wtedy możemy otwarcie powiedzieć dzieciom, z czego składa się ich obiad. Możemy zabrać je na wycieczkę na farmę, na której uprawia się organiczne warzywa. Takie dzieci wyrosną na wrażliwych, prawych i dojrzałych psychicznie członków naszego społeczeństwa, na ludzi, którzy nie żyją w zakłamaniu i iluzji plakatów z uśmiechniętymi kurczaczkami wystającymi z kanapki, które proszą: obudźcie się, otwórzcie swoje serca, pomyślcie logicznie, miejcie odrobinę empatii wobec zwierząt.

sobota, 23 stycznia 2010, iveggy

Polecane wpisy

  • Dlaczego moje maleństwo jest na diecie wegańskiej

    Tłumaczenie artykułu Charlotte Singmin " Why My Baby Follows a Vegan Diet" (Huffingtonpost Canada)  Powiem wprost, nie piszę te

  • Sistah Vegan

    A. Breeze Harper, absolwentka Harvardu, autorka książki "Black Female Vegans Speak on Food, Identity, Health, and Society" (Wypo

  • Weganie są fajni

    Kathy Divine z Australii napisała książkę pt. Vegans Are Cool (Weganie są fajni) , którą udostępniła bezpłatnie w wersji e-book. Książkę można zamówić, wysyłaj

Komentarze
Gość: gatek, *.tomaszow.mm.pl
2011/12/30 21:59:55
powinno się uświadamiać dzieci skąd pochodzi ich kotlet, jednak jeśli dziecko dowie się skąd pochodzi to co ma na talerzu i będzie widziało jak rodzice to jedzą, może znienawidzić nawet rodziców. Jeśli jest się w związku gdzie oboje są weg(etari)anami jest ok, ale jeśli tylko jedna osoba, ciężko jest podjąć taką decyzję.
Nie mam jeszcze dzieci, ale właśnie jestem w takim związku i kiedy czasami zastanawiam się nad małżeństwem i dziećmi, wiem że nie będę ich zmuszać do niejedzenia mięsa, pokazanie dziecku skąd bierze się kotlet a potem wytłumaczenie mu dlatego jego tatuś go je wydaje mi się niemożliwe
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm