Blog > Komentarze do wpisu

Wielkie żarcie mięsa



Wielkie żarcie mięsa... czyżby Gazeta Wyborcza obawiała się przemysłu mięsnego? Artykuł, który ukazał się w Gazecie Wyborczej 22 kwietnia pod tym tytułem nie jest spójny; mówiąc o cierpieniu zwierząt, przekonuje nas jednak do jedzenia mięsa zwierząt, które "lepiej traktowano" za życia.  

 W papierowym wydaniu Gazety Wyborczej, artykuł zaczyna się tak:

Gdyby zamiast pasz dla zwierząt uprawiać zboże dla ludzi, można by nim nakarmić  ponad miliard z nas.

 Na pierwszy rzut oka, ten podtytuł sugeruje, że gdybyśmy przeznaczyli zbiory, które zostają przetworzone na paszę, dla konsumpcji ludzkiej, to moglibyśmy tym jedzeniem nakarmić miliard ludzi, czyli dokładnie tyle, ile głoduje na całym świecie. Oczywiście, jeśli zabierzemy paszę zwierzętom, będziemy musieli zmienić dietę z mięsnej na roślinną.

 Ten sam artykuł tej samej autorki w internecie na stronie Gazety Wyborczej zaczyna się tak:

Możesz tak ułożyć swoją dietę, żeby zwierzęta, które zjadasz przeżyły swoje życie w godnych warunkach. I wcale nie musisz zostać jaroszem. (link)

Z tego podtytułu wynika, że wcale nie musimy przestać jeść mięsa.... Problem głodu? Tak naprawdę to przecież nie u nas.
Sam artykuł zawiera bardzo dużo informacji, pokazuje okrucieństwo dzisiejszego przemysłu hodowlanego. Jednak w podtytule i w niektórych fragmentach artykułu nadal czytamy: nie trzeba zostać jaroszem...? Oczywiście, że nie. Jarosz ma na swoim sumieniu taką samą ilość cierpienia co mięsożerca.  Krowy mleczne, które przez kilka lat wyzyskuje się i trzyma w tragicznych warunkach, następnie przeznacza się na mięso. Tak więc, jeśli ktoś uważa, że picie mleka nie przyczynia się do śmierci zwierząt, niech to sobie jeszcze raz przemyśli. Bez zapotrzebowania na mleko i mięso, nie mielibyśmy farm hodowlanych. Ale zaraz, co by się stało, gdyby nikt nie jadł mięsa, ale wszyscy pili mleko? Bez zapotrzebowania na samo mięso, nadal istniałyby farmy przemysłowe dla krów produkujących mleko.

Jednak krowa daje mleko tylko wtedy, kiedy ma młode. Mleko, jak u wszystkich ssaków, jest przeznaczone dla młodziutkiego zwierzęcia. Czyli gdyby nikt nie jadł mięsa, to i tak trzeba by zabijać młode byczki, bo one nigdy nie będą produkować mleka. A co gorsza, byłyby konkurencją do "naszego" (ale tak naprawdę to 'ich') mleka.
A teraz powiedzmy kilka słów o samych krowach. Stoją one rzędem podłączone nonstop do maszyn ściągających mleko. Tęsknią za swoim cielakiem, którego brutalnie im zabrano i zarżnięto na cielęcinę. Podaje im się hormony, żeby sztucznie wydłużyć okres produkcji mleka. Podaje im się antybiotyki, aby nie chorowały ze stresu i brudu. Są kopane, bite i kiedy już schorowane nie dają wystarczającej ilości mleka, zawozi się je do rzeźni, gdzie często skopuje się je z wysokich ciężarówek i na połamanych nogach idą pod nóż.
Smaczne mleko? A masło, przecież jak tu żyć bez masła? Najlepiej w ogóle nie myśleć o tym. Bo wtedy może nie będzie tak  dobrze smakowało. Och, ale poczekaj, zapomniałam dodać, że w mleku i maśle jest mnóstwo wydzieliny ropnej, która z zainfekowanych nadwyrężonych wymion dostaje się prosto do mleka. Smacznego.
Czy krowy mleczne są hodowane na farmach przemysłowych czy w małych gospodarstwach, cały proces jest podobny. Zawsze odbiera im się cielaki i zawsze są skazane na łaskę "gospodarza". Codziennie widzę takie "ekologocznie" hodowane krowy, które nie mają nawet schronienia, kiedy pada deszcz czy grad, ani nie mają cienia, kiedy pali słońce.

Wracając do artykułu, może powinnam powiedzieć, że dobrze, że ukazują się  jakiekolwiek wiadomości na ten temat. Z drugiej strony, zamiast propagowania jedzenia mięsa z hodowli ekologicznych, może ktoś powinien napisać rozsądny artykuł o zdrowym wegańskim sposobie odżywiania się, który pozwoli na eliminację głodu, zatrzyma emisję większości gazów cieplarnianych i naprawdę zlikwiduje nieopisane niepotrzebne cierpienie zwierząt - cierpienie, które sprawia, że czuję wstyd, że należę do rasy ludzkiej.

 



wtorek, 28 czerwca 2011, iveggy

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Irek, *.ip.netia.com.pl
2011/06/28 09:55:26
Dla mnie wymowa artykułu jest jasna i pozytywna - skłania aby zrobić pierwszy krok - nie musisz od razu stać się weganinem - możesz po prostu ograniczyć znacznie jedzenie produktów pochodzenia zwierzęcego, w ten sposób zrobisz już wiele dla środowiska i zwierząt. Ja bardzo się cieszę, że w końcu ktoś mainstreamowych mediach nie straszy anemią tylko przedstawia dokładnie te same argumenty, które mnie 12 lat temu skłoniły do wegetarianizmu, oraz ograniczeniu spożycia nabiału do minimum.
-
Gość: monia, *.adsl.inetia.pl
2011/06/28 20:18:30
Zapewne dobrze, ze ktoś w ogóle napisał o produkcji zwierzęcej, aby uświadomić ludziom z czym wiąże się konsumpcja mięsa, ale tekst: ,,Możesz tak ułożyć swoją dietę, żeby zwierzęta, które zjadasz przeżyły swoje życie w godnych warunkach'' trąci hipokryzją. Jak można zapewnić komuś godne życie, jeśli zakłada się jego eksploatację i zabicie? Jedyne godne warunki dla zwierząt to albo życie na wolności, albo w ostateczności w przyjaznych przytuliskach, jeśli na wolności żyć już nie mogą. Ludzie, którzy mydlą oczy konsumentom, że mordowanie zwierząt może być łagodne, humanitarne, czy że zwierzęta lepiej traktowane nie czują strachu i bólu przy zabijaniu, szukają usprawiedliwienia dla okrucieństwa i próbują zamienić jedno zabijanie drugim. Naprawdę, jeśli chcemy poprawić swoje zdrowie i los innych istot, to po prostu nie jedzmy artykułów pochodzenia zwierzęcego.
-
2011/06/28 22:46:48
Jestem wegetarianką i jem bardzo mało nabiału. Ale pojawia się on w moim domu, bo nie ukrywam, że ciężko prowadzić dziecko wegańskie poprzez polskie przedszkola i szkoły. Nie jestem radykalna mimo iż boli mnie że cierpią zwierzęta. Wojowaniem, krzykiem, sarkazmem i przymuszaniem nic się nie uzyska. Dlatego cieszy mnie każdy dzień bez mięsa wśród znajomych.
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm