Blog > Komentarze do wpisu

"Surowy weganizm wyleczył mnie z artretyzmu"

 

Poniżej tłumaczenie ciekawego artykułu na temat wpływu surowej diety na bóle artretyczne oraz szkodliwego wpływu szczepień na dzieci i młodzież.

Raw Food Diet Has Cured My Arthritis (By Claire Collins) 

Kiedy rodzina Daniels'ów gromadzi się wokół stołu obiadowego, scena wydaje się bardzo typowa. Wieczorny posiłek z bliskimi, czas na wspólne jedzenie i rozmowę.

Ale jest jedna istotna różnica. Mama Jatinder, mąż Derek i trójka dzieci, Raman, 17, Priyanka, 13 i 7-letni Mohan odżywiają się żywnością surową. Uważają oni, że ta niezwykła dieta uratowała życie Jatinder i zmieniła los całej rodziny.

"W wieku 16 lat zdiagnozowano u mnie reumatoidalne zapalenie stawów i lekarze powiedzieli, że moja przyszłość nie wygląda dobrze." -mówi Jatinder, zdrowa 45-latka.

"Powiedzieli mi, że jeszcze jako nastolatka mogę skończyć na wózku inwalidzkim, że będę znosić różne stopnie ciągłego bólu przez resztę mojego życia, a ze względu na agresywne leki, może nie będę w stanie mieć dzieci. To było jak wyrok śmierci.

Ale spójrzcie na mnie teraz! Jestem mamą trójki, doskonale mogę się poruszać i nie znoszę agonii, jakiej doświadczałam przez wiele lat. A to wszystko zawdzięczam mojej surowej żywności i nisko toksycznemu stylowi życia."

Nastoletnie lata Jatinder w Nottingham przepełnione były frustracją i niepewnością z powodu sztywności w stawach i bólu po niekończących się testach, kiedy została zdiagnozowana.

"Byłam zdrowa do 13 roku życia, zanim w szkole zaszczepiono mnie przeciwko różyczce." - wspomina Jatinder.

"Za raz po szczepieniu moje zdrowie raptownie się pogorszyło. Nagle w ogóle nie mogłam uprawiać sportu. Byłam ciągle zmęczona i regularnie w ciężkim bólu.

Były dni, kiedy nie mogłam chodzić, ani ubrać się, ani wykąpać. Czasami moja szczęka była tak sztywna, że nie mogłam nic jeść, niekiedy tylko zupę."

Przez 6 miesięcy Jatinder chodziła raz w tygodniu do szpitala na zastrzyki w stawy, jednak artretyzm się pogarszał, a stawy dłoni i kolan zaczęły się deformować. Ogarnęły ją ciemne myśli.

Wspomina: "Zastrzyki nie przynosiły natychmiastowej ulgi i czułam samotność, gniew i żal. Starałam się zrobić maturę, ale nie mogłam nawet unieść moich książek...

Mój stan pogarszał się w czasie zimy. Zimny wiatr przewiewał moje kości i to była agonia.

Wpadłam w głęboką depresję. (…)"

Pomimo ciągłego bólu, Jatinder postanowiła żyć normalnie i w wieku 21 lat pojechała do Londynu, by studiować informatykę.

"Kiedy wstąpiłam na uniwersytet, już powinnam była chodzić o lasce, ale nie używałam jej, z powodu własnej dumy. Czułam się słaba, ale postanowiłam, że będę niezależna."

Derek, 43-letni programista komputerowy, pamięta trudności, z jakimi borykała się jego przyszła żona, kiedy spotkali się na studiach.

Wspomina: "Czuła ból, kiedy szła dłużej niż pięć minut. Byłem bezradny i rozpaczliwie chciałem ulżyć jej cierpieniu.

Było dla nas jasne, że leki przeciwzapalne, które brała, przynosiły małą korzyść. W rzeczywistości, efekty uboczne, takie jak wrzody żołądka i oślepiające bóle głowy, sprawiały, że czuła się gorzej. W pełni poparłem jej decyzję o odstawieniu ich pięć lat później."

Pobrali się rok po tym, jak przestała brać leki i Jatinder postanowiła dojść do ołtarza samodzielnie.

Wspomina: "Dni, w których nie mogłam w ogóle chodzić, było coraz więcej i kulałam coraz częściej. Ale w żadnym wypadku nie mogłam pozwolić na to, aby moja choroba przeszkodziła mi mieć idealny ślub. Zablokowałam ból, podniosłam głowę i powoli podeszłam do mojego przyszłego męża. To było bardzo emocjonalne."

Jatinder i Derek zamieszkali w Londynie i Raman urodził się rok później. Ale małe dziecko oznaczało nowe trudności dla Jatinder.

Wyjaśnia: "Lekarze ostrzegali, że będę mieć trudności z poczęciem z powodu lekarstw, jakie zażywałam, więc Raman był wyjątkowy, ale opieka nad nim była największym wyzwaniem w moim życiu. Normalne obowiązki, które dla nowych mam są zwyczajne, jak kąpanie dziecka, były dla mnie jak wspinanie się na górę. Ale nie miałam innego wyboru, jak tylko sobie z tym jakoś radzić."

Ich drugie dziecko Priyanka urodziło się cztery lata później i w wieku 8 tygodni zachorowało na przewlekłą egzemę i astmę. Brak snu i stres spowodowały pogorszenie stanu Jatinder.

Mówi o tym tak: "Zaczęłam myśleć, że już nie dam rady. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że dożyję 40-tych urodzin, i szczerze mówiąc, w jakimś sensie nie chciałam, jeśli miałam dalej żyć w ciągłym bólu. Uważałam, że będzie coraz gorzej."

To właśnie w tym mrocznym okresie Derek odkrył dzięki internetowi styl życia oparty na surowej żywności.

Czytał twierdzenia, że z natury powinniśmy jeść surowe jedzenie, i że nienaturalne jest spożywanie gotowanych lub przetworzonych pokarmów.

Jatinder wyjaśnia: "Długoterminowe spożywanie przetworzonej żywności doprowadzi do zatrucia lub toksemii - tzn. że organizm zostanie przeciążony trucizną.

Te szkodliwe toksyny znajdują się wszędzie - w naszym otoczeniu, w oczyszczanej wodzie, w nieekologicznych owocach i warzywach oraz w żywności gotowanej.

Ludzie będący na surowej diecie uważają, że takie choroby jak rak, cukrzyca i artretyzm są często wynikiem zatrucia organizmu i można im zapobiegać lub znacznie ulżyć za pomocą surowej diety."

Jatinder mówi, że już dawno rozumiała wpływ żywności na zdrowie, ale pomysł jedzenia tylko surowej żywności wydawał się niemożliwy.

"Przestałam jeść pszenicę dużo lat wcześniej, bo zauważyłam, że mąka pszenna powodowała zaognienie stawów, a rok wcześniej zostałam weganką z podobnych powodów." - mówi.

"Nie byłam jeszcze na wózku inwalidzkim właśnie dzięki mojej diecie i generalnie pozytywnemu nastawieniu. Wierzyłam, że żywność może mieć cudowny wpływ na zdrowie, ale nie wierzyłam, że mogę podjąć tak drastyczne kroki."

Kiedy Jatinder zaszła w ciążę z najmłodszym synem Mohanem w wieku 37 lat, wiedziała, że musi zrobić coś, by poprawić swoje zdrowie.

Tak więc, w drugim miesiącu ciąży zmieniła dietę na 100 procentowo surową - na jeden tydzień. Wspomina: "Miałam biegunkę, ale czułam korzyści i mniejszy ból. Wróciłam do 50 procent gotowanego - aż do następnego lata, kiedy cała rodzina zaczęła detoks".

Rodzina przeniosła się do Hiszpanii cztery lata temu, gdzie Jatinder jest konsultantką ds. surowej żywności. Mieszkają w pięknej górskiej wiosce na wybrzeżu Costa del Sol, a dzieci chodzą do miejscowej szkoły.

"Chcieliśmy, aby dzieci dorastały w naturalnym środowisku i wierzę, że słońce jest kolejnym kluczem do dobrego zdrowia." - mówi.

I cała rodzina twierdzi, że surowa dieta jest fajna i smaczna. "Teraz dzieci uwielbiają ją." - Jatinder śmieje się.  - "Istnieje tyle różnych potraw. Robię ciastka, krakersy, słodycze i naprawdę smaczne desery.

Tak samo jak można nauczyć się gotować, można nauczyć się też "nie-gotować". (…)

"Odtrucie organizmu nie jest jedynie zwyczajnym jedzeniem surowej żywności - obejmuje ono świadomość swojego środowiska.

To oznacza zmianę żelu do włosów, pasty do zębów, środków chemicznych używanych do czyszczenia domu, nie używanie chlorowanej wody z kranu - nawet zmianę wzorców negatywnego myślenia. To wszystko wprowadza do naszego organizmu toksyny."

Po 12 miesiącach jedzenia surowej żywności, artretyzm w pełni ustąpił. Jatinder uśmiecha się skromnie: "Teraz mogę chodzić i jeździć na rowerze kilometrami, przygotowywać wspaniałe posiłki i opiekować się moją rodziną. I nic mnie nie boli.

Wszyscy jesteśmy o wiele zdrowsi. Ani ja ani Mohan nie byliśmy jeszcze u lekarza, odkąd on się urodził.

Nie wierzę, że lekarz będzie mnie już leczył na mój artretyzm. Sama się teraz leczę.

(…)



 

Blog Jatindery: http://jatinderdaniels.wordpress.com/2011/05/

piątek, 09 marca 2012, iveggy

Polecane wpisy

Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm