niedziela, 31 stycznia 2010

PETA (Ludzie na rzecz etycznego traktowania zwierząt) mianowała Londyn ”Najbardziej Wege-przyjaznym Miastem Świata roku 2009”:

"Wybraliśmy Londyn nie tylko z powodu liczby restauracji wegetariańskich, ale biorąc też pod uwagę ogromny wybór bezmięsnych dań etnicznych oraz to, że nawet w małych sklepach spożywczych i restauracjach mięsnych dostępne są liczne opcje wegańskie, które są oznaczone na menu i na etykietkach dużą zieloną literą ”V”".

Londyn rywalizował o tytuł najbardziej wegeprzyjaznego miasta z Los Angeles, Nowym Jorkiem, Melbourne i Bombajem.

Burmistrz Londynu Boris Johnson z zadowoleniem powitał wyróżnienie, mówiąc: "W ostatnich latach Londyn wspiął się na szczyt kuchennej ligi, szczycąc się różnorodnością restauracji, która przyprawia o zawrót głowy. Londyn ma szlachetną historię wegetarianizmu, jest to więc świetna wiadomość, że został obwołany najlepszym miastem na Ziemi, pod względem bezmięsnych potraw. My również staramy się rozwijać zamiłowanie Londyńczyków do wszelkich wege posiłków, poprzez zachęcanie ich do zakładania własnych upraw warzyw i owoców.”

Z nagrody także ucieszył się Paul McCartney: "Po 40 latach objazdów po świecie, będąc wegetarianinem, jestem dumny mogąc powiedzieć, że jeśli chodzi o jedzenie, to nie ma to jak w domu."

20:12, iveggy , Newsy
Link
sobota, 30 stycznia 2010

 

Alec Baldwin, znany aktor hollywoodzki, napisał całkiem niezły artykuł w gazecie nowojorskiej, na temat wyzysku zwierząt, w świetle niezwykle nagłośnionej w USA sprawy Micheal’a Vick’a, gwiazdy futbolu amerykańskiego. Vick w 2007r. został skazany na 18 miesięcy więzienia za organizowanie walk psów.

Alec Baldwin ,,Michael Vick: Black Sheep or Scapegoat on Animal Rights?”

Kilka lat temu wziąłem udział w imprezie zbierającej fundusze dla organizacji broniącej praw zwierząt, zorganizowanej przez znane małżeństwo, mieszkające w okolicach Las Vegas. Podobnie jak ja, mąż został wciągnięty we wrota ruchu na rzecz praw zwierząt przez jego drugą połowę, i został oddanym wegetarianinem, poznawszy fakty i opinie ludzi z grup broniących praw zwierząt, dotyczące produkcji i konsumpcji mięsa. Powiedział mi, że jego nawrócenie było szczególnie trudne, ponieważ wyrósł w Teksasie. Zasugerowałem, że nie jedzenie mięsa w Teksasie, to z pewnością szczególny rodzaj bluźnierstwa. Odpowiedział tak: ,,Kurza twarz człowieku. Przywykliśmy do pieczenia na imprezie całego stada, a potem wyrzucaliśmy połowę!" Stałem tam, patrząc na niego bez mrugnięcia powieką przez kilka sekund.

Przypomniałem sobie o tym zdarzeniu, kiedy zobaczyłem, że Michael Vick podpisał kontrakt z Eagles.

Wspierałem i/lub współpracowałem z wieloma grupami obrony praw zwierząt, i lokalnie i na skalę krajową, czy to dając dotacje dla ośrodków adopcyjnych jak North Shore Animal League na Long Island, sprzeciwiając się istnieniu dorożek w Parku Centralnym, będąc gospodarzem imprez zbierających fundusze dla Animal Welfare Society w San Andreas w Kalifornii, czy biorąc udział w filmach dla PETA. Obrona praw zwierząt stała się dla mnie bardzo ważna od momentu, kiedy moja była żona (przyp. Kim Basinger) zapoznała mnie z Ingrid Newkirk i Alexem Pacheco, założycielami PETA (Ludzie na rzecz etycznego traktowania zwierząt). Dowiedziałem się wtedy o testach aut z żywymi zwierzętami przez producentów samochodowych w Detroit, wykorzystywaniu małp i innych zwierząt w medycznych eksperymentach i testach nie tylko leków, ale i maszyn, jedynie po to, aby sprawdzić, na ile dana maszyna powinna być ubezpieczona od wypadków. Dowiedziałem się, jak produkuje się mięso i jak zarzyna się zwierzęta, jak wytwarza się mleko, a dzięki dr Neal’owi Barnard i Physicians for Responsible Medicine (Lekarze na rzecz odpowiedzialnej medycyny), jak otyłość u dzieci i związane z nią choroby gwałtownie wzrosły w ciągu ostatnich 25 lat, ze względu na zubożałą dietę dzieci, uzależnionych od fast food. Dowiedziałem się o przerażającym okrucieństwie wobec zwierząt w cyrkach, ogrodach zoologicznych, rodeo, na wyścigach konnych i wszędzie tam, gdzie zwierzęta są wykorzystywane w celach widowiskowych. Poznanie niewyobrażalnie oddanych dusz jak Pat Derby czy Ed Stewart z PAWS (Performing Animal Welfare Society) zmieniło moje życie.

To, czego dopuścił się Vick, jest oczywiście nieuzasadnione i karygodne. Uważam jednak, że Vick’a, zamożnego i utalentowanego sportowca, który działa otwarcie przed oczami stronniczych fanów, dotknęła niesprawiedliwie wysoka kara, w porównaniu powiedzmy z kierownictwem zakładów pakujących mięso, czy z dyrektorami medycznego laboratorium badawczego, w którym zwierzęta cierpią najokrutniejsze możliwe do wyobrażenia tortury za ścianami i drzwiami, aby ukryć to przed naszymi oczami, a tym samym nie być za to osądzonym. Vick dopuścił się przerażających rzeczy i zasłużył na karę. Odsiedział swoje i zastanawiam się, co dobrego może przynieść wygnanie go i zawstydzanie, nie pozwalając mu stać się przykładem przemiany. Jeśli Vick wraca do swojej prawdziwej formy, jako profesjonalny gracz NFL (Narodowa Liga Futbolowa), może to oznaczać rzeczywisty postęp dla ruchu na rzecz praw zwierząt. A może są ludzie, którzy naprawdę nie chcą podjąć tego tematu? Vick jest jednym człowiekiem, który, wraz z przyjaciółmi, bestialsko torturował i zabił wiele niewinnych psów i nazywał to sportem. W tym kraju każdego dnia, miliony za milionami zwierząt cierpią, doznając codziennego okrucieństwa, żyjąc na farmach przemysłowych, ale my się od tego odwracamy, ponieważ to zwierzę, w przeciwieństwie do psów Vick’a, kończy na grillu, a następnie na naszym talerzu. Zwierzęta, które nie są naszymi domowymi przyjaciółmi, cierpią w taki sposób, że ani wy ani ja tak naprawdę nie chcemy o tym wiedzieć. I w takim kryzysie gospodarczym jak teraz, wsparcie dla grup jak Humane Society of the United States (HSUS) i innych znanych rzeczników obrony praw zwierząt, gwałtownie spada.


Vick jest łatwym celem jako czarny charakter. Ale człowiek, który powinien dawać przykład swoim młodym fanom, jak spędzać wolny czas, nadal może to zrobić. Podarowanie dużej części swoich dochodów jako dotacji dla wybranych grup obrony praw zwierząt wydaje mi się być dobrym początkiem. Mam dla Vick’a listę, kiedy poczuje, że jest już gotowy. Ale zakazać Vick’owi gry, odrzucić go i po prostu go nienawidzić, wiedząc, że jest w pozycji, aby potencjalnie (kładę nacisk na słowo potencjalnie) służyć interesom tych samych grup i jednostek, które obraził najbardziej, byłoby błędem. Zwłaszcza, gdy istnieją przedsiębiorstwa, prowadzące działalność w tym kraju, które torturują i zabijają więcej zwierząt niż tysiąc Michael’ów Vick’ów, i bilety na ich przedstawienia w niedzielne popołudnie są wyprzedane.

 

Vick zasługuje na szansę. Jedną szansę. Tak jak my wszyscy, którzy jemy mięso, pijemy mleko, uczestniczymy w rodeo, chodzimy do cyrku, do zoo i na wyścigi konne, to jednak łatwiej jest nam wręczyć rachunek Vick’owi za te wszystkie nadużycia istniejące w naszym społeczeństwie. Ale pewnego dnia możemy znaleźć się w sytuacji, w której potrzebna nam będzie kolejna szansa. Tak samo jak Michael’owi Vick’owi.

Artykuł pt. Michael Vick  - czarna owca czy kozioł ofiarny grup obrony praw zwierząt, ukazał się w huffingtonpost.

http://www.huffingtonpost.com/alec-baldwin/michael-vick-black-sheep_b_260990.html

19:18, iveggy , Hollywood/znani weganie
Link
piątek, 29 stycznia 2010

Franz Kafka, uważany za jednego z najważniejszych i najbardziej wpływowych pisarzy XX wieku, wybrał dietę wegańską, powodowany współczuciem. Dobrze znana jest opowieść, o tym, jak Kafka, stojąc przed olbrzymim akwarium, pełnym kolorowych pięknych ryb, mówi: ,,Mogę na was patrzeć ze spokojnym sumieniem. Ja was już nie jem.”

08:58, iveggy , Cytaty
Link
czwartek, 28 stycznia 2010

Ethical Awards czyli Nagrody Etyczne przyznawane przez The Observer, a sponsorowane m. in. przez firmę produkującą ekoprzyjazne, wegańskie i nie testowane na zwierzętach środki czyszczące Ecover, oczekują na kandydatów. Rozpoczęto przyjmowanie zgłoszeń na rok 2010. Jest to piąty z kolei rok, w którym specjalnie powołany komitet wybiera najbardziej etyczne i ekoprzyjazne osobowości i firmy. W poprzednich latach nagrodzeni zostali m. in. Ken Livingstone i Caroline Lucas za projekty społeczne.

Lucy Siegle, korespondentka dla Ethical Living Observer’a oraz członkini komisji, powiedziała: ,,Jeszcze nigdy nie było to aż tak ważne, by podejmować pozytywne działania. W nowej dekadzie odbędzie się walka jednostek, społeczności i przedsiębiorstw w imię sprawiedliwości społecznej. Rozczarowanie Kopenhagą ilustruje to, co się dzieje, kiedy zdamy się na polityków. Na szczęście w ciągu ostatnich 12 miesięcy, wielu ludzi dokonało szczególnie ważnych zmian w całym kraju, bez mówienia o tym! W Wielkiej Brytanii mamy fantastycznych działaczy na rzecz etyki i czekamy, aby się do nas odezwali".

Organizatorzy szukają firm i osób, które starają się coś zmienić, które mają innowacyjny sposób patrzenia na kwestie etyczne oraz które tworzą praktyczne rozwiązania istniejących problemów. Można nominować swoich ekoprzyjaznych idoli w następujących kategoriach: lider kampanii roku, polityk roku, internetowy sklep roku i lokalny sklep roku. Wszyscy uczestnicy wezmą udział w losowaniu i będą mogli wygrać: łóżko Warren Evans, zniżkę na bilet kolejowy do Province sponsorowaną przez Explore, zestaw kosmetyków oraz koszyk żywności ekologicznej.

Mick Bremans, z firmy Ecover, powiedział: ,,To zaszczyt, że możemy uhonorować ich pracę, aby popularyzować ekoprzyjazny codzienny styl życia. Oczekujemy interesujących i dających inspirację kandydatów w 2010r.”

Termin nadsyłania kandydatur upływa 12 marca 2010 (https://www.global-research.net/oea/ ), a zwycięzcy zostaną ogłoszeni podczas ceremonii w Londynie pod koniec roku.

http://www.positivenews.org.uk/artman/publish/article_2641.shtml

10:22, iveggy , Newsy
Link
środa, 27 stycznia 2010

Wywiad z Jonathanem Safranem Foerem, amerykańskim autorem książek bestsellerowych.

Przyjdzie taki czas, już w niezbyt odległej przyszłości, kiedy o mięsie będziemy myśleć tak, jak teraz myślimy o papierosach.

Jonathan Safran Foer, autor książek "Everything is Illuminated" (Wszystko jest Oświecone) oraz "Extremely loud and incredibly close" (Nadzwyczaj głośno i nadzwyczaj blisko) przyjechał do Europy ze swoją najnowszą książką pt. ,,Eating Animals” (Jedzenie zwierząt). EVA (organizacja broniąca praw zwierząt) przeprowadziła z nim wywiad w Antwerpii.

Foer to człowiek niski, spokojny, zrelaksowany o inteligentnym wyglądzie. Nosi dżinsy i adidasy, i nie sposób byłoby poznać po nim, że mamy do czynienia z jednym z bożków dzisiejszej literatury młodego pokolenia. I to właśnie dlatego, że jest znany na świecie jako powieściopisarz, ta najnowsza, dokumentalna książka o zwierzętach, zwróciła uwagę i stała się sukcesem.

Poniżej fragmenty wywiadu:

EVA: Napisałeś tę książkę, aby powiedzieć ludziom o tym, skąd pochodzi mięso, które spożywają. Uważasz, że im więcej ludzie będą wiedzieć na temat, skąd biorą się ich steki i piersi z kurczaka, tym mniej osób będzie je jadło. Dziwna sprawa jednak: przemysł mięsny w USA wydaje się myśleć dokładnie odwrotnie. Rzeczniczka przemysłu mięsnego powiedziała niedawno, że jeśli konsumenci zobaczą, kto stoi za ich produktami, nabiorą zaufania i będą je kupować.

Jonathan Safran Foer: To jest nieuczciwe. Przede wszystkim, ona powiedziała: ,,jeśli zobaczysz rolników.” Nie powiedziała: ,,jeśli zobaczysz metody hodowlane". To jest zupełnie coś innego. Oni nie pozwalają ludziom zobaczyć, co tam wyprawiają. Jeśli sami by w to wierzyli, organizowaliby wycieczki poznawcze po farmach przemysłowych, a przynajmniej nie uważaliby za akt terroryzmu próbę wejścia na te tereny.

EVA: Rozumiem, że pytałeś rolników i producentów, czy możesz odwiedzić te miejsca, ale nie pozwolili ci na to?

JSF: Powiedzmy, że wysłałem około 150 listów. Otrzymałem chyba 10 odpowiedzi. Omawiali w nich przepisy dotyczące bezpieczeństwa, powtarzając: ,,nie mamy tego w zwyczaju, przykro nam." Tak więc, to prawda, nikt mnie nie zaprosił do środka.

EVA: Na początku swojej książki napisałeś, że jedzenie zwierząt to sprawa, o której ludzie nie chcą rozmawiać. Jest wielu postępowych, mających dobre intencje ludzi, działających na rzecz szlachetnych celów, dokonujących właściwych wyborów, ale totalnie ignorujących kwestię jedzenia mięsa. Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?

JSF: Tak, spotykam takich ludzi cały czas. Jakie jest wyjaśnienie? Cóż, to nie jest popularne, żeby tym się przejmować. Ludzie mają tendencję przejmować się rzeczami, które są popularne. Po drugie, myślę, że ludzie są świadomi tej sprawy. Im bardziej odporny jest ktoś podczas rozmowy na ten temat, jest to wskaźnikiem, że on wie, iż musi dokonać zmiany albo przyznać się do swojej hipokryzji. Przeważnie oni nie chcą nic zmienić i ignorują problem z nadzieją, że sam zniknie.

EVA: Albo próbują to racjonalizować. Michiko Kakutani, jedna z najbardziej szanowanych krytyków literackich, napisała raczej negatywną recenzję w "New York Times”. Skorzystała z tego samego starego argumentu, zastanawiając się, dlaczego marnujesz tyle energii w trosce o los świń i kur, kiedy, powiedzmy, malaria zabija prawie milion osób rocznie (w większości dzieci).

JFS: To jest dosłownie jedyna negatywna recenzja w USA. Wstyd, że wydrukował ją New York Times. Gdyby ten artykuł oceniono w szkole średniej, dostałby złą ocenę. Jestem pewien, że można znaleźć inteligentne argumenty krytykujące tę książkę, ale nie znalazły się one w tym artykule.

EVA: Wydaje się, że wokół zabijania istnieje coś w rodzaju tabu. Ludzie czują się nieprzyjemnie, jeśli chodzi o zabijanie. Czy to coś znaczy?

JFS: Oczywiście większość ludzi w rzeźniach nie ma problemu z zabijaniem. I musimy sobie zdawać sprawę z tego, że większość ludzi nie ma problemu z zabijaniem zwierząt, mimo że nie chcą być obecni, kiedy to się dzieje, podobnie jak nie chcą być obecni podczas operacji. Istnieje bardzo niewiele osób, którą chcą przyglądać się operacji na człowieku, ale to nie znaczy, że operacja jest zła. Krew, organy, anatomia... to wszystko sprawia, że czujemy się nieswojo.

EVA: Czy twoja książka wpłynęła na jakieś gwiazdy?

JFS: Natalie Portman po przeczytaniu przeszła na weganizm. A Judd Apatow, reżyser takich filmów takich jak Knocked Up i Funny people napisał do mnie takiego e-maila: "pieprzę cię – zrujnowałeś moje życie, uwielbiałem mięso, ale teraz już go nie jem."

EVA: Napisałeś tę książkę, ponieważ chciałeś wyjaśnić swojemu synowi, dlaczego wybierasz do jedzenia to, co jesz. Twoje dzieci są wegetarianami. Co odpowiesz ludziom, którzy mówią, że narzucasz dzieciom tę dietę?

JFS: Każdy to robi. Każdy dokonuje wyboru, nawet jeżeli ich wybór nie jest wyborem.

Źródło: EVA (Ethical Vegetarian Alternative)

Autor: Tobias Leenaert

Data: 2010-01-21

wtorek, 26 stycznia 2010

Wpis gościnny Grażynki P.

Od dziecka widziałam, jak co roku rodzice wieszali słoninę dla sikorek, którym trudno jest przetrwać zimę bez ludzkiej pomocy. Absolutnie wykluczam wieszanie na drzewie fragmentu zabitej świni, ale z drugiej strony żal mi małych sikorek, głodnych w zimowe dni. Próbowałam różnych sposobów – masła roślinnego zmieszanego z siemieniem lnianym i sezamem, orzeszków ziemnych wieszanych na nitce - bez ciekawych rezultatów. Dopiero nowy sposób, o którym dowiedziałam się niedawno, okazał się absolutną rewelacją! Nasiona słonecznika, umieszczone w siatce plastikowej po fasoli czy ziemniakach. Całe drzewo czereśniowe, na którym wiszą karmniczki ze słonecznikiem, cieszy się niesłabnącą popularnością zarówno wśród sikorek jak i ptaków, których wcześniej nie widziałam w tej okolicy, m.in. dzwońców i gili.

Zrobiło się niezwykle wesoło i gwarno przy świergotach radości wdzięcznych pierzastych przyjaciół. Najwyraźniej słonecznik podany w tak atrakcyjny sposób, spodobał się sikorkom najbardziej, za co bardzo dziękuję pomysłodawcy.

09:43, iveggy , Porady
Link
poniedziałek, 25 stycznia 2010

http://truthonearthband.com

Przypadkiem trafiłam na tę grupę rockową o nazwie Truth on Earth (Prawda na Ziemi), złożoną z 3 sióstr, które od dziecka nigdy nie jadły mięsa, wychowane w wegańskiej rodzinie. Grają bardzo fajną muzykę, połączenie stylu współczesnego z latami 60-tymi i 70-tymi. Jak piszą na swojej stronie, tworzą pod wpływem Crosby’ego, Stillsa, Nash’a, Creedence’a Clearwater, Lynarda Skynard, Jethro Tull, Erica Claptona i Carlosa Santany.

Dzięki rodzicom, wpajającym im miłość do wszystkich istot, Tess, Kiley i Serena od wczesnego dzieciństwa występowały podczas imprez zbierających fundusze na najróżniejsze akcje pomocy dla zwierząt.

Nazwa zespołu, treść piosenek oraz ambitna misja zmiany świata oparte są na ideałach Mahatmy Gandhiego oraz Martina Luthera Kinga, Jr. Teksty i muzyka są pisane pod kątem podniesienia ludzkiej świadomości do poziomu, na którym każdy będzie starał się wziąć udział w rozwiązaniu problemów, przed którymi stoi planeta, zamiast być jedynie biernym obserwatorem krytycznej sytuacji. 70% dochodów ze sprzedaży płyt CD jest przeznaczonych na cele charytatywne. Ich muzykę można także ściągnąć za opłatą ze strony iTunes.

08:34, iveggy , Muzyka
Link
niedziela, 24 stycznia 2010


Będąc opiekunami tej planety, do naszych obowiązków należy traktowanie wszystkich gatunków z życzliwością, miłością i współczuciem. To że zwierzęta cierpią wskutek ludzkiego okrucieństwa jest niezrozumiałe. Proszę, połóżcie kres temu obłędowi.

Richard Gere

13:24, iveggy , Cytaty
Link
sobota, 23 stycznia 2010

Wpis gościnny

Dzieciom nie mówimy prawdy o tym, z czego naprawdę składa się ich obiad. Oględnie wspominamy, że zwierzęta dają mleko, skórę, jaja, mięso. Czy jednak zastanawiamy się nad tym, co mówimy? Pokażcie mi zwierzę, które dobrowolnie oddaje swoje życie. Podobnie jak my cenimy nasze życie, tak i one cienią swoje. Żadne zwierzę nie idzie do rzeźni dobrowolnie. Jest przerażone, bo wie, co się z nim stanie. A potem jest zabijane i przeżywa straszne męki. Próbuje szamotać się, uciekać, ale nic nie może już zdziałać. Jego los został przesądzony. A zwierzęta, które hoduje się na farmach w okrutnych warunkach, stłoczone, okaleczane. Czy patrzyliście w oczy tych zwierząt tuż przed ich zabiciem? Jest w nich lęk i błaganie o litość. Zachowują się podobnie jak my w chwili zagrożenia. Krzyczą tak głośno jak potrafią, ale ich głosik jest słaby. Niektóre nie wydają głosu jak np. ryby, łapane w sieci lub na wędkę. Nie znaczy to, że nic nie czują. One cierpią w ciszy, inaczej nie potrafią.

Dla dzieci organizuje się różne wycieczki, żeby zapoznać je ze światem - na działkę, do sadu, na pole, do lasu itd. Dlaczego jednak nie zaprowadzimy ich do rzeźni, na farmy hodowlane, przecież stamtąd pochodzi mięso, które jedzą codziennie? Dlaczego nie pokazujemy, nie uczymy dzieci, jak zabijać zwierzęta, skoro jedzenie mięsa jest tak powszechne i podobno konieczne do życia? Dlatego, że gdy powiemy im prawdę i pokażemy im, co się dzieje w rzeźniach, już nigdy nie tkną mięsa. Są wrażliwe i mają nieskażone żadnymi dogmatami sumienia.

Nie kwestionujemy pewnych zachowań, bo tak postępuje większość. I tutaj muszę zacytować mojego ulubionego poetę, Rabindranatha Tagore: Mięso udaje się nam przełykać jedynie dlatego, że nie myślimy o okrucieństwie i grzechu, jakiego się dopuszczamy. Okrucieństwo jest fundamentalnym grzechem, bez względu na argumenty i rozróżnienie. Jeśli tylko nie pozwolimy sercu, by stało się nieczułe, jego protesty przeciwko okrucieństwu są zawsze wyraźnie słyszalne; a mimo to dopuszczamy się ciągłych okrucieństw z łatwością i radością, wszyscy z nas – a ktokolwiek nie przyłączy się, nazywany jest dziwakiem.

W głębi duszy wszyscy wiemy, że nie należy zabijać, ale uważamy, że my przecież nie zabijamy. Nie zabijamy, bo ktoś robi to za nas. Zabijanie wliczone jest w cenę mięsa. Chociaż jest ona nie adekwatna do zużytych zasobów, nie mówiąc o dewastacji środowiska, ponieważ przemysł ten jest szczodrze dofinansowywany przez rząd, pieniędzmi pochodzącymi z naszych podatków.

W miejscach sprzedaży mięsa umieszcza się plakaty z uśmiechniętymi zwierzętami. Oczywiście jest to absurd, dekoracja dla naszego iluzorycznego życia w niewiedzy o cierpieniu tych istot, których rozkładające się szczątki kupujemy sobie na obiad.

Prościej jest wybrać dietę wegańską, dającą nam zdrowie, energię i wewnętrzny spokój. Wtedy możemy otwarcie powiedzieć dzieciom, z czego składa się ich obiad. Możemy zabrać je na wycieczkę na farmę, na której uprawia się organiczne warzywa. Takie dzieci wyrosną na wrażliwych, prawych i dojrzałych psychicznie członków naszego społeczeństwa, na ludzi, którzy nie żyją w zakłamaniu i iluzji plakatów z uśmiechniętymi kurczaczkami wystającymi z kanapki, które proszą: obudźcie się, otwórzcie swoje serca, pomyślcie logicznie, miejcie odrobinę empatii wobec zwierząt.

piątek, 22 stycznia 2010

.

Zwierzęta są moimi przyjaciółmi, a ja nie jem przyjaciół.

George Bernard Shaw

 

Stałem się wegetarianinem nie dla mojego zdrowia, ale dla zdrowia kur.

Isaac Bashevis Singer

10:15, iveggy , Cytaty
Link
czwartek, 21 stycznia 2010

Znam przemiłą parę, która dosłownie z dnia na dzień przeszła na weganizm. Najpierw ona obejrzała film pt. Earthlings (Ziemianie), ukazujący kulisy przemysłu mięsnego. Potem pokazała film mężowi, który obejrzał go z wielkimi emocjami, przerywał kilka razy oglądanie, nie mogąc znieść informacji i obrazów okrucieństwa wobec zwierząt. Ale obejrzał go do końca i zaraz potem został weganinem. Jak stwierdził: Zostałem weganinem, nie wiedząc, co będę jeść następnego dnia.

Teraz oboje są weganami i propagują weganizm swoim sposobem życia, życzliwością emanującą z każdego ich spojrzenia i uśmiechu. Weganizm to nie jest tylko rezygnacja z mięsa, ale również ze wszystkiego, co powstało w wyniku cierpienia – wyrobów skórzanych, futer, mleka, serów, jaj, etc. Nie można tego nazwać wyrzeczeniem, bo w gruncie rzeczy, wiodąc życie według w pełni ludzkich standardów, otrzymujemy same korzyści: czyste sumienie, wewnętrzny spokój, lepsze zdrowie i dobre samopoczucie. Ale najważniejsze jest to, że ocalamy tych kilkaset zwierząt, które są zabijane dla każdej jedzącej mięso osoby w ciągu jej życia.

http://video.google.pl/videoplay?docid=-7105458742770657802&q=film+ziemianie&total=39&start=0&num=10&so=0&type=search&plindex=0#


08:25, iveggy , Filmy
Link
środa, 20 stycznia 2010

 

Dieta Leonarda da Vinci składała się z chleba, świeżych owoców, zupy z grochu włoskiego, groszku gotowanego w mleku migdałowym i zielonej sałaty, czyli produktów wegańskich, bez składników pochodzenia zwierzęcego.

To że Da Vinci, jeden z największych umysłów wszechczasów, wybrał dietę wegetariańską, powinno nas zmusić do myślenia. Jego niezwykłej inteligencji towarzyszyły wrodzona szlachetność i dobroć. Wzbraniał się przed jedzeniem jajek, uważając, że ze zjedzonych jaj nigdy nie będzie już kurcząt, nowego życia. Miał zwyczaj kupowania ptaków w klatkach od sprzedawców drobiu, które zabierał na wieś i uwalniał. Otwarcie odmawiał jedzenia mięsa podczas wizyt u swoich bogatych klientów, niezależnie od tego, jaką zajmowali pozycję społeczną, mimo że w tamtych czasach nie zjedzenie przyrządzonego na dworze królewskim posiłku mogło być traktowane jako obraza majestatu.

Leonardo da Vinci, twórca słynnej „Mona Lisy” i „Ostatniej Wieczerzy” uważany jest za jednego z największych malarzy i najbardziej wszechstronnie utalentowanego człowieka w historii. Jego niespożyta ciekawość dorównywała jego sile kreatywności. Interesował się niemal wszystkim, anatomią, hydrodynamiką, aeronautyką, inżynierią, matematyką itd. itd. Próbował zgłębić sekrety przyrody, by doskonalić swoje obrazy. Jako inżynier tworzył projekty wyprzedzające ówczesne czasy. Opracował koncepcję helikoptera, czołgu, podwójnego kadłuba łodzi i wiele innych urządzeń. Zajmował się również architekturą, rzeźbą, filozofią i pisarstwem.

Da Vinci przez całe życie podważał dogmaty, odnosił się sceptycznie do dosłownej interpretacji Biblii. Uważał, że świat ożywia boska obecność, boski umysł, który przenika wszechświat, będący przejawem boskiej miłości.

Jeśli człowiek, któremu intelektualnie prawdopodobnie nikt jeszcze nie dorównał, uważał, że należy mieć współczucie dla zwierząt i że jedzenie mięsa jest poniżej ludzkiej godności, to dlaczego nie pójść jego przykładem? Dlaczego wzorować się na najniższym elemencie stworzenia? Dlaczego odżywiać się zwłokami torturowanych i mordowanych istot?

Odzyskamy wewnętrzny spokój, nie biorąc udziału w tej zbrodni.

08:14, iveggy , Hollywood/znani weganie
Link
wtorek, 19 stycznia 2010

Dlaczego kochasz jedne, a jesz inne?

Bostończycy oglądają nowe reklamy sponsorowane przez organizację obrony praw zwierząt Miłosierdzie dla Zwierząt (Mercy for Animals). Kilkadziesiąt miejskich autobusów codziennie wyrusza na ulice, reklamując m. in. takie hasła jak: ,,Ile okrucieństwa można przełknąć?” czy ,,Dlaczego kochasz jedne, a jesz inne?” Kolorowe obrazki i zamieszczone na ogłoszeniach informacje zmuszają ludzi do zastanowienia się nad okrutnym traktowaniem zwierząt hodowanych na farmach przemysłowych. Los zwierząt zabijanych na jedzenie jest porównywany także do ukochanych przez ludzi członków rodziny - psów i kotów. Dwie reklamy ukazują przerażające metody produkcji zwierząt i drobiu na mięso oraz ofiary przemysłu nabiałowego, pokazując zatłoczone klatki i bestialskie traktowanie.

Podobne akcje odbyły się już w Nowym Jorku, Denver, Chicago i Toronto.

http://www.mfablog.org/

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Jak zwykle, organizacja obrony praw zwierząt PETA (Ludzie na rzecz etycznego traktowania zwierząt) wywołała zamieszanie zaskakującym pomysłem, zwracając się do władz miasta Vallejo w Kalifornii o pozwolenie na umieszczenie reklam na patrolowych samochodach policyjnych. PETA uważa, że pomoże niezamożnemu miastu, płacąc za pro-wegańskie reklamy na wszystkich pojazdach policyjnych.

Szef policji miasta Vallejo, Robert Nichelini, powiedział: ,,Wydaje nam się, że przez tę ofertę, PETA pragnie zyskać bezpłatną reklamę we wszystkich środkach masowego przekazu.”

Natomiast członkowie PETA na oficjalnym blogu organizacji napisali: ,,Jeśli szef policji Robert Nichelini pozwoliłby PETA przekazać to przesłanie lokalnej społeczności, bez wątpienia wielu mieszkańców wprowadziłoby zmiany, aby lepiej chronić zwierzęta, środowisko i swoje zdrowie.”

Reklama przedstawia kobietę w pozycji półleżącej, ubraną jedynie w liście sałaty. Slogan brzmi: ,,Sałata służy nam i chroni nas".

,,Władzom miejskim nie wolno reklamować politycznych poglądów (darmowo czy odpłatnie), chyba że zaczęlibyśmy reklamować wszystkie stronnictwa polityczne." powiedział Nichelini.

Nichelini uważa, że jeśli miasto przyjęłoby propozycję PETA, to rezultat byłby taki, że na jednej stronie aut widniałyby ogłoszenia PETA, a na drugiej Stowarzyszenia Hodowców Bydła.

http://www.publicceo.com/index.php?option=com_content&view=article&id=724:petas-risque-offer-to-vallejo-bikini-ads-on-police-cars&catid=151:local-governments-publicceo-exclusive&Itemid=20

07:51, iveggy , Newsy
Link
niedziela, 17 stycznia 2010

 

.

W tym miesiącu odbywa się słynny festiwal indyjskich świętych. Z tej okazji przetłumaczyłam fragment z mojej ulubionej książki pt. Autobiografia Jogina, opisujący święto Kumbhamela 23 stycznia 1936r. Podczas tych uroczystości, Jogananda spotkał świętego mnicha, któremu towarzyszyła lwica, będąca wegetarianką z własnego wyboru. (Opisane w Autobiografii Jogina wydarzenia są autentyczne.)


. W drugim dniu święta, moi towarzysze i ja odwiedzaliśmy różne Aszramy i prowizoryczne chaty, oferując pozdrowienia i słodycze świętym mnichom. Otrzymaliśmy błogosławieństwo od przywódcy Giri - odłamu duchowego zakonu Swami - szczupłego, ascetyczny mnicha z oczami uśmiechających się płomieni. Nasza kolejna wizyta zaprowadziła nas do ośrodka pewnego guru, który od 9 lat przestrzegał ślubów milczenia i odżywiał się wyłącznie dietą frutariańską. Kiedy weszliśmy do środka, zobaczyliśmy na środku sali podium, na którym siedział niewidomy sadhu Pragla Chakshu, głęboko uczony w św. pismach i bardzo szanowany przez wszystkie sekty religijne.

Po moim krótkim wykładzie w języku hindi na temat Wedanty, nasza grupa opuściła zaciszną pustelnię i zawitaliśmy do pobliskiej siedziby innego świętego, Swamiego Krisznanandy. Był to przystojny mnich o rumianych policzkach i silnych ramionach. Obok niego leżała oswojona lwica. Oczarowane urokiem duchowym mnicha – na pewno nie fizyczną posturą – to pochodzące z dżungli zwierzę odmawia jedzenia mięsa na rzecz ryżu i mleka. Swami nauczył to płowowłose zwierzę wypowiadać sylabę "Om" w głębokim, atrakcyjnym pomruku. Lwica - uczennica!


13:36, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
sobota, 16 stycznia 2010

Ja np. kocham małe dzieci, ale nie odcinam im głów, żeby je trzymać w wazonie. (George Bernard Shaw, o kwiatach)

"I love little children too but I don't cut off their heads and stick them in vases." (George Bernard Shaw, on flowers)


Jaka jest różnica między deweloperem a ekologiem?

Taka, że deweloper chce zbudować chatę w lesie, a ekolog już ją ma.


,,To nie zanieczyszczenie szkodzi środowisku. Szkodzą mu nieczyste powietrze i woda".
(
Dan Quayle, były wiceprezydent USA)

 

Podróże samolotem pomagają nam wyglądać dokładnie tak jak na naszym zdjęciu w paszporcie.
(Al Gore)


12:19, iveggy , Różne
Link
piątek, 15 stycznia 2010

"Nie chcę zabrzmieć jak płatna dama do towarzystwa, ale pracowałam z kilkoma atrakcyjnymi panami... Nickiem Cage, Al Pachino... Benem Stillerem i Woody Allenem."

Dowcipna, błyskotliwa długonoga weganka Téa Leoni zdobyła rozgłos pod koniec lat 90-tych. Urodziła się i wychowała w Nowym Jorku. Jej babcią była aktorka kina niemego, polskiego pochodzenia, Helenka Adamowska. Leoni ukończyła szkołę z internatem w stanie Vermont, a następnie studiowała psychologię w Sarah Lawrence College. Przerwała studia i udał się w podróż po świecie. Po powrocie postanowiła zostać aktorką. Otrzymała rolę w serialu Aniołki Charliego. Mimo że serial nigdy nie został wyświetlony w TV, Leoni pozostała w Hollywood. Po kilku latach pracy jako modelka i w reklamach telewizyjnych, zadebiutowała w filmie Dream Girl (1991).

Następnie otrzymała niewielką rolę w Ich wałsna liga (1992). Później wystąpiła w serialach i filmach telewizyjnych oraz kinowych, m. in. Dzień zagłady, Family Man, Park Jurajski III, Spanglish, Dick i Jane: Niezły ubaw, etc.

W 1997 r. wyszła za mąż za Davida Duchovnego, znanego z serialu Z archiwum X, z którym ma dwójkę dzieci. O Duchovnym powiedziała wtedy: "Co mi się najbardziej podoba w małżeństwie? David.” Jesienią 2008r. para rozstała się na rok.

W 2001r. została Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF-u i działa na rzecz chorych na HIV.

Oboje, Leoni i Duchovny, z powodów etycznych są wegetarianami, z tym, że Leoni jest ścisłą wegetarianką czyli weganką.

czwartek, 14 stycznia 2010

Serio, sztuczny miód też robią pszczoły! W naszym współczesnym choć nie cywilizowanym społeczeństwie, utrzymujemy się przy życiu wyłącznie kosztem zwierząt, małych i dużych. W świecie przyrody nazywa się to pasożytnictwem. W świecie ludzi nazywa się to komfortem.

Jak daleko może postępować wykorzystanie innych stworzeń dla potrzeb człowieka? Weganie nie jedzą miodu, bo nie wykorzystują innych stworzeń. Jednak istnieje określenie weganizm + miód, co sprowokowało mnie do napisania na ten temat. Osobiście przestałam jeść miód, kiedy koleżanka mająca przyjaciela hodującego pszczoły, pokazała mi plaster miodu wyjaśniając, że w niektórych komórkach jest miód, a w niektórych larwy pszczół, jednak cały plaster wrzuca się do bębna i odwirowuje się miód. Larwy w plastrze giną. Giną też pszczoły, które podczas zbioru miodu atakują pszczelarza. A hodowle wielkoprzemysłowe miodu to już nadużycie na ogromną skalę. Pszczołom zabiera się często cały miód, bez pozostawienia ilości niezbędnej do przetrwania zimy. Jeśli cała kolonia ginie, to kupuje się nowe larwy i zakłada nową hodowlę. Takie wykorzystywanie stworzeń, będących uosobieniem pracowitości i tak dobroczynnych, zapylających większość roślin, jest okrutne. Bez pszczół świat może przetrwać najwyżej 10 lat, a według Alberta Einsteina tylko 4 lata.

Jest mnóstwo słodkich smakołyków dla wegan – słód z brązowego ryżu, jęczmienny, kukurydziany, syrop daktylowy czy syrop z agawy. Ponadto mamy mnóstwo suszonych słodkich owoców – rodzynki, figi, daktyle. Wiele osób lubi słodkości, a skoro można je uzyskać z roślin, nie ma potrzeby wykorzystywać pszczół. Jedna pszczoła  w ciągu życia produkuje pół łyżeczki miodu.

08:12, iveggy , Wegańskie czy nie?
Link
środa, 13 stycznia 2010

Szlachetne życie Donalda Watsona

Donald Watson urodził się 2 września 1910 roku w Yorkshire w Wielkiej Brytanii, zmarł w Keswick w roku 2005, przeżywszy 95 lat. W roku 1944 Watson stworzył słowo weganizm, skracając słowo wegetarianizm.

Jakie były początki jego weganizmu? Młody Donald jeździł na wakacje do swojego wuja Georga, brata ojca. Wuj zamieszkiwał na wsi i miał gospodarstwo, w którym hodował wiele "pożytecznych zwierząt". Każde z nich coś dawało: krowy dawały mleko, kury dawały jajka, koń ciągnął pług, owce dawały wełnę, a kogut był znakomitym budzikiem, chociaż też sprawował inną funkcję. Donald nie rozumiał, co świnki, które witały go radośnie, mogły dawać, aż do momentu, gdy wuj zaprosił go do oglądania świniobicia. Przebudzenie było gorzkie i okrutne, i miało tylko jedną dobrą stronę, że już w wieku 14 lat Donald stał się wegetarianinem, a rok był 1924!

Rodzice Donalda choć sami jedli mięso, to jednak nie tylko zaakceptowali jego przejście na wegetarianizm, ale zachęcali go do podążania drogą indywidualnego wyboru.

Mając 15 lat, Watson rozpoczął naukę stolarki, którą zawsze kochał, w rodzinnym zakładzie wuja, w pobliskiej wsi. Po uzyskaniu stopnia w tym zawodzie oraz po latach praktyki, uzyskał kwalifikacje nauczyciela tego zawodu i nauczał w szkole w Leicester. Tam udzielał się również w Leicester Vegetarian Society. Donald miał bardzo silny charakter, był abstynentem, nie palił i nie spożywał produktów, które uważał za "toksyczne".

Kolejne wydarzenia w jego życiu są odbiciem jego filozofii życiowej. Będąc pacyfistą, w czasie wojny odmówił służby wojskowej. Był bardzo wrażliwym człowiekiem i obserwował, z jaką brutalnością spotykają się zwierzęta w przemyśle i w hodowli. Te obserwacje zainspirowały go do działania oraz kwestionowania miejsca człowieka w relacji do innych gatunków.

W 1944 r. Watson zrezygnował z prób założenia wolnej od nabiału sekcji w ramach Stowarzyszenia Wegetariańskiego i 1 listopada wraz z żoną Dorothy założył Vegan Society (od tego dnia, co roku, 1 listopada obchodzony jest Światowy Dzień Wegan.) Przez pierwsze 2 lata sam pisał i robił kopie gazetki poświęconej tym kwestiom. Wysyłał ją pocztą do 500 abonentów. Był to początek 60 letniej kampanii na rzecz zwierząt, a stworzone przez Watsona słowo weganizm jest w powszechnym użyciu na całym świecie.

http://en.wikipedia.org/wiki/Donald_Watson

http://www.vegansociety.com/About-The-Society/Hall-of-Fame/Donald-Watson.aspx

http://www.abolitionistapproach.com/media/pdf/donald-watson-interview.pdf

wtorek, 12 stycznia 2010

Nie zjem nic, co chodzi, biega, podskakuje, skacze czy pełza. Jak Bóg mi świadkiem, sam pełzałem przy kilku okazjach, i naprawdę cieszę się, że nikt mnie nie zjadł – Alex Poulos J

http://www.happycow.net/humor.html

Nietoperz stoi do góry głową.

Inne nietoperze patrzą na niego i dziwią się niezmiernie:

- A ty co? Odbiło ci? Czemu nie wisisz głową w dół?

- Trenuję jogę!

Al Gore rozpoczął produkcję mrożonek wegańskich.

Ilu mięsożerców potrzeba, żeby wymienić zarówkę?

Żadnego, oni nie chcą, żeby ich oświeciło.

Weganin spotyka przyjaciela po latach. Ten dowiedziawszy się, że kolega nie je jaj, zaczyna się nabijać: - Hehe, to co ty jesz? Jaja na bekonie ci już nie smakują, ani jaja na twardo? - Każdy je to, czego mu brakuje - odpowiada weganin (dowcip z życia wzięty).

10:56, iveggy , Różne
Link
poniedziałek, 11 stycznia 2010

Rozmawiając z piekarzem, dopytywałam się, czy bułki, które sprzedaje, zawierają jajka. Miał dwa rodzaje pieczywa – zwykłe, bez jajek, i maślane z jajkami.

Zaciekawił się, dlaczego o to pytam. Odpowiedziałam, że nie lubię zabijania, na co on stwierdził, że jajka to nie zabijanie. Naprawdę? Jajko to komórka jajowa i stanowi jedną z faz rozwoju nowego osobnika u wielu gatunków zwierząt, w tym kur. To już mało apetyczne.

Załóżmy, że te jajka są niezapłodnione. Ale teraz zastanówmy się nad procesem produkcji tych jaj, bo nie pochodzą one od kurki nioski, drepczącej po wiejskim podwórku. Zacznijmy od momentu, kiedy na fermach przemysłowych zabiera się jaja specjalnie hodowanym sztucznie zapłodnionym kurom, umieszczonym w długim korytarzyku z ruchomą podłogą, z którego kury zostają wypchnięte natychmiast po zakończonym procesie składania jaj. Jaja te następnie wkłada się do inkubatora, by wylęgły się kurczęta. Co dalej? Na scenę wkracza tak zwana sekserka. Segreguje ona kurczęta wg płci, zachowując osobniki płci żeńskiej jako przyszłe kury nioski, a oddziela osobniki płci męskiej, które jako nieprzydatne dla produkcji jaj zostają… żywcem zmielone lub żywcem wrzucone do wrzątku i przerobione na karmę dla naszych psów i kotów.

Kury nioski w tzw. hodowli klatkowej (jajka w Polsce w 90% pochodzą z takich miejsc) żyją stłoczone w ciasnych klatkach. Przycina im się bardzo czułe, delikatne dzioby bez znieczulenia, spędzają tam 2 lata bez możliwości ruchu, rozprostowania skrzydeł, kalecząc się o klatki, czasem dusząc się między prętami, tracąc pióra.

Kupując jajka lub produkty zawierające jajka wspieramy przemysłową produkcję, przyczyniamy się do przeogromnego cierpienia zwierząt i degradacji środowiska.

Na pewno zapytasz, no dobrze, ale jak nie upiec ciasta na święta czy urodziny? A co z kluskami, jajecznicą, naleśnikami, które są fundamentalną częścią kuchni polskiej? Zapraszam na bloga  http://badzweganinem.blox.pl/ z przepisami kuchni wegańskiej, gdzie jest mnóstwo wypróbowanych przepisów, od jajecznicy z tofu po wegańską rybę w occie i najróżniejsze ciasta.

Tak więc rezygnacja z jajek nie jest aż tak traumatyczna. A może dzięki twojej decyzji kilka kur uniknie losu bolesnego życia w brudnej malutkiej klatce, gdzie musiałyby jeść przetworzone na karmę szczątki zmarłych ze stresu lub choroby towarzyszek. Niewielki krok w stronę współczucia dla innych istot zapewni ci wewnętrzny spokój, uczucie zadowolenia i czyste sumienie. Cóż więcej nam potrzeba?

08:05, iveggy , Dlaczego weganizm?
Link
niedziela, 10 stycznia 2010

 

 

 

 

 

 

 

 

Martha Stewart zmierza w kierunku ekoprzyjaznego stylu życia! Kilka tygodni temu zaprezentowała w TV, jak urządzić bezmięsne przyjęcie z okazji Święta Dziękczynienia, a ostatnio w sklepach pojawiła się jej najnowsza linia ekologicznych środków czyszczących. Godne uwagi jest to, że na etykietkach dużymi literami napisane jest: Nie testowane na zwierzętach i nie zawiera żadnych składników pochodzenia zwierzęcego.

20:06, iveggy , Newsy
Link
sobota, 09 stycznia 2010

Piąta część wywiadu z Wojciechem Eichelbergerem.

Przyjaciel na talerzu czyli zwierzęta są do kochania, nie do jedzenia.

Zwierzęta są do kochania, nie do jedzenia - mówi Wojciech Eichelberger w rozmowie z Renatą Arendt­-Dziurdzikowską

.

Twierdzimy wręcz, że bez mięsa nie da się żyć, że to grozi poważnymi zdrowotnymi powikłaniami.

Znam 30-letnich ludzi, którzy nigdy w życiu nie mieli w ustach mięsa i mają się znakomicie. Ich matki też nie jadły mięsa, będąc w ciąży czy w czasie karmienia. W polskich rodzinach buddyjskich to zwyczajne. To raczej jedzenie zwierząt jest zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia. I ta prawda coraz bardziej się przebija do powszechnej świadomości. Nawet w niektórych gabinetach lekarskich w Polsce można zobaczyć plakaty z piramidą zdrowia, która pokazuje, jak minimalnych ilości mięsa potrzebujemy do życia. Mięso stanowi sam czubek tej piramidy, trzy procent całej naszej diety. Piramidę firmuje Światowa Organizacja Zdrowia. Zasadniczym składnikiem zdrowej diety są zboża, rośliny strączkowe, warzywa i owoce. Ale istnieje ogromny nacisk lobby mięsnego w tę dziedzinę przemysłu zaangażowane są ogromne pieniądze. Lekarze i instytuty naukowe produkują więc od dziesięcioleci dowody i informacje mające uzasadniać konieczność jedzenia mięsa. Wszystko to wygląda na rozpaczliwą próbę podtrzymania koniunktury i uspokajania sumień konsumentów.

 

 

W Polsce 100 tysięcy ludzi deklaruje niejedzenie mięsa. To dużo czy mało?

 

Według mnie mało, zważywszy na to, jak wiele już wiemy o tym, że jedzenie przyjaciół (Bernard Shaw twierdził, że zwierzęta są naszymi przyjaciółmi, a on nie jada przyjaciół) nie wychodzi nam na zdrowie. Dla wielu z nas jednak ciągle niejedzenie zwierząt byłoby wyrzeczeniem ponad możliwości, strasznym bólem, karą.

 

Na spotkaniach z czytelnikami moich książek często słyszę, jakim to wielkim jestem ascetą, bo wyrzekam się jedzenia mięsa. Mówię wtedy, że jest to komplement niezasłużony, że wręcz przeciwnie jestem sybarytą. Nie jedząc mięsa, robię sobie dobrze. Nie czuję żadnego braku. Gdy nasz związek z ziemią, ze zwierzętami jest związkiem miłosnym, wtedy nie jest to żadne wyrzeczenie, lecz najbardziej naturalna rzecz pod słońcem W końcu kto przy zdrowych zmysłach chciałby zjeść swoje dziecko, kochanka lub kochankę? Tak mówi większość osób, które zdecydowały się nie jeść mięsa. Poprawia im się jakość życia, czują się zdrowsze, bardziej w zgodzie ze sobą. Mają spokojne sumienie, bo ich stół nie jest już stołem krwawej i niepotrzebnej ofiary. W dodatku otwiera się bezmiar możliwości dogadzania własnemu podniebieniu. Ludzie nawykli do mięsa są przekonani, że przyrządzenie posiłku z czegoś innego niż mięso jest sprawą skomplikowaną. Wszystko wydaje się tylko dodatkiem do mięsa. Gdy odstawimy mięso, okazuje się, że owe dodatki same w sobie są czymś wspaniałym. Nabierają nieoczekiwanych kolorów i smaków.

 

http://www.eioba.pl/a101345/przyjaciel_na_talerzu_czyli_zwierzeta_sa_do_kochania_nie_do_jedzenia

 

20:40, iveggy , Dlaczego weganizm?
Link
piątek, 08 stycznia 2010

Wpis gościnny Masi S.

W tych pierwszych dniach nowego roku postępuje kontynuacja działań tzw. cywilizowanych ludzi w kierunku dalszego wyniszczania środowiska naturalnego i powolnego tępienia wszystkiego, co żyje w tymże środowisku.

W szwedzkiej prasie czytamy, że 12 tysięcy żądnych krwi myśliwych wyruszyło dzisiejszej nocy, czyli 1 stycznia, na polowania, na które rząd wydał zezwolenie. Można by się spodziewać, że to jest jakieś niesamowite, cudowne rozmnożenie, któregoś ze zwierząt, zamieszkujących lasy. Ale nie, to o wilku mowa, który się wcale zbytnio nie rozmnożył, a wręcz przeciwnie. Owych 12 tysięcy żądnych krwi i podniety, otrzymało pozwolenie na zabicie 27 wilków. Pozostały stan wilków po polowaniu - 210 sztuk. Związek Ochrony Zwierząt natychmiast wystosował protest, a także skierował skargę do Sądu Unijnego, prosząc o zbadanie sprawy pod kątem popełnienia przez rząd szwedzki przestępstwa, z punktu widzenia ochrony środowiska naturalnego oraz ochrony zwierząt.

Powyższe wydarzenie spowodowało masowy protest forumowiczów, grzmiących o niecywilizowanych metodach pozbywania się zwierząt, będących pod ochroną i ‘nielicznych liczebnie’. Podawano za przykład metody z innych krajów, jak np. USA, gdzie dzikie zwierzęta, które podchodzą zbyt blisko osiedli i domów, są przewożone helikopterami na tereny bardziej oddalone od ludzkich zabudowań.

Dla mnie osobiście, to wydarzenie było kolejnym przykładem okrucieństwa, zwłaszcza ten rodzaj zabijania - dla uciechy, statusu, trofeów, dreszczyku. Dlaczego? Jestem weganką.

Co myśli i co czuje myśliwy, gdy kieruje swoją broń na sarnę z małymi? Odpowiedź jest, w większości nic. Znam jednego myśliwego, chociaż, od kiedy jednoznacznie określił się, co do poczucia winy, albo raczej jego braku, mam jednego znajomego mniej. W dzisiejszej rzeczywistości, samemu dokonuje się wyboru, by być myśliwym. Ani strach przed drapieżnym zwierzem, ani głód nie mogą być przyczyną wyboru tej drogi życia, przynajmniej w krajach europejskich. Tak więc kim są ci ludzie, którzy z taką werwą zabijają inne, czujące z stworzenia. Czy zabiliby swojego psa czy kota z taką samą obojętnością?

09:54, iveggy , Polemiki
Link
czwartek, 07 stycznia 2010

 

 

P: Jak poznać, kto w restauracji jest weganinem?

 

 

 

 

 

 


 

 

 

O: To jest ta osoba, która najpierw przez pół godziny rozmawia z kelnerem, po czym zamawia tylko sałatę, z oliwą i octem.


Ilu weganów potrzeba, żeby wymienić żarówkę?

Dwóch, jeden ją zmienia, a drugi czyta listę składników.


Nie jestem weganinem, bo kocham zwierzęta,

jestem weganinem, ponieważ nienawidzę warzyw.


Jaki jest najlepszy sposób, żeby mleko było swieże?

Zostawić je w krowie.

09:09, iveggy , Różne
Link
 
1 , 2
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm