niedziela, 29 listopada 2009

Gościnny wpis Marylki S.

W ciągu ostatnich 2 dni w mediach szwedzkich, oprócz bankructwa fabryki samochodów SAAB, powtarzają się głosy krytyczne w tonie wielkiego zdziwienia i zawodu wobec hodowców trzody chlewnej.

Jak dotąd Szwedzi żyli w błogiej nieświadomości co do warunków życia zwierząt hodowlanych w ich własnej ojczyźnie.

Ogólnie uważano, że gdzieś tam, w nieokreślonych stronach świata, zwierzęta są okrutnie traktowane, ale nie tu, w Szwecji, gdzie są odpowiednie przepisy chroniace zwierzęta.

Jednak w Ministerstwie Rolnictwa nagle jakby powiało chęcią wykazania się, że coś tam się jednak robi, i zarządzono kontrolę warunków życia trzody chlewnej, i jak mniemam, niebawem również innych zwierząt.

Społeczeństwo jakby zamarło w zdziwieniu po obejrzeniu tragicznych obrazków z tych farm hodowlanych.

Świnki zbite w jedno, w wąskim do granic możliwości pomieszczeniu pokaleczone objadają swoich towarzyszy niedoli.

Niestety nie był to tylko jeden przypadek a kilkadziesiąt.

Zwykły Svensson ( w tłumaczeniu zwykły Kowalski) poczuł wolę protestu, czemu dał wyraz w różnych szybkich wywiadach w TV.

Myślicie może, że po rozpatrzeniu ‘za i przeciw’ postanowił przejść na weganizm? Błąd. Svensson przeważnie zastanawia się ciągle czy to wypada kupić szynkę na Święta Bożego Narodzenia oraz czy w proteście nie należałoby jednak kupić ją od zagranicznego dostawcy, który może jest bardziej ludzki.

Pocieszającym faktem jest, że odebrano już koncesje kilku farmerom i planuje się dalsze zaostrzenia, ale tak naprawdę, co to pomoże biednym świnkom?

Jedynym i słusznym wyborem jest zaprzestanie jedzenia mięsa. Tylko to zapewni ludziom dobre zdrowie i czyste sumienie, a zwierzętom pozwoli żyć w pokoju i bez cierpienia.

Bądź weganinem, żyj ekologicznie i uratuj Płanetę!

08:54, iveggy , Polemiki
Link
sobota, 28 listopada 2009

Alicia Silverstone, znana chyba najbardziej z roli w  filmie Clueless (Bez pojęcia), aktywnie bierze udział w akcjach na rzecz zwierząt. W roku 2007 wystąpiła nawet w reklamie dla organizacji PETA (Ludzie na rzecz etycznego traktowania zwierząt) zupełnie nago. W roku 2004 została ogłoszona przez PETA najseksowniejszą wegetarianką roku. Alicia jest weganką od wielu lat. W październiku 2009r. wydała książkę na temat weganizmu pt. "The Kind Diet: A Simple Guide to Feeling Great, Losing Weight and Saving the Planet." (Dieta dobrego serca: Prosty przewodnik do dobrego samopoczucia, zrzucenia nadwagi i ocalenia planety)

Przygarnęła kilka bezpańskich psów, i mieszka z nimi wraz ze swoim mężem, muzykiem rockowym Chrisem Jareckim, w ekologicznym domu, wyposażonym w panele słoneczne i organiczny ogródek, w Los Angeles (USA). Wegetarianką została po wzięciu udziału w zebraniu na temat praw zwierząt. Jak sama powiedziała: ,,Wtedy zrozumiałam, że to ja stanowię problem. Byłam wielbicielką zwierząt, która jadła zwierzęta."

ALICIA, YOU ROCK!



09:29, iveggy , Hollywood/znani weganie
Link
piątek, 27 listopada 2009

 

Ile czasu spędziłeś pracując jako rzeźnik?
11 lat, nie wliczając roku, który spędziłem robiąc to podczas służby wojskowej.

Jakie są, ogólnie mówiąc, najznakomitsze myśli, które pamiętasz z czasów kiedy byłeś rzeźnikiem?
Nie znałem siebie i świadomie, wiedziałem, nie działałem jak istota ludzka.

Jak trafiłeś do zawodu?
Nie wszedłem sam z siebie, zostałem wprowadzony. Mój ojciec mówił mi od wczesnych lat o idei otrzymania pracy i chociaż rankiem próbowałem być w szkole to popołudniu musiałem pracować w sklepie rzeźniczym. Kiedy miałem 14 lat ojciec zachorował i musiałem rzucić szkołę (mimo, że miałem stypendium) ponieważ praca trwała od 6 rano do 23 w nocy.

Opowiedz nam o odejściu ze sklepu rzeźniczego i stawaniu się wegetarianinem...
Wierzę, że każdy prędzej czy później osiągnie przebudzenie, myślę że wychodzi to z serca. To było konsekwencją wejrzenia do wnętrza mojej duszy i rozpoczęcia przemyśleń kim naprawdę jestem. Miałem wiele snów z dzieciństwa, pochodzących z okropnych przeżyć: załadunek jagniąt - ofiar, gdy miałem 9 lub 10 lat. Zajmowałem się owcami jako pastuch z Guadalajary, co polegało na spędzaniu całej nocy zarzynając około 600 jagniąt; jedno z nich było ze mną całą noc, troszczyłem się o nie i bawiłem się z nim aż do momentu gdy nastąpił wstrząs, oni zabrali je ode mnie, powiesili głową w dół i poderżnęli gardło. Sam fakt bycia tam i oglądania tej masowej rzezi jest dla młodego chłopca całkowitym szokiem, zwłaszcza gdy słyszy się głośny głos matek stojących na przeciwko śmierci swoich dzieci. Można również zauważyć reakcję owiec, niektóre są cicho gdy inne próbują uciec biegnąc, one nigdy nie okazują agresywnych zachowań, są bardzo pacyfistycznymi zwierzętami.

Czy rzeź powtarzała się?
Tak, zwłaszcza podczas Świąt Bożego Narodzenia. Tutaj w Madrycie jest dużo rzeźni i rzeźnicy mogą kupować mięso bezpośrednio od nich [w Hiszpanii rzeźnikami nazywa się też osoby zajmujące się wytwarzaniem produktów mięsnych czyli naszych masarzy - dop. red.]. W każdym razie, w innych regionach Hiszpanii, głównie w małych wioskach, nie ma rzeźni i rzeźnicy muszą się zwracać do najbliższego bacy. Kupują owce bezpośrednio u niego i zabijają zwierzęta sami, nawet baca. Pamiętam raz jak pociąg przejechał przez stado owiec i je pozabijał. Wagony roznosiły wnętrzności zwierząt po całych torach aż wiadomość o tym dotarła do wsi i jacyś rzeźnicy z Madrytu przybyli pozbierać martwe ciała z szyn i sprzedali je 5 dni później po niższej cenie.
Kiedy mówimy o rzeźniach to mamy na myśli np. The Legazpi (w Madrycie) z wysoką technologią, stosowanie wszelkich regulacji itp., lub Alca de Henares. Jednak większość mięsa konsumowanego w wiejskich obszarach pochodzi z innych rzeźni. Bez technologii lub nawet takich gdzie zwierzęta są nożem przez rzeźników sprzedających później ich mięso.

To jest zupełnie zaskakujące co mówisz o pasterzach owiec, to burzy typowy obraz bacy...
To prawda, to nie ma nic wspólnego z uroczym pastuszkiem z fletem, lub Piotrem z książki o Heidi. Tym niemniej oni są zwykłymi ludźmi z najbliższej wsi, zimnymi ignorantami bez uczuć, z urazami psychicznymi postępującymi w czasie. Tutaj występuje wysoki procent seksualnych nadużyć wobec zwierząt, wraz z wieloma innymi typowymi nadużyciami.

Opowiedz o procesie przetwarzania mięsa, od śmierci zwierzęcia po otrzymanie mięsa przez konsumenta.
Pamiętajmy, że właśnie zabite zwierzęta są sprowadzane bezpośrednio do rzeźni reprezentującej sieć magazynów lub rzeźnik idzie tam i selekcjonuje mięso, które chcą. Potem podążają ciężarówkami do magazynów gdzie się rąbie mięso (kiedy mówimy o dużych magazynach), zaczynają szykować mięso do podziału i dystrybucji do innych sklepów. W sklepie rzeźnik sam przetwarza mięso i ma tylko jedną przesłankę: osiągnąć jak najwyższy zysk jak najmniejszym kosztem.

Jak się postępuje aby otrzymać potrzebne zyski?
To zależy, każdy ma własne sposoby. Zwykle "świeże" mięso zostaje poddane całkowitemu przetworzeniu oddzielnie od kiełbas, ponieważ mięso używane do kiełbas jest najgorsze i najniższej jakości. "Świeże" mięso, kiedy poleży przez jakiś czas w wielkich lodówkach zaczyna brzydko pachnieć i gnić, wtedy właśnie używa się chemicznych proszków. Mięso umieszcza się w pełnych wody kontenerach i dodaje się proszków, leży całą noc i następnego ranka, po usunięciu wody znów wygląda na świeże. Jeśli chodzi o wołowinę to proszki także są używane, bezpośrednio do mięsa co jest nielegalne. Niektóre substancje są co prawda legalne, ale większość z nich nie jest dopuszczalna. Jedną, salfema (całkowicie zakazana) dolewa się do zgniłej cielęciny (dolewa się nawet do świeżego mięsa by przetrwało dłuższy czas), mięso absorbuje tą substancje i staje się miękkie, lepkie jak syrop. Powoduje biegunkę, zwłaszcza silną u dzieci, które zaczynają chorować.

A co powiesz o wieprzowinie?
Prosiak jest wszystkożernym zwierzęciem, więc hodowla jest prosta a koszty niskie. Znam farmę gdzie aktualnie można znaleźć góry odpadów, produktów piekarskich, które stanowią pokarm świń. Prosię może dożyć 20 lat, ale tradycyjnie zabija się je kiedy ma rok, to odnośnie do tradycyjnych rzeźni w małych wioskach. W dzisiejszych czasach prosię przeznaczone na rynek zabija się w wieku 7 miesięcy, jeśli ma odpowiednią wagę. Świnia je wszystko, nawet zainfekowane chemicznie produkty, wszystkie rodzaje lekarstw itp., wszystko jest OK tak długo jak prosię tuczy się. W tym czasie wszystko jest możliwe.

Jakie są konsekwencje otrzymania mięsa w ten sposób?
Działa tutaj bardzo prosta logika; najniższa jakość pokarmu zwierzęcia powoduje, że mięso wkrótce zaczyna gnić. Zwykle mięso dobre jest dwa dni nie dłużej, potem ma brzydki zapach i zaczyna się proces gnilny. To dlatego wymyślono kiełbasy i mięso marynowane.

Jak te produkty się wytwarza?
Na marynaty mięso jest już z odpadów. Preparuje się w kontenerach z wodą, pietruszką, cytryną, dzikim majerankiem i chemicznymi dodatkami, których funkcją jest zabicie wszelkich bakterii. Potem, w zależności od rodzaju produktu który zamierza się robić, mięso może być w kontenerach od jednego dnia do całego tygodnia. Następnie wyjmują mięso i marynują z innymi chemikaliami (w teorii jest to papryka, ale faktycznie jest to nic więcej niż antyutleniacze, konserwanty i dodatki).
Przejdźmy do kiełbas, och to długa historia. Całą książkę można by napisać na ten temat. Jednym z najgorszych produktów jest kiełbasa Bologna, ponieważ w jej wytwarzaniu używa się zgniłego mięsa zmieszanego z chemicznego produktami aż do osiągnięcia fermentacji. Wiele lat temu, w jakimś miejscu, również wrzucano do środka kota (żywego lub martwego) aby sprawdzić, czy mięso było dobrze sfermentowane: to jest czy kot został pochłonięty przez kwas. Kiedy mięso dobrze sfermentuje, dolewa się wszystkie antyutleniacze, konserwanty, przyprawy (ukrywają brzydki zapach), dodatki i proszki, które nadają charakterystyczny smak. Gdy jemy kiełbasę Bologna lub Chorio [inna typowa hiszpańska kiełbasa - dop. red] różne smaki tych produktów to bezpośrednia konsekwencja wszystkich chemicznych dodatków wlanych do środka.

Jak się produkuje inne kiełbasy?
Chorizo na przykład, wytwarza inaczej inny rzeźnik lub fabryka mięsa, choć one wszystkie są podobne. Mięso użyte do Chorizo obecnie pochodzi z resztek uboju, które nazbierały się przez cały dzień. W niektórych sklepach rzeźniczych mamy sytuację taką, że zamiata się podłogę i posyła wszystko do produkcji, zawiera to popiół, pety, martwe owady... Kiedy znajdzie się cały stos do użytku (co zwykle zabiera tydzień lub nawet więcej, pamiętając ile trwa proces gnilny), umieszcza się go w maszynie siekającej, która mieli wszystko, rozkładające się mięso i każdą inną rzecz. Potem, wszystkie chemiczne środki wkłada się do kontenerów z wodą i winem, dodaje zmielone "mięso" i miesza. Gdy mieszanka jest gotowa do włożenia do maszyny kiełbasianej, przygotowuje się trzewia owiec. Te wnętrzności przenoszone są w pękach z solą, następnie wkładane do wody, każdy oddzielnie. Potem wprowadza się do maszyny robiącej kiełbasę za pomocą rury i uzupełnia "mięsem", na koniec wiąże się to nitką.

Przypuszczam, że istnieje wiele sztuczek aby zachować świeże mięso przez dłuższy czas niż to jest dozwolone...?
Małe świnki, gdy nadchodzi popyt, są bardzo trudne do dostania, to jest powód dlaczego większość z nich jest od razu przenoszona w postaci zamrożonej. Pewnego razu podczas Świąt Bożego Narodzenia dostarczono około 1000 małych wieprzków i położono pod ladą w sklepie warzywnym (podczas całych świąt), po kolei zaczęto je rozmrażać, ponieważ zamrożone zostały 10 lat wcześniej!!! Kiedy zamarzają ich skóra robi się czarna, to nie wygląda atrakcyjnie. W tej sytuacji stosuje się sztuczkę, która polega na tym, że kładzie się wieprzowinę i wybiela, potem czyści i na końcu gotuje z krwią jagnięcą aby wyglądała jakby dopiero co zabita świnia. Pierwszej rzeczy jakiej musi się nauczyć rzeźnik jest sprzedać najstarsze kawałki mięsa tak szybko jak to jest możliwe, dlatego istnieje mnóstwo sztuczek. Na przykład wiele produktów jest zalewanych salfemą (pamiętajmy, że jest to nielegalne) aby wyglądały na świeże. Również zwykłą sprawą są szczury w sklepach rzeźniczych, które są zabijane tym samym kamieniem używanym do zdejmowania tłuszczu zwierząt lub nawet nożem, którym kroi się mięso. Ogólnie rzecz biorąc, mógłbym tu przytoczyć tysiące historii takich jak te.

Co wiesz o "wściekłych krowach"?
Zanim zacznę o tym to przyznam, że sprzedawałem angielską i szkocką cielęcinę, co było zwykłą czynnością. Po przemyśleniu tego, wszystkiemu winna jest sucha karma z ubitych zainfekowanych tą chorobą owiec, które podano krową. W Hiszpanii mamy angielskie owce od 11 lat, nie więcej, z tego co wiem, ponieważ sprzedawałem to mięso od początku. Angielska owca jest dla rzeźnika produktem złej klasy, ponieważ kiedy się ją przygotowuje cuchnie. Wiele owiec posiada białe plamy pośród żeber, ropne bąble, a niektóre z nich są całkiem czerwone z powodu śmierci przez uduszenie podczas transportu. Zgodnie z powiedzeniem: "Wszystko jest OK, skoro to dla Hiszpanii". "Świeże" produkty pochodzą nie tylko z Anglii, gdyż większość białej cielęciny importuje się z Holandii. Oni podają to w skrzynkach wypełnionych torebkami bez powietrza zawierającymi mięso sprzed kilku miesięcy. Sznurek używany do marynatów przychodzi też w takich torebkach z Francji. Dodam, że większość produktów wewnątrz opakowań próżniowych jest zgniła, a nawet jeśli nie to po otworzeniu bardzo śmierdzi ponieważ tak długo były bez powietrza. Z drugiej strony angielska owca jest wciąż do nabycia, pamiętajmy o tym, że jest to choroba dziedziczna i może przechodzić na małe zwierzęta z tych zainfekowanych.

Co byś powiedział ludziom, którzy wciąż jedzą mięso?
Zauważyłem, że bycie wegetarianinem nie jest złe dla naszego zdrowia tak jak twierdzi to wielu lekarzy, chcących byśmy w to uwierzyli. Gdy przyjrzymy się wszystkim mięsnym produktom i ich zawartości, mogę was zapewnić, że to bardzo szkodzi waszemu zdrowiu i myślę, że jeśli jakiś kraj odmawia propagowania wegetarianizmu to tylko z jednej przyczyny: są to ekonomiczne korzyści płynące z tego, jak w Anglii musi się zabić wszystkie 11 milionów bydła, czego nie zrobienie mogłoby spowodować duży deficyt i ekonomiczną dziurę. Nie powinniśmy zapomnieć kto ciągnie zyski z tego biznesu: mnóstwo rolników, posiadaczy ziemskich, agencje transportu, rzeźnie, ubojnie, przetwórnie, sklepy, producenci pasz, posiadacze ziemi gdzie ta pasza wyrosła... Chciałbym powiedzieć tym co jedzą mięso: gdy usiądziecie za stołem musicie się zastanowić czy to jest dobre dla waszego zdrowia, samopoczucia i myślenia? Chciałbym także zapytać ich, ponieważ wiem, że bierze się owieczkę jako słodkie stworzenie ze znanych skeczy telewizyjnych, mając to w głowie wieszacie ją i dobrym ostrym ostrym nożem wbijacie ostrze w gardło, w czasie zarzynania słuchacie wrzasku wypełniającego całe wasze ciało zwierzęcym krzykiem, który zaczął rozlew krwi. Potem musicie przeciąć skórę, wyjąć wnętrzności, organy i zacząć rąbać na płaty. Czy jesteście zdolni zrobić to sami?

Zawsze jest czas na zmianę.

Wywiad zaczerpnięty z czasopisma "Inny Świat"#10

http://www.innyswiat.most.org.pl/

Wywiad w oryginalnej wersji dla A.L.A., c/Montera 34 -5, 28013 Madrid, Spain
Przedruk z ANTIPODER#9.
Tłum. Nata

 

 

09:39, iveggy , Dlaczego weganizm?
Link
środa, 25 listopada 2009

Badając budowę biologiczną człowieka, można stwierdzić, że jest stworzony do spożywania pokarmów roślinnych, czyli wegańskiej diety.

Zęby: Mamy dobrze rozwinięte siekacze, trzonowce przystosowane do rozgniatania roślin. Posiadanie nielicznych kłów nie świadczy o mięsożerności, gdyż posiadają je także zwierzęta roślinożerne jak np. małpy i wielbłądy.  U zwierząt mięsożernych są słabo rozwinięte siekacze, a trzonowce są ostre, długie i spiczaste, nie służą do rozcierania.

Kły zwierząt mięsożernych są dłuższe i twardsze niż u roślinożernych.

Gruczoły ślinowe: U zwierząt roślinożernych, w tym też człowieka, gruczoły ślinowe są dobrze rozwinięte, potrzebne przy wstępnym trawieniu zbóż i owoców.

Ślina charakteryzuje się odczynem zasadowym z dużą zawartością ptialiny potrzebnej do trawienia skrobi z ziarna.

U zwierząt mięsożernych gruczoły ślinowe są natomiast małe, a ślina ma kwaśny odczyn i nie zawiera ptialiny.
Język: Nasz język jest gładki w przeciwieństwie do zwierząt drapieżnych.

Żołądek: U człowieka ma kształt podłużny o złożonej strukturze, zwinięty z dwunastnicą i wydziela 10 razy mniej kwasu solnego niż żołądek zwierząt mięsożernych, które mają raczej okrągły i wydzielający więcej kwasu potrzebnego do trawienia mięsa oraz kości.

Jelita: Jelita człowieka, podobnie jak zwierząt roślinożernych są dłuższe od tułowia od 10 do 12 razy. U zwierząt mięsożernych ok. 3 razy.

Ręce: Mamy długie i chwytliwe palce, służące raczej do zrywania owoców niż do polowania, rozrywania ofiary.

Zwierzęta mięsożerne mają twarde i ostre pazury, które pomagają im podczas polowań w schwytaniu uciekającej ofiary. Służą im wtedy do przytrzymywania i rozszarpywania zdobyczy.

wtorek, 24 listopada 2009

Nasze środowisko naturalne jest zagrożone, ponieważ zrezygnowaliśmy ze zdrowego sposobu odżywiania się. Bez poczucia przynależności do naszego środowiska, pozwalamy na jego niszczenie. I nie chodzi tylko o duże zakłady przemysłowe czy kopalnie węgla. Przestaliśmy reagować nawet na widok osób rzucających śmieci na ulicę, zamiast do kosza.

Przyroda, jeśli zostawimy ją samą sobie, podobnie jak człowiek, ma system ochronny, który pozbywa się toksyn. Jeśli przestaniemy zatruwać glebę nawozami sztucznymi, kiedy przestaniemy zatruwać rzeki ściekami z farm przemysłowych i zakładów chemicznych, kiedy przestaniemy patrzeć na zwierzęta jako obiekt albo kotlet z nogami, i zaczniemy jeść warzywa, owoce i ziarno, którym teraz karmione są zwierzęta hodowlane, to wtedy pozwolimy przyrodzie się odrodzić, zregenerować.

Kiedy przestaniemy hodować zwierzęta na żywność (z trudnością przychodzi mi nazwanie mięsa żywnością), to będziemy potrzebować znacznie mniej terenów pod uprawy, nie będziemy niszczyć lasów deszczowych, zamieniając je na pastwiska, a naturalnie uprawiana gleba będzie rodzić naturalną zdrową żywność.

Zmniejszy się zapotrzebowanie na energię, środki owadobójcze i chwastobójcze, nawozy sztuczne i ogólnie zmniejszy się zanieczyszczenie środowiska (hodowla zwierząt zanieczyszcza wodę, powietrze, niszczy glebę, powoduje liczne choroby- spróbujcie mieszkać lub tylko odwiedzić miejsce, gdzie znajdują się farmy przemysłowe).

Odżywianie się roślinami ma wpływ na wiele aspektów życia na poziomie jednostki oraz społeczeństwa. Dzięki takiej diecie poczujemy się fizycznie i psychicznie zrelaksowani. Poczujemy, że to był dobry wybór, że to był jedyny wybór.

08:35, iveggy , Środowisko
Link
niedziela, 22 listopada 2009

Dzisiaj chciałabym przedstawić jedną z najnowszych zwolenniczek weganizmu, słynną Ellen DeGeneres. Prowadząca zabawny i popularny talk-shaw, Ellen od kilku lat namawia widownię do wegetarianizmu, ale od roku sama została weganką. Twierdzi, że w decyzji pomogło jej m. in. przeczytanie książki ,,Dieta dla Nowej Ameryki” autorstwa Johna Robbinsa. Ta niesamowita książka naświetla, co kryje się poza dietą narzuconą nowoczesnej rodzinie amerykańskiej. Ellen wypowiada się na rzecz poprawy życia zwierząt na farmach i w jednym z programów gościła dyrektora stowarzyszenia Humane Society, weganina, pierwszą osobę zatrudnioną przez tę organizację, który stara się walczyć z wyzyskiem  zwierząt.

 Ellen: ,,I personally chose to go vegan because I educated myself on factory farming and cruelty to animals, and I suddenly realized that what was on my plate were living things, with feelings. And I just couldn’t disconnect myself from it any longer. I read books like “Diet for a New America” and saw documentaries like “Earthlings” and “Meet your Meat,” and it became an easy choice for me.”

piątek, 20 listopada 2009

Bycie weganką/weganinem to nie tylko przestrzeganie diety pozbawionej wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego, w tym nabiału i jaj. Nie każdy wie, że weganie również nie piją wody sodowej barwionej na czerwono (barwnikiem z insektów), nie używają zwykłego mydła, zawierającego tłuszcz zwierzęcy, nie myją zębów zwykłą pastą, zawierającą glicerynę, nie wkładają butów ani pasków, zrobionych ze skóry zamordowanych zwierząt, nie zakładają wełnianych czapek i szalików, nie śpią na poduszkach z pierza, nie jeżdżą dorożką, ogólnie unikają wszelkich produktów, które powstały w wyniku cierpienia innych istot. Nie każdy też wie, że weganie zatrzymują się na widok zagubionego zwierzaka, że uważają, żeby nie nadepnąć na robaczka, że delikatnie odganiają komary, że karmią swoje koty karmą wegańską, że boli ich serce na myśl o tych, którym nie potrafią pomóc.

Ktoś nie wtajemniczony pomyśli, po co tyle zachodu. Mam na to prostą odpowiedź: nie czyń innemu, co tobie niemiłe. Nie chcielibyśmy być okrutnie traktowani i przerobieni na mięso i paski do spodni. Nie róbmy więc tego innym inteligentnym i wrażliwym stworzeniom.

środa, 18 listopada 2009

Niewiele pisze się o ujemnej stronie jedzenia mięsa. Niektóre aspekty to np. zanieczyszczenie atmosfery spowodowane przemysłową hodowlą zwierząt dla przemysłu mięsnego. Media w Polsce nie rozpieszczają nas informacjami na temat klimatu, globalnego ocieplenia itd.

Chciałam podzielić się informacją, którą niedawno przeczytałam w pewnym raporcie mianowicie: na Zachodzie 1 osoba na 9 choruje na raka, w Indiach natomiast 1 osoba  na 100. Warto zauważyć, że Hindusi do niedawna jadali bardzo niewiele mięsa, niestety negatywny trend wzrostu spożycia mięsa dogonił także Indie.

Co nam to powinno powiedzieć? Koniec z mięsem - jeśli nie z miłosierdzia czy troski o naszą piękną planetę, to przynajmniej dla własnego zdrowia.

08:56, iveggy , Weganizm jest zdrowszy
Link

Ciało musi wykorzystywać i przetwarzać ilość i jakość tego, co zjadamy. Jeśli powrzucamy w nie za dużo śmieci, zablokuje się i przestanie działać.

Można się nauczyć jeść tak, by pożywienie było jednocześnie naszym lekarstwem. Gdy jemy w ten sposób, siły odpornościowe naszego organizmu zwiększają się. Składniki odżywcze w naturalnym  pokarmie- ziarna, orzechy, surowe owoce i jarzyny,  karmią komórki naszego ciała, równoważą również poziom pH w organizmie w kierunku zasadowym oraz bardzo szybko dostarczają nam energii.

Alkohol, mięso zakwaszają organizm prowadząc do osłabienia go i choroby.

Zasadowe pH organizmu pomaga zrównoważyć wagę ciała i tworzy naturalną odporność na choroby.

Rośliny karmią się światłem słonecznym i dlatego skupiają najwięcej życiowej, czystej energii, tak potrzebnej naszemu ciału.

08:42, iveggy , Weganizm jest zdrowszy
Link
poniedziałek, 16 listopada 2009

Każdy pamięta ten pierwszy raz, kiedy dowiedział się, że to, co ma na talerzu, kiedyś odczuwało, podobnie jak my, radość, smutek, ból i strach, szczególnie przed śmiercią.

Jest to jeden z najgorszych momentów w życiu. Bo to wtedy dowiadujemy się, że świat, w którym żyjemy, wcale nie jest oparty na wartościach dobra, a ludzie, którzy nas otaczają, wcale nie są niewinni. Żadna niewinna osoba nie będzie wpychać do ust ciała innej istoty. To obrazek prosto z upiornego filmu. Czyżby? Zajrzyj do kuchni swojego sąsiada, zajrzyj do garnka swoich przyjaciół. Znajdziesz tam nogi, wątrobę, jelita, a może nawet uszy, nos i oczy.

Umierając ze wstydu, nie mamy nawet odwagi spojrzeć na zdjęcia maltretowanych krów, świń i ptaków.

19:25, iveggy , Polemiki
Link
sobota, 14 listopada 2009

Czasami może jest nam trudno odstawać od społeczeństwa, które pod wpływem jakiejś zbiorowej hipnozy, straciło wszelki kontakt ze swoim "ludzkim" pochodzeniem.

To, co jest dobrze przyjmowane przez ogół, dla postronnego mieszkańca innej planety zapewne wygląda na obłęd. Masowe mordowanie delikatnych i kochających zwierząt, których szczątki przerabiane są na produkty spożywcze. Masowa pogoń za materialnym zyskiem. Zaprzeczanie wszelkim wartościom etycznym. I tak dalej.

W obliczu tej sytuacji nie martwmy się, że odstajemy z powodu naszej diety. Bo eteryczne energie dobra są z nami, a to jest warte więcej niż całe złoto tego świata.



czwartek, 12 listopada 2009

Nie lubię pisać, szczególnie tekstów, które przeczyta wiele nieznajomych mi osób, i pewnie dlatego stało się to moim codziennym zajęciem. Nigdy nie blogowałam, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Moją uwagę zwrócił blog jakiegoś pana, który ponoć "pisze więc myśli", atakujący wegetarianów, a oto fragment tego wpisu:

Tytuł: Niegodziwe metody wegetarian: "Jedzenie mięsa powinno być traktowane jak jazda po pijanemu - uważa brytyjski guru ds. klimatu. 'Hodowla zwierząt na mięso związana jest z marnotrawstwem wody i produkcją ogromnych ilości gazów cieplarnianych. (...)" tak więc "H-s" dopisał od siebie:

Niektórzy zwolennicy wegatarianizmu porażają swoją głupotą i przerażają próbami narzucania swych poglądów innym. Niestety nie raz się z tym spotkałem. Gotowi są posunąć się do najohydniejszych metod, do kłamst i manipulacji. Uprawiają nahalną propagandę. W niektórych wypadkach - jak w tym - myślę, że można mówić o metodach faszystowskich - przymuszaniu i terroryzowaniu myślących inaczej, narzucaniu swojej woli, czy raczej marzeniach o tym, by narzucić swoją wolę. Fanatycy, jak ów lord, chcialiby dyktować nam co mamy jeść. Oby nas Bóg uchronił przed zapędami sfanatyzowanych wegetarian-pseudoekologów. Na szczęście takich psycholi raczej nikt nie posłucha.

(wpis został już usunięty przez pana H, może zauważył on, jak absurdalny był jego wywód)

Zamiast zakładać nowego bloga, odpowiedziałam panu H-s, ale nie chciał wydrukować mojej odpowiedzi, bo podobno byłam zbyt ordynarna. Oczywiście pan H-s kłamał, wcale nie byłam ordynarna (chyba że te bąki z metanem pana raziły), ale nie podobało mu się, że on sam wyzwał na pojedynek szefa Komisji ds. Zmian Klimatu przy ONZ, dr Rajendra K. Pachauri, który nawołuje do zmiany diety, w celu zatrzymania zmian klimatu.

Widocznie pan H-s jest bardziej wykształcony i ma jeszcze większe osiągnięcia niż ten niegodziwy wegetarianin, który pracuje dla ONZ. Ponieważ pan H-s nie może nie wydrukować mojego bloga, mam zamiar opisywać w nim niektóre ciekawostki na temat ekologii i naszej diety.

Według najnowszych badań, naszej planecie zostało niewiele czasu na odwrócenie globalnego ocieplenia. Jeszcze jeden ”niegodziwy wegetarianin”, tym razem sam szef z NASA Goddard Institute for Space Studies (ale pech, panie H) twierdzi, że jeśli nie ograniczymy emisji metanu, to dojdziemy to tzw. po ang. tipping point, co można przetłumaczyć jako punkt krytyczny.

Punkt krytyczny – to znaczy, że w tym momencie, nawet jeśli zaprzestalibyśmy emisji jakichkolwiek gazów cieplarnianych i wszyscy zostalibyśmy weganami, to już nic nie zmieni przeznaczenia naszej planety.

Tak więc panie Haerkulesie, ale paskudni są ci niegodziwi wegetarianie, oni nawet chcą uratować planetę od zagłady.

Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm