czwartek, 31 marca 2011

Tłumaczenie artykułu Eating raw

 

Zbalansowana dieta to taka, która zapewnia wam wszystkie wartości odżywcze. Miesiąc temu mówiliśmy o tym, że wegetarianie to ludzie, którzy nie jedzą mięsa, a weganie to ci, którzy nie jedzą żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Gdybyśmy zrobili wykres, to na jednym końcu umieścilibyśmy osobę typu „kotlet z ziemniakami”, potem bliżej przeciwnego końca wegetarianina, a weganina jeszcze dalej. Osoba, która je tylko surowe jedzenie - surowy weganin (witarianin), znajdzie się jeszcze dalej. Witarianie nie jedzą mięsa, nabiału ani nic gotowanego. Jeśli nigdy o tym nie słyszeliście, może wam się wydawać, że to skrajna opcja. Spotkaliśmy się więc z dwójką surowych wegan i okazało się, że byli przekonujący i szczerzy.

Serenity Raw to stragan z surowymi produktami na sobotnim targowisku. Atifah Osman prowadzi to stoisko z rodzicami. Niedawno  przeprowadziliśmy z nią i z innym surowym weganinem, Cam 'em Wildeman'em, wywiad. Cam przeszedł na surową dietę ostatniej jesieni, w ramach desperackiej próby wyleczenia się z chronicznego zmęczenia i cukrzycy.

"Surowa żywność to nie jest coś, co robisz w sposób zrównoważony" powiedziała Atifah. "Nie chcesz zostać na tej diecie na zawsze. Jest ona dietą przejściową".

Cam jednak sądzi, że może być zrównoważona i on sam je żywność w 100% surową od kilku miesięcy. Atifah natomiast twierdzi, że dieta surowa w 80% jest nawet lepsza. Oboje jednak uważają, że zacząć należy od  stosowania diety 100 procentowo surowej (warzywa, owoce, fasolki, orzechy, itp.) przez trzy miesiące, a potem można dokonać decyzji.

"Szybko zobaczysz, że organizm lubi ten sposób odżywiania się." powiedziała Atifah. Cam dodał: "Jeśli skrócisz ten 3-miesięczny okres, to podniebienie nie będzie miało możliwości, aby się przystosować. Będziesz tęsknić za silnym smakiem przetworzonej żywności, ale z czasem o wiele bardziej będą ci odpowiadać naturalne smaki.” Oboje zgadzają się, że korzyści nawet w ciągu pierwszego miesiąca są zdumiewające.

Atifah wyjaśniła, że głównym celem jedzenia tylko surowej żywności jest odejście od produktów, które zakwaszają organizm, na rzecz produktów, które alkalizują ciało. Trudno uwierzyć, ale cytryny i pomarańcze są zasadowymi owocami, tak więc trzeba sprawdzić, które produkty są korzystne, a nie kierować się ich właściwościami.

Często problemem nie jest brak wartości odżywczych, ale nie wchłanianie ich przez organizm. Przetworzona żywność, pełna chemicznych dodatków, cukru itd., w pewnym sensie zamula organizm.

Oboje zgodzili się, że żywność przetworzona jest jak nałóg. Mimo wielkich korzyści na diecie surowej, apetyt na inne jedzenie może być intensywny. Atifah powiedziała, że na początku naprawdę brakowało jej muffinek, a Cam wspominał czekoladę. Ale cokolwiek to jest, można się ze sobą targować i przejść przez zwykłe stany odwykowe. Kiedy jednak już zaczniesz jeść tylko surowe - twierdzili oboje - zupełnie stracisz pociąg do mięsa i nabiału.

Byliśmy bardzo ciekawi, jak udało im się przystosować towarzysko do surowej diety wegańskiej.

"Jedzenie to rzecz towarzyska, jak łamanie chleba. Trzeba zastosować trochę finezji, aby sobie z tym poradzić." zażartował Cam. Gdy idziesz do restauracji, możesz poprosić szefa kuchni, aby ci przyrządził największą z możliwych sałatek. Do smaku przypraw ją sokiem z owoców. (…)

"Jeśli chodzi o ziarno, to musi być ono skiełkowane.” powiedziała Atifah. "Kiełki dostarczają od 10 do 20 razy więcej substancji odżywczych na kalorię niż warzywa. Jest to zdrowsza opcja, ale nie idealna."

"Nie spotkałem nikogo, kto nie poczuł się świetnie na surowej diecie, szczególnie odnosi się to ludzi, którym coś dolega." - twierdzi Cam - "Ja radzę sobie z moją cukrzycą typu 2 i moim chronicznym zmęczeniem. Nie spożywanie przetworzonej żywności jest kluczem".

 


wtorek, 29 marca 2011

Tłumaczenie artykułu How I Started A Vegan Business in New York City

Marzy mi się, że pewnego dnia ludzie przestaną zadawać pytania typu "A skąd bierzesz białko?" oraz "To co ty jesz?", kiedy po raz pierwszy spotykają wegetarianina czy weganina. Aby to się urzeczywistniło, przyrządzam smaczne i niedrogie wegańskie dania, dostępne dla każdego. Kiedy na każdym rogu będzie taka dobra wegańska restauracja jak Terri, mam nadzieję, że zmieni się sposób, w jaki się odżywiamy.

Jestem współwłaścicielem i współzałożycielem Terri, popularnej wegańskiej restauracji w samym sercu Manhattanu. W mojej restauracji serwujemy smaczną ekologiczną super-żywność, która jest przygotowana tak, aby przypominała ulubione popularne potrawy amerykańskie. Uważam, że pełnowartościowa żywność nie powinna już być luksusem i dlatego w Terri staramy się, aby była ona przystępna.

Do otwarcia wegańskiej restauracji zainspirowała mnie moja chęć zwalczania powszechnej błędnej opinii, że jedzenie żywności roślinnej jest poświęcaniem się. Kocham jedzenie i naprawdę lubię jeść. Kiedy więc przestałem jeść zwierzęta, szukałem tych samych ulubionych smaków, z którymi wyrosłem, zarazem eksperymentowałam ze wspaniałymi produktami, których nigdy przedtem nie jadłem.

Na rynku było wiele produktów, które obiecywały, że smakują jak tradycyjne potrawy, ale tak nie było, jednak znalazłem też takie, które, jeśli zostały właściwie przyrządzone, z powodzeniem oszukiwały moich mięsożernych znajomych.

Nazwa restauracji pochodzi od imienia matki Mike’a (współwłaściciela Terri) oraz mojej matki i babki. Kiedy dorastałem, dużo czasu spędziłem w kuchni z moją matką oraz babcią, która była najlepszą kucharką, jaką spotkałem. Postanowiłem uhonorować matriarchalną linię mojej rodziny i wybrałem imię, które mi przypomina moją pierwszą edukację kulinarną. Tak się składa, że matka Mike’a, mojego partnera biznesowego, nosi to samo imię. Kiedy przyszło nam więc wybrać nazwę dla restauracji, decyzja była łatwa.

Przyjechaliśmy z Mike’iem do Nowego Jorku z zamiarem nauczenia się podstaw kulinarnych w wegańskich restauracjach, po czym mieliśmy wrócić z powrotem do naszej miejscowości. Mieliśmy szczęście i udało nam się pomóc w otwarciu kilku wegańskich restauracji, które obecnie są uważane za jedne z najlepszych w mieście. Nauczyliśmy się bardzo dużo i pracowaliśmy z najlepszymi wegańskimi kucharzami w kraju. Dzięki naszej pracowitości i oddaniu, zostaliśmy uznani za partnerów w jednej z restauracji, którą prowadziliśmy. Następnie, dzięki odrobinie szczęścia, pojawiła się szansa na otwarcie naszej własnej restauracji i wiedzieliśmy, że albo zrobimy to teraz, albo nigdy.

Otwarcie wegańskiej restauracji jest trudnym zadaniem, ale wyjątkowo satysfakcjonującym. Oto czego się nauczyłam do tej pory:

1.      Nie spiesz się z otwarciem,  Bardzo ważne jest to, aby przed otwarciem wszystko do końca przygotować. Często przyspiesza się otwarcie, aby zapoczątkować napływ gotówki, jednak przedwczesne otwarcie jest błędem. Ten błąd będzie dużo bardziej kosztowny niż opóźnienie otwarcia o kilka dni czy nawet tygodni. Początkowe zainteresowanie przyniesie negatywne recenzje i ludzie, którzy mogliby być twoimi klientami, mogą zupełnie zignorować restaurację. Może potrwać kilka lat, zanim uda ci się zmienić pierwsze wrażenie.

2.      Restauracja powinna przyciągać też nie-wegan. Nie można polegać na samych weganach, aby wspierali biznes. Ważne jest, aby przyciągnąć wszystkich. (…)

3.      Zatrudniaj tylko dobrych ludzi. Uważam, że ludzie, z którymi pracujemy, są kluczem do sukcesu. My mamy duże szczęście i pracujemy ze wspaniałym zespołem. Każdy jest ważny. Nikt nie może zrobić wszystkiego sam. Tak więc należy otaczać się ludźmi utalentowanymi, na których można polegać. Uważam też, że należy zatrudniać ludzi życzliwych i przyjemnych, ponieważ podstaw pracy w Terri można nauczyć każdego, ale trudno jest kogoś nauczyć życzliwości.

4.      Bądź ścisłym weganinem. Inną ważną rzeczą, jakiej nauczyłem się prowadząc wegański biznes, to to, że należy być weganinem! Może to wydaje się oczywiste, ale zauważyłem, że to, że jestem weganinem, pozwala mi na śledzenie trendów wegańskich, których poszukują moi klienci. Przyjemne jest, kiedy możesz porozmawiać z klientami na temat nowych wegańskich produktów.

5.      Twoi klienci to twój biznes. Należy pamiętać, że od klientów zależy sukces twojego biznesu. Nawet jeśli jesteś oddany i pracowity, otoczony świetnymi ludźmi, to będzie to miało znaczenie tylko wtedy, kiedy klienci będą wracać. Nie tylko ważne jest, aby oferować im dobry serwis, ale trzeba też mieć osobowość i naprawdę troszczyć się o nich. Poza tym, że nie można udawać szczerości, wszystko jest przyjemniejsze, kiedy idziesz do pracy, ciesząc się, że będziesz miał okazję porozmawiać z ludźmi, od których zależy twój biznes.


poniedziałek, 28 marca 2011
niedziela, 27 marca 2011

 

 

Hmm... dzisiaj wiadomość lekko niepoprawna politycznie. W Hollywoodzie wrze od plotek na temat Charliego Sheena. Znany aktor, który wystąpił o rozwód z Brooke Mueller, zamieszkał z dwoma pięknymi dziewczynami - modelką i graficzką Natalie Kenly oraz gwiazdą filmów porno Bree Olson.

Bree Olson jest weganką. Promuje weganizm m. in. na twitterze. Niedawno zatwittowała: "Nakrzyczeli na mnie, bo wszystkie ryby, jakie ludzie dzisiaj złapali, wrzuciłam z powrotem do oceanu. Przykro mi, kochani! To było zbyt smutne! To moja wegańska dusza!"

 

 

 

link

sobota, 26 marca 2011

 

Tłumaczenie artykułu z gazetki studenckiej Central Florida Future

 

W tym tygodniu chcę wam powiedzieć, co było ostatecznym decydującym czynnikiem, który spowodował, że zostałam weganką... bijcie w bębny... nasza planeta, Ziemia!

Tak, nasz własny dom od dnia pierwszego. Ziemia daje nam wodę, schronienie, życie i tak dalej. A jak my się jej rewanżujemy? Zanieczyszczamy ją, budując rzeźnie. Fatalny kierunek. Farmy przemysłowe emitują dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane, które przyczyniają się do globalnego ocieplenia, z którego być może już nasza zielona Ziemia nie będzie w stanie się podnieść. Te farmy także zatruwają lokalne zbiorniki wody.

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych, hodowla zwierząt na żywność powoduje większą emisję gazów cieplarnianych niż wszystkie samochody, samoloty, statki i pociągi na całym świecie razem wzięte.

Krowy, świnie, kurczaki i indyki na farmach przemysłowych generują miliardy kilogramów odchodów, przesiąkniętych lekarstwami. Odchody te często trafiają do pobliskich rzek i jezior, zabijając miliony ryb i powodując inne zagrożenia.

Posłuchajcie tego: jeden bezmięsny dzień w tygodniu zaoszczędziłby tyle samo emisji dwutlenku węgla co usunięcie z dróg w USA 8 milionów samochodów, według Environmental Defense Fund.

"Większość studentów ze Stanowego Uniwersytetu Centralnej Florydy stara się żyć ekoprzyjaźnie, ale bezsprzecznym faktem jest to, że najbardziej znaczący wpływ na zminimalizowanie zmian klimatu ma  stosowanie diety roślinnej." – twierdzi student informatyki Michael Altfield - "Moim zdaniem jest to jedna z najprostszych zmian".

Ci z was, którzy nadal uważają, że to są potężne bzdury, mogą inaczej przyczynić się do obniżenia emisji. Spróbujcie jeść i pić mniej produktów pochodzenia zwierzęcego. (...)

Spróbujcie odżywiać się produktami organicznymi, szczególnie w przypadku takich owoców i warzyw, które łatwiej akumulują pestycydy,  a są to: jabłka, jagody, wiśnie, seler, winogrona, brzoskwinie, nektarynki, sałata, ziemniaki, truskawki, szpinak i papryka.

Wracając do mojego poprzedniego wywodu, mięso jest szkodliwe dla wszystkich zainteresowanych. Spożywanie i produkcja mięsa mają negatywny wpływ na organizm ludzki i środowisko.

Jeśli nie jesteście skłonni zrezygnować z mięsa dla własnego zdrowia i bezpieczeństwa, zróbcie to dla dobra planety – którą nazywamy naszym domem.

Najczęstszą reakcją ze strony mięsożerców, którzy dowiadują się, że nasze diety są tak różne, jest: "ludzie muszą jeść mięso, aby otrzymać wystarczającą ilość protein."

Błąd. Jest to bardzo błędne przekonanie.

Prawda jest taka, że dieta oparta na mięsie zawiera więcej białka niż nasz organizm potrzebuje.

Według dr Reed Mangelsa, potrzebujemy około 0,72 g białka na każdy kilogram wagi. Obliczcie sobie to i gwarantuję, że jeśli dodacie dzienne spożycie białka, to będzie ono dużo wyższe.

Tak więc przestańcie używać tego jako usprawiedliwienia, kochani. Nie musicie jeść mięsa, aby uzyskać wystarczającą ilość białka. Jedząc mięso, spożywacie zbyt dużo protein.

Informacje na temat białka można znaleźć na stronie: vrg.org/nutrition/protein.htm

Jeśli chcecie ocalić planetę, zostańcie weganami.


06:49, iveggy , Środowisko
Link
piątek, 25 marca 2011

 

W marcowym numerze Mojego psa dr n. wet. Michał Jank wypowiada się na temat żywienia psów dietą roślinną. Poniżej znajduje się fragment tego artykułu.

 

 


,,Pies i wegetarianizm”

Dr n. wet. Michał Jank

 

,,Jeśli porównamy psa z kotem, to się okaże, że istnieje wiele przesłanek anatomicznych i fizjologicznych wskazujących na to, że pies jest znacznie mniej mięsożerny niż kot i że tego pierwszego możemy bez problemu sklasyfikować jako zwierzę wszystkożerne. Na przykład ma on więcej stałych zębów przedtrzonowych i trzonowych niż kot, dzięki czemu lepiej miażdży pokarm w jamie ustnej, co w wypadku roślin ułatwia ich wykorzystanie w przewodzie pokarmowym. Poza tym psy odczuwają smak słodki, a ponieważ słodkie pokarmy to zwykle węglowodany pochodzenia roślinnego – oznacza to kolejne przystosowanie do diety wegetariańskiej. Inny psi handicap to umiejętność dostosowania metabolizmu do rosnących ilości węglowodanów w pokarmie (np. skrobi pochodzenia roślinnego). Psy mają dużo dłuższe jelito cienkie niż koty, a to sprawia, że pokarm przebywa w nim dłużej i może być wydajniej trawiony i wchłaniany, co jest konieczne w wypadku roślin zawierających więcej włókna pokarmowego. Psy mają też stosunkowo duże jelito grube, w którym znajdują się bakterie mogące fermentować pokarmy roślinne niestrawione w jelicie cienkim. Pies jest więc dużo bardziej roślinożerny niż kot, ale czy to znaczy, że może zostać wegetarianinem, czy wręcz weganinem? Najważniejszym czynnikiem, który decyduje o możliwości podawania psu pokarmu wegetariańskiego jest spełnienie zapotrzebowania jego organizmu na białko, a przede wszystkim na niezbędne aminokwasy. Powszechnie utarło się, że najlepszym ich źródłem jest białko pochodzenia zwierzęcego, ideałem zaś białko jaja kurzego. W samym białku sojowym czy kukurydzianym brakuje pewnych aminokwasów, ale na szczęście tych, których jest za mało w soi, mamy nadmiar w kukurydzy, zaś te, których nie ma w kukurydzy, można znaleźć w wystarczających ilościach w soi. Trzeba więc tak skonstruować dietę, by wymieszać w niej w odpowiednich proporcjach białko sojowe i kukurydziane. Oczywiście jest to wykorzystywane przez firmy komercyjne do przygotowywania karm wegetariańskich. Właściciel może także w oparciu o własne doświadczenia skonstruować domową dietę wegetariańską dla psa, pamiętając o zastosowaniu kilku źródeł białka roślinnego jednocześnie (np. nie tylko soja lub kukurydza, ale i robiący ostatnio furorę zielony groch). Naturalnie występują w niej też makarony, kasze, ziemniaki, ryż oraz tłuszcze i oleje roślinne’’.

 

Jeszcze tylko dodam od siebie, że mieszkają u nas 3 wegańskie psy. Jeden to husky syberyjski, następnie grubiutka Luna, którą najczęściej nazywam prosiaczkiem i najmłodsza Fiona (na zdjęciu). Jedzą suchą wegańską karmę i codziennie gotuję im po misce ryżu lub kaszy, z jakimiś smażonymi dodatkami plus do każdej miski wlewam łyżkę oleju lnianego (kiedy jedzenie już wystygnie). Moje psy są tak pełne energii. Wyglądają świetnie. Nawet prosiaczek biega bez zadyszki po wszystkich pagórkach w pobliżu naszej chaty. Najważniejsze jest też to, że nigdy nie mam tego poczucia hipokryzji, że walczę o życie mordowanych zwierząt, a jednocześnie kupuję w sklepie ich szczątki, aby nakarmić psy.

 

Zapraszam też na stronę o wegańskich pieskach: www.weganizm.com


czwartek, 24 marca 2011
środa, 23 marca 2011

Tłumaczenie artykułu Born to be a vegan

 

 

Wcale nie trudno jest zostać wegetarianinem, jeśli spotkacie wegańskiego eksperta Susianto.

Najpierw, 43-letni koordynator organizacji International Vegetarian Union w regionie Azji i Pacyfiku przedstawi wam górę naukowych danych z renomowanych instytucji, które pokazują, że wegetarianizm jest korzystny dla zdrowia.

Poza tym, będąc przez połowę swojego życia wegetarianinem, Susianto jest żywym dowodem, że jedzenie roślin i nie jedzenie mięsa czyni cuda dla ciała i wyglądu.

Rzeczywiście, podczas niedawnego wywiadu dla Jakarta Post, skóra Susianto była zdrowa i jasna, nie wyglądał na swój wiek.

Ukończył właśnie doktorat na Uniwersytecie Indonezyjskim, prowadząc badania nad tempehem. Jest wegetarianinem od 23 lat. Przestał jeść mięso, kiedy studiował w Yogyakarcie, na wydziale chemii na Uniwersytecie Gadjah Mada.

"Zostałem wegetarianinem na drugim roku. W tym czasie przeprowadzałem analizy żywności i odkryłem wiele toksycznych substancji w mięsie." powiedział Susianto.

"Bycie wegetarianinem może wydłużyć twoje życie.” – kontynuował.

"Spójrz na to, co dzieje się z weganami z Hunzy w Pakistanie, którzy żyją średnio ponad 100 lat, w porównaniu do Eskimosów, których długość życia jest znacznie krótsza, bo jedzą mięso na co dzień."

Dzięki jego wiedzy na temat chemii żywieniowej i zdrowia publicznego, Susianto rozumie, dlaczego tak się dzieje. "Mięso wytwarza kwasy, które są szkodliwe dla organizmu, natomiast rośliny produkują coś przeciwnego." - powiedział, cytując kilka zaufanych źródeł, w tym międzynarodowych naukowców i ekspertów wegańskich.

Rozumiejąc, jak szkodliwe mogą być produkty mięsne i ich pochodne, Susianto postanowił jeszcze bardziej ograniczyć swoją dietę i został weganinem, czyli przestał spożywać także jajka i nabiał.

"Ludzie, którzy jedzą mięso i palą, mają 70 procent szans na zawał serca, a 50 procent szans, jeśli nie palą. Następnie, ryzyko zmniejszy się nieznacznie do 39 procent, jeśli są wegetarianami, a spada do 14 procent, jeśli są weganami.” – wyjaśnił człowiek, który został weganinem w 2006 r.

Susianto jest gorącym zwolennikiem weganizmu. Dla autora książki pt. "Cud Weganizmu” (The Miracle of Vegan) życiową misją stało się przekonywanie ludzi, aby zrezygnowali z niezdrowej diety i zaczęli nowe życie jako wegetarianie, a może nawet weganie.

Najpierw zaczął szerzyć to w swojej rodzinie. "Moja mama przeszła na wegetarianizm razem ze mną. Moje pierwsza córka jest weganką od 10 roku życia. Na początku wszyscy w mojej rodzinie zostali wegetarianami, ale kiedy ja zostałem weganinem, wszyscy poszli w moje ślady, także moja żona. Nawet urodziła nasze drugie dziecko jako weganka." – zwierzył się Susianto, który uważa, że jego 11-miesięczne niemowle Vegania Paramita jest jak do tej pory jego najwyższym osiągnięciem w kwestii weganizmu.

"Teraz mogę udowodnić, że weganizm jest w porządku dla kobiet w ciąży. Popatrz, jaka ona jest zdrowa." - powiedział, wskazując na zdjęcie małego dziecka z pulchnymi policzkami na ekranie telefonu komórkowego.

Następnie dyrektor organizacyjny Indonezyjskiego Towarzystwa Wegetariańskiego zaczął rozpowszechniać tę wiedzę wśród swoich współpracowników i wykładowców na uniwersytecie.

"Oni już wiedzieli, że mięso nie jest dobre dla zdrowia, ale nie zmienili swoich nawyków żywieniowych, dopóki nie spotkali mnie." - powiedział, mówiąc o wykładowcach na Uniwersytecie Indonezyjskim.

Jego zaangażowanie w sprawę popularyzacji weganizmu było bardzo widoczne w jego wywiadzie. Zabrał nas na lunch do wege restauracji. Niemal przez godzinę mówił o tym, jakie zalety ma dieta wegańska, pokazując równocześnie wszystkie dane na ten temat na swoim laptopie.

Również zdemaskował kilka mitów na temat diety na bazie roślin, powołując się na najnowsze badania i analizy.

"Najlepszym źródłem wapnia jest sezam, nie mleko, a najlepsze proteiny otrzymasz z tempeh, nie z mięsa" – powiedział. Przy okazji też wtrącił do naszej dyskusji kilka dowcipów.

"Jeśli mąż chce, żeby żona przestała go policzkować, powinien ją karmić tempehem” – powiedział – ponieważ udowodniono, że tempeh neutralizuje wahania nastroju u kobiet w okresie menopauzy.

Mimo że wydaje się, że wie wszystko na temat wegetarianizmu, i nauczył się na pamięć wszystkich danych i analiz, to wcale nie brzmi jak kaznodzieja, i prowadzi konwersację na swój ulubiony temat w sposób przyjemny i lekki.

Ale Susianto nie jest tylko rozrywkowym człowiekiem. Pracuje ciężko i chce mieć wszystko zorganizowane i zaplanowane.

"Skończyłem studia doktoranckie w ciągu dwóch i pół roku, dzięki temu, że wszystko sobie zaplanowałem."

A jakie ma dalsze plany? Susianto chce wydać swoją trzecią książkę pt. "Cud Tempehu” (The Miracle of Tempeh), która oparta będzie na wynikach jego pracy doktorskiej.

Podczas wywiadu powiedział, że osiągnął punkt, w którym wszystko w jego życiu jest związane z wegetarianizmem.

 

"Moim przeznaczeniem było zostanie weganinem.” - powiedział Susianto, który urodził się 1 października. 1 października  jest Światowy Dzień Wegetarianizmu.

Jego kolejnym wyzwaniem jest rozpowszechnianie informacji na temat zdrowych nawyków żywieniowych wśród ludzi.

"To będzie wyzwaniem dla ludzi, którzy nie mają silnej woli. Jeśli masz silny charakter, to [zostanie wegetarianinem] nie będzie problemem."


niedziela, 20 marca 2011

Absone to francuska wegańska grupa straight-edge grająca muzykę hard metalcore. Grupa działała w latach 90-tych i na początku 2000.

05:16, iveggy , Muzyka
Link
sobota, 19 marca 2011

 

 

Tagi: wege humor
08:18, iveggy , Plakaty, ilustracje itp.
Link
piątek, 18 marca 2011

 

Jessica "Jag" Aguilar, zawodniczka amerykańskiej Ligii Mieszanych Sztuk Walki, niedawno przeszła na dietę wegańską, dzięki zaleceniom swojej przyjaciółki.

Od dziecka starała się brać udział we wszelkich zawodach sportowych. Dorastając w Houston, uprawiała piłkę nożną, koszykówkę, softball, tenis i biegi. Kiedy jej matka, tradycyjna Meksykanka, dowiedziała się, że Jessica była jedyną dziewczyną w męskiej drużynie koszykówki w piątej klasie, zmusiła ją do wycofania się z zespołu. "W rezultacie szkoła stworzyła dla mnie drużynę koszykówki dla dziewczyn i w pierwszym roku wygrałyśmy mistrzostwa." Jessica dodaje: "Ale w moim środowisku dziewczyny nie były zachęcane do uprawiania sportu.”

LINK

LINK

czwartek, 17 marca 2011

Tłumaczenie artykułu Steve’a Prussacka, gospodarza programu radiowego Raw Vegan Radio, pt. Top Five Lies Raw Guru Don't Want You to Know

 

Dzisiaj podam listę tych rzeczy, których nie powiedzą wam liderzy raw food (surowej żywności). Później napiszę bardziej szczegółowy artykuł na ten temat.

1. Musisz mieć swojego guru

Od lat to błędne przekonanie panuje wśród społeczności ‘raw foodystów’. Wielu ludzi, którzy odżywiają się surową dietą, ma widoczne rezultaty. Niektórzy zrzucili nadwagę. Inni wyleczyli się z wielu dolegliwości i chorób. Problem w tym, że niektórzy z nich ustawili się na piedestale, założyli stronę internetową i ogłosili się liderami, za którymi należy podążać.

Widzę to ciągle. Nasuwa się jednak pytanie: co sprawia, że ktoś jest liderem? Czy to, że ktoś jest na surowej diecie przez dwa lata, automatycznie czyni z niego eksperta?

Osobiście jestem członkiem społeczności raw food od ponad dziesięciu lat. Widziałem, jak wielu ekspertów zmienia swoje zdanie w mgnieniu oka. Jeśli podążacie za którymś z nich, prawdopodobnie jesteście zdezorientowani. Nie winię was. Istnieje dużo doskonałych informacji na temat tego, jak odżywiać się na surowej diecie i prawda jest taka, że nie potrzebujecie żadnego z tych ludzi.

Moim celem jest przekazanie wam informacji, a wy sami podejmiecie decyzję. Nie ustawię się na piedestale, oczekując, że kupicie najnowszy surowy zwierzęcy suplement.

2. Musisz przestrzegać surowej diety w 100%

Mimo że ta teoria króluje od kilku lat, to większość nauczycieli surowej diety wcale nie przestrzega tej diety w 100%. Ich paradygmat ciągle się zmienia, a wielu ludzi jest zdezorientowanych. Dużo książek o surowej diecie nadal promuje ideę, że 100% surowa dieta jest korzystniejsza niż dieta w dużej przewadze surowa. Wiele lat temu dr Brian Clement z zespołem ekspertów odkrył, że przestrzeganie surowej diety w 80 do 100% jest tak samo korzystne jak przestrzeganie surowej diety w 100%.

Psychologicznie, może stać się trudniejsze spożywanie surowej żywności w przeważających ilościach, kiedy włączymy do diety jedzenie gotowane. A to dlatego, że jedzenie gotowane jest uzależniające. Jeśli jesteście zdyscyplinowani i możecie spożywać w większości surowe jedzenie wraz z pełnowartościowymi (mniej przetworzonymi) produktami, to bez wątpienia będziecie zdrowsi niż większość ludzi na tej planecie.

3. Musisz spożywać produkty pochodzenia zwierzęcego

Niemal dwa lata temu społeczność raw food zaczęła dryfować w innym kierunku. Przez lata dominowała opinia, że surowa wegańska dieta jest najlepsza. Niektórzy liderzy zaczęli zmieniać swój rynek i koncentrować się na długowieczności. Inni się przyłączyli. Przecież można dobrze zarobić na promowaniu produktów zwierzęcych.

Prawda jest taka, że absolutnie nie ma powodu, aby konsumować produkty pochodzenia zwierzęcego. Społeczność raw food nadal nadmiernie skupia się na zdrowiu i brakuje jej edukacji na temat zwierząt i środowiska.

Jeśli przeczytacie zmieniające życie książki, takie jak "Dieta dla nowej Ameryki" Johna Robbinsa, "Raport Chiński” dr T Colina Campbella czy "World Peace Diet”, napisaną przez mojego przyjaciela dr Willa Tuttle, dowiecie się, dlaczego produkty zwierzęce nie są konieczne – i to z tak wielu powodów, że nie możemy ich teraz omówić. Polecam wziąć pod uwagę wszystkie argumenty i samemu zdecydować, co jest korzystne dla waszego organizmu.

4. Czekolada jest zdrowa

Bądźmy szczerzy, kiedy surowe kakao pojawiło się na scenie, ‘raw foodyści’ się ucieszyli. Czy pamiętacie te wszystkie „surowe” kakaowe przyjęcia, które zaczęły odbywać się w całym kraju? Liderzy raw food zaczęli nam mówić, że kakao jest korzystne, że jest bogate w wartości odżywcze, witaminy itd. Ale czy wspominają o kofeinie? Czy mówią o tym, że czekolada jest uzależniająca? Ja definitywnie kiedyś byłem uzależniony od surowego kakao. Mimo że nie odmawiam sobie od czasu do czasu surowej czekolady, to jestem w pełni świadomy tego, że nie jest ona zdrową żywnością. Niektórzy guru raw food posunęli się do tego, że każą wam codziennie jeść duże ilości kakao! Tak więc bądźcie swoim własnym guru. Jeśli czujecie się z tym dobrze i nie macie problemów, możecie sobie pozwolić na tę przyjemność od czasu do czasu. Ale musimy być uczciwi, jeśli chodzi o to, czego nasze ciało potrzebuje, a czego się domaga czy od czego jest uzależnione.

5. Surowa żywność jest odpowiedzią na wszystkie problemy życiowe

Jest tak wiele czynników wpływających na zdrowie. Holistyczny model obejmuje umysł, ciało i ducha. Stres jest ważnym czynnikiem wywołującym różne dolegliwości. Znam wielu ‘raw foodystów’, którzy tak bardzo stresowali się tym, żeby przestrzegać surowej diety, że poziom stresu spowodował, że zachorowali! Związki są kolejnym obszarem często pomijanym. Zdrowy i harmonijny związek jest podstawą dla ogólnego zdrowia i dobrego samopoczucia. Nasze społeczeństwo jest coraz bardziej odizolowane. Chociaż kontaktujemy się za pomocą komputera, emailami i smsami, to coraz rzadziej widzimy się twarzą w twarz. Powinniśmy utrzymywać bezpośrednie kontakty. Ponadto, środowisko jest niszczone w rekordowym tempie. Im więcej się dowiadujemy na ten temat, tym mniej chcemy wiedzieć.

Nasze nowe blogi i programy radiowe będą omawiać wiele kwestii, które wpływają na zdrowy tryb życia. Jestem optymistą. Uważam, że razem możemy sprawić, że nasza planeta z powrotem zmieni się w zdrową, zrównoważoną biologicznie, kochającą oazę.

Tak więc, gdzie leży prawda? Prawda leży wewnątrz. (…)


środa, 16 marca 2011

 


Kareena Kapoor jest jedną z najpopularniejszych indyjskich aktorek. Pochodzi z rodziny aktorskiej, nawet jej dziadek i pradziadek byli aktorami.

Według prasy bollywoodzkiej Kareena jest weganką. Nie znalazłam żadnego wywiadu, który to potwierdza, ale podczas kręcenia jej najnowszego filmu 'Short Term Shaadi’, odmówiła udziału w scenie, w której miała jeść jajecznicę. Po wielu dyskusjach i sporach, reżyser zamienił jajecznicę na bezjajeczne placki.

link

 

 



wtorek, 15 marca 2011
poniedziałek, 14 marca 2011

Tłumaczenie artykułu Healthy Vegan Diets Can Include Meat Analogues

 

Małe stoisko z hot dogami w moim miasteczku, reklamuje dużym odręcznym napisem, że sprzedaje wegańskie hot dogi (Kiedyś sprzedawali wekańskie hot dogi; ja im nie zwróciłam uwagi, ale ktoś inny tak.) Mimo że mieszkam w hippisowskim miasteczku, w którym takie rzeczy nie są czymś niezwykłym, to jednak sprawia mi to radość. Wegańska opcja hot dogów daje mi nadzieję na przyszłość.

W USA pierwszy substytut mięsa przygotował John Harvey Kellogg w 1896 roku i nie był to hotdog. Zrobił kotlety orzechowe ze zmielonych orzeszków ziemnych i ziarna i serwował je, zamiast mięsa, pacjentom w swoim sanatorium w Battle Creek, w Michigan. Ułatwiało to pacjentom Kellogga przejście na wegetarianizm, i substytuty mięsa nadal ułatwiają wielu ludziom przechodzenie na dietę bezmięsną.

Ale odkąd w programie Ophra ktoś zaprezentował wózek z wegewędlinami i wegeserami, ciągle słyszę o tym, jaki to jest zły sposób na uczenie ludzi, by zostali weganami.

Zgadzam się, że wózek załadowany wegańskim mięsem nie jest reklamą najzdrowszej żywności, ale czy to znaczy, że nikt nigdy nie powinien jeść tych produktów? Oczywiście, niektóre składniki popularnych alternatywnych produktów nie pochodzą prosto z ziemi. Są wynikiem różnych faz przetwarzania. Ale co z tego? Produkty przetworzone – jak tofu w Japonii, oliwa z oliwek w rejonach śródziemnomorskich czy zaprawiane limonką kukurydziane tortille w Meksyku, wchodzą w skład tradycyjnych diet od wieków i uważa się je za zdrowe i odżywcze.

Może nie powinniśmy zachęcać ludzi do spożywania przetworzonych produktów, aby chronić zdrowie wegan i reputację weganizmu. Jeśli jednak będziemy głosić, że zdrowa dieta wegańska opiera się na bardzo restrykcyjnych zasadach i będziemy demonizować jedzenie, które pomaga ludziom przejść na dietę wegańską (i pozostać przy niej), to trudno sobie wyobrazić, że weganizm kiedykolwiek wejdzie do głównego nurtu.

Dieta wegańska musi być realistyczna dla dzieci, dla studentów, dla ludzi, którzy nie gotują, dla ludzi, którzy lubią stołować się w eleganckich restauracjach oraz dla tych, którzy jedzą w barach fast food.

Nie mówię, że wegańska dieta powinna być roślinną wersją typowej diety zachodniej. Chociaż powinna być nieskomplikowana, to jednak powinna być zdrowa i opierać się w przewadze na pełnowartościowych roślinnych produktach. Ale nie podoba mi się podejście typu wszystko albo nic, które absolutnie zabrania spożywania produktów przetworzonych.

Powinniśmy reklamować styl odżywiania się, który chroni zdrowie wegan, ale także nie szkodzi wizerunkowi diety wegańskiej jako diety dla każdego.


niedziela, 13 marca 2011

Adalita Srsen, australijska wokalistka i gitarzystka,  gra z zespołem Magic Dirt.

P: Kiedy zostałaś weganką i dlaczego?

Adalita: Weganką zostałam około 10 lat temu, kiedy przeczytałam o metodach stosowanych na farmach mlecznych. Byłam zaszokowana i zasmucona nie tylko tym, co dzieje się z krowami, które są wiecznie zapładniane, ale także tym, co dzieje się z ich cielakami, które są po prostu okrutnie zabijane jako bezużyteczne dla przemysłu nabiałowego. Nie chcę brać udziału w tym strasznym i bezdusznym traktowaniu niewinnych stworzeń. To jest tak okropny przemysł, ale wielu ludzi po prostu nie wie, co się tam dzieje, ani jak produkuje się karton mleka, który kupują w sklepie.

P: Czy uważasz, że bycie weganką jest trudne?

Adalita: Nie, uwielbiam to.

LINK

04:57, iveggy , Muzyka
Link
sobota, 12 marca 2011

Tłumaczenie artykułu Study Allays Prejudices Related To Plant-Based Food

 

Według ostatnich badań, 97% wegan lubi jedzenie bez składników pochodzenia zwierzęcego, a 94% zamierza przestrzegać diety roślinnej do końca życia.

W badaniach nazwanych Vegan from the Inside wzięło udział 2068 wegan z USA, którzy odpowiadali na pytania dotyczące diety roślinnej.

Okazało się, że dieta ta przynosi wiele korzyści, i że zdrowe jedzenie może być smaczne i sycące.

Wszyscy biorący udział w badaniach byli weganami od co najmniej 3 miesięcy i napisali ponad 100 stron komentarzy.

Dr Janice Stanger, prowadząca ten sondaż, jest autorką książki 'Perfect Formula Diet' i uważa, że korzyści z diety wegańskiej przeważyły nad opisanymi przez wegan wyzwaniami, i że trzymanie się diety w pełni roślinnej jest łatwiejsze niż sądzono.

Dr Pam Popper, dyrektorka wykonawcza Wellness Forum, powiedziała: "Nareszcie my - którzy doradzamy ludziom przyjęcie diety roślinnej,  mamy konkretne dowody na to, co wiemy już od lat. Dieta ta jest łatwa, ludzie ją uwielbiają, mają świetne wyniki i zazwyczaj przy niej zostają."

Wyniki badań zaprzeczają ogólnej opinii związanej z weganami, że są „bladzi, słabi i chorowici” oraz że „dieta wegańska opiera się na zbyt dużej ilości węglowodanów.”

piątek, 11 marca 2011

Kluczem jest świadomość

 

„Mniej więcej do trzeciego roku życia kochanie wszystkich zwierząt jest dla nas naturalne, niemal odruchowe. Gdy pewnego dnia na naszym talerzu ląduje kawałek mięsa, który już niczego nie udaje, nie wiemy, skąd się wziął. Nie byliśmy bowiem świadkami zabijania. Dowiadujemy się, że to kawałek cielaczka, świnki albo kurczaczka. Czy to znaczy, że to zwierzątko zostało zabite? pytamy. W odpowiedzi słyszymy, że wprawdzie kurczaczek, cielaczek albo świnka zostały zabite ale to były inne świnki, cielaczki, kurczaczki; nie te znajome, które tak szczerze kochamy. Tak wygląda pierwsza lekcja podwójnej moralności, która potem pomaga nam wzniecać wojny i zabijać tych, których nie znamy.”(Wojciech Eichelberger, psycholog)

Przez większość swojego życia byłem mięsożercą, jajka i mleko w różnej postaci były na porządku dziennym. I nie przypominam sobie, abym jako dziecko miał jakiekolwiek dylematy związane ze zjadaniem słodkich świnek, krówek czy kurczaczków. Po prostu nigdy nie łączyłem tego, co leżało na talerzu z krową, świnią czy kurą, które hodował na wsi mój dziadek. I chociaż kilka pierwszych lat mojego życia spędziłem na wsi u dziadków, to zwierząt, które tam były bardziej się bałem niż czułem ich bliskość i współczucie dla nich. Pisząc to przypominam sobie dokładnie te relacje. Bo koń może cię kopnąć, krowa cię „ubodzie” (nie wiem czy dzisiejsi czytelnicy rozumiejąJ, co to znaczy), a kogut wskoczy ci na głowę. No i czego miałbym im współczuć? Przecież nie było im wcale tak źle – koń miał swoją stajnię, siano i owies, krowy regularnie wychodziły na łąkę – sam je „wyganiałem” i „przyganiałem”, piły wodę z czystej rzeki, kury i gęsi łaziły po całym podwórku i poza nim.

Zastanawiam się dzisiaj, co jest potrzebne do tego, aby człowiek przestał zjadać, zadawać cierpienie i wykorzystywać zwierzęta. Na pewno współczucie. Czy w takim razie przez większość mojego życia brakowało mi współczucia? Raczej nie. Choć nigdy nie byłem świętoszkiem, to zawsze żal było mi słabszych i tych, którym działa się krzywda. Niemalże biłem się z kolegami, którzy dla zabawy dręczyli mrówki, biedronki i inne stworzenia, przechodząc obok wędkarzy chciałem wypuszczać ryby, które złowili i trzymali w siatkach, żal mi było psów na łańcuchu – od zawsze kochałem zwierzęta i bardzo im współczułem WIDZĄC ich cierpienie. Oczywiście, gdy nie byłem już dzieckiem, musiałem zdawać sobie sprawę z tego, że aby zjeść kawałek mięsa trzeba zabić zwierzę, ale nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałem, dostawałem gotowy produkt i nie interesował mnie proces jego produkcji. Brakowało świadomości. To drugie, poza współczuciem, słowo-klucz, może nawet ważniejsze, bo przecież nie można posądzać większość ludzi wokół nas o brak współczucia. Wręcz przeciwnie – widzimy jak oburzenie wywołują ujawniane przez media przypadki znęcania się nad zwierzętami. Świadomość cierpienia budzi współczucie. Paul McCartney powiedział: „Gdyby rzeźnie miały szklane ściany, każdy byłby wegetarianinem.”

Jak zaczęła się budzić moja świadomość, która doprowadziła mnie do weganizmu? Zaczęło się chyba od jakichś aspektów zdrowotnych. Przeczytałem coś o diecie Diamondów, o tym jak mięso zalega i gnije w naszych jelitach etc. Były więc jakieś eksperymenty z niełączeniem różnych składników, niewiele mające jeszcze wspólnego z wegetarianizmem. Ale jakieś małe ziarenko, że mięso jest „be”, zostało zasiane i powoli kiełkowało. Potem zacząłem szukać różnych dróg tzw. „duchowego rozwoju”, jeden z tzw. duchowych nauczycieli powiedział, że owszem można jeść mięso i rozwijać się duchowo, lecz w ten sposób nie przeskoczy się pewnego poziomu. Ja oczywiście nie chciałem zamykać sobie drogi do wyższych poziomów (cokolwiek przez to rozumiałem albo raczej nie rozumiałemJ), więc przestałem jeść mięso. Pamiętam też luźną rozmowę z koleżanką, z którą rozmawialiśmy o jedzeniu. W pewnym momencie powiedziała mniej więcej coś takiego, że w dzisiejszych czasach nie musimy zabijać, żeby jeść i przeżyć. Eureka! Jakie proste i genialne zarazem! To było kolejne powoli kiełkujące ziarenko.

Trwały moje duchowe poszukiwania. Po okresie fascynacji szamanizmem i powrocie do jedzenia mięsa (tak, tak – tyle, że teraz przed zjedzeniem kotleta dziękowałem zwierzakowi, że był tak wspaniałomyślny i poświęcił się, żebym mógł go zjeść – żałosne, prawda?), znowu splot różnych czynników i motywów, które wyrosły z zasianych wcześniej ziarenek, sprawił, że przestałem jeść mięso. Naturalnie ryby były pyszne i nie były uważane przeze mnie za mięso. Nie zwracałem też najmniejszej uwagi na skład przetworzonych produktów, nie wspominając o jajkach czy mleku. Po jakimś czasie odkryłem, że przecież ryby też mają oczy! Od tej chwili dumnie nazywałem siebie wegetarianinem. I był to już stały obrany przeze mnie kierunek, w którym z biegiem czasu się umacniałem. Czułem się dobrze z tym, że nie biorę udziału w zabijaniu, że zdrowo się odżywiam itd. Nie miałem też potrzeby pójścia w stronę weganizmu – uwielbiałem wszelkie słodycze i ciasta, objadałem się najróżniejszymi pysznymi serami i jogurtami. Znowu zabrakło świadomości – przecież to naturalne, że kury znoszą jajka a krowa daje mleko. No po to chyba są, prawda?

Cztery lata temu kolejny etap duchowych poszukiwań sprawił, że na mojej drodze pojawił się Mistrz, który wymagał od swoich uczniów, aby byli ścisłymi wegetarianami (tzn. żadnego mięsa i żadnych jajek pod jakąkolwiek postacią). Rozważania nad tym, co wybrać – pączka do kawy czy inicjację w nową metodę medytacji nie trwały zbyt długo – chociaż patrząc z dzisiejszej perspektywy, sam fakt, że się nad tym zastanawiałem, wydaje mi się niezrozumiały. Czyżby inny poziom świadomościJ?

I tak naprawdę, to dopiero od tego momentu stopniowo, dzięki kontaktom z osobami, które były oddanymi wegetarianami, a wielu z nich już weganami, dzięki filmom i różnym artykułom głównie w internecie, zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, co naprawdę dzieje się z tzw. zwierzętami hodowlanymi, jak wyglądają farmy hodowlane, jajeczne, mleczne, co dzieje się w rzeźniach. Dowiedziałem się, jaki destrukcyjny wpływ ma hodowla zwierząt i przemysł mięsny na klimat i zdrowie naszej planety. To wszystko plus podwyższenie poprzeczki przez mojego duchowego Mistrza (już nie wegetarianizm ale weganizm – żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego – był wymogiem dalszej praktyki) sprawiło, że od około roku jestem weganinem.

Uważam, że do przejścia na weganizm potrzebne są współczucie i świadomość. Świadomość nie tylko tego, co dzieje się ze zwierzętami, zanim ich mięso, jajka czy mleko trafią na nasze talerze, lecz także tego, że zwierzęta mają takie samo prawo do życia w wolności, bezpieczeństwie i szczęściu jak my. Współczucie jest w każdym z nas, natomiast często brakuje świadomości. Jednak w dzisiejszych czasach, w erze internetu i powszechnej informacji, decyzja o tym czy chcemy mieć tę świadomość czy też żyć dalej w błogiej nieświadomości należy tylko i wyłącznie do nas samych.

czwartek, 10 marca 2011

Artykuł na stronie wydawałoby się proekologicznej, zatytułowany Ekoterroryzm – nowe zagrożenie, wywołał we mnie najpierw uczucie gniewu, a następnie bezsilności. Jedyny uzasadniony punkt w tym artykule, to data 11 września 2001. Nie chcę się wdawać w spekulacje, kto jest odpowiedzialny za atak na Twin Towers w Nowym Jorku. Jedno jest pewne, była to wspaniała okazja, aby kongres amerykański zatwierdził kilka bezprecedensowych aktów zniewolenia i represji wobec własnego społeczeństwa, mimo że społeczeństwo to nie było odpowiedzialne za żaden akt terroryzmu. Tak – terroryzm – w imię walki z terroryzmem pozwolono na zakładanie podsłuchu, czytanie prywatnych maili, dokładne przeszukiwanie walizek i przemoc wobec pasażerów na lotniskach, a także właśnie w ramach walki z terroryzmem rząd nareszcie mógł rozprawić się z ruchami, które zagrażają interesom grup uprzywilejowanych (przemysł naftowy, mięsny, mleczny, giełda). W ostatnich latach duża liczba ekologów i obrońców praw zwierząt trafiła do więzień. Siedzą za kratkami z wyrokami do kilkunastu lat, czyli wyższymi niż przestępcy i gwałciciele.

Na przykład, 4 marca odbyła się rozprawa sądowa przeciwko Tim’owi DeChristopher’owi. Ława przysięgłych uznała go winnym dwóch przestępstw. Nic dziwnego, ponieważ sędzia uniemożliwił przedstawienie argumentów obrony. Tim otrzymał wyrok 10 lat więzienia i 750 000 dolarów kary. (link)

Za co?

W ostatnim miesiącu administracji Busha, Departament Spraw Wewnętrznych próbował szybko sprzedać umowy na wynajem kilkudziesięciu państwowych działek z zezwoleniem na wiercenie ropy. Wiedząc, że administracja Obamy na to nie pozwoli, Departament starał się sprawę zakończyć jak najszybciej, organizując aukcję.

Ekolog i działacz na rzecz zatrzymania zmian klimatu Tim DeChristopher brał udział w proteście organizowanym na zewnątrz aukcji. Wg artykułu w Grist: "DeChristopher nie zaplanował tego dnia. Przyjechał na miejsce bezpośrednio po zajęciach. Licytatorzy zapytali go, czy chciałby wziąć udział w aukcji. Z szybkim refleksem odparł: Tak, chciałbym."

Jak owca w wilczym przebraniu przelicytował naftowych baronów i zdobył 22 500 hektarów najlepszych działek.

Oczywiście, nie miał 1.800.000 dolarów, aby za nie zapłacić, co wcale mu nie przeszkadzało. On nie chciał wiercić ropy, chciał się tylko upewnić, że TAMCI faceci też tego nie będą robić.

Takie sprawy zdarzały się już wcześniej, w ciągu lat, 25 licytujących nie miało pieniędzy na zapłacenie za wylicytowane działki, i kiedy przychodził czas na uiszczenie opłat, rezygnowali ze swoich obligacji. To przecież jest tylko biznes.

Ale najwyraźniej Departament Sprawiedliwości traktuje zaangażowaną młodzież inaczej niż spółki naftowe - naprawdę? Postanowiono pozwać DeChristopher’a do sądu na podstawie niejasnego, rzadko używanego prawa.

Jak bardzo zwariowane jest to oskarżenie?

77 wynajmowanych działek znajdowało się na obszarach w pobliżu parków narodowych Arches i Canyonlands oraz Dinosaur National Monument. Można to porównać do wiercenia ropy w Narodowej Galerii albo w Centrum Kennedy’ego.

Kiedy Obama objął urząd, jego Sekretarz Zasobów Wewnętrznych, Ken Salazar, unieważnił umowy najmu i zwrócił pieniądze spółkom naftowym.

"W ostatnich tygodniach urzędowania, administracja Busha sprzedała umowy na wiercenie ropy i gazu w pobliżu najcenniejszych rezerwatów przyrody w Utah” powiedział dziennikarzom Sekretarz Ken Salazar, kiedy unieważnił umowy najmu. "Musimy w sposób odpowiedzialny wydobywać ropę i gaz, aby zmniejszyć naszą zależność od zagranicznej ropy naftowej, ale musimy to robić w sposób przemyślany, który pozwoli nam chronić nasze krajobrazy."

Zgadza się. DeChristopher jest ścigany za zakłócanie sprzedaży, która się nie odbyła, i za nie zapłacenie pieniędzy, które i tak dostałby z powrotem. A sędzia orzekł, że nie może on użyć tych faktów na swoją obronę, ani faktu, że jeśli sprzedaż doszłaby do skutku, to doprowadziłaby do przyspieszenia globalnego ocieplenia, ani faktu, że jest to politycznie motywowana rozprawa, skoro rząd nie pociągnął do sądowej odpowiedzialności spółek naftowych, które w przeszłości wygrały licytacje, ale nie zapłaciły.

05:26, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
środa, 09 marca 2011

Elizabeth Reaser jest amerykańską aktorką, znaną m. in z filmów "Zmierzch"  (Esme Cullen) oraz seriali telewizyjnych "Rodzina Soprano" i "Chirurdzy". Urodziła się w 1975 r. w zamożnej dzielnicy Detroit. W 1999 ukończyła słynną szkołę Juilliard w Nowym Jorku. Jej ojczym znalazł się na 68 miejscu na liście najbogatszych ludzi świata. W 2006 r. otrzymała nagrodę dla najlepszej odtwórczyni głównej roli kobiecej na festiwalu Newport Beach Film.

link

link

wtorek, 08 marca 2011

Artykuł pt. Moje wegańskie świadectwo, napisany przez Antonio'ego Pasolini**

 

Jak wielu ludzi, którzy zdecydowali się na porzucenie diety wszystkożernej na rzecz diety życzliwszej i przyjaznej dla zwierząt, zrobiłem to z powodów etycznych.

Urodziłem się w brazylijskiej wsi i byłem naocznym świadkiem zabijania zwierząt na jedzenie – a także znęcania się nad nimi dla zabawy. Zawsze już będą mnie prześladować piski świń ciągniętych na miejsce rzeźni, gdzie podrzynano im gardło. Wywarło to na mnie trwałe wrażenie i prawdopodobnie zasiało w mojej psychice nasionko, któremu zajęło ponad trzy dekady, aby wykiełkować w absolutny weganizm.

Kiedy dorosłem, starałem się zostać wegetarianinem, ale przez wiele lat miałem trudności. Kiedy patrzę wstecz na moje nieudane próby powstrzymywania się od mięsa, teraz widzę wyraźnie, dlaczego się nie powiodły. Starałem się to robić ze względów zdrowotnych, a to, moim zdaniem, jest najsłabszą motywacją.

Jako człowiek, który od czasu do czasu lubił się napić i zapalić, nie widziałem powodu, aby czasami nie zjeść kotleta z łososia ze względów zdrowotnych, kiedy spędziłem całą noc pijąc i tańcząc w zadymionym londyńskim klubie. Tak łatwo wtedy było wrócić do jedzenia mięsa, a kac zdawał się szczególnie wzmagać pokusę.

Jednak mój wegański gen tylko czekał na odpowiedni moment, aby zapanować nad sytuacją. Stało się to w 2008, kiedy dowiedziałem się, jak traktowane są zwierzęta na farmach, tzn. kiedy zmusiłem się do obejrzenia wielu filmów nakręconych ukrytą kamerą, szeroko dostępnych w internecie.

Oczywiście ja już to wszystko znałem, ale zobaczenie tego ponownie na świeżo w kolorze wpłynęło na mnie w sposób, którego już nie mogłem zignorować.

Istnieją gorące debaty na temat, czy pokazywanie ludziom, jak cierpią zwierzęta, jest konstruktywnym narzędziem w edukacji wegańskiej i rozumiem, dlaczego są tacy, którzy to krytykują. Jednakże zadziałało to na mnie, i biorąc pod uwagę, ile razy słyszałem, jak ludzie mówią, że zostali weganami po obejrzeniu takich filmów jak Meet Your Meat, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że takie filmy działają. Nie musimy oglądać ich zawsze, jednak są takie dni, kiedy nadal je zamieszczam na moim blogu lub w serwisie społecznościowym, ale rzadko zdarza się, że sam je obejrzę.

Wspomniałem już o etycznym aspekcie weganizmu, ale też muszę zaznaczyć, o ile zdrowiej się czuję. Mam 41 lat i ważę tyle samo, ile ważyłem jako 17-latek. Dieta wegańska chroni mnie przed otyłością, co jest dobrą wiadomością w świecie borykającym się z chorobami serca i cukrzycą.

Istnieje także czynnik środowiskowy. Jako oddany miłośnik przyrody, wiem, że dieta wegańska powoduje o wiele mniejszą emisję dwutlenku węgla niż dieta oparta na produktach odzwierzęcych, co potwierdza raport ONZ z 2006.

Nie ma znaczenia, w jakim wieku człowiek przechodzi na weganizm. Ważne jest, aby dokonać zmiany i zostać na stałe weganinem/weganką. Korzyści z tego są zdecydowanie większe niż postrzegane utrudnienia.

Podsumowując, kiedy kładę głowę na poduszce, czuję, że przyczyniam się do życzliwszego dla wszystkich istot świata i zachowania tej fascynującej przyrody, którą razem dzielimy na Ziemi.

** Antonio Pasolini pisze o alternatywnych źródłach energii dla Energy Refuge i ANDA, brazylijskiej wiodącej agencji prasowej na rzecz praw zwierząt. Jest także pisarzem i technikiem filmowym.

14:45, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
poniedziałek, 07 marca 2011


W USA, w stanie Massachusetts, w mieście Northampton, grupa zaangażowanych aktywistów i artystów stworzyła projekt popularyzacji weganizmu - Wegański Autobus. Jest to stary szkolny autobus, który służy im do organizowania akcji propagujących dietę wegańską w okolicznych stanach. Napędzany jest zużytym olejem roślinnym.

Za pomocą sztuki i przedstawień, członkowie Wegańskiego Autobusu starają się rozbudzić społeczną świadomość na temat wyboru jedzenia, zdrowia, etyki i ekologii. Odwiedzają szkoły, udają się na festiwale i inne imprezy i informują ludzi o korzyściach wegańskiej diety i odnawialnej energii.


niedziela, 06 marca 2011

Dan Piraro to amerykański rysownik, znany z serii humoru rysunkowego 'Bizarro'. Jest zaangażowanym weganinem.

 


sobota, 05 marca 2011


Na skraju ulicy wielkiego miasta dostrzegam kawałek trzepoczącej się szmaty. Z bliska widzę, że to mała żywa istota, pisklę gołębia, najprawdopodobniej potrącone przez samochód. Podnoszę, oglądam: ma ranę w okolicy szyi. Słyszę za plecami głos:  "Zostaw go, wszędzie pełno tego paskudztwa, same choroby." Delikatnie wkładam gołąbka do kieszeni bluzki, czuję jego ciepłe ciałko. Pędzę do domu. Oczyszczam i dezynfekuję mu ranę, poję go wodą, przyrządzam papkę i próbuję karmić. Mija kilka godzin, mija dzień, mija czas nadziei, że ptaszek poczuje się lepiej. Ogrzewam go, głaszczę, widzę jak słabnie…

Cóż to za opowieść? Ot, epizod z mojego życia. Karykatura wrażliwości. Bardzo współczułam gołąbkowi i walczyłam o to, by przeżył, a do ust wkładałam jedzenie przesiąknięte cierpieniem i śmiercią. Jak to możliwe, że nie czułam niekonsekwencji i obłudy?

Kiedyś, jak byłam bardzo mała, w pałacu dziecięcej duszy miałam wspaniałą komnatę. Mieszkała w niej miłość i współczucie dla wszystkich istot. Jej wnętrze wciąż wzbogacało się i rosło. Do czasu, aż zatrzaśnięto drzwi, a klucz utonął w morzu łez. „Jedz rosołek”- tłumaczono z życzliwym uśmiechem- „zupka jest dobra, jest z kurki”. Do dziś słyszę swój krzyk. Nic nie dał opór dziecka, do mojej komnaty nie miałam już dostępu. Czułam się zdradzona, oszukana, bezsilna. Gdybym tylko mogła znaleźć klucz... Później go juz nie szukałam, nie myślałam o tym, zapomniałam na długo.

Pewnego dnia okazało się, że do ukrytej komnaty można się dostać bez klucza.

To za sprawą Earthlings, doskonałego filmu dokumentalnego o wykorzystywaniu zwierząt, który poraża swą dosłownością i zdumiewa prostotą przekazu. Oglądałam, zakrywając ekran drżącą dłonią. Łzy utrudniały czytanie napisów. Aż nagle, niespodziewany szturm emocji, przy głośnym werblu serca, wyważył zarośnięte niepamięcią drzwi. Mury kruszyły się, a cudowne wnętrze zapomnianej komnaty zaczęło znów pulsować w mojej świadomości. Nie potrafiłam już wytłumaczyć ludzi z ich okrucieństwa. Nie potrafiłam usprawiedliwić siebie. Wśród chaosu emocji poczułam, że wracam do czasów nieskażonej dziecięcej wrażliwości. Poczułam się wyzwolona, poczułam się sobą.

Następnego dnia film obejrzał mój mąż. Potem była dyskusja, długa i konkretna. I tak zostaliśmy weganami. Z dnia na dzień. Zaczęło się dla nas nowe życie, pełne energii, poszukiwań i satysfakcji. Wolne chwile spędzaliśmy na zdobywaniu wiedzy o zdrowej wegańskiej żywności. Uskrzydleni nową filozofią stworzyliśmy wegański biznes, w który wkładamy całe nasze serce. Minęły dwa lata od wyboru wegańskiej ścieżki. Jesteśmy zdrowi. Jesteśmy szczęśliwi. Inaczej nie potrafilibyśmy już żyć.

Jeśli ktoś z całą stanowczością jest przekonany, że weganizm nie ma sensu, zanim cokolwiek mu odpowiem, pytam: Widziałeś „Earthlings”?

piątek, 04 marca 2011

Dzisiaj coś ze świata mody wegańskiej. Brytyjska firma Beyond Skin produkuje 100% wegańskie obuwie, które można zamawiać także przez internet.

Beyond Skin produkuje nie-zamszowe buty z mikrowłókna zwanego Dinamica, wytwarzanego we Włoszech z recyklingowego plastiku, w tym z butelek plastikowych. Dinamica jest wykorzystywana przeważnie w przemysłach meblarskim i samochodowym, a Beyond Skin jest pierwszą firmą obuwniczą, która, jakby to powiedzieć, włożyła nogę w otwarte drzwi.

W porównaniu z poliestrem, produkowanym z ropy naftowej, przy wytwarzaniu Dinamicy emisja dwutlenku węgla jest niższa o 60%. A ponieważ materiał ten jest wyjątkowo trwały i wodoodporny, buty są w stanie przetrwać takie warunki pogodowe jak śnieg i deszcz, a także beztrosko rozlane drinki. Mimo takich odpornych właściwości, materiał ten jest elastyczny i miękki – jak na prawdziwą eko-innowację przystało.


Beyond Skin nie wykorzystuje w swojej kolekcji polichlorku winylu (PVC), zastępując go przewiewnym i antybakteryjnym poliuretanem, który daje efekt sztucznego zamszu. Podeszwy butów są wykonane z częściowo odzyskanej żywicy gumowej.

Lista sklepów

 

02:44, iveggy , Moda
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm