poniedziałek, 31 maja 2010

Kiedyś zadałam sobie pytanie: czy napiłabym się mleka z piersi kobiety, której nie znam? Nie. Dlaczego więc miałabym pić krowie?

DevonAoki

 

 

09:12, iveggy , Cytaty
Link
niedziela, 30 maja 2010

Ahimsa jest istotną częścią naszego życia. Nie zabijamy mrówek, komarów, much i innych "niechcianych" małych obywateli tej planety. Pamiętam buddyjską historię o mnichu, który miał zainfekowaną ranę, w której zalęgły się robaki. Nie chcąc zabijać robaków, wyciął  z nogi kawałek ciała. Jest też chrześcijańska historia o Św. Symeonie, który mieszkał na małej platformie na słupie przez 40 lat. Kiedy przywiązał się do słupa na rok, sznur przeciął ciało, wywiązała się infekcja i w ranie zalęgły się  robaki. Kiedy  zdarzyło się, że robak wypadł z rany, pustelnik podnosił go i wkładał z powrotem, mówiąc: Jedz, co dał ci Bóg.

Jako dziecko miałam podobne ambicje... Teraz jednak uważam, że muszę być zdrowa i silna, aby w jakikolwiek możliwy sposób, choćby mentalnie, pomóc milionom zwierząt, skazanych na cierpienie i zagładę.

 

Parę dni temu, w blogu o drożdżycy wspomniałam, że należy oczyszczać swój organizm, szczególnie z pasożytów, które mogą zamieszkiwać w niemal każdym organie, w mięśniach, sercu, płucach, we krwi, w mózgu...  1/3 gatunków ludzkich pasożytów żyje w jelitach, 2/3 w innych miejscach.

Niektórzy naukowcy uważają, że różne zachowania są sterowane przez pasożyty. Nie będę się nad tym rozwodzić, bo istnieją na ten temat książki, ale utkwiła mi w pamięci jedna historia - motyliczki wątrobowej.

Pasożyt ten w formie dorosłej zamieszkuje wątrobę krowy czy też innego ssaka. Jaja motyliczki są wydalane z odchodami m. in. krowy. Głodny ślimak połyka jaja. W jelitach ślimaka wykluwają się młode larwy, które osiadają w gruczole trawiennym. Stamtąd już w formie cerkarii przedostają się na zewnątrz ślimaka, który próbuje blokować pasożyty za pomocą otoczki śluzowej, która otacza cerkarię, po czym ślimak pozbywa się tej kulki śluzu, która ląduje w trawie. Niestety, ale wszystko idzie zgodnie z planem motyliczki. Ponieważ na smakowity śluz natyka się mrówka. Wraz ze śluzem, mrówka połyka setki pasożytów, które usadawiają się w jej przewodzie pokarmowym, po czym wędrują, aż znajdą się w centrum układu nerwowego. Większość rusza z powrotem do przewodu pokarmowego, gdzie uformują cysty, a jeden lub dwa zostają w głowie mrówki. Tutaj zaczynają robić swoje czary mary. Kiedy zbliża się wieczór, mrówka nagle czuje, że musi odejść od swoich towarzyszy i wchodzi na szczyt źdźbła trawy. Tutaj czeka, aż jakaś krowa czy inny ssak połknie ją z trawą. Kiedy mrówka dostanie się do żołądka, motyliczki przemieszczą się do wątroby, gdzie będą żyć jako dorosłe osobniki.

Motyliczki kontrolują mrówkę. Jeśli mrówka siedzi na trawie całą noc i nie zostanie zjedzona, to motyliczka pozwala jej w ciągu dnia powrócić do mrowiska i przez cały dzień wykonywać zwykłe mrówcze obowiązki. A to dlatego, że jeśli mrówka zostałaby na pełnym słońcu, to wraz z nią, zginęłyby pasożyty. Tak więc wieczorem, motyliczka znowu wysyła mrówkę na sam szczyt źdźbła trawy, gdzie mrówka znowu siedzi bez ruchu przez całą noc.

Dawno temu postanowiłam znaleźć najlepsze zioła na pasożyty. I tak mozolnie, wypróbowałam na sobie bardzo różne środki, zwykle naturalne, ale także nie pogardziłam chemią. Dlatego odradzam jakichkolwiek środków farmaceutycznych, które mogą uszkodzić m. in. wątrobę. Najlepiej stosować zioła. Tak więc, oto rezultaty moich kilkuletnich prób z różnymi ziołami i mieszankami ziołowymi.

 

Zwykle najlepiej działają ekstrakty na spirytusie lub roślinnej glicerynie. Ale jeśli jest dobra mieszanka w wegańskich kapsułkach albo tabletkach, to też działa. Nie polecam za bardzo parzenia ziół, ekstrakty są dużo silniejsze.

Mieszankę tych ziołowych ekstraktów należy brać przez jakieś 10 - 14 dni, dwa razy dziennie plus na początku koniecznie lekki środek przeczyszczający, żeby toksyny nie zalegały w jelitach. Potem powtarzamy kurację za jakiś miesiąc, żeby pozbyć się młodych, zanim zaczną być dorosłe, a potem znowu za parę miesięcy:

 

 

Orzech czarny czyli Black Walnut (łacińska nazwa Juglans nigra - ekstrakt z zielonych niedojrzałych orzechów)  - zaczynam od 10 kropli 2 razy dziennie przez 2 dni, potem zwiększam do łyżeczki.


Wormwood - Sweet Annie -Bylica roczna (angielska i łacińska nazwa Artemisia annua)

Wormwood - Artemisia Absynthium

Gorzkla właściwa/Kwasja (Quassia amara lub Picrasma excelsa)

 

Ja mieszam te 3 zioła (ekstrakty) w szklance, dodaję troszeczkę wody i piję 2 razy dziennie.

Można zwiększyć dawkę i mieszać łyżeczkę każdego zioła w płynie, zalać wrzątkiem, aby alkohol wyparował i pić przez tydzień raz dziennie.


(Zwykle zaleca się mniejszą ilość kropli na początku, ale ja zawsze stosuję zabójczą dawkę).

Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale zwykle pasożyty są widoczne niemal od razu w kale.

Czasami zdarzają się dobre gotowe mieszanki ziołowe, trzeba jednak sprawdzić, żeby koniecznie zawierały przynajmniej Orzech czarny/Black walnut, a najlepiej wszystkie 3 składniki.

Również suszone zmielone goździki działają na jaja pasożytów, zapobiegając powtórnej infekcji. Ja zwykle nie stosuję goździków, tylko powtarzam całą kurację.


 

 

 


05:37, iveggy , Porady
Link Komentarze (5) »
sobota, 29 maja 2010

Wywiad z dr Jonathanem Balcombe, weganinem, autorem książki Second Nature: The Inner Lives of Animals

Czy możesz wyjaśnić, co masz na myśli mówiąc, że zwierzęta są czującymi istotami?

Czujące czyli mające zdolność odczuwania, zazwyczaj przyjemności i bólu - ale to jest bardzo szerokie pojęcie, od smutku po optymizm, od uczuć pozytywnych do negatywnych.  Jest to kluczowe, jako podstawa etyki: ludzie są istotami moralnymi; filozofowie nazywają moralnymi jednostki, które są w stanie dokonać moralnych wyborów, a „czujące” istoty tworzą te morlane systemy. To jest to, co sprawia, że życie ludzkie jest ważne, to to sprawia, że morderstwo jest okropną zbrodnią. A to dlatego, że odebrałeś osobie szansę kontynuacji życia. Tak więc, twierdząc, że zwierzęta są czującymi istotami w ważnych dziedzinach – nie mówię o konstruowaniu komputerów lub czytaniu książek - musimy rozszerzyć nasze moralne kręgi, i włączyć je do nich.

W badaniu zatytułowanym "Kurczęta wolą pięknych ludzi", sfotografowano ludzkie twarze, po czym poproszono studentów o ocenę zdjęć pod względem atrakcyjności. Twarze mężczyzn były oceniane przez studentki i vice versa. Oceniano je na podstawie atrakcyjności. Następnie te same twarze zaprezentowano kurczakom i okazało się, że preferencje kurczaków, kiedy miały dwie opcje do wyboru,  pokrywały się z ocenami studentów w 98 %.

W swojej książce napisałeś: "Dlaczego kurczaki miałyby nas uznać za pięknych? Dzisiaj w USA zabijamy i sprawiamy cierpienie większej liczbie kurcząt niż jest ludzi na całej planecie." Na pewno istnieje niebezpieczeństwo nadmiernej interpretacji poszczególnych badań. To konkretne badanie oparte było na 6 kurczakach: czy od prostej preferencji do ideału piękna nie jest to jednak lekki przeskok?

Przez ten czas, kiedy zadawałeś to pytanie, w USA zabito około 3500 kurczaków. To daje wyobrażenie o skali zabijania tych właśnie zwierząt.

Niektórzy biolodzy nazywają je zwierzętami, które odniosły największy sukces na ziemi, bo jest ich tak wiele, ale ja nazwałbym to najmniejszym możliwym sukcesem, ponieważ większość z nich prowadzi krótkie, bolesne życie.
Tylko dlatego, że kurczęta oceniają ludzi w taki sam sposób, jak sami ludzie w tym badaniu, nie oznacza, że ich wrażliwość jest taka sama jak nasza, i ja z pewnością tego nie twierdzę.

Ale również nie twierdzę, że są one mniej wrażliwe na ból, kiedy mają złamane skrzydło niż my, kiedy mamy złamaną rękę: to może być przedmiotem dyskusji.

Ludzie mają tendencję do widzenia twarzy w chmurach, słyszenia głosów w starych budynkach. Lubimy nadawać  ludzkie cechy naszemu otoczeniu. Tak więc to, czy zwierzęta odbierają świat w taki sam sposób jak ludzie, stanowi pytanie bez odpowiedzi, prawda?

Oto przykład badań nad emocjami, opartych na rygorystycznej nauce. Były to badania pawianów czakma. Ta szczególna populacja była badana w Botswanie przez 30 lat przez ten sam zespół naukowców, więc była to długoterminowa obserwacja zwierząt w ich własnym środowisku. Jak wiadomo, kobiety, które straciły dziecko, odczuwają to jako straszne, traumatyczne, smutne wydarzenie. Wiadomo, że są bardzo zasmucone, to jest naturlane, i ten smutek widoczny jest we wzroście glikokortykosteroidów we krwi przez okres miesiąca lub dłużej. Pawiany z delty Okwango w Bostwanie wykazują podobny wzorzec zachowania, jeśli matka pawiana straci dziecko, naukowcy są w stanie zmierzyć poziom hormonów w jej krwi w sposób mało inwazyjny. Nie pobierają krwi, ale zbierają świeże odchody, które następnie badają.

To pokazuje, że poziom ich glikokortykosteroidów również jest podwyższony przez okres około miesiąca. I poziom glikokortykosteroidów u ich najbliższych przyjaciółek pawianów, także idzie góry.


LINK

LINK

07:55, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
piątek, 28 maja 2010

Na podstawie artykułu Jamesa Randersona, z 25 kwietnia 2010, zamieszczonego na stronie Guardian.co.uk  pt.

Jonathan Balcombe: "Przestańcie tak bestialsko traktować kury" (pierwsza część)

Na zdjęciu Jonathan Balcome

Naukowiec Jonathan Balcombe twierdzi, że nasze traktowanie zwierząt nie zmieniło się od czasów średniowiecznych, mimo powodzi badań naukowych na temat tego, jak one odbierają świat.

Kurczęta rozpoznają ludzkie piękno, szpaki potrafią być pesymistyczne, a słonie opłakują nieżyjących przyjaciół. Są to najbardziej zaskakujące twierdzenia dr Jonathana Balcombe, niezależnego naukowca, badającego zachowania zwierząt. W swojej nowej książce dowodzi on, że duża liczba przeprowadzonych badań nad różnymi gatunkami, począwszy od płotek, a skończywszy na małpach, pozwala na rewolucyjne zrozumienie sposobu, w jaki zwierzęta odbierają świat.

„Tylko 30 lat temu, nauka uważała za herezję przypisywanie nie-ludziom takich emocji jak zachwyt, nuda i radość" -  Balcombe pisze w "Second Nature: Inner Lives of Animals" (Druga natura: Wewnętrzne życie zwierząt). ... ,,[Teraz jednak] naukowcy odkryli, że zwierzęta więcej myślą i czują niż ludzie sobie kiedykolwiek wyobrażali."

Dla Balcombe, który urodził się w Wielkiej Brytanii, a obecnie mieszka na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, ta nowa wiedza prowadzi do radykalnych wniosków.

Na przykład, fakt, że kurczęta mają zmysł estetyczny – powinniśmy na to zwrócić uwagę, ponieważ może to w istotny sposób wpłynąć na sposób, w jaki traktujemy zwierzęta.

Przez większą część XX wieku do tabu należało poruszanie tematu, czy i co zwierzęta myślą i czują. To się zmieniło, teraz mamy dużo badań, które pokazują, że zwierzęta są, we wszystkich ważnych kategoriach, tak samo czujące jak my. Może nie prowadzą takiego samego stylu życia, ale odczuwają przyjemność i ból tak samo intensywnie jak my. Mają wyraźne przeżycia emocjonalne, takie same jak my – istnieją badania, które wykazały, że zwierzęta mają swoje wewnętrzne życie.

Zatem jak się te informacje odbijają na naszym stosunku do zwierząt? Paradoksem jest to, że nasza wiedza na temat zwierząt rośnie, a nasze traktowanie ich jest coraz gorsze, ponieważ nadal żyjemy według strategii ‘siła-daje-prawo’, które to myślenie usprawiedliwiało kiedyś kolonializm i niewolnictwo. Niestety, nasze traktowanie zwierząt jest dalej takie samo jak w średniowieczu.

 

LINK

czwartek, 27 maja 2010

Earth Crisis to zespół grający muzykę metalcore. Zespół powstał w 1989r., po czym rozpadł się w 2001r. Jednak w 2007r. ponownie zaczął działać.

Earth Crisis jest znany z aktywnego propagowania praw dla zwierząt, weganizmu i straight edge (zaniechanie wszelkich używek, alkoholu i przypadkowego seksu oraz oczywiście ścisła dieta wegańska).

W latach 90-tych zespół, śpiewając o wyzwoleniu zwierząt i ludzi, życiu bez narkotyków oraz dążeniach do osobistego rozwoju, był określany jako rzecznik bojówkowego wegańskiego ruchu straight edge.

Grupa bezustannie popularyzuje swoje ideały wśród coraz większej liczby ludzi.

 

 


05:50, iveggy , Muzyka
Link
środa, 26 maja 2010

 

Jak już prawie wszyscy wiedzą, pod koniec grudnia 2012 ma nastąpić sądny dzień. Czy to według kalendarza Majów, czy też innych źródeł, podobno nie zostało nam dużo czasu. Jeden ze scenariuszy jest taki, że wywołane masową hodowlą zwierząt na mięso (czy to z racji karmy czy też gazów cieplarnianych) zmiany klimatyczne osiągną punkt krytyczny i doprowadzą do coraz silniejszych katastrof. Resztę zostawmy wyobraźni.

Parę tygodni temu kupiłam śliczną różową sól. Po przyjściu do domu, przeczytałam na etykietce: ,,300 milionów lat temu, ogromny ocean pokrywał miejsce, gdzie obecnie znajdują się Himalaje. Sól z nieskażonego oceanu zachowała się jako duża krystaliczna formacja.”

Dzisiaj natomiast przeczytałam w Gazecie Wyborczej: „Romain Vullo z Uniwersytetu w Rennes dokonał odkrycia w kopalni w Charente-Maritime w południowo-zachodniej Francji. Około 100 mln lat temu w tym miejscu rósł tropikalny las.”

Czyli 300 mln lat temu w Himalajach pływały delfiny, a 100 mln lat temu w okolicach Riwiery biegały słonie, w uproszczeniu.

Do tych rozważań nakłonił mnie artykuł na temat nowej akcji organizacji PETA (People for Ethical Treatment of Animals – Ludzie na rzecz etycznego traktowania zwierzą).

PETA widocznie też bierze te ostrzeżenia na poważnie, bo niedawno wysłała list do pana Vicino, właściciela firmy budującej bunkry podziemne na wypadek katastrofy. Firma obecnie jest w trakcie ukończenia budowy bunkra gdzieś pod pustynią Mohave Desert. List ten wzywa do zaopatrzenia bunkrów tylko w wegańskie zapasy. Za opłatą, około 200 osób może szukać schronienia przed żywiołowymi klęskami i katastrofami spowodowanymi przez człowieka, w ogromnej sieci bunkrów. (Oficjalna strona firmy kładzie duży nacisk na głośny apokaliptyczny rok 2012.)

"Niezależnie od tego, czy mieszkasz w podziemnym bunkrze czy w penthousie, najlepszym sposobem, żeby być pewnym, że wciąż będziesz na tym świecie za rok, jest odrzucenie mięsa i zostanie weganinem" mówi wiceprezes PETA Tracy Reiman. "Będąc na diecie wegańskiej, ci, którzy przetrwają w bunkrze, będą w lepszym stanie, aby przystosować się do post-apokaliptycznego świata i pomogą położyć kres scenariuszowi końca świata, który zwierzęta na farmach przemysłowych i w rzeźniach przeżywają codziennie.”

 

LINK

wtorek, 25 maja 2010

...czyli dlaczego niektórzy weganie mają niski poziom energii


(Robert Cheeke, kulturysta i weganin)

Drożdże, które są wyjątkowo popularne w kręgach wege, oczywiście w formie drożdży odżywczych, niekoniecznie są najlepszym wyborem. Także w formie drożdży piekarskich, używanych w wypiekach ciast i chlebów. Nie chodzi o to, żeby jeszcze bardziej ograniczać wybór żywności, ale o to, żeby czuć się lepiej i pozbyć się zmęczenia. Oczywiście samo zaprzestanie jedzenia drożdży nie pomoże, ale kiedy już uda nam się pozbyć problemów zdrowotnych (na ten temat można pisać w nieskończoność, ale króciutko, wszystkim, którzy nie mają energii, można zalecić oczyszczenie ziołami na pasożyty i na drożdżycę. Ja zupełnie przypadkiem wyleczyłam się z, jak podejrzewam, paskudnego przypadku infekcji drożdżycą, kiedy pomyliłam dawki nabierającego rozgłosu leku zwanego MMS. Tyle że bardzo się rozchorowałam i przez 3 miesiące naprawdę byłam nieprzyjemna dla producenta, bo zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że pomyliłam buteleczki z roztworami. Tak więc, nie dość, że byłam dalej zmęczona, to jeszcze spaprałam sobie żołądek. Ale po 3 miesiącach mój poziom energii podskoczył tak, że nie mogłam uwierzyć, że to możliwe.)

Tak więc, żeby utrzymać dobre samopoczucie, najlepiej zrezygnować z wszelkiego rodzaju drożdży, drożdżówek, ciast drożdżowych, chleba na drożdżach i drożdży odżywczych.

Parę dni temu zabłąkałam się na uroczą stronę Alicji Silverstone (która jest odbiciem jej pozytywnego charakteru i stosunku do życia) i natknęłam się na tekst o drożdżach, który zacytuję:

Drożdże odżywcze są super pyszne i mają smak serka. Wielu weganów jest zachwyconych, ponieważ uważają, że drożdże są dobrym źródłem B-12, ale społeczność makrobiotyczna uważa jej za czarny charakter.

Kiedy po raz pierwszy zaczęłam odżywiać się makrobiotycznie, miałam pewne objawy drożdżycy. Drożdże mogą tworzyć więcej drożdży w organizmie, jeśli borykasz się z drożdżycą, tak jak ja, więc zaczęłam ich unikać. Czuję się dużo lepiej bez drożdży. Kupuję chleb pieczony bez drożdży. Zazwyczaj chleby na zakwasie są bez drożdży. Należy sprawdzić listę składników.

I nie należy oszaleć na tym punkcie. Jeśli coś ma drożdże, staram się tego unikać, ale jeśli na przykład jestem na przyjęciu, i ktoś przygotował coś niezwykłego, to mimo że zawiera drożdże, ja definitywnie to zjem.

Dodam, że według niektórych alternatywnych lekarzy i specjalistów, drożdżyca powoduje nadmierne zmęczenie, ospałość, astmę itd.

Natomiast 99% populacji ma w swoim organizmie jakiegoś rodzaju pasożyty, i odbiegając trochę od ahimsy, wewnętrzne oczyszczenie podnosi poziom energii o kilkaset procent. Postaram się za kilka dni podać kilka wskazówek, jakie zioła najlepiej i bezpiecznie działają.

 


06:00, iveggy , Porady
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 maja 2010

 

Alicia Silverstone napisała niedawno książkę na temat wegańskiej diety, z mnóstwem przepisów, pt. Życzliwa dieta. Na swoim blogu, Alicja czasami zamieszcza ulubione przepisy z tej książki. oto jeden z nich:

(4 porcje)

SKŁADNIKI

  • 4-6  kawałków kombu (10-14 cm)
  • 1 szklanka fasolek azuki
  • 2 szklanki pokrojonej w duże kawałki dyni japońskiej kabocha (obranej ze skórki, jeśli nie jest to dynia organiczna). Można użyć dowolnego rodzaju dyni (np. olbrzymią, piżmową itd.)
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • posiekana świeża kolendra lub pietruszka, do przybrania.

 

Wykonanie:

Połącz w misce kombu i fasolę, zalej je wodą, tak aby powyżej poziomu fasolek było ok 3-5 cm wody. Zostaw na całą noc.

Następnego dnia, odsącz wodę. Pokrój kombu w kwadraty ok. 2.5 cm x 2.5 cm.

Przygotuj ciężki garnek z pokrywką, najlepiej żeliwny emaliowany. Wrzuć pokrojone namoczone kawałki kombu i fasolkę. Zalej je świeżą wodą, tak aby woda pokrywała fasolę.

Kiedy woda zacznie wrzeć, zbieraj z góry pianę. Pozwól fasoli gotować się bez przykrycia przez 5 minut.

Przykryj garnek, zmniejsz ogień na niski i gotuj na wolnym ogniu przez około 40 minut.

Sprawdzaj fasolę co 10 minut i dodawaj wody do garnka, kiedy poziom wody będzie niższy niż poziom fasoli.

Po 40 minutach, połóż kawałki dyni na wierzchu i dodaj tyle wody, aby fasola znajdowała się pod wodą.

Gotuj jeszcze przez 20 minut, albo aż fasola będzie miękka. Dodaj sos sojowy i gotuj przez następne 10 minut.

Podawaj z kolendrą lub pietruszką.

 


 

LINK

06:06, iveggy , Przepisy
Link
sobota, 22 maja 2010

Rastaweganie Jah Sun Feat. Ras Attitude, Lutan Fyah śpiewają "No bones, no blood" (bez kości, bez krwi)


Poniżej  luźne tłumaczenie tekstu piosenki, która jest śpiewana w dialekcie jamajskim


W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Nie będziemy brać udziału w tym wampirzym stylu życia

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Powiem wam, Rastafarianizm jest moją największą ambicją

Widzę i mówię dosyć

Nie okazują szacunku dla życia

Uciekajcie! Idzie tu rzeźnik

Idzie z nożem

Więcej bólu i więcej śmierci

Czysty morderca

Życie zabrane dla kotletów i hamburgera

Ja wolę zasadzić nasiona w glebie

Zamiast rozrywać ciało i żłopać krew

Mięsożercy, przestańcie walczyć, przestańcie walczyć

Ech, dajcie życiu szansę

Może osiągnięcie jakieś oświecenie

A to w wyrazie miłości dla moich wszystkich wegetarianów

Witarianów i weganów i wszystkich breatharianów

Tak, ponieważ ja nie wkładam zmarłych do świątyni

Prawdziwa pokora, to proste życie

Aby położyć na talerz jakieś jedzenie

Nie potrzebuję haczyka ani przynęty

Tylko jakieś korzenie, jakieś kiełki

Dajcie mi warzywa i owoce...

 

Refren

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Nie będziemy brać udziału w tym wampirzym stylu życia

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Powiem wam, Rastafarianizm jest moją największą ambicją

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

 

Jestem zsynchronizowany z najwyższą wizją

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Proszę, pozwólcie zwierzętom żyć


Dziwią się, że rasta się nie starzeje

Nie przestają szukać w książkach o zdrowiu

Wegetarianie zawsze będą żyć

Ponieważ wszystko, co jemy, jest zawsze pozytywne

I wszystko, co pijemy, nigdy nie jest negatywne

Jesteś tym, co jesz

Dlatego ruszasz się jak świnia

Jesteś tym, co jesz, dlatego (chrumkasz) jak świnia

Jeśli źle traktujesz swoje ciało, to kopiesz dla siebie grób

Bez paniki, u mnie jest wszystko organiczne

Czystą zupę sojową w mojej kuchni - mam

Soczewicę w mojej zupie - mam

Bez paniki, u mnie jest wszystko organiczne

Żyję wegańskim życiem, i nikt mnie nie powstrzyma

Dynia, okra i kabaczek (Tak, mam je)

Gotowe, ugotuj je i przestań!

 

Refren

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Nie będziemy brać udziału w tym wampirzym stylu życia

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Powiem wam, Rastafarianizm jest moją największą ambicją

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Jestem zsynchronizowany z najwyższą wizją

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Proszę, pozwólcie zwierzętom żyć

 

Powiedz im, że naturalne zioła mamy na obiad

Odżywczy ital  gotujemy w garnku

Naturalne zioła mamy na obiad

Powiedz im, nie ma tu kości, nie ma mięsa

Tak, naturalne zioła mamy na obiad

Odżywczy ital  gotujemy w garnku

Naturalne zioła mamy na obiad

Powiedz im, korzenie, strongback i sarsaparilla

Owoce, pomarańcze, mango i guawa

Warzywna sałatka z orzeszkami i nerkowcami

I do tego czysta woda

Mam wiadro pełne ziół

I trochę silnej marihuany

Tak, wiesz, że jestem rolnikiem

Ech, moje jedzenie jest moim lekarstwem

Mówię ci człowieku, prawdziwy lekarz z buszu

Oczyszczam się czosnkiem i gorzknikiem

I nah go jump pon rome filthy lickers

Mam marihuanę i moje klapki

i nie smażę żadnej wieprzowiny

 

Refren

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Nie będziemy brać udziału w tym wampirzym stylu życia

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Powiem wam, Rastafarianizm jest moją największą ambicją

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Jestem zsynchronizowany z najwyższą wizją

W naszej kuchni nie ma kości, nie ma krwi

Proszę, pozwólcie zwierzętom żyć

 


LINK

 

06:01, iveggy , Muzyka
Link
piątek, 21 maja 2010

John Robbins - autor książki „Dieta dla nowej Ameryki“, syn milionera, odrzucił dziedzictwo ojca, aby poświęcić się ochronie środowiska i zwierząt. Tak o tym mówi w swojej książce:

„O takim sukcesie marzą wszystkie istoty, ponieważ wyrasta on z szacunku do życia. Jest to marzenie o społeczeństwie żyjącym w zgodzie z własnym sumieniem, ponieważ żyje ono w harmonii ze wszystkimi formami życia i darzy je szacunkiem. Marzenie o ludziach żyjących w zgodzie z naturalnymi prawami Stworzenia, dbających o środowisko naturalne, chroniących Naturę, zamiast ją niszczyć. Marzenie o zdrowym społeczeństwie, które z mądrością i współczuciem utrzymywałoby równowagę w systemie ekologicznym (…)

„To nie jest tylko moje marzenie, ale marzenie wszystkich istot ludzkich, które odczuwają los Ziemi jak swój własny i poczuwają się do obowiązku szanowania i chronienia świata, w którym żyjemy. Do jakiegoś stopnia jest to marzenie nas wszystkich. Jednak niewielu robi coś, żeby tak się naprawdę stało. Niemal nikt nie ma pojęcia, jak nasz sposób odżywiania się ma wpływ na urzeczywistnienie się tego snu. Nie uświadamiamy sobie, że nasze jedzenie ma tak olbrzymi wpływ...”

Zaczerpnięte z jego książki fakty mówią same za siebie:

Populacja USA: 243 000000.

Liczba ludzi, którą można byłoby nakarmić zbożem i soją, a którą to przeznacza się na karmę dla zwierząt hodowanych na mięso: 1 300 000 000.

Ziarno spożywane tradycyjnie przez Indian: kukurydza.

Z hodowanej w USA kukurydzy, tylko 20% zjadają ludzie.

Ilość kukurydzy zjadanej przez zwierzęta hodowlane: 80%.

Z hodowanego w USA owsa 95% zjadają zwierzęta hodowlane.

W cyklu karmienia zwierząt zbożem marnuje się 90% protein.

W cyklu karmienia zwierząt zbożem marnuje się 99% węglowodanów.

W cyklu karmienia zwierząt marnuje się 100% celulozy.

Co 2 sekundy 1 dziecko umiera z głodu.

Ilość ziemniaków, które można wyhodować na 1 akrze ziemi: 10 000 kg

Ilość wołowiny, którą można wyprodukować na 1 akrze ziemi: 83 kg.

W USA 56% całej ziemi uprawnej przeznacza się na hodowlę zwierząt hodowlanych.

Do wyprodukowania 1/2 kg wołowiny zużywa się 8 kg soi i ziarna.

Do wyprodukowania 1/2 kg białka z kurczaka zużywa się 2.5 kg protein z soi i ziarna.

Do wyprodukowania 1/2 kg białka z mięsa świń zużywa się 3.8 kg białka z soi i ziarna.

Codziennie na świecie 40 000 dzieci umiera z głodu.

Na powierzchni ziemi, której potrzeba na wykarmienie jednej osoby żywiącej się mięsem, można wykarmić 20 wegetarianów.

Każdego roku umiera z głodu 60 000 000 ludzi.

 

Jeśli w USA zmniejszono by spożycie mięsa o 10% rocznie, z zaoszczędzonego w ten sposób ziarna można by nakarmić 60 000 000 ludzi.

 


04:16, iveggy , Książki i autorzy
Link
czwartek, 20 maja 2010

Kiedyś zawsze modliłam się do kogokolwiek tam u góry, żeby nie natknąć się na ulicy na jakieś zwierzę, które potrzebuje pomocy. Nie dlatego, że nie chciałam im pomóc (wręcz odwrotnie), ale dlatego, że nie wiedziałam jak. Czasy się zmieniły i teraz zawsze przeglądam okolicę, szukając rannych czy okaleczonych stworzeń... Kilka lat temu powoli jechałam samochodem koło mojego bloku, gdzie mieszkają stada gołębi, które ktoś z uporem karmi na jezdni, i zobaczyłam ptasie zgromadzenie. Jeden gołąb był rozjechany. Wysiadłam z samochodu zobaczyć, czy żyje, ale niewiele z niego zostało. Rozejrzałam się i zobaczyłem to małe stworzenie, leżące na trawniku, które nie mogło ode mnie uciec. Miało rozjechany cały bok. Nie myślałam, że przeżyje. Ktoś najechał celowo na ptaki, ponieważ droga jest szerokości trzypasmówki, a jest tylko jeden pas w jednym kierunku i ogromne ograniczenie prędkości.

Zabrałam malucha i męczyłam go przez 3 miesiące różnymi maściami, spryskiwaniem etc., zastrupił się ptaszek i o dziwo przeżył. Nazwaliśmy go E.T., bo wyglądał jak przybysz z kosmosu. Minął rok i ET fruwała sobie po mieszkaniu, odwiedzała papużki, gapiła się na koty. W tym właśnie czasie zaczęliśmy się przeprowadzać w miejsce bardziej ustronne, bardziej odpowiednie dla naszego zwierzyńca. Ostatniego dnia przeprowadzki, kiedy znosiłam na dół paczki, zobaczyłam pod drzwiami klatki siedzącego gołębia, w stanie katatonii.

Zabrałam go do domu, potem do gołębiej kliniki i okazało się, że choruje na bardzo niebezpieczną chorobę Newcastle. Jest to choroba wirusowa i łatwo przenosi się na inne ptaki, szczególnie gołębie. Ale moja głęboka wiara w nie-zabijanie, nie pozwoliła mi go ani uśpić, ani zostawić na ulicy. Wzięłam go ze sobą i pilnowałam, jak szalona, żeby dwa gołąbki się nie spotykały. Mieszkanko nie jest duże, tak więc było to nieludzko trudne. Minęły ponad dwa lata. ET mieszkała z papużkami w jednym pokoju, a moje ptaszyny zwykle nie są zamykane w klatkach, z małymi wyjątkami. ET uważała, że jest papugą. Stawiała się swoim miękkim dzióbkiem i malutkimi łapkami do dużych ar. W końcu ktoś jej odgryzł palca... Bardzo się zdenerwowałam, zaczęłam zamykać ET w klatce na noc, ale ona wtedy w ciągu dnia nie pozwoliła nikomu się zbliżyć do klatki i wskakiwała na głowy dziobatym koleżankom. Była tak odważna, że nie sposób jej było powstrzymać. Zwykle otwierała sobie drzwi, odsłaniała zasłonkę i przychodziła do mojego pokoju. Siadała mi na ramieniu i iskała moje włosy albo policzek. Kiedy ją wołałam, zaraz przylatywała. Reagowała szybciej niż papugi. Kiedy wyciągałam do niej rękę z oddali, ona lądowała na moim wyciągniętym ramieniu. Uwielbiała siedzieć na moim biurku i patrzeć na mnie godzinami. Kilka tygodni temu, kiedy wyszłam na moment na zewnątrz, któraś z papug, pewnie broniąc się, niemal przegryzła jej kark. Zabrałam ją na dobre z pokoju papug, tłumacząc ET: ty nie jesteś papugą, popatrz na swój mały nosek, a zobacz, jakie dzioby mają papugi, które rozgryzają orzechy laskowe w ułamku sekundy, masz szczęście, że żyjesz.

Podczas tych dwóch lat, ET bardzo często uciekała mi i wskakiwała do klatki, gdzie mieszka chory Upsipupsi, który wydobrzał, wygląda dobrze, ale nie może fruwać. Od dwóch lat, za każdym razem byłam przerażona, bojąc się, że zarazi się od niego tą wirusową okrutną chorobą. ET była bardzo samotna, nie mogła znaleźć bratniej duszy. Papugi ją gryzły, ja nie miałam dla niej czasu i w dodatku byłam za duża. W ciągu ostatnich tygodni, ET coraz częściej mi uciekała do niego. Razem byli tak szczęśliwi, że pomyślałam, ET jest zdrowa, silna, on jest prawie zdrowy, gdyby miała się zarazić, to już dawno by się to stało. Dlaczego ich rozdzielać. Typ wirusa, który jego zaatakował widocznie nie był taki silny, skoro on przeżył i wygląda dość dobrze.

I pozwoliłam im razem spać. Ale ET jakoś przestała wychodzić na zewnątrz ogrodzonego dla nich kącika. Nie martwiłam się tym zbytnio, bo już wcześniej miała takie momenty. Szczególnie, kiedy miała zamiar znieść jajko, zdarzało jej się nie wychodzić z upatrzonego miejsca przez kilka dni, jedynie po jedzenie. A jeszcze przedwczoraj widziałam, jak zaprowadziła swojego kolegę do pokoju papug, żeby pokazać mu, że one upuszczają rozgryzione orzeszki, które są świetnym przysmakiem, skąd od razu je przegoniłam, bo jednak Upsipupsi nie może wolno chodzić sobie po mieszkaniu. Dzisiaj rano wyjęłam ją z posłania i spojrzałam na nią, a ona opuściła ogon i skrzydła i bezwładnie zamachała nogami. Otwierała i zamykała dziobek, próbując złapać powietrze. Dałam jej trochę wody, którą próbowała wypić. Po godzinie umarła w moich rękach. Przyniosła mi miłość, radość, przywiązanie, a teraz nieopisany ból.

Nie łatwo jest mi o tym pisać, jednak warto wspomnieć, jak wspaniałymi zwierzętami są gołębie, jakie są odważne, jak oddane, jak dużo mają w sobie miłości, a przede wszystkim jak bardzo są mądre. Gołębie są absolutnie niedoceniane przez ludzi. Traktuje się je jak konieczne zło. Moja Itunia, jak ją zdrobniale nazywałam, pokazała mi, że każdemu najmniejszemu zwierzęciu należy się dobrze przyjrzeć, żeby zobaczyć tę iskrę bożą, tę pełną świadomość i mądrość w głębi jego spojrzenia. W oczach mojej Ituni jednak była tylko i wyłącznie miłość.

 


środa, 19 maja 2010
Na podstawie artykułu Elihu Dietz pt. „Don’t have a cow” .

 

W najlepszym przypadku mięso jest marnotrawstwem: potrzeba 5000 kilogramów ziarna, by wyprodukować 500 kg mięsa. Czyli marnujemy 90% energii zużytej do wyprodukowania 1 hamburgera. A jeśli spojrzymy na to z filozoficznego punktu widzenia, problem leży w okrucieństwie i braku etyki. Warunki na farmach hodowlanych, gdzie żyje większość zwierząt hodowlanych, są barbarzyńskie.

W celu wyhodowania jak największych zwierząt w jak najkrótszym czasie, w USA zwierzęta hodowlane są karmione 14 mln kg antybiotyków w ciągu roku (jasne jest, że nie potrzebują recepty ani społecznego przyzwolenia). Dla porównania, wszyscy mieszkańcy USA w ciągu roku zażywają tylko 1.5 mln kg antybiotyków.

Karmimy krowy paszą, która nie jest ich naturalnym pożywieniem. Karma ta jest wysokokaloryczna, aby spowodować szybki wzrost masy ciała. Ale ich żołądek nie może sobie poradzić z tym pokarmem, i zaczynają się krwawienia wewnętrzne, co powoduje infekcje. Te infekcje są nieuniknione, więc po prostu wyrzucamy antybiotyki, czasem w ogromnych dawkach, do ich każdego posiłku. W rezultacie, bakterie zaczynają rozwijać oporność na te antybiotyki. "Szacuje się, że każdego roku prawie 2 mln osób w Stanach Zjednoczonych ulega infekcji podczas pobytu w szpitalu, z czego 90 000 umiera" - stwierdziła FDA (Food and Drug Administration). "Ponad 70% bakterii wywołujących te infekcje jest odpornych na co najmniej jeden z powszechnie stosowanych w celu leczenia infekcji antybiotyków."

Jesteśmy zabijani przez bakterie, które rozwinęły odporność na antybiotyki, którymi karmimy nasze bydło.

Innym uzasadnieniem jedzenia mięsa, jest coś w rodzaju fałszywej-bio-antropologii: ludzie wykształcili zdolność jedzenia i trawienia mięsa, tak więc mamy prawo to robić. Biologicznie, to prawda. Możemy jeść mięso. Możemy również cudzołożyć, głosować na Nadera, nosić flanelowe koszule, ale (zazwyczaj) uznajemy, że mamy obowiązek tego nie robić. Pozwolić naszej biologii, by dyktowała sposób, w jaki się zachowujemy, to pomysł, z którym pożegnaliśmy się, kiedy rozwinęliśmy w sobie wyższe ideały, ziliony lat temu.

Sama jednak logika „jedzenia mięsa” jest naprawdę o wiele prostsza: „Lubię skwarki”. Amen. „Mięso smakuje wspaniale”. Przyznajmy się, że to jest jedyne uzasadnienie jedzenia mięsa.

 

LINK

08:35, iveggy , Dlaczego weganizm?
Link
wtorek, 18 maja 2010

Na podstawie artykułu w Huffington Post „ADHD In Children: Pesticides May Be Missing Link”, autor Carla K. Johnson (17/05/2010)

 

Nowe analizy danych łączą 'zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi' u dzieci z przyswajaniem przez organizm pestycydów, stosowanych przy uprawie owoców i warzyw.

Mimo iż badania nie udowodniły w pełni, że pestycydy stosowane w rolnictwie przyczyniają się do zaburzeń uwagi u dzieci, to eksperci twierdzą, że rezultaty są przekonujące.

Dzieci są szczególnie podatne na szkodliwe działanie pestycydów, ponieważ są w trakcie rozwoju i mogą przyswajać większe ilości pestycydów niż dorośli, w stosunku do ich masy ciała.

W organizmie, pestycydy rozkładają się na związki, które mogą być zmierzone w moczu. Niemal wszystkie badania wykazały wykrywalne poziomy: związki obecne były w moczu 94 % dzieci.

Dzieci z wyższym poziomem, miały wyższą szansę na rozwinięcie ADHD, zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Jest to dolegliwość, która powoduje, że uczniowie mają kłopoty w szkole. Wyniki badań opublikowano w poniedziałek w czasopiśmie Pediatria.

Dzieci mogą spożywać pokarmy spryskiwane pestycydami, pić skażoną wodę, mogą też wdychać je wraz z powietrzem.

Ryzyko przyswajania pestycydów można ograniczyć, jedząc produkty uprawiane metodami organicznymi.

Mrożone jagody, truskawki i seler mają najwyższe śladowe ilości pestycydów, według jednego z rządowych raportów.

 

W 2008r. badania przeprowadzone na uniwersytecie Emory wykazały, że u dzieci, które zaczęły odżywiać się organicznymi (ekologicznymi, bio) owocami i warzywami, poziom związków pestycydów obecnych w moczu zmniejszył się do niewykrywalnego lub niemal niewykrywalnego.

Ze względu na znaną szkodliwość pestycydów dla zdrowia, Agencja Ochrony Środowiska USA ustaliła limity ilości pestycydów na żywności. Ale nowe badania pokazały, że nawet niewielkie, dopuszczalne ilości pestycydów, mogą mieć wpływ na chemię mózgu.

Nowe wyniki są oparte na jednorazowych próbkach moczu 1139 dzieci i wywiadach z ich rodzicami, aby stwierdzić, które z tych dzieci cierpią na ADHD. Według danych uzyskanych od rodziców, około 150 dzieci wykazywało poważny brak skupienia, nadpobudliwość i impulsywność, jakie charakteryzują ADHD, albo brały przepisane leki.

Badania te dostarczyły więcej dowodów na to, że rząd powinien zachęcać rolników do przejścia na ekologiczne metody upraw, powiedziała Margaret Reeves, naukowiec z Pesticide Action Network, grupy, która prowadzi działalność na rzecz zaprzestania stosowania wielu pestycydów - "To byłoby niewybaczalne, żeby pozwolić na dalsze stosowanie tych związków.”

 

LINK

 

05:11, iveggy , Organiczny weganizm
Link
poniedziałek, 17 maja 2010

Eksploatacja i mordowanie zwierząt stanowią precedens dla masowego mordowania ludzi,  czynią to bardziej prawdopodobnym, ucząc nas blokowania empatii, współczucia i szacunku dla tych, którzy są inni.

Isaac Bashevis Singer napisał: "Tylko jeden mały krok dzieli zabijanie zwierząt od tworzenia komór gazowych a’la Hitler." Tak jest naprawdę. Współczesny Singerowi niemiecki filozof żydowskiego pochodzenia Theodor Adorno powiedział: "Oświęcim zaczyna się wtedy, gdy ktoś patrzy na rzeźnię i myśli: to są tylko zwierzęta."

Charles Patterson

 

LINK


07:31, iveggy , Cytaty
Link Komentarze (1) »
niedziela, 16 maja 2010


Good Clean Fun to zespół posicore (pozytywny hardcore punk) z Waszyngtonu D.C. (USA). Zespół utworzyło 4 weganów straight edge (straight edge to ruch propagujący nie używanie alkoholu, narkotyków, tytoniu, przypadkowego seksu etc.), ponieważ, jak twierdzili, scenie hardcore potrzebna była natychmiastowa dawka poczucia humoru. Zespół za pomocą samoironii głosi przesłanie weganizmu, straight edge i pozytywności.

Zespół powstał w 1997r. Niedługo potem wybrał się na 3-letnie non-stop tournee, aby szerzyć pozytywność na całej planecie w sposób, 'w jaki tylko zespół harcore potrafi'. Koncertowali w 35 krajach, w tym w Austrii, Australii, Anglii i Norwegii, rozpowszechniając swoje przesłanie. Do dzisiaj zespół daje koncerty  i nagrywa płyty CD, popularyzując najważniejsze dla nich kwestie weganizmu, straight edge, dobrej zabawy i bycia pozytywnym. W 2009r.  nagrał film fabularny pt. Good Clean Fun.


 

LINK



07:11, iveggy , Muzyka
Link
sobota, 15 maja 2010

Jodi Shaw nie jest supergwiazdą, ale w 2003r. została zauważona przez krytyków i otrzymała bardzo dobre recenzje. Jej twórczość jest zaliczana do nurtu piosenki autorskiej. Mieszka na Brooklynie w Nowym Jorku, pisze muzykę i nagrywa płyty CD. W sierpniu odbędzie się jej koncert na Manhattanie na słynnej Bleecker Street w kafejce „The Bitter End”.  Dziwne rzeczy jednak dzieją się na tym świecie. Jodi w 2008r. wyszła za mąż za starszego od siebie o 18 lat Philipa Thurstona. Nie chodzi wcale o różnicę wieku, ale Philip jest "public relation manager" w nowojorskim cyrku "Big Apple Circus". Nie jest to typowy cyrk z dzikimi zwierzętami, występują w nim jednak konie i psy (podobno uratowane ze schroniska,  lecz nie ma na ten temat dokładnych informacji).

 


 

LINK

04:37, iveggy , Muzyka
Link
piątek, 14 maja 2010

Ostatnia część artykułu Gary'ego Steiner'a, opublikowanego w gazecie New York Times, pt. Animal, Vegetable, Miserable.

Będę szczery: Ogólnie rzecz biorąc, jedzący mięso to ludzie zadufani w sobie. Liczba wegan, których znam osobiście: ... 5. A jestem weganinem od prawie 15 lat, i przedtem byłem wegetarianinem przez niemal 15 lat.

Pięciu. Straciłem więcej niż tylu przyjaciół przez sprzeczki na temat etyki dotyczącej zwierząt. Jeden lapidarny wniosek jest taki, że ludzie śmiertelnie poważnie traktują przywilej wykorzystywania zwierząt jako źródła satysfakcji. Nie tylko w formie żywności, ale jako zwierzęta juczne, jako surowce i źródło rozrywki - wykorzystując złapane dzikie zwierzęta w ogrodach zoologicznych, cyrkach itp.

To wykorzystywanie zwierząt jest tak zinstytucjonalizowane, tak normalne w naszym społeczeństwie, że trudno jest znaleźć krytyczny dystans potrzebny, aby zobaczyć to jako horror, jakim jest: tyle form poddaństwa i niewoli – a w przypadku zabijania zwierząt dla spożycia przez ludzi oraz do innych celów –to jest po prostu morderstwo.

Ludzie, którzy są etycznymi weganami, uważają, że różnica w inteligencji ludzkich i nie-ludzkich zwierząt nie ma moralnego znaczenia. Fakt, że mój kot nie może docenić późniejszych symfonii Schuberta i nie może wykonywać rozumowania sylogistycznego, nie znaczy, że mam prawo używać go jako organicznej zabawki, tak jakbym był w jakiś sposób nie tylko moralnie wyższy od niego, ale jeszcze do tego miałbym praktycznie prawo traktować go jako przedmiot o minimalnej wartości rynkowej.

Zostaliśmy wytrenowani przez historyczne myślenie, będąc tego ledwo świadomi, żeby uważać „nie-ludzkie” zwierzęta jako zasoby, które mamy prawo wykorzystać w każdy sposób, który zaspokoi nasze potrzeby i pragnienia. Tak, istnieją prawa o dobrym traktowaniu zwierząt. Ale przepisy te zostały sformułowane przez, i są pilnowane przez osoby, które wychodzą z pozycji, że zwierzęta są zasadniczo niższe od ludzi. W najlepszym przypadku, te prawa sprawiają, że warunki życia zwierząt są bardzo nieznacznie lepsze - aż do momentu, kiedy wyślemy je do rzeźni.

Pomyśl o tym, kiedy kupujesz swojego indyka z wolnego wybiegu, który nie ma absolutnie powodu być wdzięczny za Święto Dziękczynienia. To, co on miał, to jedynie krótkie i bolesne życie, dzięki nam, inteligentnym, współczującym ludziom.

LINK

05:56, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
czwartek, 13 maja 2010

Trzeci fragment artykułu Gary'ego Steiner'a, opublikowanego w gazecie New York Times, pt. Animal, Vegetable, Miserable. Gary Steiner jest filozofem i wykładowcą na uniwersytecie Bucknell w PA, USA

Co kiedyś było prostymi czynnościami, stało się ciągłą gehenną. Można by pomyśleć, że wyeliminowanie ze swojej diety mięsa, jajek i produktów mlecznych jest takie proste, ale to sięga dużo dalej.

Bycie naprawdę ścisłym weganinem, oznacza unikanie wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego, a więc takich materiałów jak skóra, jedwab i wełna, a także całego spektrum kosmetyków i leków. Im więcej kopiesz, tym więcej znajdujesz takich produktów, o których byś nigdy nie pomyślał, że przy ich produkcji używa się składników zwierzęcych, np. wino i piwo (karuk, rodzaj żelatyny, otrzymywany z pęcherzy rybnych, często jest używany do klarowania tych napojów), cukier rafinowany (węgiel kostny czasami jest używany do wybielania) lub Band-Aid (plaster) (klej jest pochodzenia zwierzęcego). W zeszłym tygodniu dowiedziałem się, że te małe paski dla złagodzenia bólu, dodawane do prawie każdej żyletki, zawierają tłuszcz zwierzęcy.

Idąc dalej tą drogą, oznacza karkołomnie spoglądanie w otchłań, parafrazując Nietzschego, która w końcu zacznie patrzeć w ciebie.

Wyzwania stojące przed weganinem nie kończą się na nakrętkach i śrubkach materialnej egzystencji. Możesz napotkać sporo trudności towarzyskich, z których chyba główną będzie kwestia, jakie masz odczucia co do spędzania czasu z ludźmi, którzy nie są weganami.

Czy w porządku jest zjeść obiad z ludźmi, którzy jedzą mięso? Co odpowiedzieć, kiedy towarzysz obiadu mówi: "Tak naprawdę, to jestem wegetarianinem - w domu nie jem czerwonego mięsa." (Słyszałem to wiele razy, bez żadnych uwag z mojej strony.) Co zrobić, kiedy ktoś podczas obiadu zaczyna cię przypiekać (że tak powiem) na temat twojej etyki wegańskiej? (Mądrzy weganie zawsze zwlekają, aż nie ma już na stole jedzenia). Albo kiedy ktoś zaczyna cię oskarżać, że uważasz się za wyższego moralnie od innych, lub że śmieszne jest takie martwienie się o zwierzęta, kiedy na świecie istnieje tak wiele cierpienia ludzkiego? (Uśmiechnij się grzecznie i poproś o podanie seitana.)


LINK

07:33, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
środa, 12 maja 2010

Drugi fragment artykułu Gary'ego Steiner'a, opublikowanego w gazecie New York Times, pt. Animal, Vegetable, Miserable. Gary Steiner jest filozofem i wykładowcą na uniwersytecie Bucknell w PA, USA

(...)„W obliczu tej przyrodzonej godności, Gombiner stwierdza, że ludzkie praktyki przeznaczania zwierząt na stół w postaci żywności są odrażające i niewybaczalne.”

Wiele osób, które potępiają sposób, w jaki traktujemy zwierzęta hodowane dla ludzkiej konsumpcji, nigdy nie zastanawia się nad tą głęboką sprzecznością. Zamiast tego, namiętnie wzywają do „ludzkiego” hodowania zwierząt na mięso. Wielu ludzi uspokaja swoje sumienie, kupując tylko drób i jajka kur trzymanych na wolnym wybiegu, w błogiej niewiedzy, że „na wolnym wybiegu” nie znaczy zbyt wiele w praktyce, jeśli w ogóle znaczy cokolwiek. Kurczaki mogą być oznakowane jako żyjące „na wolnym wybiegu”, nawet jeśli nigdy nie były na zewnątrz czy nigdy nie zobaczyły światła dziennego. A indyki? Nawet jeśli uważane za hodowane na wolnym wybiegu, to i tak całe życie spędziły w bólu i zamknięciu, i życie to zakończył rzeźnicki nóż.

Jak to się dzieje, że inteligentni ludzie, którzy rzekomo wyrażają głęboką troskę o to, żeby zwierzętom zapewnić dobre warunki i szacunek, przymykają oko na takie praktyki? I jak ludzie mogą nadal jeść mięso, kiedy już się dowiedzą, że prawie 53 miliardy zwierząt lądowych jest zabijanych każdego roku dla ludzkiej konsumpcji? Najprostsza odpowiedź jest taka, że większości ludzi zwyczajnie nie obchodzi życie i los zwierząt. Jeśli by ich to obchodziło, zebraliby jak najwięcej informacji na temat tego, w jaki sposób nasze społeczeństwo systematycznie znęca się nad zwierzętami, i wtedy dokonaliby bardzo prostego i bardzo trudnego wyboru: zaniechaliby spożywania wszystkich produktów zwierzęcych.

Łatwą częścią tej decyzji jest jasne zobaczenie tego, co wymaga etyka, i potem tylko postępowanie w ten sposób.

Trudna część: Jeszcze nie żyłeś, aż spróbowałeś funkcjonować jako ścisły weganin w oszalałym na punkcie mięsa społeczeństwie.

LINK

05:16, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
wtorek, 11 maja 2010

 

Pierwszy fragment artykułu Gary'ego Steiner'a, opublikowanego w gazecie New York Times, pt. Animal, Vegetable, Miserable. Gary Steiner jest filozofem i wykładowcą na uniwersytecie Bucknell w PA, USA

Ostatnio, coraz więcej ludzi zaczyna wyrażać zainteresowanie pochodzeniem mięsa, które jedzą i  tym, jak  zwierzęta były hodowane, czy były dobrze traktowane. Czy miały wysokiej klasy życie, zanim śmierć zamieniła je na czyjś obiad?

Żadne z tych pytań jednak nie dotyczy kwestii, czy zabijanie zwierząt na jedzenie dla ludzi jest moralne. A nawet jeśli ludzie zadają to pytanie, to prawie zawsze znajdują wiele wymyślnych odpowiedzi, które uzasadniają zabijanie i spożywanie zwierząt w imię dobra człowieka.

Ściśle etyczni weganie, do których należę, zwyczajowo są rozszarpywani na kawałki za porównywanie traktowania zwierząt przez nasze społeczeństwo do masowego morderstwa. Czy ktoś na poważnie uważa, że zwierzęta cierpią choćby w sposób ledwo porównywalny do ludzkiego cierpienia? Ci, którzy odpowiadają stanowczo „nie”, zazwyczaj oponują w jeden z tych dwóch sposobów:

Niektórzy sugerują, że istoty ludzkie,  nie zwierzęta, są stworzone na obraz Boga, a tym samym znajdują się znacznie bliżej Boskości niż ‘nie-ludzkie’ zwierzę; zgodnie z tym rozumowaniem, zwierzęta zostały stworzone wyłącznie na użytek ludzi i mogą zostać wykorzystywane bez skrupułów, aby zaspokoić ludzkie potrzeby i pragnienia. Stanowisko celowej dewaluacji zwierząt w dużej mierze popiera Biblia i pisma chrześcijańskich myślicieli, takich jak Augustyn i Tomasz z Akwinu.

Inni twierdzą, że ludzka zdolność do abstrakcyjnego myślenia sprawia, że jesteśmy w stanie cierpieć w sposób, jaki jakościowo i ilościowo przekracza cierpienia ‘nie-ludzkiego’ zwierzęcia. Filozofowie tacy jak Jeremy Bentham, który znany jest z tego, że ocenia moralny status nie na podstawie zdolności językowych czy racjonalnego myślenia, ale na podstawie zdolności do cierpienia, uważają, że ponieważ zwierzęta nie są zdolne do myślenia abstrakcyjnego, są one uwięzione w wiecznej teraźniejszości, nie mają pojęcia dalszej przyszłości, tak więc nie można powiedzieć, że zależy im na dalszym istnieniu.

Najbardziej przenikliwa i obrazoburcza odpowiedź na tego rodzaju rozumowanie pochodzi od pisarza Isaaca Bashevisa Singera, zawarta w opowiadaniu "Listy do pisarza", w którym nazwał on rzeź zwierząt "wieczną Treblinką".

 

Opisuje w nim historię mężczyzny i myszy. Mężczyzna, Herman Gombiner, rozważa swoje miejsce w kosmicznym porządku rzeczy i stwierdza, że istnieje podstawowe powiązanie między jego istnieniem jako "dziecka Bożego" a "świętym stworzeniem" przemykającym po podłodze.

Uważa on, że mysz ma pewną zdolność myślenia; Gombiner nawet myśli, że mysz ma zdolność dzielenia z nim  uczuć miłości i wdzięczności. Nie jest zwykłym środkiem do zaspokojenia ludzkich pożądań, ani nie jest tylko niedogodnością, skazaną na zagładę, ale to małe stworzenie ma taką samą godność, jaką ma każda świadoma istota. W obliczu tej przyrodzonej godności, Gombiner stwierdza, że ludzkie praktyki przeznaczania zwierząt na stół w postaci żywności są odrażające i niewybaczalne.


Wywiad z Garym Steinerem (po angielsku)


SupremeMasterTV.com


LINK

LINK

poniedziałek, 10 maja 2010

Wszyscy pracownicy, wolontariusze i zwierzęta w sanktuarium dla zwierząt hodowlanych w Woodstock (w miasteczku tym, no niezupełnie w samym miasteczku , ale to inna historia, odbył się pod koniec lat 60-tych słynny koncert) są weganami. Ten króciutki filmik pokazuje, jak bardzo ludzie prowadzący to sanktuarium kochają zwierzęta. Sfilmowano przybycie do ośrodka 2 nowych świnek (polskie napisy).

LINK

16:57, iveggy , Wegańskie schroniska
Link
niedziela, 09 maja 2010

Louise van de Vorst, australijska modelka, podobnie jak jej narzeczony, Daniel Johns (wokalista zespołu Silverchair), jest zaangażowaną weganką. Poza karierą modelki, Louise rozpoczyna produkcję własnej kolekcji etycznej mody:

"Branża odzieżowa stała się bardzo komercyjna, ja staram się podejść do tego bardziej osobiście.

Jeśli chodzi o moją kolekcję mody, to ja sama wszystkim się zajmuję, sama zamawiam materiały, projektuję ubrania tak, aby pasowały na mnie, odzwierciedlając moją pasję i energię.

Ja wykorzystuję sztuczne futra i naprawdę ważne jest, żeby projektować tego typu rzeczy.

Co mi się u siebie podoba, to to, że ja kocham to, co robię, kocham bycie modelką, kocham tworzenie kolekcji mody, i raczej wiem, co robię, i nie mówię do kogoś innego 'czy mógłbyś to dla mnie zrobić?'. Sama się wszystkim zajmuję, nikt nic za mnie nie robi."


LINK

06:48, iveggy , Moda
Link
sobota, 08 maja 2010

Największa niespodzianka na "rynku wegańskim": były bokser, mistrz świata wagi ciężkiej, zajmujący 16 pozycję w rankingu na najlepszego pięściarza wszechczasów wg magazynu 'Ring', w zeszłym tygodniu oświadczył, że został weganinem. Informację wydrukowała szanowana gazeta amerykańska USA Today. Tyson weźmie udział w krytykowanym przez obrońców praw zwierząt reality show,  produkcji Animal Planet, poświęconym wyścigom gołębi pocztowych. Wzmianka o zmianie diety z uszu ludzkich na dania z  tofu, wyraźnie pomogła poskromić większość głosów sprzeciwu i wywołała uśmieszek zadowolenia wśród ekoprzyjaznych blogerów i dziennikarzy...

LINK

05:34, iveggy , Sport
Link
piątek, 07 maja 2010

Produkty sojowe są albo zdrowe albo nie - w zależności, komu uwierzycie. Soja, supergwiazda zdrowych alternatyw żywieniowych, została zaatakowana.

Soja jest „elektrownią” wartości odżywczych, zawiera wysokiej jakości białko, węglowodany złożone i dosłownie farmakopeę związków fitochemicznych, które ponoć zapobiegają chorobie niedokrwiennej serca, nadciśnieniu i wielu formom raka.

Biorąc pod uwagę, że bydło hodowlane „produkuje” ponad 1/3 całej ilości metanu, wytwarzanego „dzięki” działalności ludzi (metan jest najgroźniejszym czynnikiem wywołującym globalne ocieplenie), zastąpienie mięsa przetworami sojowymi może przynieść ogromne korzyści środowisku.

Wraz z coraz większym zainteresowaniem świata naukowego zdrowotnymi korzyściami spożywania soi, jej popularność niesłychanie wzrosła. Z rozmachem, soja wkroczyła na szeroki rynek, ale równocześnie pojawiło się inne zjawisko: negatywne opinie na temat soi. Zdumiewające komentarze przeciwników soi wytworzyły niepotrzebne obawy i niepokoje.

Tutaj podaję mity i fakty na temat soi:

* Mit: jedzenie soi zwiększa poziom hormonów w organizmie i zwiększa ryzyko raka.

* Fakt: Jedzenie soi zmniejsza poziom estrogenu i dowiedziono, że spowalnia, a nawet zapobiega wzrostowi komórek nowotworowych. To prawda, że roślina ta zawiera związki zwane fitoestrogenami, które mają strukturę podobną do estrogenów, ale są 1000 razy słabsze niż ludzki estrogen. Organizm daje się oszukać i przyjmuje słaby estrogen, który zastępuje ludzki silniejszy hormon i tym samym następuje obniżenie poziomu estrogenu w znacznym stopniu.

* Mit: jedzenie soi jest przyczyną niepłodności.

* Fakt: endometrioza, mięśniaki, torbiele jajników mogą odgrywać rolę w powstaniu niepłodności i są one związane z wysokim poziomem estrogenu. Jedzenie soi obniża poziom estrogenu, a tym samym zmniejsza ryzyko wystąpienia tych stanów. Zabawne, bo w Chinach mieszka ponad 1,3 miliarda ludzi (lipiec 2008). Ten azjatycki gigant jest jedynym na świecie krajem, w którym kontrola urodzin obowiązuje prawnie, a to właśnie oni wymyślili tofu ponad 5000 lat temu.

* Mit: jedzenie soi powoduje chorobę Alzheimera.

* Fakt: Mit ten częściowo powstał z powodu popularnego badania Honolulu Heart Study, przeprowadzonego przez dr Lon White, które wskazywało na związek między spożywaniem tofu i występowaniem Alzheimera. Dowody zostały obalone przez środowisko naukowe, ponieważ nie wykazały jasnej relacji skutku i przyczyny, natomiast okazało się, że biorący udział w badaniach mężczyźni narodowości japońsko-amerykańskiej spożywali tofu, które zawierało wysokie ilości aluminium. Aluminium, które powszechnie jest uważane za czynnik powodujący Alzheimera, było dodane w procesie produkcji tofu.  Według John’a Robbins’a, „demencja w krajach azjatyckich, gdzie spożycie soi jest wysokie, występuje rzadziej niż na Zachodzie."

LINK


04:54, iveggy , Porady
Link
czwartek, 06 maja 2010

Fragment artykułu autorstwa dr Marka Hymana, lekarza i pioniera tzw. medycyny funkcjonalnej

(1 maja 2010r., Huffington Post)

6 powodów, dla których powinniśmy unikać produktów mlecznych za wszelką cenę...

 

 

Prawda o nabiale

Według dr Willett, który przeprowadził wiele badań i korzystał z badań innych naukowców, dotyczących tego tematu, istnieje wiele powodów, aby wyeliminować mleko ze swojej diety:

 

1. Mleko nie zapobiega złamaniom.(i) W przeciwieństwie do popularnego przekonania, badania dotyczące jedzenia produktów mlecznych nigdy nie pokazały, że spożywanie nabiału redukuje ryzyko złamań. W rzeczywistości, zgodnie z Nurses Health Study, nabiał może zwiększyć ryzyko złamań o 50 procent!

 

2. Mniej mleka, lepsze kości. Kraje, gdzie spożycie mleka i wapnia jest najniższe (np. w Afryce i Azji), mają najniższe wskaźniki osteoporozy.

 

3. Wapń nie chroni kości, jak się powszechnie uważa. (ii)

Badania nad braniem suplementów wapnia nie wykazały korzyści w redukcji ryzyka złamań. Witamina D wydaje się znacznie ważniejsza niż wapno w zapobieganiu złamaniom.

 

4. Wapń może zwiększyć ryzyko zachorowania na raka. Badania pokazują, że wyższe spożycie wapnia i produktów mlecznych, może spowodować wzrost ryzyka raka prostaty o 30 do 50 procent. (iii) Plus, konsumpcja mleka zwiększa w organizmie poziom insulinopodobnego czynnika wzrostu-1 (IGF-1) - - znanego czynnika rakotwórczego.

 

5. Wapń ma korzyści, jakich nie ma mleko. Preparaty uzupełniające wapń, ale nie produkty mleczne, mogą zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jelita grubego. (iv)

 

6. Nie każdy może trawić nabiał. (v) Około 75 procent ludności świata genetycznie nie może prawidłowo strawić mleka i przetworów mlecznych – ten problem zwany jest nietolerancją laktozy.

 

Na podstawie takich ustaleń, dr Willett doszedł do kilku ważnych wniosków:

 

• Każdy potrzebuje wapnia - ale prawdopodobnie nie tak dużo, ile dziennie zaleca nasz rząd, a wapń z diety, w tym warzyw i fasoli jest lepiej przyswajalny przez organizm, z mniejszym ryzykiem, niż branie suplementów z wapniem.

• Wapń prawdopodobnie nie zapobiega złamaniu kości. Tylko niewiele osób w tym kraju jest w stanie zredukować ryzyko złamań poprzez zwiększenie ilości spożywanego wapnia.

 

 

• Mężczyźni nie powinni brać suplementów z wapniem. Suplementy wapnia i witaminy D mogą być stosowane przez kobiety.

• Nabiał może być niezdrowy. Propagowanie spożycia mleka może mieć negatywny wpływ na zdrowie.


Jeśli to wszystko nie wystarczy, żebyście odżegnali się od mleka, jest jeszcze kilka naukowych odkryć, wartych przytoczenia.

Federalna Komisja Handlu (FTC) niedawno zwróciła się do UDSA do zbadania podstaw naukowych sloganu "wąsy z mleka" - używanego w reklamach. Zespół naukowców jasno wyjaśnił sprawę:

 

• Mleko nie przynosi korzyści sportowcom.

 

• Nie ma dowodów na to, że mleko jest korzystne dla kości i że zapobiega osteoporozie - w rzeczywistości białko zwierzęce, jakie mleko zawiera, może powodować utratę masy kostnej!

 

• Nabiał jest powiązany z rakiem prostaty.

 

• Mleko zawiera dużo tłuszczów nasyconych i jest powiązane z występowaniem chorób serca.

 

• Nabiał powoduje problemy trawienne u 75 procent osób cierpiących na nietolerancję laktozy.

 

• Nabiał pogarsza zespół jelita drażliwego.

 

Mówiąc najprościej, FTC zwróciło się do przemysłu mleczarskiego: "Czy macie dowody?” - I odpowiedź była „NIE!”

 

Z powodu tych obaw, wiele osób zaczęło rozważać spożywanie surowego mleka. Ale to nie jest tak naprawdę zdrowa forma mleka...

 

Tak, surowe, pełne, organiczne mleko eliminuje takie obawy jak zawartość pestycydów, hormonów, antybiotyków, oraz skutków homogenizacji i pasteryzacji - ale jeśli chodzi o mnie, te korzyści nie przewyższają potencjalnego ryzyka, jakie niesie spożywanie produktów mlecznych.

 

Z ewolucyjnego punktu widzenia, mleko jest obcym pokarmem dla ludzi. 10 000 lat temu nie hodowaliśmy udomowionych zwierząt i nie piliśmy mleka (chyba, że jakiś zapalony myśliwy wydoił dzikiego tygrysa albo bawoła!)

 

Jeśli nadal nie wierzysz, to zastanów się nad tym:

Organizm większości ludzi naturalnie przestaje produkować znaczącą ilość laktazy - enzymu, niezbędnego do prawidłowego trawienia laktozy, cukru w mleku - w wieku od dwóch do pięciu lat. W rzeczywistości, większość ssaków w normalnych warunkach zaprzestaje produkcji enzymów niezbędnych do prawidłowego trawienia i metabolizmu mleka po ich odstawieniu od matki.
Nasz organizm nie jest w stanie regularnie trawić mleka. Większość naukowców zgadza się, że lepiej jest uzyskać wapń, potas, białko i tłuszcze z innych źródeł żywności, takich jak produkty roślinne: warzywa, owoce, fasola, pełne ziarna, orzechy, nasiona, i wodorosty.

 

Tak więc oto moje rady w sprawie nabiału:

• Zabierz swoja Krowę na Spacer. Będzie to znacznie zdrowsze niż wypicie mleka.

• Nie polegaj na produktach mlecznych dla utrzymania zdrowych kości. Jeśli chcesz mieć zdrowe kości, dużo się gimnastykuj i codziennie bierz suplementy z 2000 IU witaminy D.

• Pobieraj wapń z żywności: z ciemnozielonych warzyw liściastych, sezamowego tahini, wodorostów.

• Spróbuj zrezygnować ze wszystkich produktów mlecznych, tzn. wyeliminuj ser, jogurt i lody na dwa tygodnie i zobaczysz, czy poczujesz się lepiej.

• Dziecku możesz dawać mleko migdałowe.

Still Got Milk? Mam nadzieję że nie! Pamiętaj, mleko nie jest niezbędne dla zachowania dobrego zdrowia. Zachęcam cię do eliminacji mleka – zobaczysz, że pozujesz się lepiej.

(Przepisy na mleko migdałowe czy serek z nerkowców... na stronie http://badzweganinem.blox.pl/ )

Referencje na stronie:

LINK

 

 

 

 

 

 

 
1 , 2
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm