czwartek, 31 maja 2012
środa, 30 maja 2012

Wczoraj odwiedził nas misiek. Zabrał pomarańczowe wiaderko ze śmieciami, po czym wyrzucał zawartość co kilka metrów. Na koniec porzucił wiaderko w połowie wzgórza i wrócił z powrotem do domu, a kiedy zobaczył mnie w oknie, uciekł na drugi brzeg strumienia :)

 

19:30, iveggy
Link
niedziela, 27 maja 2012

 

Woda kokosowa (nie mylić z mlekiem kokosowym, wytwarzanym z miąższu kokosa) od jakiegoś czasu jest reklamowana na rynku jako zdrowy napój.

Nie wszyscy wiedzą, że woda z kokosa ma podobny skład elektrolitów do osocza (plazmy). Tak więc woda z orzecha kokosowego jest jednym z najlepszych napojów pod względem zawartości elektrolitów i jest prawie identyczna w składzie do osocza ludzkiej krwi.

Podczas wojny na Pacyfiku (II wojna światowa), woda z kokosa (prosto z orzecha kokosowego) była używana jako płyn fizjologiczny podawany w kroplówce rannym żołnierzom. Praktykowane jest to podobno nadal w krajach trzeciego świata.

Ponieważ woda kokosowa zamknięta jest wewnątrz grubej skorupy kokosa, pozostaje sterylna i można ją bezpośrednio pić (lub podawać w kroplówce).

Świeże młode zielone kokosy zawierają największe ilości płynu.

Należy pamiętać, że są to fakty dotyczące sytuacji przymusowych, głównie w przeszłości. Dzisiaj woda z kokosa przede wszystkim jest używana jako zdrowy orzeźwiający napój, który zawiera duże ilości elektrolitów.

 

Źródło

17:32, iveggy
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 maja 2012

 

We wtorek, w dniu swoich urodzin, Morrissey, który jest w trakcie wegańskiego tournee (w czasie koncertów nie serwuje się żadnych produktów zawierających składniki pochodzenia zwierzęcego), wystąpił w San Diego (Kalifornia, USA).

W San Diego mieści się morski park rozrywki SeaWorld. Morrissey wykorzystał tę okazję, by publicznie skrytykować miejsce, w którym morskie zwierzęta  eksploatuje się dla rozrywki:

członkowie zespołu grającego na scenie mieli na sobie koszulki z napisem: SeaWorld sucks! (w wolnym tłumaczeniu: Parki morskie cuchną).

 

Poniżej video z tego koncertu:

 

 

22:15, iveggy , Muzyka
Link
środa, 23 maja 2012

 

Surfing... Zapraszam do obejrzenia krótkiego video:


 

05:48, iveggy , Sport
Link
sobota, 19 maja 2012
piątek, 18 maja 2012

 

Dzisiaj następne tłumaczenie króciutkiego video przygotowanego przez dr Michaela Gregera. Odcinek ten poświęcony jest owocom - które owoce są najlepsze dla naszego organizmu, pod względem zawartości przeciwutleniaczy. Ale dlaczego przeciwutleniacze są aż tak ważne?

Antyoksydanty, czyli inaczej przeciwutleniacze, zyskują ostatnio coraz więcej zwolenników i nie dzieje się to bez powodu. Przeciwutleniacze w diecie zapobiegają zaburzeniom lub spowalniają ich przebieg. Przeciwutleniacze w żywności zmniejszają ryzyko wystąpienia chorób serca, zwyrodnienia plamki żółtej, cukrzycy a nawet raka. (link)

Aby zrozumieć znaczenie przeciwutleniaczy, należy najpierw wyjaśnić czym one są i w jaki sposób pomagają organizmowi zwalczać choroby.

Przeciwutleniacze są grupą witamin, minerałów oraz karotenoidów (takich jak witamina C, witamina E, beta-karoten, czyli substancja, która np.: nadaje pomarańczom charakterystyczny pomarańczowy kolor).

Ich zadaniem w organizmie człowieka jest zwalczanie tak zwanych wolnych rodników. Wolne rodniki, które występują w organizmie człowieka, są natomiast ubocznym produktem przemiany materii. Powstają podczas zużywania tlenu do produkcji energii, a także wówczas, gdy organizm zwalcza infekcje. Wzmożona produkcja wolnych rodników ma miejsce w warunkach zanieczyszczenia środowiska, gdzie oddziałuje na nas smog, dym, a także pestycydy. Niektóre leki również powodują ich wzrost. Wolne rodniki są niebezpieczne, ponieważ mogą uszkadzać, a nawet zabijać zdrowe komórki. (link)



Tekst:

Dieta roślinna chroni przed chorobami wywołanymi stresem oksydacyjnym.

Ale które pokarmy roślinne są najlepsze?

Najzdrowsze są jagody (nie chodzi tutaj specyficznie o czarne jagody, ale o owoce bez pestek)

Dla porównania: tyle przeciwutleniaczy zawierają najpopularniejsze owoce w USA czyli banany i jabłka.

Najpopularniejszym owocem na świecie jest mango, które wygląda trochę lepiej...

ale żaden z tych owoców nie dorównuje jagodom: truskawkom, czarnym jagodom, malinom, żurawinom, jeżynom...

Tylko te jagody są dostępne dla większości z nas, chyba że ktoś ma dostęp do owoców czarnej bażyny albo dzikiej róży...

Ale wróćmy do owoców, które można kupić w sklepie.

A owoce goji?

Omówię je w oddzielnym video, poświęconym suszonym owocom.

A np. porcja tahitańskiego soku noni?

Nie dorównuje nawet bananom.

A jeszcze smutniej wygląda szklanka zielonych winogron, które technicznie należą do jagód, ale pod względem wartości odżywczych są jak biały chleb na tosty królestwa owoców.

A co z owocami açai?

Przeprowadzono na temat açai badania, opublikowane w ostatnim wydaniu magazynu Experimental Gerontology, których tytuł mnie zainteresował:

"Owoce palmy açai pomagają przetrwać będącym na diecie wysokotłuszczowej."

Pomyślałem, że to jest bardzo interesujące... aż ponownie przeczytałem

"Owoce palmy açai pomagają przetrwać MUCHOM będącym na diecie wysokotłuszczowej."

Komu to jest potrzebne? Pewnie naukowcy łapali muchy przy śmietniku koło restauracji fast food.

Niestety owoców açai nie objęły te badania. Miejmy nadzieję, że znajdą się w następnych badaniach.

Do tego czasu zachęcam wszystkich, by codziennie jedli jagody. Miejcie zawsze w lodówce torebkę zamrożonych jagód, takich jakie lubicie. Ale pamiętajcie, że jeżyny mają dwa razy więcej przeciwutleniaczy niż np. truskawki.



wtorek, 15 maja 2012

 

Amerykańska dziennikarka Meredith Vieira, znana z prowadzenia takich programów jak  "Today", talk-show "The View" oraz teleturnieju "Milionerzy" (Who Wants to Be a Millionaire?), przeszła na weganizm.

Kilka miesięcy temu, Meredith biorąc udział w programie Ellen DeGeneres, zwierzyła się, że chciałaby zostać weganką z powodów etycznych, ale wątpi czy da sobie radę.

To spowodowało, że członkowie organizacji PETA wysłali jej w prezencie film o traktowaniu zwierząt hodowlanych Glass Walls, którego narratorem jest Paul McCartney, wegańską książkę kucharską oraz materiały dla początkujących wegan.

Niedawno dziennikarka wystąpiła w telewizyjnym programie kulinarnym "The Chew", gdzie w czasie pokazu jak smażyć warzywa, oficjalnie powiedziała, że przeszła na weganizm.

"Zrobiłam tyle programów na temat, w jaki sposób przetwarza się jedzenie w tym kraju - zwierzęta - i to jest bardzo wstrząsające." 



Źródło

16:46, iveggy , Hollywood/znani weganie
Link
niedziela, 13 maja 2012

Ostatnio mamy tak dużo wpisów na temat sportowców, którzy zmieniają dietę na wegańską! Jednak historia Zigomanisa przypomniała mi rozczarowanie pewną słynną panią, która bardzo kocha zwierzęta, szczególnie małpy, i poświęca swój czas, dając wykłady na temat ich ochrony, ale w wywiadzie stwierdziła, że nie jest weganką, bo jest to zbyt uciążliwe w czasie ciągłych podróży.

Tutaj mamy przykład, że dla osoby chcącej, żadne niewygody nie są powodem, by rezygnować z wegańskiej diety.


Michael "Mike" Zigomanis to kanadyjski hokeista zawodowy, który obecnie gra w zespole Toronto Marlies. Poniżej fragmenty artykułów zamieszczonych na stronach:  liveweb.org oraz thestar.com

Członkowie zespołu ze śmiechem pokazują na ekranie blackberry zdjęcie brokuł z napisem: "Jak sprawdzić, czy wasz kolega jest weganinem? Nie martwcie się, on wam to kurcze sam powie!!"

Tego rodzaju żarty zawsze skierowane są w stronę Zigomanisa, którego pobożne zwyczaje żywieniowe są wyraźnie dobrze reklamowane. To jest rzeczywiście jego pasja, dążenie do fizycznej czystości i samodoskonalenia.

Zigomanis przestał jeść czerwone mięso pięć lat temu, a następnie rozpoczął eliminację innych produktów zwierzęcych i ryb. Sportowiec mówi, że lubi zwierzęta, ale aktywistą nie jest.

"To jedna z tych rzeczy, które zacząłem robić powoli, nie wskoczyłem w to od razu na całego." - powiedział - "Dużym wyczynem była eliminacja czerwonego mięsa, potem wyeliminowałem wszelkie mięso i wszelki nabiał. Był to pewien proces. Nie obudziłem się po prostu jednego dnia mówiąc: To koniec, mam dość."

W sporcie, gdzie kotlet z ziemniakami uznawano za zdrowy posiłek przed meczem, jego decyzja wywołała dyskusje sięgające poza dietę. Plan zawodów jest napięty i wymaga długich podróży autokarem do małych miast, gdzie gra się 3 mecze w ciągu weekendu.

"Szanujemy zdrową dietę każdego, a on w tę dietę wierzy." - mówi trener Marlies, Dallas Eakins - "Obawiałem się tylko jednego - jak uda mu się tego dokonać. Jest to łatwe w domu, ale o wiele trudniejsze w podróży."

Zarząd Marlies wprowadził udogodnienia dla Zigomanisa. Zmienili menu dań serwowanych przed meczem, które zamawia się w hotelach, tak aby odpowiadały jego diecie. A poza tym widok Zigomanisa pakującego się do autokaru z torbami pełnymi produktów spożywczych przyjmują już jako rytm życia w podróży.

"Wygląda na to, że dobrze sobie radzi." - mówi Eakins - "Nie jest inny niż w przeszłości. Jest niezwykle sprawny, możemy na nim polegać każdego wieczora, i nigdy nie stracił formy."

Zigomanis  mówi o tym tak: "Chodzi o zmianę diety, o spróbowanie czegoś innego. Przez ostatnie 2 lata czułem się świetnie, dokonałem wielkich zmian. Eliminacja nabiału była prawdopodobnie największą."

Ocenia, że poświęca około 10 godzin tygodniowo na przygotowanie posiłków. Zazwyczaj pakuje swój lunch, który zabiera ze sobą w drogę autokarem do innego miasta, i często dzwoni do hotelu, żeby upewnić się, że w jego pokoju będzie lodówka, do której będzie mógł włożyć swój obiad i posiłki do spożycia przed meczami. Na przekąskę zawsze ma orzechy i nasiona, a podczas meczu pije wodę z kokosa.

21:26, iveggy
Link
sobota, 12 maja 2012
środa, 09 maja 2012

Deuce Lutui to zawodnik grający profesjonalnie w futbol amerykański. W wieku 29 lat jego stan zdrowia tak się pogorszył, że nie przeszedł pomyślnie badań lekarskich. Z tego powodu został zawodnikiem rezerwowym.

Z porady lekarza, Lutui przeszedł na dietę wegańską, dzięki czemu stracił zbędne kilogramy i obecnie jest w doskonałej formie. W kwietniu podpisał kontrakt z zespołem Seahawks.

"Moja cała rodzina jest już wegańska." - mówi Lutui o swojej żonie i czwórce dzieci. Uśmiechając się dodaje: "Ta dieta jest trochę inna niż tradycyjna kuchnia tongijska. Ale niesie ona ze sobą dużo edukacji, która w jakimś sensie pozwoliła mi na lepszy wgląd wewnętrzny."

"Jeśli przyjdziesz do mnie do domu i otworzysz lodówkę, zobaczysz, że wszystkie produkty są wegańskie i naturalne. Cieszę się, że dokształciłem się na temat tego, co wkładam do ust. Dowiedziałem się, jak utrzymać formę i naprawdę dbać o siebie fizycznie. I to jest także pracochłonne mentalnie, żeby być zdyscyplinowanym." (…)

Trener Carroll mówi o nim: "Deuce Lutui jest naprawdę dla nas radością. Ma wspaniałe nastawienie i zawsze je miał. Chcieliśmy, żeby przyszedł do naszego zespołu właśnie z tego powodu. Wygląda dobrze. Zrzucił nadwagę - w dużym stopniu. Jest teraz weganinem, tak więc naprawdę dokonał dużej zmiany, jeśli potrafisz to sobie wyobrazić, tak."

Lutui dodaje: "To jest piękne i prawdziwe. Zostałem weganinem."



Źródła: 1,   2

06:39, iveggy , Sport
Link
wtorek, 08 maja 2012

Niedawno przetłumaczyłam fragmenty wywiadu z lekarzem, który zaleca dietę wegańską, Michaelem Gregerem. Dr Greger nie tylko uważa, że dieta ta jest zdrowsza, ale także aktywnie ją propaguje, dając wykłady w całym kraju i zagranicą, a ponadto niemal co tydzień publikuje video, zawierające ciekawe i nowe informacje na temat zdrowego odżywiania się.

Dlatego od dzisiaj postaram się mniej więcej co tydzień tłumaczyć jedno z jego video i zamieszczać je tutaj w nowej serii: Lekarz radzi.

Dzisiejsze video mówi o tym, jak wysoką zawartość przeciwutleniaczy ma indyjski agrest, sprzedawany w formie sproszkowanej (amla).

 

 

 

 Tekst:

Według badań, najbardziej dokładnych w historii, na naszej planecie istnieją tylko trzy pokarmy, które mają więcej przeciwutleniaczy niż goździki. Jednym z nich jest amla, proszek z suszonego agrestu indyjskiego.

Ma nie tylko silne działanie, ale jest też bardziej "przyjazny". Możecie dodać całą łyżeczkę do koktajlu i nawet nic nie poczujecie. A spróbujcie dodać łyżeczkę goździków. Po jednym łyku padniecie na podłogę.

Przyjrzyjmy się typowemu amerykańskiemu śniadaniu pod kątem zawartości przeciwutleniaczy:

Na przykład boczek z jajkiem. Albo miska płatków kukurydzianych z mlekiem. Muffina. Racuchy z syropem. Bułka z twarogiem.

Porównajmy to z koktajlem, który wypiłem dziś rano.

Szklanka niesłodzonego mleka sojowego, pół szklanki mrożonych jagód… Oo, już muszę zeskalować ekran... Miąższ dojrzałego manga meksykańskiego.

Już samo tylko mango ma więcej przeciwutleniaczy niż to normalne śniadanie.

Łyżka zmielonego siemienia lnianego i mój poprzedni tajemny składnik: garść suszonych listków białej herbaty, wszystko razem zmiksowane.

To kiedyś było moje typowe śniadanie, ale teraz dodaję łyżeczkę sproszkowanego suszonego agrestu.

I znowu zabrakło nam miejsca na ekranie, zobaczcie.

Ta ilość agrestu kosztuje jakieś 4 centy. 4 centy, a zobaczcie, ile wnosi do mojego koktajlu.

1500 jednostek przeciwutleniaczy, a ja przecież nawet się dobrze jeszcze nie obudziłem.

Dużo więcej niż te 5 śniadań razem wziętych.

Prawdę mówiąc, to jest więcej niż tygodniowa dawka przeciętnej osoby. Mógłbym wypić mój koktajl i przez resztę tygodnia nie jeść nic poza pączkami, a większość ludzi i tak by mnie nie dogoniła (w ilości przeciwutleniaczy).

Mimo że do blendera włożyłem świetne rzeczy, jagody, herbatę… to jednak ponad połowa mocy przeciwutleniaczy pochodzi z tej łyżeczki sproszkowanego agrestu, która kosztuje 4 centy.



sobota, 05 maja 2012

 

Jakby nie spojrzeć na nasz gatunek, zapominając o egocentryzmie i zupełnym oderwaniu od rzeczywistości, człowiek jest zwierzęciem.

Linneusz nadał człowiekowi dwuczłonową nazwę łacińską - Homo sapiens i umieścił go w królestwie Zwierząt w rzędzie Naczelnych.

Człowiek jest aktualnie jedynym żyjącym przedstawicielem rodziny człowiekowatych, natomiast w obrębie nadrodziny człekokształtnych występują jeszcze cztery gatunki.

Są to gibbon i orangutan żyjące w Azji, oraz goryl i szympans występujące w Afryce. Wśród wymienionych gatunków małp człekokształtnych najbliższym krewnym człowieka jest szympans. Te dwa gatunki według współczesnych badań posiadają w 98% identyczny materiał genetyczny, a ich drogi rozeszły się około 6-7 milionów lat temu. Nieco dalszym krewnym jest goryl.


 

 



Oczywiście, dyskryminacja rasowa i ze względu na płeć są obecnie karalne, ale nie zawsze tak było. Niewolnictwo i traktowanie kobiet jako podrzędnych istot są wspomnieniami z nie tak odległej przeszłości. Dzisiaj ludzie ci mają ochronę prawa.

Ale dlaczego prawo ogranicza się do chronienia osobników tylko naszego gatunku? Dlatego, że człowiek uważa się za "lepszego" od innych stworzeń. Ale w czym jesteśmy lepsi? Etyka? Nie, bo większość ludzi nie żyje w zgodzie z zasadami podstawowej etyki. We współczuciu? Nie. W szacunku dla przedstawicieli tego samego gatunku? Znowu nie: wojny, zabójstwa, kradzieże na skalę światową, trudno tu też nie wspomnieć o celowym zakłócaniu gospodarki światowej i operacjach na giełdzie (przypomnę tutaj wywiad z brokerem, który twierdził, że giełda przynosi najlepsze zyski w czasie wojny, a najlepszy okres, jaki pamięta, zdarzył się natychmiast po ataku na Twin Towers w Nowym Jorku).

Zostaje nam technika. Ale technika zaczęła się szybciej rozwijać dopiero w XX wieku. W czym więc byliśmy lepsi przedtem?

Zwierzęta potrafią porozumiewać się ze sobą telepatycznie, czyli mowa odpada. Dużo gatunków zawiera monogamiczne związki. Zwierzęta chronią swoje małe poświęcając własne życie.

W czym więc człowiek, gatunek należący do królestwa zwierząt, jest lepszy od innych gatunków?

Czy to, że tworzymy filozofie, wybieramy się w kosmos? Sam fakt, że w ramach eksploracji kosmosu wysłaliśmy słynną Łajkę, biednego kundelka, skazując ją na śmierć głodową w nieopisanym stresie osamotnienia, pokazuje, że tak naprawdę to jesteśmy gatunkiem niższym od innych przeciętnych gatunków.

Krowy, najbardziej łagodne i kochające stworzenia na tej planecie, służą nam jako jedzenie. To brzmi jak z opowiadania science fiction.

 


18:04, iveggy , Dlaczego weganizm?
Link
piątek, 04 maja 2012

Poniżej fragmenty wywiadu z wegańskim armwrestlerem Big Bold Mikiem (ze strony MFA)



Kiedy zacząłeś interesować się armwrestlingiem?

Moja dziewczyna zachęciła mnie, żebym zaczął uprawiać armwrestling, kiedy zobaczyła, jakie ciężary podnoszę na siłowni. Tak więc znalazłem miejscowe zawody w Teksasie, ale zabawne było to, że to były krajowe mistrzostwa. Nie miałem pojęcia, w co się pakuję, ale spotkałem tam mistrza świata, który został moim trenerem i teraz trenuje mnie na mistrza w armwrestlingu.

Kiedy i dlaczego postanowiłeś zostać weganinem?

W styczniu 2009 roku w końcu wytrzeźwiałem. Po czterech latach ciężkich narkotyków i nadużywania alkoholu i totalnie na fast foodzie, postanowiłem, że zrobię ogromne zmiany. Po miesięcznym stanie trzeźwości poznałem anioła, miłość mojego życia. Ona pomogła mi w mojej przemianie, która spowodowała izolację, ferment, a wręcz nawet wzburzenie u wielu członków mojej rodziny - czyli rezygnacji z mięsa na zawsze - i to była najwspanialsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjąłem w moim życiu.

Po tym, jak moja nowa dziewczyna pokazała mi kilka filmów z rzeźni nagranych ukrytą kamerą, gdzie krowy, kurczaki i świnie były traktowane w sposób okrutny, uświadomiłem sobie, jaką znoszą brutalność i jak cierpią te piękne niewinne zwierzęta. To był koniec - po 29 lat wspierania przemysłu mięsnego, 31 marca 2009 r. zostałem wegetarianinem.

Niestety weganinem zostałem dopiero w lecie 2010, mniej więcej wtedy, kiedy zacząłem trenować, żeby zostać zawodowym armwrestlerem. I znowu stało się to po obejrzeniu filmów pokazujących okropne warunki (życia zwierząt wykorzystywanych do) produkcji jajek i nabiału - to dlatego z wegetarianizmu przeszedłem na weganizm.



Jak inni armwrestlerzy i sportowcy reagują, kiedy dowiadują się, że jesteś weganinem?

Zazwyczaj opadają im szczęki! Patrzą na ogromnego człowieka goryla, który jest silniejszy od nich i bardzo ich zbija z tropu fakt, że moja siła bierze się z jedzenia roślin. W większości reakcje są pozytywne, ale jeśli są przeciwni weganizmowi, to bardzo zabawne jest, kiedy zachowują się, jakby mieli doktorat z nauk żywieniowych, tylko dlatego, żeby usprawiedliwić fakt jedzenia mięsa.

Co normalnie jesz?

Skupiam się na uzdrawiającym jedzeniu, jem niskotłuszczową pełnowartościową żywność jak fasole, ciemnozielone warzywa liściaste, produkty pełnoziarniste i owoce. Od stycznia 2012 (po wyeliminowaniu z diety oleju, przetworzonej żywności i tłuszczu) moja waga spadła z 259 kg do 226 kg, a po drodze odwróciłem cukrzycę, nadciśnienie i nieszczelność zastawki serca.

Mam teraz tyle energii i wiem, że w końcu jem tak, jak szczęśliwy zdrowy weganin powinien jeść. Czuję się świetnie!

Co najbardziej lubisz w byciu weganinem?

Numer jeden - absolutnie kocham to, że weganizm pozwala mi wreszcie zrobić coś dobrego dla zwierząt i planety, którym tak dużo już zabrałem w moim życiu.

I szansa na to, że mogę kogoś zainspirować, żeby pomyślał, że fajne jest zjedzenie na śniadanie jarmużu i czerwonej fasoli, i żeby zastanowił się nad sytuacją tych pięknych cudownych zwierząt, które chcą być kochane i tak samo życzliwie traktowane jak my, żeby poszedł na siłownię i powalczył z żelazem, a potem oświadczył, że jego siła mięśni pochodzi z owsa i zielonych liści - to dlatego kocham być weganinem.

(…)



18:59, iveggy , Sport
Link
środa, 02 maja 2012

Szukasz pomysłu na wegański biznes? A może otworzyć wegańską sokopijalnię na kółkach. Na taki pomysł wpadło dwóch Kanadyjczyków, którzy po powrocie z wędrówek po Indiach, Nepalu i Sri Lanki, stwierdzili, że tamtejsza popularność ulicznych kiosków z sokami może być podobna w Vancouver.

Kupili specjalną furgonetkę i jak się okazało nawet w zimie mieli spory ruch. Serwują soki i koktajle, całe menu jest wegańskie.



źródło

22:11, iveggy , Pomysł na biznes
Link
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm