czwartek, 30 września 2010

Rikki Rockett, perskusista zespołu Poison

,,Tak, byłem myśliwym i pierwszego dnia nie upolowałem jelenia, tak więc postanowiłem zastrzelić cokolwiek. Zestrzeliłem z drzewa niewinnego ptaka. Spadł on na ziemię i złapał ostatni oddech pod moimi stopami. Zabiłem bez żadnego powodu. Ten moment prześladuje mnie do teraz. Tego dnia obiecałem sobie, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby pomóc niewinnym zwierzętom. Nadal mam mdłości, kiedy tylko sobie o tym przypomnę. Staram się wykorzystać to przeżycie jako wzmocnienie woli. Tak naprawdę, to byłem wtedy dzieciakiem, który się nudził. Myślistwo i brak szacunku dla życia to jest prawdziwy problem.”


02:30, iveggy , Muzyka
Link
środa, 29 września 2010

Tłumaczenie z bloga Gary'ego Francione pt. Veganism: Morality, Health, and the Environment

Podobnie, choć nie uważam, że możemy być moralnie zobowiązani bezpośrednio wobec nieczujących istnień, ale z pewnością jesteśmy zobowiązani wobec czujących istot, które żyją w „nieczującym” środowisku. Doprawdy, ponieważ tak wiele czujących istot zamieszkuje środowisko, że trudno jest uważać środowisko za nieczujące w taki sposób, który wpłynąłby na nasze moralne zobowiązania. Drzewo może nie być czujące w sensie posiadania percepcyjnej świadomości, ale istnieje wiele czujących istot, które żyją wewnątrz lub na zewnątrz drzewa czy które są od drzewa zależne. I wszystkie czujące istoty – ludzkie i nie-ludzkie – są zależne od środowiska w kwestii zdrowego ekosystemu. Niszczenie środowiska budzi wiele poważnych pytań natury moralnej i duchowej. Oparte na zwierzętach hodowlanych rolnictwo niszczy środowisko i wszystkie obecne w nim czujące istoty.

Popularną obiekcją wobec weganizmu jest to, że jeśli wszyscy odżywialibyśmy się dietą roślinną, musielibyśmy uprawiać więcej ziemi i to spowoduje, że będziemy zabijać więcej nie-ludzi. Ale to nie jest prawdą. Obecnie karmimy przeważnie paszą roślinną zwierzęta, które wymagają kilogramów i kilogramów roślinnego białka, aby wyprodukować pół kilo mięsa. Jeśli jedlibyśmy te rośliny bezpośrednio, nie musielibyśmy niszczyć ekosystemów, żeby mieć więcej pastwisk.

Tak więc, już kończąc, mimo że uważam, iż argumenty moralne w kwestiach praw zwierząt i argumenty duchowe w kwestiach nieużywania przemocy są najważniejsze, to mamy również moralny obowiązek wobec samych siebie (i wobec ludzi i nie-ludzi, którzy są od nas zależni), aby być zdrowym i dbać o swoje zdrowie oraz mamy obowiązek wobec ludzi i nie-ludzi, aby nie niszczyć środowiska.

Jak już powiedziałem na wstępie, wkrótce nagram na ten temat podcast. Ale najpierw muszę zakończyć pracę nad moją książką The Animal Rights Debate: Abolition or Regulation?, która zostanie wydana przez Columbia University Press w maju (2010). (…)

Tak więc, jeśli nie jesteś weganinem, przejdź na weganizm. Jest to lepsze dla naszego zdrowia. Jest to lepsze dla naszej planety. Ale, co najważniejsze, jest to moralnie właściwe posunięcie. Wszyscy mówimy, że potępiamy przemoc. Weźmy to, co mówimy, poważnie. Dokonajmy ważnego kroku w kierunku redukcji przemocy w świecie, zaczynając od tego, co wkładamy do naszych ust i co kładziemy na naszą skórę.

I pamiętajmy, że to nie jest niemożliwe: ŚWIAT JEST WEGAŃSKI! Jeśli tego chcemy.


link

06:38, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
wtorek, 28 września 2010

Tłumaczenie pierwszego fragmentu z bloga Gary'ego Francione pt. Veganism: Morality, Health, and the Environment

Drodzy koledzy/koleżanki:

Co najmniej pięć razy w tygodniu ktoś mi zadaje jakąś wersję następującego pytania:

Czy w dyskusjach propagujących weganizm powinniśmy ograniczyć się do argumentów dotyczących moralności, i czy jest „czymś złym” czy „sprzedawaniem się” wspieranie się argumentami o ludzkim zdrowiu i środowisku?

Zamierzam wkrótce nagrać podcast na ten temat, ale teraz chcę wyjaśnić tę kwestię: granica między tymi argumentami może nie być tak wyraźna, jak wam się wydaje, bo argumenty dotyczące zdrowia i środowiska mają wymiar moralny.

Kiedy rozmawiam na temat praw zwierząt, podkreślam kwestię moralną, opierając się na reinterpretacji zachodniej tradycji filozoficznej. Omawiam także duchowy komponent Ahimsy czyli niestosowania przemocy, który dla mnie zawsze był istotną częścią mojego weganizmu od 28 lat. Duchowy komponent z pewnością nie jest konieczny, aby osiągnąć konkluzję abolicjonistyczną; nie opieram się na nim, dla przykładu, w filozoficznej argumentacji we Wprowadzeniu do Animal Rights: Your Child Or the Dog? Ale moje oddanie sprawie niestosowania przemocy stanowi ważną część mojego toku myślenia.

Omawiam też kwestie zdrowia i środowiska w ramach analiz moralno-duchowych.

Mamy moralny obowiązek, aby zadbać o swoje zdrowie; spożywanie produktów, które nam szkodzą, jest formą przemocy, jaką stosujemy wobec samych siebie. Każdego dnia nabierają na sile empiryczne dowody, że produkty pochodzenia zwierzęcego nie tylko nie są konieczne dla zachowania zdrowia; w rzeczywistości szkodzą one naszym ciałom na wiele sposobów. Nawet niewielkie ilości produktów pochodzenia zwierzęcego mogą być szkodliwe. Tak samo jak mamy moralny obowiązek, aby nie palić papierosów (nawet "kilku"), mamy obowiązek upewnić się, że to, czym karmimy nasze ciała i to, czym smarujemy naszą skórę (pamiętajmy, że to, czym smarujemy naszą skórę, dostaje się do wnętrza organizmu!), nie jest dla nas szkodliwe. Jest to naszym obowiązkiem nie tylko dla naszego własnego dobra, ale dla dobra innych ludzi i nie-ludzi, którzy nas kochają i którzy są od nas zależni.

 

link

04:22, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
poniedziałek, 27 września 2010

Tłumaczenie z bloga Peta2

Podczas gdy większość pracowników Peta2 to weganie - weterani, ja muszę się przyznać, że jestem w tym raczej nowa. Wystarczyło mi, tak jak większości ludzi, zobaczyć Meet Your Meat, żeby dokonać zmiany. Kiedy zobaczyłam na własne oczy znęcanie się i tortury, jakie znoszą zwierzęta na farmach przemysłowych, nie mogłam już nigdy dotknąć mięsa!

Pochodzę jednak z rodziny, która kocha jeść – i nie mam na myśli, że my po prostu lubimy zjeść. W mojej rodzinie jedzenie jest wydarzeniem. Zawsze. Tak więc, co moja nowa dieta oznaczała dla obiadów rodzinnych? Czy miałam odtąd jadać sama w kącie? Moja mama zawsze mówi: „jedzenie smakuje dobrze, kiedy spożywamy je w towarzystwie.” Jeśli to była prawda, to byłam skazana na przyszłe obiady rodzinne! Nadal kochałam jedzenie tak samo jak oni - w rzeczywistości kochałam je bardziej (nowa czy nie, ale moją obsesją jest weganizowanie przepisów). I nazwijcie mnie szaloną, ale jedzenie smakuje lepiej, kiedy wiecie, że nie zostało brutalnie zamordowane dla was do zjedzenia.

Ale jak mogłam pokazać moim rodzicom, że ja dalej uwielbiam jedzenie tak samo jak oni?

Tak to rozegrałam:

  1. Przypomniałam im, jak bardzo oni także kochają zwierzęta. Czy to są nasi rodzice czy przyjaciele, to większość jedzących mięso ludzi kochała kiedyś jakieś zwierzę – oni po prostu nie kojarzą tych zwierząt ze zwierzętami, które jedzą. Tak więc, kiedy tylko pojawiał się ten temat, pokazywałam im ten związek. Przypominałam im, że krowy, świnie i kury są tak samo inteligentne i czują strach i ból jak nasz nieżyjący pies (King Kong) i kotka (Missie), tylko że zwierzęta hodowane na mięso muszą całe życie spędzić w stanie tortur. (Wskazówka: możecie również wspomnieć, że mówimy o miliardach zwierząt rocznie).
  2. Wyjaśniłam im, dlaczego każdy powinien przejść na weganizm. To jest proste. Bycie weganinem jest lepsze dla zwierząt, dla naszego zdrowia, dla naszej planety, i dla zwalczania głodu na świecie – i kiedy to im mówicie, nie mogą temu zaprzeczyć.
  3. Przyrządziłam ich ulubione dania w wersji wegańskiej, nie mówiąc im, że są wegańskie. Podstępne? Tak, ale wiedziałam, że jeśli jedzenie będzie smaczne, to samo się zareklamuje. Och, uwielbiali je i byli zszokowani, kiedy spadła na nich bomba: "To jest wegańskie!” Smakowały im bardziej wegańskie parówki i wegański kurczak niż prawdziwe. Holla!
  4. Zabrałam ich na wegańską wycieczkę po sklepie spożywczym. Teraz, kiedy po mojej stronie stały ich kubki smakowe, musiałam im pokazać, jak łatwo będzie im przygotowywać wegańskie dania. Poszłam z moją mamą na zakupy i pokazałam jej dużo rodzajów „sztucznych” mięs, w tym też te, które ją tak urzekły. To, że wegańskie opcje są tak łatwo dostępne, podekscytowało ją.

Niedługo potem z dumą oświadczyli, że postanowili zrezygnować z mięsa na dobre. Trudno uwierzyć, ale oni nawet mi pokazują, jak zastąpić mięso w potrawach. To szaleństwo, prawda? Szalenie fajnie!

Tak więc jeśli próbowaliście namówić swoich rodziców na program wege, kontynuujcie tę dobrą walkę, bo to jest definitywnie możliwe!

Helena Soh

link

 

http://www.weganizm.com/wegan/wegan.html
niedziela, 26 września 2010

Tłumacznie z The Press-Enterprise

 

 

Antonio Ruiz uważa swoje zamiłowanie do rolnictwa ekologicznego za kontynuację pasji do zdrowego żywienia. Antonio miał 20 lat, kiedy został wegetarianinem, obecnie 40-letni jest weganinem od 10 lat. Weganie nie jedzą żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak jajka czy sery.

Gabriel Ruiz mówi, że jego pociąg do rolnictwa odziedziczył po swoim ojcu, Aurelio Ruiz. ”Moja rodzina zawsze miała mały ogródek z tyłu domu, gdzie uprawialiśmy warzywa i owoce” - powiedział.

Bracia Ruiz wspólnie prowadzą farmę Unity Farm, mającą certyfikat gospodarstwa ekologicznego, w Rubidoux, w północno-zachodniej części powiatu Riverside (w Kalifornii).

40-letni Antonio Ruiz jest właścicielem farmy. 35-letni Gabriel Ruiz jest zarządcą. W tym certyfikowanym ekologicznym gospodarstwie bracia Ruiz wyrywają chwasty własnymi rękami, sieją różne uprawy na przemian i używają tylko naturalnych metod kontroli szkodników (takich jak mszyce, mrówki etc.) - bez pestycydów i środków owadobójczych.

”Miesiąc temu wypuściliśmy tutaj około 25000 biedronek.” – powiedział Gabriel Ruiz.

Biedronki są supergwiazdami rolnictwa ekologicznego ze względu na ich nienasycony apetyt na mszyce, roztocza, wełnowcowate i inne szkodniki.

Ron Bray, zastępca komisarza ds. rolnictwa w Riverside powiedział, że w powiecie istnieje 124 certyfikowanych gospodarstw ekologicznych. Nastąpił 50% wzrost ich liczby w ciągu ostatnich 5 lat. Pan Bray uważa, że ten wzrost jest spowodowany zwiększoną liczbą konsumentów: ”Ludzie są teraz bardziej zainteresowani zakupem ekologicznych produktów niż w przeszłości, i farmerzy zareagowali na ten trend.”

”Ludzie kupują produkty ekologiczne, bo obawiają się syntetycznych pestycydów i uważają, że ekologiczne uprawy są korzystniejsze dla środowiska.” powiedział Milt McGiffen, specjalista ds. upraw warzyw z UC (Uniwersytetu Kalifornia). (…)

Jenessa Stemke, absolwentka wydziału botaniki UC Riverside, która pomaga braciom Ruiz w opracowaniu planu marketingowego twierdzi: „Ścieki pestycydów zatruwają wodę, a badania dowodzą, że uprawiane metodami ekologicznymi produkty zawierają więcej przeciwutleniaczy, które są uważane za korzystne w walce z rakiem. Produkty ekologiczne również dłużej zachowują świeżość”.

Unity Farm zajmuje 12 akrów ziemi wynajmowanej od Riverside County Regional Park i Open-Space District. Bracia uprawiają na niej różne warzywa, w tym trzy odmiany marchwi, pięć odmian pomidorów oraz arbuzy, ogórki, bakłażany, sałatę i kabaczki. Wymyślili także swój własny naturalny nawóz (…).

Oprócz przydrożnego stoiska, bracia Ruiz sprzedają swoje warzywa różnym sklepom ekologicznym i spożywczym.

Mimo że biznes rozwija się, w pierwszym roku było ciężko, powiedział Antonio Ruiz - ”Jest ciężko, ale musimy wytrwać.”

link


17:28, iveggy , Organiczny weganizm
Link
sobota, 25 września 2010

18 letnia Ellen Swallow ma ambitny cel stworzenia wegańskiej opcji każdej potrawy.

Zamierza ukończyć wydział inżynierii chemicznej na uniwersytecie Cincinnati.

Ellen Swallow ze swoją starszą siostrą Meg założyły w lecie firmę produkującą wegańskie lody, które nazywają się Phro*Zen. Współpracują z ekologicznym sklepem Park + Vine w dzielnicy Cincinnati Over-the-Rhine. Sprzedają 10 smaków w cenie $5.99 za kubek. Przyjmują też specjalne zamówienia.

"Weganie mają ograniczony wybór żywności, a podczas posiłków ludzie zwykle lepiej się poznają, powinni więc mieć okazję wspólnie się nimi cieszyć” – mówi starsza, 22-letnia siostra.

Pomysł ten wydaje się dość prosty. Ale należy samemu zobaczyć tę prawdziwą pasję, motywację i pracę zespołową sióstr Swallow. Podczas ostatniego wywiadu w ich domu w stanie Wyoming, dziewczyny na zmianę kręciły ręcznie czterolitrowy pojemnik zawierający najnowszy, kokosowy smak.

Po zakończeniu Meg skosztowała i skomentowała: "Miękkie jakby roztopione." Ellen dodała: "Lubię smak, ale nie podoba mi się ta konsystencja. Wyczuwa się grudki.” Meg odpowiedziała z uśmiechem „Popracujemy nad tym.”

"Gotowanie to zawsze była nasza wspólna miłość.” – zwierza się Meg, która niedawno ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Ohio. "Zawsze trzymałyśmy się razem i zawsze chciałyśmy razem pracować.”

Meg wyciągnęła starą maszynkę do robienia lodów należącą do rodziców, kiedy wróciła z pracy po ciężkim dniu, w lipcu. Tak bardzo spodobał jej się proces robienia kremowego deseru, że wpadła na pomysł, żeby otworzyć własny biznes. Wciągnęła w to Ellen jako „twórczego geniusza”.

Od tego czasu Ellen wymyśliła takie smaki jak czekoladowo malinowo truflowy i jaśminowo agawowy (alternatywa do miodu). Wkrótce zamierza wypróbować awokado, bazylię, kolendrę i gruszkę, i uważa, że ten smak będzie głęboki, niezwykły dla lodów.

Ellen wybrała kierunek studiów 3 lata temu, kiedy spróbowała być na diecie wegańskiej i zauważyła, jak jest to trudne i drogie. "Chcę znaleźć więcej alternatyw. Powinny być one prostsze i tańsze.”

Siostry spędziły 2 ostatnie miesiące eksperymentując z różnymi substancjami roślinnymi (guar, arrowroot, xanthan gum), aby zapewnić swoim produktom taką samą lodową konsystencję, bez używania składników zwierzęcych, czy zbyt dużo tłuszczu i cukru.

Kiedy zamówienia zaczną rosnąć, zamierzają wynająć własną kuchnię i kupić automatyczną maszynę do robienia lodów, aby przyspieszyć produkcję.

"Czasami nadal czuję się jak dorosła osoba ze stoiskiem z lemoniadą" mówi Meg ze śmiechem. Ale stara się robić rzeczy we właściwy sposób, aby firma była rzetelna, oraz chce służyć klientom.

Marka ta ma reprezentować misję dobrej woli. Meg wybrała nazwę Phro*ZEN, co jest grą pojęć nauki biznesowej i docenianych przez obie siostry nauk buddyjskich. Znakiem firmowym, wg projektu Ellen, są złożone w medytacyjnym geście ręce trzymające łyżkę. Sloganem jest „smak Nirwany”. Na wewnętrznej stronie każdego wieczka, dziewczęta zamieszczają buddyjskie powiedzenie.

"Staramy się, by były one w każdym sensie jak najbardziej radosne” – mówi Meg.

link

02:52, iveggy , Pomysł na biznes
Link
piątek, 24 września 2010

Tłumaczenie z bloga Tima Giera  A Vegan World in 8 Years

Czy wiecie, że obecnie populacja świata wynosi około 6,7 mld ludzi? To jest bardzo dużo ludzi!

Jeśli tylko 1% z nich to weganie, oznacza to, że na ziemi w tej chwili jest 67 milionów wegan. To też jest bardzo dużo ludzi!

Tak więc chodzi o to, żeby każdy weganin w ciągu jednego roku pomógł jednej osobie przejść na weganizm. Tylko jednej. Zapomnijmy o uświadamianiu mas, zapomnijmy o zakładaniu ruchu, zapomnijmy o tym wszystkim. Jedynie przeznaczmy swój czas w ciągu następnego roku na znalezienie tej jednej osoby, która zobowiąże się, ale naprawdę zobowiąże się, do eliminacji wszystkich form eksploatacji zwierząt. Jeśli każda osoba, która jest teraz weganką/weganinem, dokona tej prostej rzeczy, to za 365 dni będzie na świecie 134 miliony wegan. Teraz to już coś znaczy!

Co dalej? Rok później będzie 268 milionów wegan. A to jedynie za sprawą tego, że każdy weganin przez cały rok będzie pracował nad jednym - nad tym, aby znaleźć nowego weganina.

Rok później będzie 536 milionów wegan, a my dalej będziemy działać i za rok będzie ponad 1 miliard, a rok później 2 miliardy, potem 4 miliardy, i w ciągu 8 lat od teraz, będziemy mieć Wegański Świat, jeśli tego chcemy.

Jeden weganin, każdy weganin, będzie szukał jednej osoby, która przejdzie na weganizm, co roku, przez 8 lat.

Świat jest Wegański, jeśli tego chcesz. To nie jest slogan, ale plan.

Bądź weganinem.

Uzupełnienie:

Niektórzy ludzie zadali mi pytanie, czy wziąłem pod uwagę wzrost populacji, kiedy pisałem tego bloga. Wziąłem. Przejrzałem sprawozdanie ONZ na Wikipedii, według którego do 2050, czy za 40 lat, będzie na świecie 9.15 mld ludzi.

Również kwestionowano mój szacunkowy 1% wegan na świecie. Ta szacunkowa liczba jest podawana w powiązaniu z sondażem Gallupa w USA w 2007 r., ale nie wiem, na ile jest ona rzeczywista. Powiedzmy więc, że na świecie jest tylko 0.01% wegan, co oznacza, że pomyliłem się o czynnik 100. Powiedzmy, że zamiast 67 milionów, dzisiaj żyje na świecie tylko 670 000 wegan. Co stanie się z moim planem wegańskiego świata?

Cóż, jeśli każdy obecny weganin przekona jedną osobę rocznie, aby przeszła na weganizm, i jeśli każdy z tych nowych wegan zrobi to samo, to w ciągu 14 lat będzie na świecie ponad 10 miliardów wegan, więcej niż cała populacja świata.

Każdy, kto mnie zna, wie, że jestem realistycznym optymistą, nie jestem marzycielem o błędnym wzroku. Działania na rzecz tej sprawy mogą być skuteczne, kiedy mała grupa oddanych aktywistów skoncentruje się na tym, aby pomóc innym w podjęciu tej nowej decyzji.

Nie potrzebujemy dużych budżetów czy skomplikowanych kampanii czy poparcia ze strony sławnych ludzi. Jeśli nasze przesłanie jest dobre, i nasza strategia jest silna, i jeśli nasza taktyka jest skuteczna, ludzie się nie oprą. Namów nie-weganina, zmień świat.

link

czwartek, 23 września 2010

Karine Brighten, właścicielka firmy Karine Brighten Events i członkini zarządu San Francisco Vegetarian Society, organizuje pierwszy w San Francisco wegański pokaz mody, który odbędzie się 2 października w budynku Golden Gate Park’s County Fair.



Oto fragment wywiadu z organizatorką pokazu:

Co to znaczy 'moda wegańska'?

Jest to kolekcja mody, w której nie ma rzeczy wykonanych ze skóry, futra, wełny ani niczego, co pochodzi od zwierząt.

Skąd wziął się pomysł na zorganizowanie tego pokazu?

Moi znajomi w Montrealu robią to od paru lat. Kiedy przeprowadziłam się tutaj rok temu, zdziwiłam się, że tutaj nikt nigdy nic takiego nie zrobił. Wegańska moda jest teraz bardziej znacząca niż kiedykolwiek, biorąc pod uwagę niszczenie środowiska i obronę praw zwierząt.

Co ciekawego zaoferuje ten pokaz?

To nie będzie typowy pokaz mody, bo będzie zawierał elementy edukacyjne. Nasza mistrzyni ceremonii (Rory Freedman, współautorka Wegańskiej Bogini) będzie czytać opisy każdego stroju, tak aby ludzie dowiedzieli się szczegółowo, jak zostały one wyprodukowane i z jakich materiałów.

Dlaczego zdecydowałaś się zostać weganką?

Zostałam weganką cztery lata temu, po tym, kiedy mój mąż poszedł na wykłady w szkole prawniczej. Dowiedziałam się wszystkiego o farmach przemysłowych i wtedy naprawdę otworzyły mi się oczy. Podjęliśmy tę decyzję wspólnie i nigdy mieliśmy żadnych wątpliwości.

http://www.sfexaminer.com/local/Vegan-fashion-show-breaking-ground-in-SF-103505494.html#ixzz10HQp3iFw

http://sfveganfashionshow.com/


03:50, iveggy , Moda
Link
czwartek, 16 września 2010


Conor Oberst, wokalista i kompozytor, śpiewa jeden z najlepszych swoich utworów Landlocker Blues. Na początku mówi publiczności: jeśli będziecie głosować na Busha, pójdziecie do piekła.


link

05:25, iveggy , Muzyka
Link
środa, 15 września 2010

Tak, mój cały dom jest wegański. Rodzina, zwierzaki, wszyscy są weganami. Oprócz kogutów, uratowanych z lasu kilka miesięcy temu.

Cztery koguty, które śpią w dużej wyłożonej słomą budzie dla psa, w której wmontowaliśmy wysoką półkę, którą one uwielbiają. Tak więc te koguty nie są weganami. Spacerują naokoło domu i wygrzebują robaczki z ziemi. Poza tym ich ulubionym zajęciem jest bieganie za mną i dziobanie mnie w pięty. Czasami też dają mi coś ekstra w postaci solidnego kopniaka swoimi kung-fu stopkami z ostrym pazurkiem na końcu. Nie mogę powiedzieć, żebym była zachwycona. Ale już się przyzwyczaiłam, że wydzierają dzioby o 4 rano, potem znowu o 8 czy 9, po czym jest względna cisza aż do wieczora. Jedzą mieszankę z roślinnego białka i kruszoną kukurydzę. Ale po prostu uwielbiają jarmuż, który rośnie w ogródku. Zresztą nie tylko one. Cały ten organiczny ogródek to świetna stołówka dla ślimaków, zielonych gąsienic i myszy, które wyjadają wszystkie dojrzałe pomidory. Tak więc zostaje mi zrywać zielone. Kładę je na oknie, żeby dojrzały w domu. Ale wracajmy do tłumaczenia  tego króciutkiego tekstu, który zmusił mnie do refleksji nad życiem :)

 

Tłumaczenie tekstu z LivinVeg

Od redakcji: Gościnny wpis w LivinVeg bloggerki Laury Orban.

From Being Veg To Keeping A Veg Only House” (Od bycia wege do ścisłego wege-domu)

Ilu z nas nie je mięsa, ale pozwala, żeby inni ludzie jedli mięso w naszym domu? Ilu z nas nie je mięsa, ale przygotowuje je dla rodziny i znajomych?

Będąc mniejszością wege wśród moich najbliższych, ja dokładnie tak postępowałam przez wiele lat.

W marcu razem z mężem obejrzeliśmy na HBO program pt. Death On a Factory Farm (Śmierć na farmie przemysłowej). Byliśmy w sanktuarium dla zwierząt hodowlanych, widzieliśmy widea z farm przemysłowych. Przeczytałam wiele książek na temat praw zwierząt i weganizmu. Ale kiedy zobaczyłam, z jaką pogardą traktowane są te świnie i potem wieszane na łańcuchu… Nie miałam już zamiaru przeznaczyć ani grosza na ten przemysł, bez znaczenia, czy produkt trafiał do moich ust czy nie.

Następnego dnia, robiąc zakupy na przyszłe spotkanie na wolnym powietrzu, kupiliśmy tylko wege-burgery. To wtedy nasz dom stał się bez-mięsny. Niektórzy ludzie byli przyjaźni, z entuzjazmem próbowali wszystkiego, co przygotowaliśmy. Inni, którzy zawsze przygotowują dla mnie wegańskie jedzenie w ich domu, byli jawnie niezadowoleni perspektywą braku mięsa w moim domu.

Przecież katolicy nie jedzą mięsa w piątki podczas postu. Czasami mięsożercy jedzą makaron, prawda? Według mnie, jeśli oni jedli u mnie w domu raz w miesiącu, to znaczy, że nie jedli mięsnego posiłku 12 razy w roku.

Ale zrozumiałam, że wcale im nie chodziło o rodzaj posiłku. Nasza odmowa kupowania mięsa zrobiła z kwestii osobistych preferencji, szersze etyczne oświadczenie.

Dom wolny od mięsa mówi: Nie tylko my sami nie będziemy brać w tym udziału, ale też nie pozwolimy nikomu innemu tutaj. Zgaduję, że niektórzy ludzie poczuli się, że ich prawa zostały naruszone. Nie myślę, że podobało im się, iż odebrano im jakąś wolność. Jestem pewna, że zwierzęta, które hodowane są na farmach przemysłowych zgodziłyby się, że brak wolności jest do luftu.

Ale nie zgadzam się z założeniem, że każda osoba ma prawo robić i jeść to, co chce w cudzym domu. (...) Osobiście nie odmawiam modlitwy przed posiłkami, ale nie rozmawiam, kiedy ktoś inny odmawia modlitwę przy swoim stole. Jeśli jestem gościem w domu, w którym nie pije się alkoholu, nie przynoszę ze sobą piersiówki.

A jedzenie to nie jest po prostu jedzenie. Jedzenie to komfort, karmienie, tradycja. Nasz dom jest centrum zgromadzeń rodzinnych. Co roku na Boże Narodzenie robimy pizzę i danie sycylijskie, którego nauczyłam się od mojej prababci. Ja jestem osobą, która kontynuuje te tradycje. Dosłownie całymi dniami gotowałam garnki i garnki sosu i wyrabiałam kilogramy za kilogramami ciasta, aby tradycja naszej rodziny mogła być kontynuowana, tak jak wtedy, kiedy moja prababcia była dziewczynką. Pizzę zawsze robiłam z pepperoni. To drugie danie było z wieprzowiną. Jestem pewna, że moja rodzina się zastanawia, co będzie w Boże Narodzenie w tym roku.

Jedzenie w naszym domu jest także dla nich przypomnieniem, co jedzą poza nim. Jedzenie wegetariańskie przypomina im, że każdy kęs mięsa pochodzi od zwierzęcia, które cierpiało. Moja oficjalna postawa to raczej stary kapelusz. Ale to, że mój mąż, który nie jest wegetarianinem, zrezygnował z mięsa w swoim własnym domu (i pije kawę z sojową śmietanką, a do musli dodaje mleko migdałowe), wstrząsa ludźmi. Jego trudniej zlekceważyć. On tego nie robił od lat. On zobaczył coś, co go zmieniło.

Niektórzy z naszych gości przyzwyczajają się do tego pomysłu. Pochwalono nasze gotowanie. I atmosfera jest bardziej radosna teraz, kiedy nie ma na stole mięsa.

 

Laura Orban lubi zwierzęta, jest weganką i stworzyła stronę o współczuciu na przedmieściach. Dzieli dom i domowe biuro z mężem, dwójką wegetariańskich dzieci i 2 psami.

06:56, iveggy , Samo życie
Link
wtorek, 14 września 2010

Tłumaczenie wpisu z bloga Phoebe Chongchua

 

 

No dobrze, o trzeciej czy czwartej popołudniu zaczynasz czuć się nieprzytomna? Masz to szkliste-spojrzenie-dziabnij-mnie-widelcem-ja-jestem-wykończona?

Aha! Ja też to znam... zwłaszcza, jeśli pracowałam do późna w nocy.

Ale ja nie lecę po kawę. Rozumiesz, lubię kawę, ale to jest tylko wielkie oszustwo i brak korzyści. Poważnie, napijesz się tej kofeiny i podnosi ci się poziom kortyzolu, co daje ci skok energii. Ale potem przychodzi załamanie i musisz napić się następną filiżankę, i potem następną, i musi być coraz silniejsza – tak samo jak z narkotykiem.

Natomiast ten zielony napój nie powoduje nałogu. Daje ci naturalną energię. Ja czuję się po nim lekko, mam pełno energii i po prostu odżywam. Robię sobie różne wersje, dodaję różne składniki. Ale zazwyczaj używam mleka migdałowego albo konopnego. Najlepiej jest poeksperymentować samemu, żeby ci smakował.

Zielony pyszny napój „Zenergetyzuj mnie”

(Pick-Me Up Green Delight)

  • 1 filiżanka mleka migdałowego lub konopnego (niesłodzonego)
  • 2-3 liście jarmużu
  • 1 łodyga selera
  • 1 mały banan (najlepiej mrożony)
  • garść liści szpinaku
  • 1/2 zielonej papryki
  • 3-5 truskawek
  • 2 jabłka (bez nasion)
  • 10 kostek lodu

Przygotowanie:

Myję warzywa i owoce (oczyszczam z nasion i odcinam łodyżki) i wszystko wrzucam do blendera. Zaczynam od pulsowania, potem od najwolniejszych obrotów do najszybszych.

Wolę miksować składniki w blenderze niż w sokowirówce. Moja sokowirówka była naprawdę trudna do wymycia, a poza tym w blenderze zostają wszystkie cząsteczki owoców i warzyw. Nie dodawaj żadnych protein w proszku – nie są potrzebne w tym szejku. Jest w pełni naturalny, bardzo zdrowy i da ci gwarantowane uderzenie energii.

Do innych wersji dodaję ogórka, grejpfruta, jagody, mango, pomarańczę, nawet niewielką ilość muesli. Jeśli nie dodaję mleka migdałowego czy konopnego, wrzucam grejpfruta lub pomidory. Jeśli chcesz, żeby był słodszy, możesz dodać syrop z agawy.

Pomimo tylu zdrowych składników, serwuję to nastolatkom, i im to smakuje! Czyż to nie pyszne?

link

06:23, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
poniedziałek, 13 września 2010

 

Gary Francione napisał ten artykuł w reakcji na wypowiedź prezydenta PETA Ingrid Newkirk (opublikowaną 3 tygodnie temu przez Time Magazine.)

 

Szanowni Państwo,

"Time Magazine" opublikował artykuł, w którym współzałożycielka organizacji PETA Ingrid Newkirk omawia "flexitarianizm" czyli „wegetarianizm na pół etatu.”

Wielu działaczy stawia sobie za cel to, żeby więcej ludzi jadło mniej mięsa. „Ludzie absolutnie przestrzegający bezmięsnej diety (absolute purists) powinni mieszkać w jaskini” – twierdzi Ingrid Newkirk, prezydent organizacji Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt (PETA) - "Każdy, kto jest świadkiem cierpienia zwierząt i ma nadzieję na redukcję tego cierpienia, nie może przyjąć stanowiska: wszystko albo nic. Musimy być pragmatyczni. Do cholery z etyką (Screw the principle)".

Możemy wysnuć kilka wniosków z wypowiedzi Newkirk:

Po pierwsze, Newkirk powtarza mantrę nowego ruchu welfarystycznego: że reformy dotyczące poprawy warunków życia zwierząt tak naprawdę redukują cierpienie. Reformy, które promuje PETA i inne nowe pro-welfarystyczne grupy nie powodują znaczącej poprawy warunków życia zwierząt. Reprezentują one po prostu inną formę tortur. Waterboarding na twardej desce czy waterboarding na desce z miękką wyściółką jest dalej waterboardingiem.

Co więcej, w większości przemysł ostatecznie przyjmuje te reformy tak czy inaczej, ponieważ generalnie sprzyjają one zwiększaniu wydajności. Trochę więcej miejsca do cieląt na białą cielęcinę czy alternatywne sposoby trzymania macior przyczyniają się do lepszej produkcji, zmniejszenia kosztów weterynaryjnych i w rezultacie przynoszą korzyści producentom. PETA wyraźnie uznaje, że gazowanie kurcząt jest korzystne ekonomicznie.

Symbioza między dużymi grupami na rzecz zwierząt i zinstytucjonalizowanymi wyzyskiwaczami jest oczywista, kiedy widzimy, że takie grupy jak PETA i zinstytucjonalizowani wyzyskiwacze są zaangażowani w dramat, według którego obrońcy praw zwierząt stawiają za cel ataku praktyki, które są ekonomicznie nieopłacalne. Przemysł wtedy udaje, że walczy; reforma lub jej zmodyfikowana forma zostaje w końcu przyjęta, ponieważ ona nie szkodzi, a zazwyczaj pomaga przemysłowi; grupy na rzecz zwierząt głoszą zwycięstwo; wyzyskiwacze zwierząt cieszą się pochwałami, jakie otrzymują od obrońców zwierząt. Jedynie zwierzęta tracą.

Po drugie, Newkirk wygodnie ignoruje to, że nieustanne promocje takich welfarystycznych refom przez PETA i inne nowe welfarystyczne grupy, i głoszenie, że te reformy sprawiają, że wyzysk jest bardziej „humanitarny”, powodują, iż społeczeństwo czuje się bardziej komfortowo konsumując zwierzęta, i w rezultacie konsumpcja ta wzrasta. Warto zauważyć, że konsumpcja produktów zwierzęcych na osobę idzie w górę, a nie w dół. Kiedy takie grupy jak PETA przyznają nagrodę projektantce rzeźni Temple Grandin, czy chwalą handlarzy produktów z mięsa zwierząt, czy odwołują bojkot KFC w Kanadzie, ponieważ KFC zgodził się na etap zakupu od producentów zagazowanych kurczaków, to jaką to wszystko ma wymowę dla społeczeństwa? Jest to niczym innym jak wielkim stemplem aprobaty ze strony grup „obrony praw zwierząt”.

PETA przyczyniła się do tego, że ludzie, którzy jedzą w KFC w Kanadzie czy w McDonaldzie, czy ci, którzy kupują „szczęśliwe” mięso w Whole Foods, uważają się za obrońców „praw zwierząt”.

Powinno stać się coraz bardziej oczywiste, że ruch ,,szczęśliwego mięsa/produktów zwierzęcych” to jest ogromny krok do tyłu.

Po trzecie, Newkirk wygodnie omija najważniejszy punkt w dyskusji: czy należy przestrzegać wyraźnego wegańskiego etycznego kursu czy zamiast tego zająć się promowaniem reform welfarystycznych.

Jest to gra o sumie zerowej. Ponieważ żyjemy w świecie ograniczonych zasobów. Każdy grosz z pieniędzy, każda sekunda czasu, każdy najmniejszy wysiłek poświęcony na rzecz reform welfarystycznych oznacza mniej pieniędzy, czasu i wysiłku na rzecz oczywistego, jednoznacznego promowania weganizmu. Jeśli duże welfarystyczne korporacje przeznaczyłyby wszystkie swoje środki na promowanie weganizmu, mogłyby zredukować cierpienie i śmierć, poprzez redukcję popytu, pomagając w zmianie paradygmatu, że zwierzęta są rzeczami, które możemy używać, jeśli będziemy je traktować „humanitarnie” na przekonanie, że zwierzęta są istotami mającymi wrodzone wartości moralne, i których w ogóle nie powinniśmy wykorzystywać.

Rozważmy następujący przykład: dzisiaj masz jedną godzinę, którą możesz przeznaczyć na rzecz obrony praw zwierząt. Czy powinieneś ją poświęcić na edukację ludzi, aby jedli jajka kur z wolnego wybiegu czy żeby w ogóle nie jedli jajek (ani innych produktów zwierzęcych)? Nie można robić obu tych rzeczy, a mówiąc ludziom (jak robią to te organizacje), że mogą oni etycznie traktować zwierzęta, jedząc jajka kur z wolnego wybiegu czy inne „szczęśliwe” produkty zwierzęce, dosłownie gwarantujesz, że ludzie ci w najlepszym wypadku wybiorą inną formę tortur, zamiast pełnej eliminacji tortur.

Wybór nie leży, jak sugeruje Newkirk, między zmniejszeniem cierpienia i promocją weganizmu. Jedynie poprzez promowanie weganizmu – pracując nad stroną popytu raczej niż nad stroną podaży (co stanowi główny punkt reform welfarystycznych) – zmniejszymy cierpienie – i śmierć.

Związany z tym jest punkt, że nie tylko cierpienie się liczy, jak sugeruje Newkirk; zabijanie liczy się także. Newkirk widocznie podąża za teorią Petera Singera, że zwierzęta w większości nie są zainteresowane w kontynuacji swojego życia, ale jedynie są zainteresowane w uniknięciu cierpienia. Odrzucam taki pogląd jako fakt rzeczowy. Zaprzeczanie temu, że każda czująca istota pragnie dalej żyć jest absurdalne. Welfarystyczne stanowisko, które akceptują Newkirk i Singer jest takie, że samo życie zwierząt jako takie nie ma wartości moralnej. Być może dlatego PETA zabija większość zwierząt, które są oddawane do jej oddziału w Norfolk. Tak czy inaczej, ja odrzucam ten pogląd, uważając go za „szowinizm gatunkowy” (speciesism).

Tak długo, dopóki kwestią będzie to, jak traktujemy zwierzęta, tak długo, jak będziemy uważać, że jesteśmy usprawiedliwieni wykorzystując je, jeśli robimy to w sposób „humanitarny”, a nie, że nie można usprawiedliwić wyzysku zwierząt, bez znaczenia jak „humanitarny” on jest, nigdy nie nastąpi zmiana paradygmatu.

Po czwarte, rozumiem, dlaczego firmy zwierzęce takie jak PETA promują "flexitarianizm" i są wrogo nastawione do weganizmu. Chcą zachować możliwie jak największą bazę ofiarodawców. Według jednego z członków zarządu PETA, połowa członków PETA nie jest nawet wegetarianami. Jeśli chcesz, aby ci ludzie dawali ci dotacje i pozostawili swój spadek w testamencie, musisz im zapewnić, że będą dobrze się czuli w swojej eksploatacji zwierząt. Jeśli chcesz zadawać się z gwiazdami Hollywoodu i innymi sławnymi ludźmi, którzy spożywają zwierzęta, nie możesz mieć wyraźnego pro-wegańskiego stanowiska. Tak więc zamiast tego zajmujesz pozycję, która obejmuje wszystkich, ale właśnie dlatego, że nie wyklucza żadnych zachowań jako moralnie nie do przyjęcia, nie ma ona żadnego znaczenia.

Ta moralna schizofrenia jest zdumiewająca. PETA rutynowo potępia zinstytucjonalizowanych wyzyskiwaczy zwierząt, ale potem zapomina uznać, że konsumenci, którzy domagają się produktów zwierzęcych – w tym ci wszyscy członkowie PETA, którzy nie są weganami – sami są wyzyskiwaczami zwierząt, którzy tworzą popyt.

Podsumowując, jest to smutne, że największymi przeciwnikami weganizmu jako moralnej podstawy są tak zwani obrońcy zwierząt jak Newkirk i Singer. To jest bardzo przykre, że Newkirk odnośnie etycznego weganizmu mówi: „Do cholery z etyką” czy to, że ci, którzy są rzecznikami etycznego weganizmu „powinni mieszkać w jaskini”.

Jest to niepokojące, że ci, którzy najgłośniej narzekają, że weganizm jest trudny lub odstraszający, to są tzw. obrońcy zwierząt.

Proszę zrozumieć, że ja nie kwestionuję szczerości Newkirk. Ja tylko szczerze uważam, że ona bardzo, ale to bardzo nie ma racji.

Jeśli nie jesteś weganinem, proszę, rozważ to, żeby zostać weganinem. Nie daj się skusić tej fałszywej dychotomii między mięsem i innymi produktami pochodzenia zwierzęcego. Nie ma moralnej różnicy między mięsem a innymi produktami pochodzenia zwierzęcego. Zwierzęta wykorzystywane w przemyśle mlecznym zwykle żyją dłużej, są traktowane tak samo źle, jeśli nie gorzej, niż zwierzęta hodowane na mięso, a ich życie kończy się w tej samej ohydnej rzeźni, gdzie kończą ich odpowiedniki przeznaczone na mięso.

Zostanie weganinem jest proste (wbrew temu, co twierdzą niektóre duże organizacje pro-zwierzęce), weganizm jest lepszy dla zdrowia, jest lepszy dla naszej planety i, co najważniejsze, jest moralnie słuszny. Weganizm to nie jest kwestia współczucia czy miłosierdzia, jest to kwestia fundamentalnej sprawiedliwości.

„Nie-ludzkim” istotom czującym należy się przynajmniej nasz weganizm.

Gary L. Francione

05:44, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
sobota, 11 września 2010

Cheryll Hill, która ostatnio zmieniła imię i nazwisko na Astrum Lux Lucis jest zaangażowaną weganką, a dokładniej witarianką. Właśnie dzisiaj rozpoczyna dłuższe tournee po zachodnio-południowych Stanach Zjednoczonych pod nazwą: Rock out and Recycle. Astrum zamierza podczas koncertów zbierać niepotrzebny sprzęt elektroniczny i biżuterię do tzw. recyklingowego pudełka. Uzyskane w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone dla organizacji Dogs Deserve Better (Psy należy traktować lepiej), która zwalcza trzymanie psów na uwięzi.

link

06:23, iveggy , Muzyka
Link
piątek, 10 września 2010

 

Magazyn dla mężczyzn Men's Journal w ostatnim wydaniu wydrukował artykuł pod tytułem: The Men’s Journal Guide to Going Vegan (Przewodnik Men's Journal do zostania weganinem)

Już po 3 tygodniach wegańskiego odżywiania się zaczniesz odczuwać pozytywne skutki. Ale nie jest łatwo zmienić wieloletnie nawyki żywieniowe. Oto informacje, które przydadzą ci się w sklepie spożywczym oraz w kuchni.

I.  Najpierw podstawowe zasady:

• Oczywiście czerwone mięso, drób i ryby są wykluczone z menu. Ale także jajka i produkty mleczne, w tym lody, ser, masło, a nawet śmietanka do porannej kawy. Jajka i mleko są zwykle składnikami makaronów i pieczywa. W rzeczywistości, prawie wszystkie ogólnodostępne wypieki mają jakiś składnik, który nie jest wegański, więc najlepiej jest trzymać się od nich z daleka.

• Będziesz też musiał sprawdzać etykietki, czy produkty nie zawierają pochodnych mleka w postaci kazeiny czy serwatki, które są popularnym źródłem białka w zdrowej żywności. Znaleźć je można w wielu batonikach, w proteinach sportowych i wzmacniających.

• Nie zapomnij o multiwitaminach: żelatyna nie jest wegańska, więc szukaj tabletek wegańskich (wg etykietki).

II.   Czego można się spodziewać

Pierwszy Tydzień:
Całe twoje ciało będzie lżejsze, gdyż zalegające w jelitach mięso zostanie dosłownie wypchnięte przez potop błonnika z tych wszystkich warzyw. Poczujesz się także mniej ospały. "Zaczniesz wychodzić z tej mgły, której doświadcza wiele osób, wskutek jedzenia ciężkich i tłustych pokarmów.”  - mówi Susan Levin, dyrektor ds. edukacji żywieniowej Komitetu Lekarzy na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej. „Kiedy rezygnujesz z nabiału, od razu lżej ci się oddycha.” Będziesz musiał sobie radzić z tęsknotą np. za serem. Znajdź zastępczy ser, na przykład sojowy. W ciągu tygodnia twoje kubki smakowe się przyzwyczają.

Drugi Tydzień:
Będziesz miał więcej energii i prawdopodobnie zauważysz niewielki spadek wagi ciała, ponieważ całkowita ilość spożywanych kalorii zazwyczaj jest niższa. "Nastąpi niezbyt duża utrata wagi." - mówi Levin - "Nie chcemy, aby ludzie szalenie wychudli." ,,Wraz ze wzrostem energii zobaczysz, że poprawiają się twoje treningi i, jak sportowcy zauważyli, skróci się czas potrzebny na odpoczynek." Pod koniec 2 tygodnia, twierdzi weganin ultra-maratończyk Scott Jurek, nie będziesz już czuć się obolały po treningu.

Levin dodaje, że wraz z wyższym poziomem energii poprawia się nastrój i podejście do życia. Zgodnie z badaniami Uniwersytetu Stanowego Arizony z 2009 r., ludzie, którzy wykluczają z diety mięso, w tym ryby, są mniej napięci i mniej zestresowani.

Trzeci Tydzień:
"Czujesz się tak samo, jak w poprzednich 2 tygodniach, jedynie masz więcej energii i zapewne nastąpi ostateczny spadek wagi.” – mówi Levin. Ale tak naprawdę, to w tym tygodniu zaczynają się pojawiać efekty molekularne. ,,Jeśli jesteś bardzo skrupulatny i lubisz badania laboratoryjne, zobaczysz, że poziom cukru i cholesterolu we krwi spadł. Ciśnienie krwi również spadnie, bo lepiej oddychasz i tętnice są oczyszczone.”

III.  Nowa lista zakupów

"Jedzenie produktów organicznych i pełnowartościowych nie musi być drogie." mówi Jurek. „Zainwestuj swoje pieniądze w świeże warzywa i kupuj produkty na wagę. Im mniej pakowanej żywności jesz, tym więcej oszczędzasz i jakość twojej diety wzrasta. Zbadaj rynek, gdzie sprzedają miejscowi rolnicy.”

Białko - te produkty zapewnią ci to dużo białka:
• Twarde tofu: Łatwiej jest wykorzystać twarde tofu do gotowania. Nie rozlatuje się tak łatwo jak miękkie, które zwykle używa się do past i deserów.

• Tempeh: świetny zamiennik mielonego mięsa do taco, można serwować też z sosem bolońskim.

• Fasola: czarna lub biała – ale nie smażona, bo dodają do niej smalec.

• Konopne lub ryżowe mleko jest lepsze niż sojowe, które jest w znacznym stopniu przetworzone

• Orzechy: Orzechy są bogatym źródłem białka, ale często mają wysoką zawartość tłuszczu. Jednak są to tłuszcze nienasycone, które mogą pomóc obniżyć poziom cholesterolu. Orzechy nerkowca są idealne jako przekąska między posiłkami i podczas gotowania dań kuchni azjatyckiej. Orzeszki sosnowe są idealne do sałatek.

• Masło migdałowe: Jest to substytut masła z orzeszków ziemnych. Wykorzystuj je do robienia kanapek na śniadanie.

• Proteiny z konopi lub brązowego ryżu: dodawaj do swoich szejków lub posypuj nimi sałatkę.

Warzywa i owoce:
To jest twoje nowe mięso, nie jako białko, ale jako centralny posiłek i przekąska. Tak więc rozpieszczaj się. Poniżej znajduje się lista, która podaje szczegóły co do zawartości białka i wartości odżywczych:

• Brokuły: zawierając 33% białka, dają poczucie sytości.
• Szpinak: zapewni ci wapń, kiedy wykluczyłeś z diety mleko. Ma też mnóstwo przeciwutleniaczy.

• Awokado: ma mnóstwo witamin, 18 aminokwasów i kwasy  tłuszczowe omega-3 i -6, które korzystnie działają na stawy i redukują stany zapalne.

• Jarmuż: "super-roślina" bogata w związki fitochemiczne sulforafan i indol, które wg badań, chronią przed rakiem.

• Jamy i słodkie ziemniaki: treściwa podstawa diety wegańskiej, zawierają dużo węglowodanów.

• Liściaste warzywa: sałata, rukola, rzeżucha, kapusta chińska, karczochy etc.

• Pomidory, ogórki, marchew: na sałatki, kanapki i przekąski

• Jagody, truskawki i maliny: do koktajli, przekąsek, płatków śniadaniowych.

Ziarna, nasiona i zboża:
• Quinoa
• Brązowy ryż
• Pieczywo pełnoziarniste: najlepiej z lokalnej piekarni
• Owies

• Muesli: Niektóre mogą zawierać jaja, miód, lub inne nie-wegańskie składniki, należy więc być ostrożnym.

Wegańskie batoniki energetyzujące.

Jeśli jesteś sportowcem i trenujesz, możesz podnieść ilość białka poprzez dodawanie następujących produktów do swoich szejków, płatków śniadaniowych czy sałatek.

• Białko z konopi

• Białko z brązowego ryżu

(...)

05:12, iveggy , 1. Warto przeczytać
Link
czwartek, 09 września 2010

Wczoraj zatwierdzono nowe przepisy zakazujące wykorzystywania małp człekokształtnych w badaniach naukowych w UE.

W Europie wprowadzono zakaz wykorzystywania małp człekokształtnych w eksperymentach w ramach drastycznego ograniczenia używania zwierząt w badaniach naukowych.

Po dwuletnich zagorzałych debatach odnośnie ochrony zwierząt bez ograniczania badań naukowych, nowe przepisy, zastępujące ustawę z 1986r., zostały przyjęte przez Parlament Europejski, mimo sprzeciwu ze strony Posłów z Grupy Zielonych.

Zgodnie z nowym ustawodawstwem, eksperymenty na małpach człekokształtnych, takich jak szympansy, goryle i orangutany, są zakazane, wprowadzono też „surowe” ograniczenia w wykorzystywaniu ssaków naczelnych.

27 krajów unijnych ma okres 2 lat na dostosowanie się do ustawy.  Zaleca się także wykorzystywanie alternatywnych testów do zwierzęcych, jeśli takie są dostępne.

Wg nowego prawa należy też starać się "zmniejszyć poziom bólu zadawanego zwierzętom.”

Zwolennicy zniesienia badań na zwierzętach twierdzą, że nowe przepisy nie są wystarczające.

"Zwierzęta będą nadal wykorzystywane jako króliki doświadczalne"  - powiedzieli Zieloni w wydanym oświadczeniu. "Będą nadal cierpieć i znosić ból."
"Możliwe jest zmniejszenie liczby zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych, bez szkody dla prowadzonych badań" - dodała belgijska przedstawicielka Zielonych Isballe Durant.

Ale Komisarz ds. zdrowia i ochrony konsumentów John Dalli nazwał to "dobrym kompromisem w trudnej kwestii." Powiedział: "Dzisiaj mamy szansę, aby postawić UE na pierwszym miejscu w kwestiach troski o zwierzęta, chroniąc naukę.”

Inni posłowie uważają, że badania naukowe są ważniejsze niż ochrona zwierząt.

"Zwierzęta to są zwierzęta, a ludzie to są ludzie” – powiedział włoski konserwatysta Herbert Dorfmann. "Postęp medycyny jest sprawą kluczową dla ludzkości i niestety, aby osiągnąć postęp, badania na zwierzętach muszą być kontynuowane.”

Nowe prawo pozwala na wykorzystywanie naczelnych w badaniach nad takimi chorobami jak choroba Alzheimera, rak czy choroba Parkinsona, jeśli istnieją naukowe dowody, że badania nie mogą być prowadzone bez użycia tych gatunków zwierząt.

Aby uniknąć powtarzających się cierpień u tego samego zwierzęcia, podano listę różnych kategorii bólu, jaki może być zadawany podczas prowadzenia testów (bez dalszych dolegliwości, umiarkowany, średni lub ostry) i zaproponowano, żeby wykorzystywano te same zwierzęta tylko wtedy, kiedy ból jest klasyfikowany jako „średni” i to pod warunkiem, że dokonano konsultacji z weterynarzem.

Obecnie każdego roku około 12 milionów zwierząt wykorzystywanych jest w eksperymentach naukowych w UE.

Nowa ustawa wzywa do prowadzenia kontroli rządowych w jednej trzeciej wszystkich krajowych laboratoriów, które wykorzystują zwierzęta, i niektóre z kontroli powinny być niezapowiedziane.

W ubiegłym roku Unia Europejska zakazała wykorzystywania zwierząt przy testach kosmetyków, z wyjątkiem długotrwałych testów toksykologicznych, które będą całkowicie zakazane w 2013 roku.

link

środa, 08 września 2010

 

Kiedy wczoraj oglądałam w tv koncert Gifting Peace, zapowiedziano występ słynnego aktora Erica Roberts (brata Julii Roberts), podając informację, że jest weganinem. Byłam mile zaskoczona. Nie mam tego nagrania, ale poniżej jest ciekawy wywiad z Erykiem z 2007 roku:

 

05:48, iveggy , Hollywood/znani weganie
Link
wtorek, 07 września 2010

Wegański zespół new wave/pop Oh Darling z Los Angeles


05:43, iveggy , Muzyka
Link
poniedziałek, 06 września 2010



Elizabeth Olsen, podążając za ideą uniwersalnej prawdy i szacunku dla wszystkich istot, wyraża swoje poglądy w świecie materialnym. Założyła firmę olsen Haus i tworzy eleganckie obuwie, które nie obciąża sumienia. Buty te są wykonane z materiałów "bezzwierzęcych", a fabryki obuwia są sprawdzane pod względem etycznego zatrudnienia i wpływu na środowisko naturalne. Buty olsen Haus są 100% wegańskie.

Olsen była wegetarianką przez 19 lat, a od 3 lat jest weganką. Już w liceum była współzałożycielką klubu obrony praw zwierząt, otwarcie wypowiada się przeciwko używaniu zwierząt jako jedzenia, w produkcji ubrań, w eksperymentach i przemyśle rozrywkowym, ważne są dla niej także kwestie ochrony środowiska i społecznej sprawiedliwości.

Przemysł hodowlany i skórzany są najgroźniejszymi czynnikami wywołującymi globalne ocieplenie, powodują niszczenie ziemi, zatrucie środowiska, zużywają zasoby naturalne i wodne.

Przemysł skórzany zatruwa środowisko w większym stopniu niż produkcja tkanin, lekarstw, nawozów sztucznych i papieru. Przemysł skórzany, którego wartość szacuje się na 1.5 mld dolarów, jest bezpośrednio powiązany z maltretowaniem i śmiercią 100 mln zwierząt z farm przemysłowych rocznie.

Elizabeth Olsen pracowała w Malezji, we Włoszech, w Ameryce Południowej i Azji, zajmowała pozycję dyrektora kreatywnego w firmie Tommy Hilfiger, i projektowała dla Calvina Kleina, Bulga, Nine West, Jodi Arnold MINT, i wielu innych. Pracowała jako stylistka reklam dla takich firm jak Nike, Nike Goddess, Nissan, Universal Studios, IBM i Corbis.

Łatwo pominąć fakt, że do produkcji każdego produktu skórzanego wymagana jest ogromna ilość zasobów. Od początku do końca, ilość energii potrzebnej do stworzenia „skóry” jest 20 razy większa niż przy produkcji materiału syntetycznego.

Logiczne jest, że „skóra”, która powstaje ze skóry martwych zwierząt, powinna wg praw natury, przejść proces gnilny. Aby temu zapobiec, jest ona nasączana toksycznymi substancji chemicznymi, m. in. solami chromu sześciowartościowego, aniliną, barwnikami azowymi, ołowiem, cyjankami, formaldehydem, garbnikami, rozpuszczalnikami i chlorofenolami. Te substancje chemiczne zatruwają glebę, powietrze i wodę. Próbki wody pobrane w pobliżu garbarni wykazują obecność arszeniku, chromu, ołowiu, cynku i halogenków organicznych.

Uważa się, że garbowanie skóry barwnikami roślinnymi to proces mniej szkodliwy dla środowiska, jednak Bill Bartholomew, reprezentant The Leather Group podczas eko-etycznej konferencji The World Shoes Accessories przyznał, że roślinne garbowanie skóry jest tak samo toksyczne jak garbowanie chromem.

Olsen Haus stosuje materiały alternatywne, ze źródeł odnawialnych, na bazie roślin, nie zawierające substancji pochodzenia zwierzęcego: ultra zamsz, bawełnę ekologiczną, płótno, nylon, aksamit, len, korek oraz syntetyczne i ekologiczne wyściółki. Nigdy nie używane są skóry, futra, wełna ani jedwab. Podeszwy są wykonane z gumy, kleje są wegańskie na bazie kauczuku, farba jest wegańska i nietoksyczna. Nic nie jest testowane na zwierzętach. Większość obecnie dostępnych materiałów syntetycznych jest elastyczna, przewiewna i ulega biodegradacji. Ponadto alternatywne materiały są równomiernej wielkości, kształtu i grubości, dzięki czemu wykorzystuje się cały kawałek, w przeciwieństwie do skóry, kiedy to większość surowca zostaje zmarnowana.

Podczas gdy większość butów zabija, zanieczyszcza i niszczy życie i ekosystemy, zanim trafi na twoje stopy, my dostrzegając ten destrukcyjny proces, nie nazywamy go „zwykłym biznesem”. My, w olsenHaus, uważamy, że proces ten może ewoluować w stronę poszanowania zwierząt, ekosystemów i ludzi.

Lekko stąpajmy po ziemi.

Wg artykułu Johanny Björk


link

08:27, iveggy , Moda
Link
niedziela, 05 września 2010

Zespół Luminaries składa się z weganów i wegetarianów (przeważnie "rawfoodystów") i promuje ekoprzyjazny styl życia.

link

 

07:19, iveggy , Muzyka
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 września 2010

Tłumaczenie artykułu "My vegan life"

Witam was. Na imię mam Marla. Jestem weganką. Dla członków mojej rodziny, którzy przypadkowo przeczytają ten wpis, podaję, że wymawia się to WE-GANKĄ. Kilka osób (tak, z mojej rodziny, ale nie tylko), pytało mnie, co to holender znaczy. Oto krótka i prosta odpowiedź: to znaczy, że staram się, jak mogę, aby nie jeść żywności, która zawiera składniki pochodzenia zwierzęcego. Także staram się nie kupować przedmiotów (np. torebek), które są wykonane z produktów zwierzęcych.

Jest to prawie niemożliwe, aby uniknąć wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego. Książka Vegan Freak przypomina nam, że  nawet w oponach samochodowych są substancje pochodzenia zwierzęcego, a ja nie planuję rezygnować z jazdy moim samochodem w najbliższej przyszłości. Staram się po prostu zachować środkową ścieżkę w moim wegańskim życiu. To jest ciekawe stwierdzenie. Weganizm i środkowa ścieżka nie często znajdują się w tym samym zdaniu. Nawet biorąc pod uwagę zachowania zewnętrzne, weganizm jest uważany za skrajność.

Dla mnie jest to styl życia, więc nie zastanawiam się nad tym… aż spotkam kogoś, kto nie ma pojęcia, czym jest weganizm.

Zawsze widzę to tępe spojrzenie, kiedy opisuję moje wegańskie życie jakimś dziewiczym uszom. Konwersacja zwykle przebiega tak:

"Nie jesz mięsa?
"Nie, nie jem mięsa."
"Nawet kurczaka?”
"Nie, nie jem kurczaka.”
"A ryby?”
"Nie. Ryb nie. Nic, co ma twarz".
"Aha. I nie pijesz mleka?"
"To prawda."
"A lody?"
"Nie. Nie jem lodów."
"Jajka?”
"Przykro mi, jajek też nie jem."

"Aha. To dziwne. To co ty jesz?"

W tym miejscu zwykle wymieniam orzechy i ziele. Jem migdały, nerkowce i inne orzechy. I piję herbatę kukicha.

Mieszkamy w Kansas City, Missouri, w samym sercu królestwa wołowego. BBQ jest królem. Na każdym rogu (prawie) jest stekownia. W niektórych restauracjach nie możesz nawet zamówić warzyw, w których nie byłoby jakiegoś rodzaju mięsa.

Dla mnie łatwo było z tego zrezygnować. Ale rezygnacja z dwóch rzeczy nie była taka łatwa: z czekolady mlecznej i z pizzy. Jak mogłabym żyć bez nich? Mam przyjemność wam zakomunikować, że nie było to jednak takie straszne. Kiedy zaczęłam jeść czarną czekoladę, to mleczna już wcale mi nie smakowała. Mogę stać obok całej miski M&M z masłem orzechowym i zupełnie nie czuję pokusy. A kiedy znaleźliśmy alternatywny ser bezmleczny, zaczęliśmy robić swoją pizzę (bardzo smaczną).

W rzeczywistości w tym małym krowim miasteczku jest kilka restauracji, które mają dania dla wegan, w tym nawet pizzeria. Dużo gotujemy, ale też często jemy w tych wegeprzyjaznych miejscach. I nie zrezygnowaliśmy ze wszystkich „dających ukojenie” przysmaków. Ciastka Oreos są „przypadkowo” wegańskie i jemy je od czasu do czasu.

Nie nawracam ludzi na weganizm, ale dzielę się moimi ulubionymi przepisami na mojej stronie Namely Marly. (…)

05:18, iveggy , Samo życie
Link
piątek, 03 września 2010

Gabe Saporta jest wiodącym wokalistą zespołu Cobra Starship.

(Z wywiadu dla PETA:) "...Wcale mi nie zależało na tym, żeby być zdrowym, tylko na tym, żeby nie jeść żyjących istot."


03:18, iveggy , Muzyka
Link
czwartek, 02 września 2010

 

Jednak Hall twierdzi, że Francione ma inną opinię. Uważa ona, że jego styl pisania jest tak niejasny, że można założyć, że jego praca tak naprawdę popiera wprowadzanie reform eksploatacji zwierząt, co by dalej ugruntowało i ujednoliciło status nieruchomości, jaki mają zwierzęta. Znając niestrudzone wysiłki Francione, który jest rzecznikiem dokładnie czegoś odwrotnego, trudno zrozumieć, dlaczego książka ta proponuje taki sposób rozumienia jego działalności. (…)

Hall także poświęciła dużo stron na opisanie rozwiązań, jakie proponują tak Regan jak i Francione w kwestii słynnego problemu „łodzi ratunkowej.”

Chodzi tu o 5 istot, które dryfują w łodzi ratunkowej na otwartym morzu. 4 z nich to ludzie, a piątą jest zdrowy normalny pies. W łodzi bezpiecznie mogą przebywać tylko cztery "istoty". Jedna z nich musi zostać wyrzucona za burtę. Kto zostanie wrzucony do morza?  Hall sugeruje, że Regan i Francione zawsze uratują ludzi i nigdy psa, ponieważ przyjmują wyższość człowieka i jego dominację. Regan i Francione nie zgodziliby się z tym twierdzeniem. (…)

link

04:52, iveggy , Polemiki
Link
środa, 01 września 2010

Jest to pierwszy fragment tłumaczenia eseju na temat nowej książki amerykańskiej prawniczki Lee Hall, poświęconej prawom zwierząt.

Lee Hall jest autorką nowej interesującej książki zatytułowanej „On Their own Terms” (Na ich własnych warunkach), która proponuje nowe spojrzenie na prawa zwierząt w teorii i praktyce.

W skrócie, Hall twierdzi, że prawidłowe podejście do kwestii praw zwierząt nie powinno odnosić się do tych zwierząt, które obecnie są podporządkowane i udomowione: nie mogą one mieć praw tak długo, dopóki będą naszą własnością – dobytkiem wykorzystywanym do naszych celów. Hall nie zaniedbuje tych „nieszczęsnych dusz” i wzywa do „pokojowych posiłków” i weganizmu, aby zakończyć dominację, a w konsekwencji, jak każdy abolicjonista, ma wizję świata, w którym już nie rozmnaża się "nie-ludzkich" zwierząt jako dobytku, traktując je jako rzeczy i wykorzystując jako zasoby. Ponieważ te udomowione zwierzęta domowe są obecnie nieruchomościami, a nieruchomość nie może mieć praw, to idealnie w przyszłości nie będzie udomowionych zwierząt, i nie do tych zwierząt będą odnosić się prawa dla zwierząt. Hall twierdzi, że jedynie ma sens to, aby mówić o wolno-żyjących zwierzętach.

Zarys teorii Hall dotyczącej tego, na czym powinien skoncentrować się ruch obrony praw zwierząt i jaka jest przyszłość dla praw zwierząt i weganizmu, zawarty jest chyba najlepiej w tych słowach:

Jakże ważne jest to, aby przekazać wiadomość, iż zwierzęta, wolne zwierzęta, powinny istnieć, żyć, doświadczać, bujnie się rozwijać! Jakże ważne jest dla nas, aby mówić nie tylko o tym, czym zwierzęta nie mają być, ale o tym, kim będą. Prawa zwierząt będzie można znaleźć, i powinno się ich szukać, w oceanach i rzekach, w powietrzu, w tundrze, w lasach. Praw zwierząt nie znajdzie się w sklepie, laboratorium, fabryce czy na farmie. Co do tych instytucji, wyraźnie jedynie stosowny jest zwyczajny i świadomy sprzeciw.

Kwalifikując prawa zwierząt, Hall omawia dwie główne szkoły dzisiejszego ruchu wyzwolenia zwierząt: na czele pierwszej stoi Peter Singer, a drugiej przewodzą Tom Regan i Gary Francione.

Singer jest utylitarystą i nie uważa, że ktokolwiek ma jakiekolwiek prawa, bez znaczenia czy jest to zwierzę „ludzkie” czy „nie-ludzkie”. Regan i Francione natomiast uważają, że niektóre żyjące istoty mają prawa, mimo że nie zgadzają się ze sobą na temat, kto kwalifikuje się jako posiadacz praw. Obaj są abolicjonistami i wierzą, że należy zlikwidować wszelki wyzysk mających prawa "nie-ludzi", i nie propagują, w przeciwieństwie do Singera, jedynie poprawy warunków ich życia.

Wystarczy powiedzieć, że Hall zgadza się z Reganem i Francione, i odrzuca utylitaryzm Singera. Zapatrywania Regana i Francione'a są jednak odmiennie i te różnice są prezentowane w książce.

Na przykład, Hall omawia fragmenty książki Francione’a "Rain Without Thunder". W siódmym i ostatnim rozdziale Francione podaje pięć kryteriów, które obrońca praw zwierząt może stosować, tworząc propozycje pierwszych reform dotyczących eksploatacji zwierząt.

Pozycja Francione’a jest taka, że w obecnym świecie stopniowe reformy różnych zinstytucjonalizowanych systemów wyzysku zwierząt są skazane na niepowodzenie, co prowadzi nas do przyjęcia faktu, że "nie-ludzie" mają prawa i że należy obalić wszelkie formy ich wyzysku.

Francione jednak wyjaśnia, że mimo to, obrońcy praw zwierząt mogą chcieć znaleźć sposób na zmianę istniejących systemów, starając się  zlikwidować status dobytku dla "nie-ludzi".

Na 30 stronach prezentuje on specyficzne i wyraźne kryteria, które mogą być pomocne w takich poczynaniach, ale ostrzega, że jego wynurzenia na ten temat są jedynie początkiem, a nie końcem, dyskusji.

Ze względu na to, że niemal niemożliwe jest, aby jakakolwiek proponowana reforma zawierała wszystkie 5 kryteriów, bardziej prawdopodobne jest to, że każdy obrońca praw zwierząt odrzuci nawet najbardziej przemyślaną propozycję ustawy na rzecz wysiłków mających edukować społeczeństwo na temat potrzeby abolicji (pełnego zniesienia wyzysku zwierząt).

link


06:00, iveggy , Polemiki
Link
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm