czwartek, 08 listopada 2012

 

PETA - to jedna z pierwszych organizacji, które powstały, aby bronić praw zwierząt. Kiedy nie było jeszcze internetu, to wszystko, o czym ludzie z tej organizacji pisali, wydawało się fajne. Kiedy jednak zaczęła się era internetu, PETA odsłoniła swoje prawdziwe oblicze.

PETA nie działa na rzecz zwierząt. PETA umiejętnie zbiera pieniądze od ludzi zainteresowanych prawami zwierząt, po czym tak kieruje swoimi kampaniami, żeby lekko dotykały jakichś problemów, ale w rzeczywistości jedynie ściągały uwagę na nie tak bardzo istotne kwestie.

PETA otrzymuje słone dotacje od gwiazd i różnych bogatych sponsorów (nie zdziwię się, jeśli na tej liście znajdują się korporacje wieprzowe np. z Chicago) - te pieniądze, które można by przeznaczyć na edukację społeczeństwa, na kosztowne telewizyjne reklamy, PETA przeznacza na fotografowanie nagich aktorek i modelek, na robienie idiotycznych filmików z nagimi paniami trzymającymi napisy Go Vegan, na zakup domeny xxx dla celów pornograficznych (po nieudanej próbie przejęcia domeny sex.com), na różne kampanie, które mają na celu jedno - zinfantylizowanie ruchu.

Na przykład, PETA zaoferowała pieniądze dla departamentu policyjnego w jakimś podupadłym kalifornijskim miasteczku w zamian za to, że na autach policyjnych pojawi się niemal naga kobita z napisem Go Vegan… Albo kosze na śmieci w parkach w Kolorado - PETA zaoferowała, że zakupi kosze na śmieci, ale pod warunkiem, że będzie na nich kobieta w bikini z sałaty… zaraz zaraz, ale dlaczego nie wystarczyłby sam napis? PETA prowadzi takie (skandaliczne) kampanie, które pozwalają jej na wejście na pierwsze strony gazet, a których nie trzeba będzie nigdy przeprowadzić. Bardzo inteligentny sposób na darmowe robienie zamieszania, ściągnięcie gotówki i nie pomaganie zwierzętom.

Te miliony dolarów są kradzione przez PETA i przekierowywane na cel zmiany wizerunku ruchu obrony praw zwierząt z poważnego i fundamentalnego ruchu etycznego na idiotyczny infantylny strywializowany zaprawiony skandalem i masturbacją ruch świrów, którzy określają się jako weganie - chcę tu zaznaczyć, że dużo nieświadomych i naprawdę zaangażowanych na rzecz zwierząt wegan pracuje dla tego ruchu zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że wcale nie każda reklama jest dobrą reklamą.

Gdyby te same pieniądze trafiły do osób czy organizacji, którym autentycznie zależy na zmianie świadomości ludzkiej, już widzielibyśmy wyniki. Dlatego kradzież tych pieniędzy jest wyjątkowym przestępstwem wobec miliardów cierpiących i mordowanych zwierząt. PETA nie jest jakimś tam niewinnym zabawnym odłamem ruchu, działającym na rzecz obrony zwierząt. Nie, PETA jest organizacją przestępczą, która utrudnia akcje prawdziwych obrońców zwierząt, zabierając fundusze najbogatszych wege-przyjaznych biznesmanów i osób ze środowiska artystycznego.

PETA ma swoją główną siedzibę w nadmorskiej miejscowości Norfolk (USA), ale ostatnio zmarnowała 7.4 mln dolarów na zakup i renowację nowej siedziby w pobliżu Hollywood. W Norfolk ludziska uważają, że oddając bezpańskie psy i koty w ręce tak zaangażowanej na rzecz zwierząt organizacji, robią dobry uczynek. Prawda jest taka, że PETA zabija 97% oddanych im zwierząt, nawet nie próbując znaleźć im nowych opiekunów. Zabijane są nie tylko dorosłe zwierzęta, ale też kociaki, szczeniaki i ptaki (np. ze złamanym skrzydłem, co dość łatwo jest wyleczyć) - to są fakty, nie plotki, bo ja sama wielokrotnie korespondowałam na ten temat z przedstawicielami tej organizacji, i co zabawne w tym niezabawnym procederze, wszyscy ci ludzie uważali, że robią tym zwierzętom przysługę.

PETA, na której czele stoi (czyżby seksomanka?) Ingrid Newkirk, wyznaje zasadę, że im mniej zwierząt tym lepiej, ale dlaczego mając milionowe dochody rocznie, nigdy nie wysunęła propozycji przymusowej sterylizacji psów i kotów? Czyżby codzienne ciche zabijanie było łatwiejszym wyborem?

Poniżej tłumaczenie fragmentów artykułu, który ukazał się w czerwcu w postępowej nowojorskiej gazecie internetowej Huffington Post:

PETA: Fighting for Its Right to Kill (PETA walczy o prawo do zabijania)

PETA może wkrótce stracić prawo do zabijania zdrowych zwierząt. Ja sam, podobnie jak i wiele innych osób, osobiście zweryfikowałem informację, że w siedzibie głównej Ludzi na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt zabija się 97 % zwierząt oddanych pod opiekę tej organizacji.

Norfolk jednak już wkrótce może przyjąć nową ustawę, która zamieni to miasto w "Strefę bez zabijania".

To niezwykły postęp w coraz silniejszej bitwie o to, by odebrać PETA prawo do likwidacji zwierząt w ich schronisku nazwanym "W Ostateczności"/ "Shelter of Last Resort"/. Grupa ta zabiła już ponad 27 000 istot. Nowe prawo, wynik współpracy między Radą Miejską i Nathanem Winogradem z ruchu No Kill (Nie zabijać), utrudniłoby życie PETA. Organizacja albo przestałaby zabijać, albo musiałaby przeprowadzić się w inne miejsce.

Jest to długa zacięta wojna. Byli pracownicy PETA, wzburzeni świadkowie rzezi w Norfolk, wzywają, aby założycielka PETA, Ingrid Newkirk, nie tylko zrezygnowała, ale także została pociągnięta do odpowiedzialności. Twierdzą, że powinna ona zostać tak samo ukarana, jak sportowiec Michael Vick (który organizował walki psów). Nowe prawo nie wsadzi Newkirk do więzienia, ale zapobiegnie dalszej rzezi.

PETA jednak walczy z proponowanym ustawodawstwem wszelkimi możliwymi sposobami. Organizacja złożyła legalny wniosek, na mocy ustawy o wolności informacji, domagając się, by miasto ujawniło swoją korespondencję z Winogradem, twierdząc, że jest to sprawa "interesu publicznego", sugerując ciemny spisek.

Ta sprawa jednak chyba jest raczej najjaśniejszą na świecie. Złowieszcza ustawa o wolności informacji wcale nie była konieczna, wystarczyło poprosić. Nathan Winograd był radośnie usłużny. Radny Miasta Andy Protogyrou zaproponował, by Norfolk stał się miastem "NO KILL" (bez zabijania zwierząt), po czym działacz skontaktował się z Winogradem, który zaoferował, że przygotuje projekt ustawy, tak samo jak już zrobił to w innych miastach.

PETA wyciągnęła nóż. Daphna Nachminovitch napisała złowieszczy list do burmistrza Norfolku. Już kiedyś pisałem na temat Nachminovitch. Ona sama uważa się za "wiceprezeskę" oddziału PETA nazwanego "Wydziałem do badania okrucieństwa wobec zwierząt". Ona osobiście zleciła zabicie tysięcy zwierząt w schronisku.

"Rozumiem" - napisała Nachminovitch "że ta sama mała grupa histeryków, nieustannie piszących maile i telefonujących, która sprawiła, że zwierzęta trzymano w ścisku, brudzie i okrutnych warunkach, podobnie jak w 2007 roku, znowu zaczęła działać."

To, co Nachminovitch "rozumie" jest w ponurym konflikcie z rzeczywistością. Zapytałem Winograda - ponieważ on kieruje bieżącymi wysiłkami - czy jest członkiem tej samej "małej" grupy.

Norfolk w 2007 roku? Nie uczestniczyłem w tym w ogóle. Rozumiem, że dyrektor schroniska chciał przestać zabijać, ale nie wprowadził żadnego z programów, które ja zalecam: jak oddawanie zwierząt do tymczasowych rodzin zastępczych, prowadzenie kompleksowych programów adopcyjnych, wysiłki na rzecz sterylizacji (łapanie, sterylizacja i wypuszczanie). I dlatego ten wysiłek się nie powiódł.

Tak więc to nie jest "ta sama" grupa. Jest to raczej inna grupa. Nie jest też ta obecna grupa "mała": No Kill to silny nurt rozwijający się na całym świecie.(…)

Czy pani Nachminovitch chce, by dać jej przykład? W Reno, Nevada, Winograd zmienił przepisy, zwolnił 13 menedżerów, i zatrudnił zupełnie nowy zespół. "Prawie 10 000 zwierząt rocznie oddawanych jest do tej agencji, obecnie ocala się 91%."

A PETA? "W 2011 roku PETA przyjęła 2029 zwierząt, głównie psów i kotów, i zabiła wszystkie oprócz 64, co stanowi 97%."

Ponura ironio: makabryczne dane zabijania zwierząt przez PETA zostały ujawnione właśnie na mocy ustawy o wolności informacji.

Raport zabijania z roku 2011, dokument prawny, został podpisany przez Daphnę Nachminovitch, wiceprezeskę 'Wydziału do badania okrucieństwa wobec zwierząt'.

(…)

Poniżej nowe video, sprzed 2 tygodni, prawdopodobnie przeciwko futrom...

 

http://www.huffingtonpost.ca/douglas-anthony-cooper/peta-fighting-for-the-rig_b_1598530.html

http://weganizm.blox.pl/2010/09/Ingrid-Newkirk-o-etycznym-weganizmie-Do-cholery-z.html

http://today.msnbc.msn.com/id/35788458/ns/today-entertainment/t/bob-barker-donates-million-peta/#.UJwOh_XYGEU

http://doglawsatlarge.blogspot.com/2008/01/movie-not-to-see-blonde-and-blonder-to.html

Tagi: PETA
19:27, iveggy
Link
sobota, 03 listopada 2012

 

 

Nikki Reed  - amerykańska scenarzystka, aktorka i modelka, zadebiutowała w filmie Trzynastka (Thirteenth), do którego, wspólnie z Catherine Hardwicke, napisała scenariusz.

Aktorka, dobrze znana z Sagi Zmierzch (Rosalie Hale), podobnie jak Elizabeth Reaser (Esme Cullen), jest weganką. W niedawnym wywiadzie dla magazynu Glow zwierzyła się, że jej największym osiągnięciem było rzucenie palenia 3 lata temu.



 

http://www.examiner.com/article/vegan-twilight-star-nikki-reed-quits-smoking-it-s-my-greatest-accomplishment

 

 

środa, 31 października 2012

...dlatego z tej okazji pragnę życzyć wszystkim wegankom i weganom:

 

 

01:23, iveggy
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 października 2012

 

Zacznę od tego, że kilka lat temu, kiedy pracowałam dla jednej z typowych firm, gdzie godzinami siedzi się w zamkniętym klimatyzowanym pomieszczeniu oświetlonym jaskrawymi jarzeniówkami, pewien pan, który odchodził z pracy, zostawił mi pod opieką parę swoich ulubionych kwiatków. Hm... Skończyło się na tym, że niektóre kwiatki prawie pomarły, bo każdy w biurze je podlewał, a wieczorem podlewała je także pani sprzątaczka.

Jednak jeden kwiatek, z rodziny pnących, trochę przypominający głupiego jasia, bardzo dobrze zadomowił się nad moim biurkiem i rozwijał się jak szalony. Był ogromny, puszczał nowe pędy i liście prawie każdego dnia. Wyglądał jak prosto z wystawy najzdrowszych i pięknych kwiatów doniczkowych. Ale nie trwało to zbyt długo… W wyniku zmian kadrowych nowy menedżer zaczął pozbywać się ludzi związanych z poprzednim kierownictwem, jednak mnie pozbyć się nie mógł, bo "byłam niezastąpiona ;)" - tak więc dokuczał mi na różne sposoby, dzięki czemu z radością zwinęłam swoje szmatki manatki, zabrałam kwiatka i przeniosłam się do innej firmy.

Kwiatuszka od razu przesadziłam do nowej dużej glinianej donicy, kupiłam mu organiczną ziemię i postawiłam w świetle słonecznym.

Ale kwiatek zaczął momentalnie marnieć, z dnia na dzień tracił gałązki i po paru tygodniach ostał się tylko mały ogonek z małym korzonkiem. Wpadłam w panikę, kupiłam mu malutką jarzenióweczkę i postawiłam w ciemnym kącie, i co prawda nie marniał już tak bardzo, to jednak wcale nie zaczynał odżywać. I tak zmieniały się moje losy, sytuacja życiowa i miejsce zamieszkania, a kwiatek siedział sobie w malutkiej już doniczce z trzema listkami. Czekałam na jego śmierć, ale doczekać się nie mogłam, bo kwiatek po prostu nie chciał odejść.

I tak minęło chyba z 7 lat, malutka doniczka poniewierała się po całym mieszkaniu, a koty zawsze próbowały odgryźć te kilka ostatnich listków i mówiąc szczerze kwiatek już działał mi na nerwy, żadne odżywki, żadne przesadzanie ani świeże powietrze - po prostu nic na niego nie działało.... Aż dopiero niedawno któryś z kotów jakimś cudem wskoczył na szafkę i zrzucił biedaka na ziemię, skonsumował większość zieleniny i zostawił resztki na podłodze.

Zdenerwowana kotem i zmarniałym kwiatkiem, znalazłam starą doniczkę, wyszłam na dwór, zebrałam kilka garści piaszczysto glinianej ziemi z podwórka, przesadziłam pozostałości kwiatka i postawiłam go na zlewie, nad którym pod szafką zamontowałam kiedyś dużą jarzeniówkę, żeby mieć więcej światła podczas mycia naczyń.

I po prostu powiedziałam biedakowi: przepraszam kochany, ale nie mam żadnej porządnej ziemi, musisz przetrwać, zanim kupię ci coś innego. Ale kwiatek od razu odżył. Najgorsza pod słońcem ziemia i sztuczne światło! Jego DNA zostało zmienione tak, żeby rozwijał się w sztucznych i zimnych warunkach biurowych. W słońcu i żyznej ziemi po prostu zamierał. Teraz kwiatuszek, jak widać na zdjęciu, już zaczyna powolutku dochodzić do siebie, co prawda niedawno podlałam go przez pomyłkę wodą z płynem do naczyń, ale po pierwszym przerażeniu pomyślałam, że może to mu tylko pomoże… ;)



Naukowcy wpadli widocznie na "świetny" pomysł, by zmodyfikować geny kwiatka tak, aby reagował na nieprzychylne warunki i światło tak samo jak normalny kwiatek reaguje na odżywczą ziemię i słońce. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że toczą się eksperymenty nie tylko na roślinach, ale przede wszystkim na zwierzętach, a także na ludziach. Coraz większa opozycja wobec żywności GMO, coraz więcej dowodów na to, że żywność GMO sprzyja rozwojowi nowotworów, może skłonić zatrudnionych przez Monsanto tzw. naukowców do modyfikacji naszego ludzkiego DNA, tak samo jak w przypadku tego kwiatka. Tak więc w przyszłości może GMO nie tylko nie będzie nam szkodziło, ale będziemy dobrze się rozwijać tylko i wyłącznie na jedzeniu zmodyfikowanym, pełnym chemikaliów, a ekologiczne jedzenie będzie nam szkodzić.

Może dlatego właśnie na całym świecie wprowadza się obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne, które pozwolą tym "naukowcom" na pełną kontrolę nad rodzajem ludzkim, już w łonie matki, na wszczepianie chipów, na szczepienie dzieci i dorosłych substancjami, które nie tylko zawierają aktywne wirusy, ale także toksyczne związki, takie jak rtęć, aluminium, MSG, antybiotyki. Przemysły chemiczny i farmaceutyczny obok naftowego są najbardziej lukratywne i powiązane ze sobą. Im ludzie więcej chorują, tym więcej lekarstw zażywają. Im więcej lekarstw zażywają, tym słabszy mają umysł i nie potrafią zauważyć otaczającej ich rzeczywistości, żyją w swoim śnie.

Rok temu czytałam artykuł wydany przez pewną grupę z Indii, obiecujący, że pod koniec roku 2012*** zaczniemy wchodzić, jako rodzaj ludzki, w nową wyższą świadomość. I naprawdę czekam, bo mnie samej nie zależy już na rozwoju własnej świadomości, ale 90% ludzi żyjących w totalnej ciemnocie, odżywiających się szczątkami trupów zamordowanych i torturowanych zwierząt, może liczyć chyba tylko na tę jedyną szansę - że ktoś tam na górze weźmie ich za szmaty i wciągnie na siłę na wyższy poziom świadomości - bo oni sami mają nikłe szanse, zamuleni mięsem, chemicznymi lekarstwami, zatrutym powietrzem i obłudnymi mediami.


*** widocznie ciemność nie tak łatwo rozproszyć, bo moment przejścia na wyższy poziom świadomości został przełożony na rok 2015.

 

 

 


 

Tagi: GMO
04:22, iveggy , GMO
Link Komentarze (14) »
środa, 24 października 2012



Alicia Silverstone, która była weganką w okresie ciąży i wychowuje małego Bear Blu na diecie wegańskiej, zaczęła pisać książkę poświęconą wegańskiej ciąży. Na swoim blogu prosi inne mamy weganki o wypełnienie krótkiej ankiety i opisanie swoich doświadczeń.

Najciekawsze wypowiedzi zostaną zamieszczone w książce pt. "The Kind Mama" (Życzliwa mama). Pierwsza książka napisana przez Alicię nosi tytuł "The Kind Diet" (Życzliwa dieta).

Mamy, które w czasie ciąży przestrzegały wegańskiej diety, mogą zostawić komentarz na stronie: http://thekindlife.com/blog/post/alicia-silverstone-the-kind-mama-vegan-pregnancy

(Aby zostawić komentarz najpierw trzeba dokonać rejestracji na stronie: http://thekindlife.com/auth/signup)

 

Należy opisać swoje najciekawsze (i zabawne) doświadczenia oraz odpowiedzieć na pytania:

  • Did a vegan diet help you get pregnant?

(Czy dieta wegańska pomogła ci zajść w ciążę?)

  • Did you ever hesitate about having a vegan pregnancy? How did you strengthen your resolve? Did you discover any facts or evidence that inspired you or gave you peace of mind?

(Czy wahałaś się, czy kontynuować dietę wegańską w ciąży? Co utwierdziło cię w wyborze? Czy znalazłaś jakieś fakty czy dowody, które cię uspokoiły i zainspirowały?

  • During your pregnancy, how did you deal with naysayers? Did anyone give you a hard time?

(Jak sobie poradziłaś z osobami, które negowały twój wybór? Czy ktoś ci bardzo dokuczał?)

  • How did you handle cravings for naughty foods?

(Czy miałaś jakieś zwariowane (niewegańskie?) zachcianki?)

  • How did you involve your partner in your pregnancy to make it more meaningful for both of you?

(Czy zaangażowałaś swojego partnera w proces ciąży, by okres ten był bardziej znaczący dla was obojga?)



poniedziałek, 22 października 2012

 

Następne video dr Gregera, tym razem dotyczące alternatywnego sposobu leczenia depresji.

 


 

  http://nutritionfacts.org/video/saffron-vs-prozac/

Tekst:

Podczas kontrolowanych przez placebo, prowadzonych metodą podwójnie ślepej próby badań nad wpływem szafranu na objawy PMS, naukowcy zauważyli również znaczne obniżenie objawów depresyjnych. Prawdopodobnie biorące udział w badaniach kobiety po prostu czuły się dużo lepiej.

Ale naukowcy postanowili przeprowadzić dalsze badania.

Miliony ludzi cierpi na depresję, chorobę, która obezwładnia i może nawet zakończyć się zgonem, w wyniku samobójstwa.


Pilotażowe, randomizowane, prowadzone metodą podwójnie ślepej próby badanie "Szafran vs. prozac"

- przez 6 tygodni 40 pacjentów chorych na depresję kliniczną otrzymywało  codziennie identyczne kapsułki zawierające szafran (30 mg) albo prozac (20 mg).

Już po tygodniu odnotowano znaczący spadek objawów depresyjnych



i dalszy spadek w ciągu następnych tygodni. Jedna z kresek odpowiada grupie biorącej prozac, a druga grupie biorącej szafran, i jak widzicie, tak naprawdę to nie ma znaczenia, która jest która, ponieważ obie substancje działały tak samo dobrze.

Oczywiście z tą różnicą, że dysfunkcji seksualnych doświadczyło 20% osób zażywających prozac, a nikt w grupie osób zażywających szafran.

Pacjenci i ich rodziny mogą zauważyć, że alternatywna medycyna, chociaż nie uczy jej się w szkołach medycznych i zwykle nie stosują jej lekarze kliniczni, może być dodatkowym lub nawet lepszym sposobem leczenia niż medycyna konwencjonalna.

Ale w większości przypadków po prostu nie istnieją na to udokumentowane dowody.



piątek, 19 października 2012

Poniżej tłumaczenie krótkiego artykułu napisanego przez dr Douglasa Grahama, autora znanej książki "80/10/10 Diet". (link)

 

 

Nasza siedmioletnia córeczka lubi jeść surowe owoce, warzywa, orzechy i nasiona. Co w tym dziwnego? Absolutnie nic! Tylko że ... jest to jej jedyne jedzenie, od kiedy przestała ssać mleko matki. Może dziwne w tym jest to, jeśli w ogóle jest w tym coś dziwnego, że dla naszej córki jedzenie surowych owoców, warzyw, orzechów i nasion jest doskonale normalne. Musieliśmy również bardzo dogłębnie wyjaśnić jej, dlaczego niektórzy ludzie wybierają inny rodzaj pożywienia.

Kiedy Faychesca była malutka, uwielbiała karmić kaczki na pobliskim stawie. Kupowaliśmy za kilka centów bochenek "starego" chleba w miejscowym sklepie i karmiliśmy nim ptaki, które całkowicie polegały na ludziach, którzy im przynosili coś, co Faychesca nazywała "ptasie jedzenie".

Pewnego dnia Faychesca zauważyła kogoś jedzącego kanapkę i zapytała, dlaczego ten pan je ptasie jedzenie. I tak zaczęła się edukacja naszej córki w dziedzinie etycznego weganizmu, włącznie z tolerancją względem wyborów żywieniowych innych ludzi.

Nauczyliśmy jej naszych wartości moralnych, używając wyrażenia "w naszej rodzinie" - jako metody kształtowania naszych wyborów. Wyjaśniliśmy jej, że my oboje zostaliśmy wychowani jedząc wszystko, ale z czasem okazało się, że weganizm, a ściślej surowy weganizm, był dla nas faktycznie  najlepszy.

 Faychesca zaczęła dostrzegać, że znajome dzieci często jadły pokarmy jej nieznane, również jej koleżanki i koledzy zauważyli jedzenie Faychesci.

Szczerze mówiąc, dla żadnego z dzieci nie stanowiło to naprawdę wielkiej różnicy, z tym wyjątkiem, że wielu jej przyjaciół chciało jeść jedzenie Faychesci zamiast swojego. Ona sama świetnie wygląda i jest bardzo zadowolona z jedzenia, na którym się wychowuje.

(Oczywiście, jako rodzice, nauczyliśmy się robić zdrowsze wersje ciastek, tortów, ciast i innych wymyślnych potraw, podobnych do tych, jakie jedzą koledzy Faychesci, z tym, że są one wykonane głównie z owoców i orzechów.)

Bycie wegańską rodziną raw wydaje nam się zupełnie normalne. W ten sam sposób, jak niektóre dzieci są wychowywane zgodnie z zasadami różnych religii i istnieje wiele diet, do których rodziny stosują się bardzo ściśle.

Dzieci szybko uczą się, że prawie każda kultura odżywia się unikalnymi pokarmami, i my to często podkreślamy, ale nigdy nie wyśmiewamy innych. Restauracje zwykle serwują to, co w danej kulturze najczęściej się jada. Nauczyliśmy naszą córkę, że surowy weganizm jest w jakimś sensie inną kulturą, z której ona może być dumna i Faychesca czuje się bardzo dobrze jako ktoś wyjątkowy.

Jako rodzice, obserwujemy jej zdrowie, samopoczucie i rozwój, i jesteśmy całkowicie usatysfakcjonowani.

 

niedziela, 14 października 2012
wtorek, 09 października 2012

 

Studio Astropsychologii wydało we wrześniu książkę znanej w amerykańskim środowisku miłośników zdrowego stylu życia autorki - Kathy Freston.

Książki tej co prawda jeszcze nie czytałam, ale miałam okazję przejrzeć ją w wydaniu angielskim, i od razu rzuciło mi się w oczy, że podchodzi ona do weganizmu na totalnym luzie. Na pewno wiele osób czeka na taką właśnie pozycję, która bezstresowo i bez nacisków prezentuje dietę wegańską.

Książkę można zamówić na stronie: www.talizman.pl


Poniżej zamieszczam tekst przygotowany przez wydawnictwo Studio Astropsychologii:


Weganizm. Schudnij, Uzdrów ciało, Zmień świat

Tytuł oryginału: Veganist. Lose Weight, Get Healthy, Change the World
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Rok wydania: wrzesień 2012, wydanie I
Liczba stron: 324/ Format: 145 x 205 mm/ ISBN: 978-83-7377-546-6

Weganin to nie tylko ktoś, kto wybiera dietę roślinną. Jest to osoba bacznie obserwująca wszystkie skutki swoich wyborów żywieniowych. Dzięki temu może nie żyje idealnie, ale robi ciągłe postępy.
Kathy Freston jest autorką wielu bestsellerów New York Timesa, skupiającą się na zdrowym życiu i świadomym odżywianiu. W swoich publikacjach zachęca czytelnika do zdrowszego, szczęśliwszego oraz pełniejszego życia. Teraz przekazuje Ci książkę zawierającą wyjątkowe informacje o jedzeniu, zdrowiu i środowisku. To przewodnik o dokonywaniu wyboru - wyboru, przynoszącego same korzyści.

W sercu "Weganizmu" leży wiara autorki, że poprzez stopniowe zmiany w kierunku pełnowartościowej, roślinnej diety, stracimy zbędne kilogramy, uwolnimy ciało od tak poważnych chorób jak rak, cukrzyca czy dolegliwości układu krążenia i stworzymy bardziej pokojowy i przyjazny świat. Zachęca w niej do zdrowego stylu życia poprzez łatwą modyfikację ulubionych potraw tak, by stały się one smacznymi, odżywczymi wersjami dań, które do tej pory uwielbialiśmy.

Książka wypełniona jest faktami, opowieściami ludzi, którzy poprawili swoją wagę oraz stan zdrowia po wprowadzeniu zmian. Zawiera również rozdziały, w których odpowiedzi na pytania udzielają znani naukowcy. Znajdziesz w niej także praktyczny przewodnik, dzięki któremu stopniowo staniesz się coraz zdrowszy i pełen harmonii.

Teraz i Ty też możesz zrobić coś dobrego dla siebie i świata.

***

O autorce

KATHY FRESTON jest autorką wielu bestsellerów New York Timesa, skupiającą się na zdrowym życiu i świadomym odżywianiu. Wychowywana była na smażonych kotletach, panierowanych w serze grillowanych żeberkach, a także na waniliowych mlecznych szejkach. Gdy skończyła 30 lat została weganką i odkryła tajemnicę zdrowia. Obecnie jest wybitnym autorytetem promującym weganizm na całym świecie.

***

Z tej książki dowiesz się jak:
- dożyć w zdrowiu sędziwego wieku,
- bez wysiłku zrzucić zbędne kilogramy i utrzymać wymarzoną wagę,
- modyfikować ulubione potrawy by były smaczne i odżywcze,
- zredukować cierpienie zwierząt,
- obniżyć ryzyko zachorowania na raka, cukrzycę, a nawet cofnąć choroby, które już u Ciebie zdiagnozowano.

***

Kathy Freston pisze tak pięknie i przekonująco, że nawet największy mięsożerca wśród gwiazd rock’a zaczyna przypatrywać się nowym spojrzeniem ociekającym krwią proteinom.
                                                                                                - BONO, lider zespołu U2



01:29, iveggy
Link
niedziela, 07 października 2012

 

Brytyjska piosenkarka, autorka tekstów i kompozytorka, Leona Lewis - wieloletnia wegetarianka, która udziela się w ruchu obrony praw zwierząt i nie nosi skóry, podjęła wreszcie ostateczny krok i została weganką, na razie tylko na miesiąc, ale trzymajmy kciuki.

Lewis nie jest jeszcze oswojona z nową dietą i napisała notkę na twitterze, prosząc fanów o pomoc:  "Jestem weganką od kilku dni, i będę jeszcze przez miesiąc, czy możecie mi polecić jakieś przepisy?"

 

 

 

http://www.abc15.com/dpp/entertainment/celebrity/Leona-Lewis-embraces-veganism_40224880




17:32, iveggy
Link
czwartek, 04 października 2012

James Cameron, 58-letni reżyser urodzony w Kanadzie (mieszkający w USA), który nakręcił takie hity jak Titanic, Terminator 1 i 2, Obcy - decydujące starcie  i Avatar, w wywiadzie opublikowanym 1 października w brytyjskiej gazecie The Telegraph, powiedział, że niedawno przeszedł na weganizm.

"(...) Świadomość ludzka jest na emocjonalnym poziomie pięciolatków. Jedzenie zwierząt nie jest koniecznością, my po prostu to wybieramy, tak więc jest to nasz wybór moralny, który ma ogromny wpływ na planetę, zużywa bogactwa naturalne i niszczy biosferę."



 

http://www.telegraph.co.uk/culture/film/9577594/James-Cameron-I-once-nail-gunned-20-mobiles-to-a-wall.html

http://www.examiner.com/article/director-james-cameron-switches-to-vegan-diet-eating-meat-destroys-the-planet

 

sobota, 29 września 2012
wtorek, 25 września 2012

Tłumaczenie fragmentów artykułu Former soccer star Kara Lang’s vegan diet kicked it up a notch

Kara Lang została przyjęta do reprezentacji Kanady w piłce nożnej kobiet w wieku 15 lat, w marcu 2002 roku - jako najmłodsza zawodniczka w historii kadry narodowej. Dwa dni później została najmłodszą zawodniczką w historii zawodów międzynarodowych, która strzeliła bramkę.

Jednak wcześnie zaczęta kariera zakończyła się równie wcześnie - w styczniu 2011 w wieku 24 lat, z powodu pięciu operacji prawego kolana. Lang zdobyła 32 gole w 92 meczach i grała w zawodach olimpijskich w Pekinie w 2008.

W wieku 17 lat została weganką, stając w obronie praw zwierząt, i musiała odpierać naciski trenerów, mających na uwadze jej kondycję fizyczną podczas gry. Zespół lekarzy i dietetyków miał wątpliwości, czy uda jej się zachować zdrową dietę podczas częstych wyjazdów.

 

“Musiałam bronić mojej decyzji.” - powiedziała w wywiadzie dla gazety The Star - “Postanowiłam, że jest to coś, w co naprawdę wierzę… tak więc muszę zrobić to prawidłowo.”

Miała też na uwadze fakt, że jest wzorem do naśladowania: ,,Nie chciałam zostać przykładem, jakie to niekorzystne być weganką".

Lang zamierzała utrzymać tę samą kondycję fizyczną na nowej diecie, ale szybko zauważyła, że jej gra tak naprawdę była coraz lepsza. Miała więcej energii i nie była tak zmęczona po treningu.

“Moje ciało było bardziej wydajne.” - powiedziała -  “Jeśli zostajecie weganami i robicie to właściwie - przestajecie jeść żywność przetworzoną. Wtedy nie marnujecie energii na oczyszczenie organizmu z toksyn i trawienie żywności, i wasze ciało może skoncentrować się na regeneracji."

Lang jest również certyfikowaną nauczycielką jogi.





20:17, iveggy , Sport
Link
czwartek, 20 września 2012

 

Kilka słów o glutenie, który może powodować różne choroby, a także stany zmęczenia i depresji. Również pasożyty bardzo dobrze rozwijają się na diecie wysokoglutenowej.

Gluten znajduje się m. in. w takich produktach: chleb, bułki, ciasta, makaron, seitan, płatki śniadaniowe, otręby, kasza manna, bulgur, krakersy, pizza, piwo etc.

Orkisz, pszenica, żyto, jęczmień, kamut, owies zawierają gluten.

Warto dodać, że pszenica, podobnie jak mleko i ser, zawiera peptydy opioidowe, które uzależniają nas fizycznie (peptydy opioidowe /enkefaliny, endorfiny/, mimo różnicy w budowie chemicznej, wykazują aktywność biologiczną zbliżoną do właściwości opium).

Weganizm bezglutenowy jest najzdrowszym wyborem. Dieta bezglutenowa, z włączeniem dużych ilości surowych warzyw i owoców, może naprawdę poprawić nasze samopoczucie. Trudno sobie uzmysłowić, czym jest gluten, nie wszyscy na przykład wiedzą, że seitan, z którego przyrządza się smaczne wegańskie przekąski, powstaje w wyniku wyrabiania i wielokrotnego płukania mąki pszennej - do momentu aż pozostanie kulka zwartej gumowej masy (gluten), którą następnie formuje się w dowolny kształt, przyprawia sosami i ziołami, gotuje i smaży.

 

Poniższy tekst pochodzi z artykułu dr Marka Hymana Gluten: What You Don't Know Might Kill You:

Ktoś, kto codziennie je cheeseburgery i frytki, i popija to gazowanymi napojami, prawdopodobnie wie, że skraca sobie życie.

Ale kromka ciemnego chrupiącego chleba z pełnoziarnistej mąki?

Chleb zawiera gluten. Gluten to białko, które występuje w pszenicy, jęczmieniu, życie, orkiszu, kamucie i owsie - czyli w pizzy, makaronie, chlebie, ciastkach, krakersach i w większości żywności przetworzonej. Gluten jest obecny niemal w każdym produkcie.

[Opublikowano mnóstwo badań na temat celiakii, są to dość długie i nudne teksty do tłumaczenia (link do wersji angielskiej artykułu, gdzie można znaleźć szczegółowy opis badań), tak że nie będę ich wszystkich cytować.]

Ale interesująca jest praca naukowa, opublikowana w The New England Journal of Medicine, która wymienia 55 'chorób', których przyczyną może być spożywanie glutenu:

Należą do nich m. in.: osteoporoza, podrażnienia jelit, zapalenie jelit, anemia, nowotwory, przewlekłe stany zmęczenia, owrzodzenia, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń, stwardnienie rozsiane i niemal wszystkie inne choroby autoimmunologiczne.

Gluten jest również związany z wieloma chorobami psychicznymi i problemami neurologicznymi, w tym schizofrenią, stanami lękowymi, depresją, demencją, epilepsją i neuropatią. Wykryto też związek między glutenem a autyzmem.

 

Co w takim razie mamy jeść? Warzywa, owoce, soja, fasole, tapioka, gryczana, jaglana, orzechy - można samemu zrobić mąkę z orzechów czy migdałów, a także z wiórków kokosowych itp. Należy pamiętać, że produkty, w których znajduje się słód jęczmienny (np. piwo i płatki kukurydziane) czy pszeniczny, również nie są bezglutenowe.

21:36, iveggy
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 17 września 2012

 

Fran Drescher, amerykańska aktorka komediowa, znana jest chyba najbardziej z serialu 'The Nanny' ('Pomoc Domowa', na podstawie którego nakręcono polską wersję 'Niania'). Jednak pierwszym filmem, w którym wystąpiła, była słynna Gorączka sobotniej nocy.

Po wygranej walce z rakiem, aktorka aktywnie działa politycznie i nawet otrzymała oficjalne stanowisko dyplomatyczne - Public Diplomacy Envoy for Women's Health Issues (ambasadora ds. zdrowia kobiet).


Drescher prawdopodobnie nie przejmuje się losem wykorzystywanych i zabijanych zwierząt. Na weganizm postanowiła przejść, aby walczyć z otyłością. W czwartkowym wywiadzie udzielonym Wendy Williams, gospodyni talk show, powiedziała: "Było mi bardzo trudno. Od lat nie potrafiłam zrzucić nadwagi. Było jasne, że nie czuję się dobrze... tak więc udałam się do kilku lekarzy, ale każdy z nich miał dla mnie inną receptę, by walczyć z moimi objawami, wtedy zadecydowałam 'Koniec z tym, zrobię coś alternatywnego. Zmienię swój styl, zacznę inaczej jeść, oczyszczę swój styl życia. I tak wyeliminowałam alkohol... i zostałam bezglutenową weganką.'"

Po przejściu na bezglutenowy weganizm, już schudła 7 kg.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

http://www.examiner.com/article/actress-fran-drescher-loses-15-pounds-by-following-gluten-free-vegan-diet



 



 

17:07, iveggy , Hollywood/znani weganie
Link
piątek, 14 września 2012

Jeśli po umyciu kubka do kawy czy herbaty, na ściankach pozostaje szary osad, to bardzo możliwe jest, że polewa ceramiczna zawiera ołów.

Ceramiczne i porcelanowe naczynia, szczególnie starsze, ręcznie ozdabiane i importowane (nie będę wskazywać palcem na ten ogromny kraj, który od kilkunastu lat zarzuca rynki całego świata przeważnie toksycznymi i tanimi przedmiotami użytku codziennego) mogą zawierać ciężkie metale, w tym ołów i kadm. Napoje o kwaśnym odczynie, takie jak np. sok pomarańczowy, sok pomidorowy, kawa, herbata, cola etc., mogą powodować, że większe ilości ołowiu uwalniają się ze ścianek naczynia.



Szczególnie naczynia dla zwierząt nie podlegają niemal żadnej inspekcji, dlatego świadomi opiekunowie psów, kotów i wszelkich "żiwotnych", powinni pamiętać, że naczynia plastikowe i ceramiczne czy porcelanowe, w których podają zwierzętom jedzenie czy wodę, mogą spowodować najróżniejsze problemy zdrowotne, w tym niewydolność nerek i raka. Najbezpieczniejszym wyborem są dobrej jakości miski szklane.


(poniżej fragment artykułu ze strony www.stowarzyszenie-amfora.com.pl)

Przedmioty codziennego użytku mogą zabijać. Czy wiemy, czego używamy i z czego jest to zrobione? Czy zastanawiamy się używając kubka do herbaty, że możemy wprowadzać do organizmu truciznę? Coraz więcej pojawia się na rynku produktów produkowanych z coraz to nowszych komponentów, które ciągle są modyfikowane. Szczególnie jest to niebezpieczne w produktach przeznaczonych do żywności. Nawet te, które z założenia powinny być ekologiczne mogą zawierać niebezpieczne związki.

Produktami takimi są wyroby ceramiczne, które mogą zawierać ołów, kadm czy bar. Są to metale ciężkie, które odkładają się w organizmie i w ciągu kilku lat mogą spowodować poważne uszkodzenia narządów.

Ołów - Przez wiele lat odkłada się w kościach i wywołuje chorobę zwaną ołowicą. Ołów ma toksyczne działanie na układ nerwowy, układ kostny, układ pokarmowy. Narządy najbardziej narażone na toksyczne działanie ołowiu to: wątroba, nerki, szpik kostny i mózg. Średnie pobieranie ołowiu przez dorosłego człowieka wynosi 320-440mg/dobę.

Kadm - Toksyczne działanie kadmu polega na: zaburzeniu czynności nerek, chorobie nadciśnieniowej zmianach nowotworowych, zaburzeniach metabolizmu wapnia, zaburzeniach funkcji rozrodczych. Dzienne pobieranie kadmu z pożywieniem przez dorosłego człowieka w Polsce kształtuje się na poziomie 23 - 120 mg , a dopuszczalna dawka wynosi 60 - 70mg na dobę.

Bar - Sole baru rozpuszczalne w wodzie, jak chlorek i węglan, są silnie toksyczne. Dawka śmiertelna różnych związków baru wynosi 1-4 g . Zatrucie barem w początkowym stadium objawia się zaburzeniami żołądkowo-jelitowymi, następnie niedowładem mięśni, zwłaszcza kończyn górnych i szyi, ponadto trudnościami w oddychaniu. Toksyczną dawką dla człowieka jest 200 mg baru, a dzienną pobieraną w pożywieniu ocenia się na 600-750 ug. Zbyt wysokie stężenie baru w organizmie można łączyć z wystąpieniem wysokiego ciśnienia krwi i chorobami serca.

Nie wszyscy sobie zdają sprawę skąd i dlaczego w ceramice znajdują się te niebezpieczne metale. Pierwszy czynnik to ekonomia. Dotyczy to głównie ołowiu, który jest silnym topnikiem. Dzięki niemu znacznie można obniżyć temperaturę wypalania ceramiki, co przekłada się na koszt. Dla uzmysłowienia jaka to może być oszczędność można posłużyć się przykładem: wypalając ceramikę do 800 stopni Celsjusza zużywamy np. energii za 10zł, wypalając tę samą ceramikę w tym samym piecu do temperatury 1100 stopni Celsjusza zużywamy energii za 40zł. Na powyższym przykładzie widać, że im wyższa temperatura, tym wyższy koszt podniesienia jej o 1 stopień. Tak więc obniżenie temperatury wypału ceramiki znacznie wpływa na końcową cenę produktu. Ponadto związki ołowiu i kadmu bardzo często występują w szkliwach, ponieważ szkliwa na bazie ołowiu są ciepłe i dają ładne odcienie kolorów, dzięki kadmowi zaś można uzyskać intensywne kolory od żółtego do jasnopomarańczowego. Niestety nie jesteśmy w stanie wyeliminować wszystkich źródeł pobierania do organizmu niebezpiecznych związków, które dostają się do nas drogą pokarmową, oddechową i przez skórę.

 


17:03, iveggy
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 września 2012

 

W grudniu 2009 roku ukazał się na tym blogu taki wpis:

Wegańska ciastkarnia

Najlepsza chyba na całym świecie wegańska ciastkarnia, pod nazwą Vegan Treats, mieści się w Pennsylwanii, w USA. Ciastkarnię założyła i prowadzi miłośniczka zwierząt, weganka, Danielle Konya. Danielle piekła już desery dla wielu słynnych wegan, w tym Alicji Silverstone, Daryl Hannah i kandydata na prezydenta USA Dennisa Kuchinicha.

 

I faktycznie, ciastkarnia Vegan Treats jest najlepsza i to nie tylko pośród wegańskich! Firma American Express - znana z prestiżowych kart kredytowych, wybrała 10 najlepszych ciastkarni na świecie:

Vegan Treats, USA; Demel, Austria; Poilane, Paris; Patisserie Sadaharu, Tokyo; Sullivan Street Bakery, New York City; Flour Bakery + Café, Boston; Mindy's HotChocolate, Chicago; Salty Tart, Minneapolis; Tartine Bakery & Café w San Francisco oraz Ken's Artisan Bakery, Portland, Oregon.

 

http://www.mcall.com/entertainment/dining/mc-vegan-treats-american-express-20120906,0,6639845.story

17:39, iveggy
Link
środa, 05 września 2012

 

Może któryś ze sklepów w Polsce zdecyduje się nawiązać wspólpracę z producentem: thevegg.com/wholesale.html

 

Oczywiście jedzenie przetworzonej żywności na co dzień to nie jest najlepszy pomysł, ale osobom, które tęsknią za smakiem jajek, można polecić The Vegg.

Rocky Shepheard, który w wieku 58 lat został weganinem, aby zaprotestować przeciwko farmom i fermom przemysłowym, przypominając sobie ulubiony smak smażonych jajek, stwierdził: To nie może być takie trudne, żeby wyprodukować wegańskie jajka. Zmiksował sproszkowane drożdże odżywcze z Kala Namak (czarna sól), i stworzył coś, co ma smak bardzo zbliżony do żółtka. Pomarańczowo żółty kolor uzyskał dodając β-Karoten. Konsystencję nadały sole alginowe, wyciąg z glonów i zagęszczacz. Produkt jest bezglutenowy.

Obecnie Shepheard pracuje nad produkcją białka.



Poniższy przepis na "sadzone jajko" pochodzi z bloga vegansaurus.com

  • Żółtko:

2 łyżki proszku Vegg

1/2 filiżanki wody

 Zmiksować i włożyć do zamrażalnika na parę godzin.

  • Białko:

30 dkg twardego tofu

2 łyżki agaru

1/2 łyżeczki czarnej soli (kala namak)

Zmiksować w robocie kuchennym, odstawić.

  • Wyjąć żółtko z zamrażalnika, zanurzyć pojemnik w gorącej wodzie, aby żółtko trochę odtajało.
  • Rozgrzać patelnię posmarowaną tłuszczem, kiedy dobrze się rozgrzeje, rozprowadzić na patelni 1/4 porcji przygotowanego tofu, starając się masę spłaszczyć.



  • Smażyć tofu przez 7-8 minut i przewróć je na drugą stronę, szybko nałożyć łyżeczkę żółtka (1/4 porcji), nadając mu okrągły kształt.

"Żółtko" powinno być wystarczająco zamrożone, aby zatrzymać okrągły kształt.

Vegansaurus twierdzi, że Vegg jest naprawdę smaczne i smakuje tak samo jak smażone jajka i ma dokładnie taką samą konsystencję.

 

The Vegg zastępuje żółtko we wszystkich możliwych przepisach, w ciastach, lodach, deserach, makaronie, sosach etc. http://www.thevegg.com/recipes.html

THE VEGG jest dostępny przez internet (Wlk. Brytania)

http://www.veganstore.co.uk

(Niemcy)

http://www.vegan-wonderland.de/catalog/-The-Vegg---veganes-Eigelb-p-3568.html

 


19:48, iveggy
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 03 września 2012

A. Breeze Harper, absolwentka Harvardu, autorka książki "Black Female Vegans Speak on Food, Identity, Health, and Society" (Wypowiedzi Murzynek Weganek na temat Żywności, Tożsamości, Zdrowia i Społeczeństwa), prowadzi bloga SistahVegan.com, na którym dzieli się swoimi doświadczeniami. Ami Breeze ma dwójkę dzieci. Wychowuje je na diecie wegańskiej. Można im tylko pozazdrościć, że już w łonie były na etycznej zdrowej diecie.

 

 

 


12:07, iveggy , Wegańskie dzieci
Link
sobota, 01 września 2012

 

"Ale przecież Hitler był wegetarianinem" - znowu i znowu i znowu… wiecznie jakiś dowcipny mięsojad komentuje w ten sposób na każdym wegeforum.

Czasami się denerwujemy, czasami po prostu ignorujemy, ale na pewno warto znać kilka faktów historycznych. Wiedza zawsze daje nam przewagę.

1.

Hitler po dojściu do władzy w 1933 zdelegalizował wszystkie organizacje wegetariańskie w Niemczech, aresztował ich przywódców, zamknął największe wegetariańskie czasopismo, i prześladował wegetarian. W czasie wojny rozwiązano wszystkie wegetariańskie organizacje na terytoriach okupowanych, mimo że, jak podkreśla Charles Patterson, "dieta wegetariańska pomogłoby złagodzić  braki żywności powodowane wojną." (Wieczna Treblinka, 127).

2.

Historyk Robert Payne w swojej książce "Życie i śmierć Adolfa Hitlera" napisał, że wegetarianizm Hitlera był legendą i fikcją wymyśloną przez Josepha Goebbelsa, nazistowskiego ministra propagandy. Według Payne'a: "Ascetyzm Hitlera odgrywał ważną rolę w kreacji wizerunku przywódcy dla niemieckiego społeczeństwa. Według powszechnie przyjętej legendy, Hitler nie palił, nie pił, nie jadł mięsa i nie zadawał się z kobietami. Ale tylko pierwszy punkt był prawdą. Hitler często pił piwo i rozcieńczone wino, szczególnie uwielbiał bawarską kiełbasę i miał kochankę, Ewę Braun.

Jego ascetyzm był fikcją wymyśloną przez Goebbelsa, aby podkreślić całkowite oddanie, samokontrolę i wyższość Hitlera - co miało go wyróżniać na tle innych ludzi. Dzięki takiej ascezie mógł twierdzić, że poświęcił wszystko. W rzeczywistości Hitler lubił sobie dogadzać."

3.

Rynn Berry, doradca ds. historycznych dla organizacji North American Vegetarian Society oraz członek Advisory Board of EarthSave w swoim eseju zatytułowanym "Dlaczego Hitler nie był wegetarianinem" napisał:

"Dione Lucas [znana szefowa kuchni, ur. w Anglii] (…) jako jedna z pierwszych z powodzeniem otworzyła  szkołę sztuki kulinarnej w Stanach Zjednoczonych. Była też jedną z pierwszych szefów kuchni popularyzujących kuchnię francuską w telewizji amerykańskiej w latach 50-tych i 60-tych. W latach 1930-tych, zanim wyjechała do USA, pracowała jako szef kuchni w hotelu w Hamburgu, gdzie Adolf Hitler był jednym z jej stałych klientów."

Dione Lucas często gotowała dla Hitlera. Z jej książki kucharskiej The Gourmet Cooking School Cookbook jasno wynika, że Hitler nie był wegetarianinem: "Nauczyłam się tego przepisu, kiedy przed II wojną światową pracowałam jako kucharka w jednym z dużych hoteli w Hamburgu w Niemczech. Nie chcę zepsuć wam apetytu na nadziewanego gołębia, ale może zainteresuje was informacja, że to był ulubiony przysmak pana Hitlera, który często jadał w hotelu."

4.

W 1937 roku odebrała sobie życie zakochana w Hitlerze jego siostrzenica. Wg znajomej Hitlera pani Hess: "Mówił, że zamierza przyjąć wegetarianizm. Od tego czasu nie jadł mięsa, poza pierogami z wątróbką." A wg biografii Johna Toland, dr Kalechofsky komentuje: "jest to zgodne z innymi opisami diety Hitlera, która zawsze zawierała jakiś rodzaj mięsa: czy to szynkę, kiełbasę lub pierogi z wątróbką."

5.

Miłośnik zwierząt?

Podobno Hitler sam się zastrzelił, a jego kochanka Ewa Braun zażyła cyjanek. Kiedy Hitler zapytał swojego lekarza, jaki jest najskuteczniejszy sposób na samobójstwo, lekarz poradził mu, by strzelił sobie w skroń, a zarazem połknął ampułkę z cyjankiem.

Mimo że uważa się powszechnie, że Hitler wolał towarzystwo swoich psów niż ludzi, to nie miał żadnych oporów, by najpierw wypróbować, jak działa cyjanek na swoim "ukochanym" psie Blondi.

 

http://zoogenesis.wordpress.com/2011/10/04/but-hitler-was-not-a-vegetarian/

http://www.foodrevolution.org/askjohn/47.htm

http://www.vegsource.com/news/2010/03/why-hitler-was-not-a-vegetarian.html

http://www.naturalnews.com/025163_Hitler_vegetarian_vegetarianism.html

http://www.vegsource.com/berry/hitler.html

środa, 29 sierpnia 2012

 

Rosie O'Donnell, amerykańska aktorka i prezenterka tv, w czerwcu 2012 zawarła związek małżeński z konsultantką biznesową Michelle Rounds.  W 2006 roku w mediach amerykańskich wrzało z powodu zaciętej kłótni między Rosie a magnatem finansowym Donaldem Trumpem.

O'Donnell to postać kontrowersyjna, na pewno nie lubiana przez establishment, z powodu otwartej krytyki administracji Busha i wojny w Iraku.

W połowie sierpnia 2012 aktorka doznała ataku serca, później okazało się, że arteria wieńcowa została zablokowana w 99%. Parę dni temu napisała na twitterze, że przyjęła dietę roślinną zalecaną przez dr Caldwella Esselstyna (znanego także z filmu Widelce zamiast noży), podobnie jak Bill Clinton.

 

http://vegnews.com/articles/page.do?pageId=4872&catId=8


17:44, iveggy
Link
niedziela, 26 sierpnia 2012

 (Wpis gościnny)

 

Tomasz Nocuń to lekarz medycyny i wieloletni weganin. Prowadzi prywatną praktykę lekarską. Jest autorem książek: Głodówka i dieta dla zdrowia, Dieta wegetariańska prosta i zdrowa, Kuchnia wegetariańska prosta i zdrowa, Mądrość mojej Mamy Ewy Nocuń. W swoich publikacjach porusza aspekty diety i zdrowia, ale również uwzględnia aspekt ekonomiczny, etyczny, ekologiczny, estetyczny. Swoje twierdzenia popiera licznymi badaniami naukowymi. Pokazuje też w sposób praktyczny, jak przygotować proste i zdrowe posiłki wegańskie.

Dr Nocuń mówi, że naszym pożywieniem powinny być produkty pochodzenia roślinnego, czyli warzywa, owoce, pełne ziarna zbóż i rośliny strączkowe, najlepiej jak najmniej przetworzone. Jako idealne uznaje uzyskiwanie w naszym pożywieniu 6% kalorii z tłuszczu, 10% z białek, a 84% z węglowodanów. Tyle kalorii z poszczególnych składników zapewnia pożywienie roślinne, bez wysokotłuszczowych pokarmów roślinnych.

Lekarz zaleca nieużywanie tłuszczów (również olejów) oraz ograniczenie spożycia orzechów, nasion, soi, tofu, teksturowanych białek roślinnych, masła orzechowego itp. Główną część diety zdaniem doktora powinny stanowić świeże owoce i warzywa. Dowolna mieszanka owoców zawiera taki sam procent białka, jaki jest w mleku matki i jest wystarczająca dla człowieka. Zawartość składników pokarmowych w owocach jest najbardziej zbliżona do zapotrzebowania człowieka. ‘’Osoby żywiące się głównie owocami są zdrowe, szczupłe, mają niskie ciśnienie krwi, dobry wzrok, są bardzo aktywne, pełne energii nawet w późnym wieku’’. Z kolei warzywa są bogatym źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych i wielu innych składników. Doktor twierdzi, ze chociaż zboża stanowią podstawowy pokarm większości ludzi na ziemi, to powinny stanowić niewielką część naszej diety.  Potrawy z ziaren są kwasotwórcze (z wyjątkiem gryki i prosa). Dla nas korzystny jest odczyn zasadowy pożywienia, który mają owoce i warzywa. Nie należy też spożywać nadmiernych ilości roślin strączkowych.

Na przekąski najlepsze są owoce, warzywa, kukurydza, pieczone ziemniaki, ciemne pieczywo. A jeśli lubimy słodkości? Mamy mnóstwo słodkich owoców- jabłka, gruszki, morele, śliwki, brzoskwinie, winogrona.

Fragment z książki "Dieta wegetariańska prosta i zdrowa":

‘’Ludzki organizm nie potrzebuje mięsa, mleka i jego przetworów oraz jaj zwierząt. W produktach tych nie ma ani jednego składnika ważnego dla ludzkiego zdrowia, którego nie można by pozyskać ze źródeł roślinnych. Przejście na dietę wegetariańską powoduje przypływ energii, witalności oraz dobrego samopoczucia.

Dieta wegańska jest potężnym środkiem leczniczym, a stoi za nią rzetelna wiedza naukowa.’’

Więcej informacji na stronie: www.nocun.com

 

18:26, iveggy
Link Komentarze (4) »
piątek, 24 sierpnia 2012

 

 

Od jakiegoś czasu trwa moda na tymczasowe restauracje - pop-up, nagle pojawiające się na ulicach dużych miast i tak samo nagle znikające.

Ale po raz pierwszy usłyszałam o obiedzie w stylu po-up, i to wegańskim. Szef kuchni Ryan Barnett zaplanował 4 obiady pop-up w różnych stylach. Ostatni będzie wegański. Obiadek pojawi się dzisiaj o 19.00 w knajpce My Private Chef (Dallas, Teksas, USA).

Dania będą nie tylko wegańskie, ale także bezglutenowe.



http://sidedish.dmagazine.com/2012/08/22/chef-ryan-barnett-is-hosting-a-vegan-pop-up-dinner-on-august-24/



19:05, iveggy , Pomysł na biznes
Link
środa, 22 sierpnia 2012

 

 

 

 

20:46, iveggy , Plakaty, ilustracje itp.
Link
piątek, 17 sierpnia 2012

 

 

 

Gwen Stefani, amerykańska piosenkarka solowa oraz wokalistka zespołu rockowego No Doubt, zawsze umalowana platynowa blondynka (na wzór Marilyn Monroe), w wywiadzie dla magazynu Harper's Bazaar powiedziała, że wg niej w życiu bardzo ważny jest dobry wygląd i dlatego codziennie ćwiczy i przestrzega ścisłej diety.

 

http://www.examiner.com/article/vegan-gwen-stefani-reveals-her-diet-and-workout-secrets

 


23:52, iveggy
Link
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm