Pomysł na biznes

niedziela, 23 czerwca 2013

 

Rękodzieło artystyczne z przesłaniem? - jak najbardziej - wegańskie buty. Molly Puzzo, mieszkająca w Kalifornii, projektuje i sama wykonuje wegańskie buty...

http://www.hydraheart.com

 

 

 

 

http://feelgoodstyle.com/2013/05/27/spotted-handmade-vegan-shoes/

15:55, iveggy , Pomysł na biznes
Link
piątek, 24 sierpnia 2012

 

 

Od jakiegoś czasu trwa moda na tymczasowe restauracje - pop-up, nagle pojawiające się na ulicach dużych miast i tak samo nagle znikające.

Ale po raz pierwszy usłyszałam o obiedzie w stylu po-up, i to wegańskim. Szef kuchni Ryan Barnett zaplanował 4 obiady pop-up w różnych stylach. Ostatni będzie wegański. Obiadek pojawi się dzisiaj o 19.00 w knajpce My Private Chef (Dallas, Teksas, USA).

Dania będą nie tylko wegańskie, ale także bezglutenowe.



http://sidedish.dmagazine.com/2012/08/22/chef-ryan-barnett-is-hosting-a-vegan-pop-up-dinner-on-august-24/



19:05, iveggy , Pomysł na biznes
Link
wtorek, 07 sierpnia 2012

 

W lipcu powstała pierwsza w Warszawie restauracja serwująca jedzenie surowe.

Surya według Sanskrytu znaczy słońce. Restauracja promuje ideę witarianizmu - potrawy z owoców, warzyw, nasion, orzechów oraz ziół, których nie podgrzewa się do temperatury wyższej niż 420C. Ma to na celu zachowanie cennych dla zdrowia enzymów i substancji odżywczych. Stosowane są takie techniki jak: ręczne rozdrabnianie, suszenie, marynowanie, kiełkowanie... Produkty są przeważnie lokalne i sezonowe, z upraw ekologicznych.

Surya jest restauracją wegańską, bezglutenową i oferuje również potrawy gotowane.



Adres: ul. Wałowa 3, 00-211 Warszawa  / tel. (0 22) 635 81 39/ e-mail: biuro@restauracja-surya.pl

Facebook: http://www.facebook.com/restauracja.surya

 

19:54, iveggy , Pomysł na biznes
Link
środa, 02 maja 2012

Szukasz pomysłu na wegański biznes? A może otworzyć wegańską sokopijalnię na kółkach. Na taki pomysł wpadło dwóch Kanadyjczyków, którzy po powrocie z wędrówek po Indiach, Nepalu i Sri Lanki, stwierdzili, że tamtejsza popularność ulicznych kiosków z sokami może być podobna w Vancouver.

Kupili specjalną furgonetkę i jak się okazało nawet w zimie mieli spory ruch. Serwują soki i koktajle, całe menu jest wegańskie.



źródło

22:11, iveggy , Pomysł na biznes
Link
piątek, 30 grudnia 2011

 

Brendan Brazier, znany amerykański trójboista, odżywiający się ściśle roślinną dietą, otworzył niedawno firmę Thrive Foods Direct, która zajmuje się dostarczaniem wegańskich posiłków do domów (w USA i wkrótce także w Kanadzie). Program oferuje trzy różne zestawy dla ludzi uprawiających sport: podstawowy, Thrive Plus i Thrive Pro.

We wrześniu Brazier wydał książkę pt. Thrive Foods, i "wysyłkowe posiłki"  są przygotowywane na podstawie przepisów zawartych w tej książce.


 

 link



21:40, iveggy , Pomysł na biznes
Link
czwartek, 08 grudnia 2011

 

Na pewno jest to nieco irytujące, kiedy czytamy o nowych wegańskich ciastkarniach, które powstają w innych krajach, ale ja mam nadzieję, że te informacje zainspirują rodzime wegańskie talenty. Tak czy inaczej, przedwczoraj w Williamsburgu - polsko-bohemskiej dzielnicy Nowego Jorku (mieszanka katolickiej polskiej śmietanki z artystyczną amerykańską arystokracją :), otwarto nową wegańską ciastkarnię Dun -Well Doughnuts - jak donosi wege magazyn VegNews.

Właściciel obiecuje, że sklep będzie oferował 50 różnych smaków "donutów" (amerykańskiej wersji pączków). Panowie biorący udział w uroczystym otwarciu mają dość zadowolone miny...



 



wtorek, 06 grudnia 2011

 

Na podstawie artykułu: blogs.westword.com



Amie Arias, mieszkająca w pobliżu Denver (Kolorado, USA), kupiła starą furgonetkę Chevy Cube (rocznik 1986), aby przekształcić ją w wegański bar na kółkach. Dwa tygodnie temu, furgonetka z napisem "Vegan Van" wyruszyła na ulice Denver.

"Chciałam zrobić coś, co będzie łatwo dostępne dla ludzi" - mówi Amie.

W menu oprócz posiłków są wegańskie babeczki i ciastka.

Świetny pomysł na wegański biznes, bez względu na położenie geograficzne.

 

Vegan Van ma także swoją stronę na facebook: facebook.com/VeganVan

 

piątek, 30 września 2011

 

 

W malutkim miasteczku Manchester w stanie Connecticut (USA), powstał malutki sklepik z wegańskimi czekoladkami. Właścicielką jest Diane Wagemann, która zmodyfikowała oryginalne przepisy swojej babci,  używając organicznych wegańskich i bezglutenowych składników. Sklepik nazywa się Divine Treasures (Niebiańskie skarby).

 

 

 

 


 

 

 


czwartek, 18 sierpnia 2011

 Tłumaczenie artykułu Finding Raw and Vegan Comfort in Mylk Uncookies



Dwa lata temu, Toni Giordano i Elaine Bedell zwolniły się z posad w dużych przedsiębiorstwach w Vancouver, wsiadły do samochodu i pojechały do Stanów Zjednoczonych, aby w ciągu dwóch miesięcy znaleźć inspirację. Obie panie zmęczyła praca dla innych ludzi – Giordano pracowała w górnictwie, a Bedell dla bezdochodowej organizacji - i marzyły o otwarciu własnego biznesu. Początkowo chciały otworzyć restaurację serwującą surowe wegańskie dania, ale szybko zorientowały się, że mają zbyt mało doświadczenia i zmieniły koncepcję na kawiarenkę. Otworzyły bar ekspresowy Mylk Uncookies (fonetycznie nazwa brzmi jak 'mleko i ciastka', natomiast w pisowni to gra słów Milk/Mylk/ml(e)ko – i Uncookies/nieciastka lub skrócony wyraz 'nie gotowane'), który już od połowy grudnia ubiegłego roku serwuje surowe  wegańskie desery.

Nazwa baru pochodzi od domowej roboty mleka migdałowego i surowych deserów takich jak kokosanki i wegańskie serniki. „Mleko i ciastka budzą nostalgię. Wszyscy wiemy, czym są mleko i ciasteczka. To jest poczucie bezpieczeństwa. Dają pocieszenie i radość.”

To że wyroby są wykonywane na miejscu, daje im wyczuwalnie świeży smak. Mleko migdałowe jest jasne, ale nie zakłóca smaku kawy, zapewniając łagodną słodycz i odcień orzechowy. Kakaowe kokosanki są soczyste, zwarte i ciągnące, i pokazują, że wegański surowe desery mogą zadowolić.

,,Chciałyśmy prowadzić zdrowszy styl życia i także zrobić coś dla naszej społeczności." - tłumaczy Giordano. ,,Spodobał nam się pomysł łączenia ludzi, a kawiarnie mają takie właściwości." Partnerki w biznesie i w życiu, spędziły frustrujące dziesięć miesięcy szukając odpowiedniego miejsca.

Twierdzą, że zostały dobrze przyjęte w tej dzielnicy. ,,Spodziewałam się, że będziemy mieć kilku stałych bywalców, ale ilość stałych klientów od samego momentu otwarcia jest bardzo satysfakcjonująca." mówi Bedell. Przyznają, że martwiły się, że lokal mieści się w mniej rozwiniętej dzielnicy Toronto, ale do kawiarenki zaglądają przeróżni ludzie. ,,Przychodzą tu artyści, mamy z dziećmi, ludzie biznesu.”

Toni Giordano dorastała w centrum Toronto. ,,Mimo, że spędziła większość swojego dorosłego życia w Vancouver, jej rodzina jest tutaj. Ona zawsze miała w sobie Toronto." Bedell natomiast określa siebie jako dziewczynę z zachodniego wybrzeża. „Ale dom jest tam, gdzie jest twoje serce." – mówi.

 

 



23:54, iveggy , Pomysł na biznes
Link
niedziela, 24 lipca 2011


Tłumaczenie fragmentu artykułu z gazety New York Times (sekcja Moda i Styl)

 

Los Angeles (Kalifornia, USA)

Mimo że w mieście tym wiedza na temat zdrowego odżywiania się zawsze była wysoka, to jednak do tej pory sceną odżywczego lunchu władały takie tradycyjne restauracje jak Grill, Palm i Ivy. Ale teraz Café Gratitude, wegańska kafejka położona na podmiejsko wyglądającym bulwarze Larchmont, na południe od Hollywood, stała się nieoczekiwanie lunchową mekką dla aktorów, producentów i dyrektorów artystycznych, którzy siedzą tam i jedzą obok dzielnicowych mam uprawiających jogę.

Od marca, kiedy otwarto Café Gratitude, odwiedzili ją Jake Gyllenhaal; Alanis Morissette; Ellen Pompeo; John Salley, były zawodowy  koszykarz; Orlando Bloom; Patricia i Rosanna Arquette; Rain i Joaquin Phoenix; oraz aktorzy z serialów “Glee,” “Lost” i “Mad Men”. Według właściciela Rylanda Engelharta, jedli tam również Sacha Baron Cohen, Ashton Kutcher i Forest Whitaker. Niemal codziennymi gośćmi są Angela Bassett, Vincent Gallo i piosenkarz Jason Mraz (inwestor, który nazwał swoje najnowsze tournee “Gratitude Café”).

"W dniu otwarcia, to było najpopularniejsze miejsce w mieście" - powiedziała aktorka Molly Shannon, regularna klientka (która zwierzyła się, że miewa tam "te wspaniałe, słodkie emocje"). I to pomimo ściśle przestrzeganej zasady nie przyjmowania rezerwacji dla grup mniejszych niż 6 osobowych, co oznacza, że czasami trzeba czekać na stolik nawet pół godziny.

Producent Jay Stern ("Horrible Bosses"), wieloletni bywalec restauracji Grill i Palm, spróbował Café Gratitude na początku czerwca. Oprócz ekologicznych dań, polubił też atmosferę. "W wielu miejscach, kiedy wchodzę, to ktoś na mnie źle patrzy." - powiedział Stern - "Zawsze jest ktoś w kącie, kto naprawdę nie jest zadowolony z mojego sukcesu. Nigdy nikt na mnie źle nie popatrzył w Café Gratitude ".

A to dlatego, że Café Gratitude, należąca do sieci restauracji, która powstała w 2004 r., jest cała promienna i tęczowa.

"Naszym celem jest służenie ludziom, bo my wszyscy jesteśmy jednym i tym samym." - powiedział Engelhart (31), który zarządza restauracją ze swoim  przyrodnim bratem Cary Mosier.

Sieć założyli w Północnej Kalifornii ojciec i matka Engelharta. Ale Café Gratitude w Los Angeles szybko stała się najpopularniejszą restauracją ze wszystkich, i przeciętny obrót dochodzi do $12000 dziennie. Następna powstanie w Venice (dzielnica Los Angeles) w marcu, a potem w Nowym Jorku i Santa Cruz. (...)

 

Na oknie restauracji wygrawerowano pozytywne afirmacje.




sobota, 09 lipca 2011

 

Poniżej artykuł o wegańskich lodach Giuseppe, którego fragmenty opublikował magazyn Vege. Autorem artykułu jest Łukasz Prusza.

 

NOWA EPOKA LODOWA

Nie rozpoczęła się tysiące lat temu pod biegunem, lecz nastała przed dwoma laty w naszym kraju mlekiem i miodem płynącym, gdy dla jej inicjatorów ten synonim dobrobytu stał się oznaką tragedii, do której zakończenia zapragnęli się przyczynić. Początkowo swoim zasięgiem nieśmiało objęła Trójmiasto, dzisiaj stopniowo wykracza poza nie. Czym jest ta „wegańska epoka lodowa”, jak ważny to fenomen w czasach konsumpcjonizmu, i jak lodowy deser może pomóc Ziemianom?

Oto krótka opowieść o niezwykłych lodach stworzonych ze zwykłej wrażliwości. Poszukiwanie wyrafinowanej słodyczy dla ludzkich zmysłów bez powodowania niewysłowionej goryczy eksploatowanych zwierząt zaowocowało powstaniem marki lodów oferującej nową jakość dla miłośników mrożonych deserów. O genezie lodów Gelati Giuseppe – bo o nich mowa – Vege pisało w numerze 08/2009; dziś więcej o tym, co zaszło w międzyczasie i o metamorfozie, jaka pozwoli cieszyć się tym produktem szerszej rzeszy konsumentów.

Nowa historia starej tradycji

Lody znane są od dawna, lecz w wegańskim kręgu było to dotychczas pojęcie bardzo zubożone. Choć zmrożony sok owocowy w postaci sorbetu może być ich namiastką, to do pełni doznań brakuje kremistości i szeregu smaków znanych z klasycznych lodów. Niestety, te ostatnie, zawierając mleko krowie i jajka, są przez wegan wykluczane jako nieetyczne, a na potrzeby tak wąskiej grupy odbiorców rynek jest niemal głuchy. Czy da się uzupełnić tę lukę?

Owszem. Lody rzemieślnika Giuseppe Lamandiniego, z założenia cruelty-free (czyli wolne od okrucieństwa), są długo oczekiwaną odpowiedzią na takie zapotrzebowanie. Zawierają składniki wyłącznie pochodzenia roślinnego – na mleko krowie, jajka i ich śladowe ilości nie ma miejsca, a miejsce nabiału zajmuje mleko sojowe, ryżowe i kokosowe. Tradycyjne receptury zostały zmodyfikowane w taki sposób, by umożliwić postawienie pierwszych kroków w tej dziedzinie, natomiast ich dopracowanie do obecnego poziomu zawdzięcza Giuseppe swej inwencji i pasji oraz życzliwym uwagom klientów sopockiej lodziarni w latach 2009-2010.

Kompozycja każdego smaku tworzona jest ze świeżych i wysokiej jakości składników, a dodatki chemiczne i proszki lodowe to pojęcia obce. Dla przykładu, smaki owocowe i warzywne powstają ze świeżo wyciskanych i niepasteryzowanych soków; nierafinowany cukier trzcinowy, syrop z agawy i pozyskiwany z brzozy ksylitol nadają lodom słodyczy; wreszcie całość dopełniają inne komponenty – wśród nich  tzw. superfoods (żywność będąca skoncentrowanym źródłem witamin i mikroelementów), np. surowe kakao, spirulina (rodzaj alg morskich) i jagody goji.

Sublimacja smaku

Weganizm nierzadko postrzegany jest jako ograniczenie z racji mniejszego wyboru choćby w kwestiach dietetycznych oraz przez konieczność rezygnacji z różnych delikatesów, do których przyzwyczajone są nasze rozpieszczone podniebienia. Tak jednak nie musi być, a roślinne alternatywy dla popularnych produktów mogą być równie smaczne, a nawet lepsze, czego przykładem są właśnie lody Giuseppe – prócz innych wymogów spełniają zarówno postulat weganizmu, jak i niebanalnego smaku. Dzięki podobnym rozwiązaniom zmiana stylu życia na wegański przez osoby rozważające taki krok staje się z pewnością łatwiejsza. Ponadto tylko nieprzeciętna jakość gwarantuje wegańskiemu produktowi możliwość zdobycia uznania na skomercjalizowanym rynku obojętnym na przesłanki etyczne.

Dzisiaj opracowanych smaków jest ponad czterdzieści, z czego więcej niż dwadzieścia regularnie produkowanych zostało zarejestrowanych przez Vegan Society (www.vegansociety.com), co daje marce prawo do posługiwania się uznanym na świecie logo identyfikującym produkty wegańskie.

Jednakże Gelati Giuseppe to nie tylko i wyłącznie marka adresowana do wegan (klienci wegańscy stanowią poniżej 5% klienteli). Jest to propozycja skierowana do każdego, kto zechce jej spróbować. Jako taka oferuje bogaty wybór smaków – zarówno tych tradycyjnych, jak wanilia, czekolada, orzech laskowy czy truskawka, jak i mniej typowych, np. gianduia, piña colada, marcepan, marchewka czy cytryna ze spiruliną. Mimo różnych preferencji smakowych, przy takim wyborze z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Brak dodatków aromatycznych sprawia, że delektujemy się naturalnym wysublimowanym smakiem, nie zaś sztucznie wzmacnianym, niewyważonym i przesłodzonym substytutem.

Raj na Ziemi

Znany aktywista na rzecz praw zwierząt, amerykański profesor prawa Gary L. Francione, napisał: „W szklance mleka lub wafelku lodów jest chyba więcej cierpienia, niż w steku”. Produkując swoje lodowe przysmaki bez nabiału, Gelati Giuseppe stara się, by stwierdzenie to coraz mniej odnosiło się do owego „wafelka lodów”, i jest to wkład firmy w ograniczanie antropocentryzmu praktykowanego za wszelką cenę. Wielu klientów nie ma świadomości, że powracając, by kosztować kolejnych porcji i smaków przemycają odrobinę wegańskiej etyki w swoje życie i oszczędzają tyleż cierpienia tym, którzy nie zasługują na nie wcale. Firma nie jest ponadto obojętna na kwestie eksploatacji ludzi w krajach ubogich, dlatego na ile to możliwe stosuje produkty fair trade (czyli pochodzące ze sprawiedliwego handlu).

W dobie wielu nadwrażliwości pokarmowych i otyłości lody wegańskie są doskonałą alternatywą dla osób z alergią na białka mleka krowiego i nietolerancją laktozy oraz dla wszystkich liczących kalorie. Nie zawierając konserwantów, rafinowanego cukru i tłuszczu zwierzęcego, oraz będąc opartymi głównie na składnikach z certyfikowanych upraw organicznych, lody Giuseppe są o niebo zdrowszym i mniej kalorycznym deserem od lodów tradycyjnych.

Tak jak lanie wody bez konkretnej treści, wątpliwą wartość mają przemysłowe lody przepełnione powietrzem. Te wykonywane rzemieślniczo, tak jak Gelati Giuseppe, zawierają go niewiele, przez co są bardziej spoiste i intensywne w smaku. Jakie są tego konsekwencje? Otóż klient płaci za lody, a nie za powietrze, zaś sprzedawca oszczędza energię, ponieważ takie lody degustuje się najlepiej w około -8°C, nie w -18°C tak jak przemysłowe (na marginesie: brak nabiału jest również dużym krokiem w stronę redukcji zanieczyszczania środowiska przez hodowlę zwierzęcą).

Metamorfoza

W tym roku firma zamknęła jedne drzwi, a otworzyła kilkoro nowych – lodów skosztujecie nie w dotychczasowej lodziarni w Sopocie, a w różnych punktach rozszerzających swoją ofertę z inspiracji mroźnymi smakołykami Giuseppe. Miejsc tych będzie coraz więcej w miastach Polski. Pochwalić się nimi może już oczywiście Trójmiasto, a kolejnymi są lub wkrótce będą Warszawa, Szczecin, Poznań, Wrocław i inne. Z tego zjawiska firma jest bardzo dumna, licząc na to, że wielu nowych klientów wyrobi sobie o jej ofercie jak najlepsze zdanie. Oprócz lodów w restauracjach i kawiarniach, dostarczanych w opakowaniach odpowiednich dla gastronomii, w ofercie sklepów ze zdrową i ekologiczną żywnością pojawiają się też wybrane smaki w opakowaniach 420 g (ok. 500 ml).

Co jeszcze można napisać o lodach Gelati Giuseppe? Zaprzyjaźniona osoba stwierdziła: „Są najlepsze i w moim wegańskim świecie jedyne”. Osoby, które w swoim świecie jeszcze takich nie znalazły oraz wszystkich zainteresowanych zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej www.gelatigiuseppe.pl, gdzie dostępne są m.in. informacje o smakach i aktualnych punktach sprzedaży, natomiast w celu nawiązania kontaktów handlowych prosimy dzwonić na numer 503-89-63-69. 

 

 Łukasz Prusza



wtorek, 21 czerwca 2011

 

Tłumaczenie artykułu ze strony The Portland Press Herald

W 100-letnim zajeździe nad jeziorem Moosehead Lake, dziczyznę i pstrągi  w menu zastępują tofu i warzywa. Witamy w Vegan at Tomhegan.

Pierwszy wegański ośrodek rekreacyjny w Maine (USA) został założony przez lekarza kręgarza i chirurga ortopedę Johna Herzoga.

,,Atmosfera jest naprawdę zrelaksowana." mówi Herzog. ,,Chodzi o to, żeby spędzić czas w pięknym miejscu i jeść dobre jedzenie."

Podczas pobytu, goście mogą zamówić sobie zabiegi kręgarskie, USG lub naturalne leczenie urazów układu mięśniowo-szkieletowego. Albo mogą zrelaksować się na werandzie i podziwiać widok góry Mt. Kineo, opłynąć kajakiem ogromne jezioro, wybrać się na wycieczkę do pobliskiego 6000-hektarowego rezerwatu przyrody, zagrać w golfa, popływać w krystalicznie czystej wodzie lub karmić na podwórku oswojone sarny.

W przeciwieństwie do bardziej intensywnych ośrodków zdrowia, Vegan at Tomhegan zapewnia trzy posiłki dziennie, wieczorny wykład oraz nocny film, i pozostawia gościom resztę wolnego czasu.

Większość serwowanych posiłków przyrządza firma Little Lad's Bakery w Corinth. Little Lad's Bakery, znana z ziołowego popcornu, serwuje wegańskie śniadania i lunche w swoich restauracjach w Portland i Nowym Jorku.

Podczas pobytu, goście rozpoczną dzień goframi, tostami francuskimi, owocami i muesli. Lunch będzie serwowany w pudełku, dzięki czemu goście będą mogli zabrać go ze sobą na wyprawy, a zawierać będzie wrap, owoc, popcorn i deser.

Obiad będzie podawany w stylu otwartego bufetu i zaoferuje pyszne dania wegańskie, takie jak placek z warzywami, quiche i zapiekanki, wraz z warzywami i pełnym ziarnem. Dostępna będzie też pizza i wegeburgery z grilla.

,,Ludzie są zazwyczaj zaskoczeni, że nasze jedzenie ma znajomy smak, ale jest przyrządzane bez żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego." - mówi Maria Fleming, która  jest właścicielką Little Lad's wraz z mężem Larrym.

Herzog rozpoczął swoją podróż w kierunku diety wegańskiej pięć lat temu, po przeczytaniu ,,The China Study" (Raport Chiński) T. Colina Campbella. Pod wrażeniem licznych badań medycznych, które pokazują związek między dietą mięsną a chorobami, Herzog postanowił przyjąć dietę roślinną. Szybko stracił nadwagę, przestał mu dokuczać ból kolana i obserwował, jak spada poziom jego cholesterolu, o ponad 150 punktów.

,,Po przeczytaniu 'The China Study' te sprawy stały się zbyt ważne, aby o nich nie mówić." - powiedział Herzog, którzy często tłumaczy swoim pacjentom, jak wywołane mięsną dietą zapalenie, pogarsza dolegliwości mięśniowo-szkieletowe.

Herzog jest właścicielem zajazdu od 18 lat, i tego lata postanowił przekształcić go w wegański ośrodek rekreacyjny.

,,Zaprosiłem tutaj wielu przyjaciół lekarzy." - mówi - ,,Kiedy poczęstowałem mięsożerców serią dań wegańskich, powiedzieli: John, powinieneś otworzyć wegański ośrodek rekreacyjny."

Posłuchał ich rady i już 20 osób zrobiło rezerwację. W zajeździe może spać do 24 osób, po 6 w pokoju. Jest dużo więcej miejsca, jeśli ktoś chce wynająć jeden z wielu domków kempingowych.

W oparciu o swoje osobiste doświadczenia, doświadczenia swoich pacjentów i niezależne badania medyczne, Herzog codziennie wieczorem prezentuje wykład omawiając zdrowy styl życia i związek między dietą opartą na produktach zwierzęcych oraz takimi chorobami jak osteoporoza, cukrzyca i wysokie ciśnienie krwi.

Herzog mówi: ,,Ważne jest to, że jesteście tym, co jecie; nie jedzcie tego, czym jesteście."

 

 



niedziela, 05 czerwca 2011

Tłumaczenie ze strony blog.seattlepi.com

 

 

W sobotę, zwiedzając wszystkie stoiska ze starociami na 2 Alei, wypatrzyliśmy namiot ustawiony na przydomowym trawniku. Wyobraźcie sobie nasze zaskoczenie, kiedy zamiast oczekiwanych skarbów w postaci zakurzonych romansów i jazzowych taśm video do ćwiczeń, znaleźliśmy darmowe wegańskie desery.

Okazało się, że Jen "JennyMac" McPherson akurat zaczęła reklamę swojego nowego biznesu, rozdając przechodniom darmowe "próbki" ciast i my mieliśmy szczęście tam przechodzić. Skosztowaliśmy i zadaliśmy jej kilka pytań.

Jestem weganką od roku, a wcześniej byłam wegetarianką przez 5 lat. Moje uzależnienie od sera było największą przeszkodą w przejściu z wegetarianizmu na weganizm.

Zawsze lubiłam piec, odkąd byłam mała. Piekłam razem z mamą, która miała wtedy własny biznes ciastkarski. Mam wykształcenie artystyczne i dużą wyobraźnię. Naprawdę lubię pracować i próbować nowych rzeczy.

Zaczęłam dwa miesiące temu i ciągle się czegoś uczę. Piekę w domu, mam stronę internetową, na której klienci mogą składać zamówienia. Mogą też dzwonić. Sami mogą odebrać ciasto, ale także dostarczam do domu. Sprzedaję na razie tylko bezpośrednio, ale w przyszłości zamierzam sprzedawać do miejscowych restauracji.

Ciasta były bardzo smaczne, treściwe, wcale nie smakowały jak wegańskie. W czym tkwi sekret? Jak zrobić smaczny deser bez masła i śmietany?

To jest prostsze niż się spodziewasz! Zamiast jaj używam sody i octu. Zamiast mleka używam mleko sojowe lub ryżowe. A zamiast masła używam wegańską margarynę Earth Balance, która jest wspaniała! Wielu moich znajomych nie miało pojęcia, że jedzą wegańskie ciasta i bardzo im smakowały!

Moim ulubionym jest cytrynowe ciasto przekładane malinową konfiturą i waniliowym kremem. Ma ono doskonale zrównoważony smak słodki z kwaśnym. Zdarzają się też dziwolągi. Kiedyś klientka zamówiła ciasto kokosowe z kremem z masła orzechowego i przekładane konfiturą z malin. Wersja kanapki z masłem orzechowym i dżemem! Powiedziała, że na przyjęciu urodzinowym każdy się nim zachwycał. Bo tak ładnie pachniało!

 



Tagi: weganizm
05:22, iveggy , Pomysł na biznes
Link
sobota, 14 maja 2011

Tłumaczenie artykułu z www.theregalcourier.com

 

Smażony ryż z"tofujajkiem", czekoladowo-brokułowe ciasto, pomarańczowe ciasto z fasoli.

 Składniki zdradzają, że wyraźnie jesteśmy w krainie książki kuchni wegańskiej.

Nie ma jaj w zasięgu wzroku i nikt nie zlizuje śmietany w "Wegańskiej książce  kucharskiej Dawida". Autorem jest David Gabbe, miejscowy kucharz, i jest to jego 4 z kolei książka poświęcona kuchni wegańskiej, a jak dotąd napisał 7 książek.

Gabbe uczy gotowania i odżywiania się już od 20 lat, od Seattle po Salem. Przychodzą do niego głównie ludzie, którzy chcą poprawić swoje zdrowie, redukując nadmiar białka, nasyconych tłuszczów zwierzęcych i cholesterolu poprzez dietę roślinna.

"Wielu ludzi powiedziało mi, że pokonali poważne schorzenia dzięki przyjęciu diety roślinnej, ale wyraźnie istnieją inne korzyści oprócz zdrowotnych." mówi Gabbe.

 Młodzież wybiera weganizm z powodów ekologicznych i obrony praw zwierząt.

"Ja nie włączam w moich wykładach powodów ekologicznych, ale jeśli ktoś o to pyta, to omawiam ten temat." "Młodzież twierdzi, że jedzenie roślin jest lepsze dla środowiska. Interesuje ich zużycie paliwa, marnotrawstwo wody i sprawiedliwe traktowanie zwierząt."

Jego ulubioną statystyką jest, że 1 akr, na którym zasiejemy soję, wyprodukuje 20 razy więcej protein niż akr ziemi użyty przy produkcji wołowiny.

"Nigdy nie myślałem o tym, ale weganizm jest dietą ekoprzyjazną, ponieważ dieta roślinna jest mniej uciążliwa dla ziemi. To nie jest kontrowersyjne, po prostu trzeba na to spojrzeć całościowo."

Gabbe i jego żona zostali wegetarianami na początku ich małżeństwa. On jest weganinem od 30 lat, wegetarianinem od 35. Główną zmianą, jaką zauważył w tym czasie, to to, że weganizm wszedł do głównego nurtu.

"To nie jest już dziwne i ekstremalne." - mówi. Do tego stopnia, że po raz pierwszy bez obaw mógł na okładce książki użyć słowa "wegańska".

"Na kursy przychodzi wiele babć i dziadków, którzy mówią: moja wnuczka jest weganką i nie odżywia się dobrze. Co mogę jej przygotować?"

Książka w prosty sposób wyjaśnia, jak zaopatrzyć spiżarnię w kuchni wegańskiej, gdzie robić zakupy i ile jeść. Oferuje proste domowe przepisy dla pracujących - żadne specjały czy skomplikowane dania.

Ale nie mówmy o zmianie świata. Czy ludzie zjedzą pomarańczowe ciasto z fasoli (m. in. z mąki owsianej, białej fasoli i soku pomarańczowego)?

"Jednak o tym przepisie uczestnicy mówią: 'Och, mój mąż (lub dziecko) uwielbia pomarańczowe ciasto z fasoli!' W klasie, kiedy mówię, że będziemy je robić, przewracają oczami, ale godzinę później ci sami ludzie zjadają je w ciągu sekundy. "

Weganizm jest nadal oparty w przewadze na substytutach. David mówi, że jego kotlety z tofu smakują jak boczek. "Ten przepis naprawdę smakuje moim wszystkożernym uczniom".

 David Gabbe nie kupuje wyłącznie produktów organicznych, głównie z tego powodu, że są zbyt drogie. Zaleca dokładne mycie konwencjonalnych warzyw i owoców.

 Większość jego dochodów pochodzi z wykładów, które kosztują $29-$39 za 3 godziny.

"Prowadzę skromny styl życia i nie potrzebuję dużo." - mówi.

Ostateczne przesłanie Davida dotyczy zdrowia.

 "Ludzie są przerażeni cenami na rynku farmerskim, ale ja im przypominam, że inwestują w siebie. Jeśli skoncentrujesz się na wegańskim jedzeniu, będziesz żył dłużej, używając mniej lekarstw. Inaczej, pracujesz przez 40 lat, a potem w ciągu pięciu już cię nie ma - jaki to ma sens?"

 



wtorek, 29 marca 2011

Tłumaczenie artykułu How I Started A Vegan Business in New York City

Marzy mi się, że pewnego dnia ludzie przestaną zadawać pytania typu "A skąd bierzesz białko?" oraz "To co ty jesz?", kiedy po raz pierwszy spotykają wegetarianina czy weganina. Aby to się urzeczywistniło, przyrządzam smaczne i niedrogie wegańskie dania, dostępne dla każdego. Kiedy na każdym rogu będzie taka dobra wegańska restauracja jak Terri, mam nadzieję, że zmieni się sposób, w jaki się odżywiamy.

Jestem współwłaścicielem i współzałożycielem Terri, popularnej wegańskiej restauracji w samym sercu Manhattanu. W mojej restauracji serwujemy smaczną ekologiczną super-żywność, która jest przygotowana tak, aby przypominała ulubione popularne potrawy amerykańskie. Uważam, że pełnowartościowa żywność nie powinna już być luksusem i dlatego w Terri staramy się, aby była ona przystępna.

Do otwarcia wegańskiej restauracji zainspirowała mnie moja chęć zwalczania powszechnej błędnej opinii, że jedzenie żywności roślinnej jest poświęcaniem się. Kocham jedzenie i naprawdę lubię jeść. Kiedy więc przestałem jeść zwierzęta, szukałem tych samych ulubionych smaków, z którymi wyrosłem, zarazem eksperymentowałam ze wspaniałymi produktami, których nigdy przedtem nie jadłem.

Na rynku było wiele produktów, które obiecywały, że smakują jak tradycyjne potrawy, ale tak nie było, jednak znalazłem też takie, które, jeśli zostały właściwie przyrządzone, z powodzeniem oszukiwały moich mięsożernych znajomych.

Nazwa restauracji pochodzi od imienia matki Mike’a (współwłaściciela Terri) oraz mojej matki i babki. Kiedy dorastałem, dużo czasu spędziłem w kuchni z moją matką oraz babcią, która była najlepszą kucharką, jaką spotkałem. Postanowiłem uhonorować matriarchalną linię mojej rodziny i wybrałem imię, które mi przypomina moją pierwszą edukację kulinarną. Tak się składa, że matka Mike’a, mojego partnera biznesowego, nosi to samo imię. Kiedy przyszło nam więc wybrać nazwę dla restauracji, decyzja była łatwa.

Przyjechaliśmy z Mike’iem do Nowego Jorku z zamiarem nauczenia się podstaw kulinarnych w wegańskich restauracjach, po czym mieliśmy wrócić z powrotem do naszej miejscowości. Mieliśmy szczęście i udało nam się pomóc w otwarciu kilku wegańskich restauracji, które obecnie są uważane za jedne z najlepszych w mieście. Nauczyliśmy się bardzo dużo i pracowaliśmy z najlepszymi wegańskimi kucharzami w kraju. Dzięki naszej pracowitości i oddaniu, zostaliśmy uznani za partnerów w jednej z restauracji, którą prowadziliśmy. Następnie, dzięki odrobinie szczęścia, pojawiła się szansa na otwarcie naszej własnej restauracji i wiedzieliśmy, że albo zrobimy to teraz, albo nigdy.

Otwarcie wegańskiej restauracji jest trudnym zadaniem, ale wyjątkowo satysfakcjonującym. Oto czego się nauczyłam do tej pory:

1.      Nie spiesz się z otwarciem,  Bardzo ważne jest to, aby przed otwarciem wszystko do końca przygotować. Często przyspiesza się otwarcie, aby zapoczątkować napływ gotówki, jednak przedwczesne otwarcie jest błędem. Ten błąd będzie dużo bardziej kosztowny niż opóźnienie otwarcia o kilka dni czy nawet tygodni. Początkowe zainteresowanie przyniesie negatywne recenzje i ludzie, którzy mogliby być twoimi klientami, mogą zupełnie zignorować restaurację. Może potrwać kilka lat, zanim uda ci się zmienić pierwsze wrażenie.

2.      Restauracja powinna przyciągać też nie-wegan. Nie można polegać na samych weganach, aby wspierali biznes. Ważne jest, aby przyciągnąć wszystkich. (…)

3.      Zatrudniaj tylko dobrych ludzi. Uważam, że ludzie, z którymi pracujemy, są kluczem do sukcesu. My mamy duże szczęście i pracujemy ze wspaniałym zespołem. Każdy jest ważny. Nikt nie może zrobić wszystkiego sam. Tak więc należy otaczać się ludźmi utalentowanymi, na których można polegać. Uważam też, że należy zatrudniać ludzi życzliwych i przyjemnych, ponieważ podstaw pracy w Terri można nauczyć każdego, ale trudno jest kogoś nauczyć życzliwości.

4.      Bądź ścisłym weganinem. Inną ważną rzeczą, jakiej nauczyłem się prowadząc wegański biznes, to to, że należy być weganinem! Może to wydaje się oczywiste, ale zauważyłem, że to, że jestem weganinem, pozwala mi na śledzenie trendów wegańskich, których poszukują moi klienci. Przyjemne jest, kiedy możesz porozmawiać z klientami na temat nowych wegańskich produktów.

5.      Twoi klienci to twój biznes. Należy pamiętać, że od klientów zależy sukces twojego biznesu. Nawet jeśli jesteś oddany i pracowity, otoczony świetnymi ludźmi, to będzie to miało znaczenie tylko wtedy, kiedy klienci będą wracać. Nie tylko ważne jest, aby oferować im dobry serwis, ale trzeba też mieć osobowość i naprawdę troszczyć się o nich. Poza tym, że nie można udawać szczerości, wszystko jest przyjemniejsze, kiedy idziesz do pracy, ciesząc się, że będziesz miał okazję porozmawiać z ludźmi, od których zależy twój biznes.


czwartek, 06 stycznia 2011

 

Tłumacznie artykułu Mumbai office lunches come to Canada


Po 20 latach stresującej pracy w korporacji w Toronto, Seema Pabari znalazła swoją nową profesję, kiedy pewnego ranka pakowała w tradycyjne indyjskie menażki „tiffin” szkolny lunch dla syna. Uświadomiła sobie, że indyjskie dziedzictwo może dać jej pomysł na biznes, którego szukała.

W czerwcu pani Pabari założyła Tiffinday, serwis dostarczający lunche, i teraz rozpoczyna swój dzień o świcie i z dwoma innymi kucharzami przygotowuje wegańskie indyjskie lunche zwane „tiffin-box”.

,,Moim typowym klientem, co naprawdę mnie zaskoczyło, jest młody, biały pracownik firmy informatycznej, prawniczej lub finansowej.” - mówi pani Pabari - ,,Oni po prostu chcą jeść dobre i zdrowe potrawy, które są im dostarczane.”


(...) Inspiracją dla Tiffinday był Bombaj, w którym tradycja tiffin jest bardzo popularna wśród pracowników biur. Serwis ten jest znany z niskich cen, pojemników wielorazowego użytku, które są zabierane z powrotem po skończonym lunchu oraz dabbawallah, którzy dostarczają posiłki i zabierają z powrotem pojemniki.

„Jestem wegetarianką i zawsze miałam problemy ze znalezieniem restauracji, tak więc przyzwyczaiłam się zabierać ze sobą lunche w tiffin, wyrosłam z nimi.” - mówi pani Pabari.

Zwolniła się z pracy w 2008. „Moja praca nie była odpowiednia dla samotnej matki. Chciałam zacząć jakiś biznes i wiedziałam, że będę lubić to zajęcie. Zrozumiałam, że to właśnie było to.”

,,Zawsze lubiłam karmić ludzi, ale także chciałam, żeby moja firma była ekoprzyjazna. Kiedy mówię, że to jest wegańskie, niektórzy ludzie się zniechęcają, ale kiedy powiem, że indyjskie, to do nich przemawia. Nikt się nad tym nie zastanawia, koncentrują się nad smakiem.”

Aby utrzymać się na rynku, firma musi sprzedać co najmniej 100 posiłków dziennie i pani Pabari twierdzi, że mieści się w tej liczbie. Jej klienci przeważnie pracują w centrum finansowym Toronto.

,,Chciałabym mieć 1000 klientów, ale zaczęliśmy z minimalną reklamą. Rozwijamy się, bo ludzie sobie nas polecają, i wszystko naprawdę idzie świetnie."(...)


04:50, iveggy , Pomysł na biznes
Link
sobota, 25 września 2010

18 letnia Ellen Swallow ma ambitny cel stworzenia wegańskiej opcji każdej potrawy.

Zamierza ukończyć wydział inżynierii chemicznej na uniwersytecie Cincinnati.

Ellen Swallow ze swoją starszą siostrą Meg założyły w lecie firmę produkującą wegańskie lody, które nazywają się Phro*Zen. Współpracują z ekologicznym sklepem Park + Vine w dzielnicy Cincinnati Over-the-Rhine. Sprzedają 10 smaków w cenie $5.99 za kubek. Przyjmują też specjalne zamówienia.

"Weganie mają ograniczony wybór żywności, a podczas posiłków ludzie zwykle lepiej się poznają, powinni więc mieć okazję wspólnie się nimi cieszyć” – mówi starsza, 22-letnia siostra.

Pomysł ten wydaje się dość prosty. Ale należy samemu zobaczyć tę prawdziwą pasję, motywację i pracę zespołową sióstr Swallow. Podczas ostatniego wywiadu w ich domu w stanie Wyoming, dziewczyny na zmianę kręciły ręcznie czterolitrowy pojemnik zawierający najnowszy, kokosowy smak.

Po zakończeniu Meg skosztowała i skomentowała: "Miękkie jakby roztopione." Ellen dodała: "Lubię smak, ale nie podoba mi się ta konsystencja. Wyczuwa się grudki.” Meg odpowiedziała z uśmiechem „Popracujemy nad tym.”

"Gotowanie to zawsze była nasza wspólna miłość.” – zwierza się Meg, która niedawno ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Ohio. "Zawsze trzymałyśmy się razem i zawsze chciałyśmy razem pracować.”

Meg wyciągnęła starą maszynkę do robienia lodów należącą do rodziców, kiedy wróciła z pracy po ciężkim dniu, w lipcu. Tak bardzo spodobał jej się proces robienia kremowego deseru, że wpadła na pomysł, żeby otworzyć własny biznes. Wciągnęła w to Ellen jako „twórczego geniusza”.

Od tego czasu Ellen wymyśliła takie smaki jak czekoladowo malinowo truflowy i jaśminowo agawowy (alternatywa do miodu). Wkrótce zamierza wypróbować awokado, bazylię, kolendrę i gruszkę, i uważa, że ten smak będzie głęboki, niezwykły dla lodów.

Ellen wybrała kierunek studiów 3 lata temu, kiedy spróbowała być na diecie wegańskiej i zauważyła, jak jest to trudne i drogie. "Chcę znaleźć więcej alternatyw. Powinny być one prostsze i tańsze.”

Siostry spędziły 2 ostatnie miesiące eksperymentując z różnymi substancjami roślinnymi (guar, arrowroot, xanthan gum), aby zapewnić swoim produktom taką samą lodową konsystencję, bez używania składników zwierzęcych, czy zbyt dużo tłuszczu i cukru.

Kiedy zamówienia zaczną rosnąć, zamierzają wynająć własną kuchnię i kupić automatyczną maszynę do robienia lodów, aby przyspieszyć produkcję.

"Czasami nadal czuję się jak dorosła osoba ze stoiskiem z lemoniadą" mówi Meg ze śmiechem. Ale stara się robić rzeczy we właściwy sposób, aby firma była rzetelna, oraz chce służyć klientom.

Marka ta ma reprezentować misję dobrej woli. Meg wybrała nazwę Phro*ZEN, co jest grą pojęć nauki biznesowej i docenianych przez obie siostry nauk buddyjskich. Znakiem firmowym, wg projektu Ellen, są złożone w medytacyjnym geście ręce trzymające łyżkę. Sloganem jest „smak Nirwany”. Na wewnętrznej stronie każdego wieczka, dziewczęta zamieszczają buddyjskie powiedzenie.

"Staramy się, by były one w każdym sensie jak najbardziej radosne” – mówi Meg.

link

02:52, iveggy , Pomysł na biznes
Link
Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm