Ruch na rzecz zwierząt

poniedziałek, 06 maja 2013

 

10 członków organizacji 269life zostało aresztowanych przez izraelską policję. Brali oni udział w akcji "niech ściany rzeźni będą przezroczyste", w ramach której w Tel Awiwie w różnych miejscach publicznych porozrzucano głowy zamordowanych w rzeźniach zwierząt. Zabarwiono również wodę w fontannie na czerwono.

Wegańska organizacja 269life zyskała duże poparcie na całym świecie, kiedy kilka miesięcy temu zorganizowała protest, podczas którego aktywistom wypalono gorącym żelazem numer 269.

Warto zauważyć, że policja przeprowadziła własną tajną akcję, dzięki której w prywatnych domach znaleziono i skonfiskowano różne materiały i zebrano szczegółowe informacje na temat członków w wieku od 25-65 lat. Jest to obecnie powszechnie stosowana taktyka policji. Dlatego należy być bardzo ostrożnym, biorąc udział w różnych akcjach na rzecz zwierząt. Często policjanci przebrani za aktywistów sami organizują nielegalne akcje, aby dokonać aresztowań i zebrać informacje. W Stanach Zjednoczonych nawet istnieją schroniska dla zwierząt hodowlanych prowadzone przez tajną policję, co umożliwia działającym pod fałszywym pretekstem agentom na dostęp do środowisk związanych z obroną zwierząt. Tak więc działajmy, ale ostrożnie i zawsze z dozą zdrowego rozsądku. Jeśli w jakiejś osobie nam coś nie pasuje i coś wydaje się dziwne, to bardzo prawdopodobne jest, że jest ona podstawionym agentem policyjnym lub opłacanym informatorem czyli donosicielem, a w czasach mojego dziadka - szpiclem.



Na podstawie art. na stronie GreenProphet: http://www.greenprophet.com/2013/05/269life-arrests-protests-israel/

 

 

17:18, iveggy , Ruch na rzecz zwierząt
Link
sobota, 03 marca 2012

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[Tłumaczenie wpisu blogowego organizacji Vegan Outreach]

Na zdjęciu: Tyler (komandos) rozdaje ulotki (propagujące weganizm) na uczelni Mission College (Kalifornia) - 21 lutego br. Jego żona prawdopodobnie też niedługo zacznie rozdawać ulotki. Jest weganinem od 4 lat i przekonał także kilku innych kolegów ze swojego oddziału stacjonującego w Japonii, aby spróbowali przejść na wegetarianizm. Super fajny gość, wysoki i silny! Świetny reprezentant weganizmu w wojsku.



czwartek, 16 lutego 2012

 

Kontrowersyjna organizacja broniąca zwierząt PETA (Ludzie na rzecz etycznego traktowania zwierząt) tym razem jednak przerosła  samą siebie, mimo że od lat sponsoruje niemal pornograficzne reklamówki mające "rozbudzić" ciekawość zwykłego człowieka.

W skrócie powiem tylko, że poniższe video pokazuje dziewczynę, której chłopak został weganinem i "dzięki" temu jego energia seksualna jest niespożyta... - sami osądźcie.

 (TYLKO DLA DOROSŁYCH)


wtorek, 13 września 2011

Tłumaczenie artykułu A Vegan Revolution: – 40 Years Without Meat...

 

Wegańska Rewolucja - 40 lat bez mięsa.


Łatwo jest określić ideały spokojnego sumienia i pokoju na Ziemi jako utopijne. Jednakże, wizyta naszych przyjaciół wegan, którzy od 40 lat prowadzą naprawdę pokojowe życie - w miejscu, gdzie przepasani są paskiem - dała nam fizyczny dowód na to, że rzeczywiście ewoluujemy w tym kierunku.  (Uwaga: autor tego artykułu jest mięsożercą.)


Gentle World (Delikatny Świat) to istniejąca od 30 lat organizacja bezdochodowa, z siedzibą w Kohala (Hawaje) - zajmująca się popularyzacją wegańskiego stylu życia i pomagająca w stworzeniu bardziej pokojowego społeczeństwa poprzez uświadamianie ludziom, dlaczego powinni być weganami.

 "Żyjemy jedynie dla sprawy, w którą wierzymy.” – mowi Sun, współzałożycielka Gentle World - "Kiedy twoje sumienie jest spokojne, spokojne jest też twoje ciało."

Okres przejściowy

Rzeczy nie zawsze były jednak tak spokojne. 41 lat temu, Sun i jej mąż obejrzeli wstrząsający film, pokazujący jak zabijane są zwierzęta. Ta krwawa rzeź dała im motywację do zmiany stylu życia.

"Byliśmy idealistami, szukaliśmy prawdy. To był bardzo ważny okres i przejście na weganizm to była właściwa decyzja." - dodała Sun (Słońce), która sama wybrała sobie imię. Podobnie jak jej mąż Light (Światło) i inni członkowie organizacji Gentle World: Summer (Lato) i Sky (Niebo), uważa, że imiona mają duże znaczenie.

"Poczułam się wyzwolona. To był inny rodzaj wolności." - mówi Sun.

Ale w tamtych czasach oni nawet nie wiedzieli, że istniało słowo określające ludzi nie jedzących mięsa. Nie było żadnych ciasteczek wegańskich ani wegańskiej pizzy - nie mówiąc już o sklepach ze zdrową żywnością. Jedyną rzeczą, która z pewnością była bezpieczna do jedzenia, był makaron.

Tak więc zaczęli sami uprawiać żywność – i stopniowo przestali jeść i używać jakichkolwiek produktów zawierających składniki pochodzenia zwierzęcego.

"Ludzie mówili nam, że umrzemy. Mówili: Co wy będziecie jedli?"  - wspomina Light.

 



23:58, iveggy , Ruch na rzecz zwierząt
Link
piątek, 29 lipca 2011

 

Autorką poniższego artykułu jest Ula Zarosa (etykapraktyczna.pl)

 

CO MOŻNA ZROBIĆ?

Przede wszystkich namawiam wszystkich do kierowania swoich opinii na temat zamieszczonego przez TVG materiału (przeczytaj artykuł poniżej) na ich adres mailowy:

redakcja@tvgoleniow.pl
lidia@tvgoleniow.pl

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. jac.pan@go2.pl

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.Warto też o swoim niezadowoleniu powiadomić Burmistrza Gminy Nowogard - Roberta Czaplę: burmistrz@nowogard.pl

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. oraz Wydział Gospodarki Komunalnej, Mieszkaniowej i Ochrony Środowiska (GKMiOŚ) kierownik - Tadeusz Fiejdasz: tfiejdasz@nowogard.pl

Warto też pisać do lokalnych mediów:

redakcja@wNowogardzie.pl
mmszczecin@mediaregionalne.pl
mariusz.parkitny@mediaregionalne.pl
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. gazeta@gazetagoleniowska.com

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. oraz śledzić losy Ustawy o Ochronie Zwierząt, która cały proceder być może zakończy raz na zawsze i nie pozostawi decyzji w rękach burmistrza i lokalnych polityków: http://www.koalicja.org.pl

 

TENDENCYJNE MEDIA a protest przeciwko budowie fermy futrzarskiej



26 lipca na Placu Wolności w Nowogardzie Szczecińska Inicjatywa Wegańska zorganizowała protest przeciwko budowie fermy norek w gminie Nowogard. Na miejscu protestu pojawiła się TVG (Telewizja Goleniów), której relacja z całego wydarzenia jest nie tylko wielkim zaskoczeniem dla organizatorów, uczestników, ale także dla osób wspierających SZIW, oraz każdego, dla kogo niezależność i obiektywność mediów (nawet niewielkiej, lokalnej telewizji) ma choćby niewielkie znaczenie. Krótki, lecz niezwykle tendencyjny materiał można zobaczyć na stronie telewizji goleniowskiej (w prawym górnym rogu).

Oczywiście na wstępie warto wspomnieć o tym, że Szczecińska Inicjatywa Wegańska wielokrotnie pisała do TVG w sprawie budowy fermy norek (również z uwagi na to, że mieszkańcy pobliskich wsi: Sąpolnica, Ostrzyca i Korytowo, w pobliżu których planuje się budowę fermy, zgłaszali protesty w tej sprawie).

Nawet w protokole Rady Miejskiej w Nowogardzie z dn. 26.04.2011 na str. 3 stwierdza się:

 „Radny M. Krzywania stwierdził, że złożył wcześniej w imieniu Klubu Radnych Prawicy pisemny wniosek o dodanie do porządku obrad pkt. 9 w brzmieniu: „Przyjęcie stanowiska Rady Miejskiej w sprawie lokalizacji fermy norek w obrębie wsi Ostrzyca" – odczytał jego treść i go podtrzymał (treść wniosku stanowi załącznik do protokołu). Radny poinformował, że wraz z kilkoma innymi radnymi (przedstawicielami wszystkich Klubów Radnych) uczestniczył 7 kwietnia br. w spotkaniu na ten temat, które miało miejsce w Ostrzycy. Stwierdził, że ze spotkania tego wynikało w sposób jasny i oczywisty, że mieszkańcy są przeciwni tej inwestycji. Dodał, że pokłosiem tego spotkania był ww. wniosek. Przewodniczący Rady potwierdził, że wpłynął taki wniosek, ale ze względów formalnych musi on być zgłoszony na sesji. Poinformował o protestach jakie wpłynęły od mieszkańców wsi Sąpolnica oraz wsi Korytowo gm. Maszewo przeciwko budowie fermy norek. Treść protestów stanowi załącznik do protokołu."



Źródło: bip.nowogard.pl/unzip/3958.dhtml

SZIW w odpowiedzi na listy do Telewizji Goleniów otrzymała maile m.in. podpisane imieniem i nazwiskiem operatora TVG pana Marka Jakubowskiego, w których wspomina on m.in.:



„Dnia 28-04-2011 o godz. 13:04 redakcja napisał(a):
 witam, norka amerykańska nie stanowi żadnego zagrożenia na wolności, gdyż biała norka jest niewidoma i jasna więc jest łatwym łupem dla zwierzyny, a pozostałe po ucieczce nie przeżyją za długo. skóry ludzie noszą od tysięcy lat i są bardziej ekologiczne niż ich sztuczne odpowiedniki.
    Marek Jakubowski"


Kiedy przedstawiciel SZIW odpisał informując o tym, że norki nie są ślepe, a ich ucieczki na wolność stanowią spore zagrożenie dla ekosystemu, otrzymał odpowiedź, tym razem nie podpisaną:

 „biala jest slepa informacje mam gdyz produkuje klatki dla zwierzat, a przy okazji hodowca szynszyli i koleguje sie z wieloma producentami norek. moze czepcie hodowcow drobiu, swin, kaczek i samych siebie."

Pragnę zauważyć, że nie był to pierwszy protest w tej sprawie. 14 maja 2011r. w Szczecinie na Pl. Grunwaldzkim aktywiści SZIW przez półtora godziny, w milczeniu, przy brzmieniach gitary akustycznej (wspaniałych artystów z amerykańskiej grupy xTrue Naturex) prezentowali zdjęcia zwierząt z ferm futrzarskich oraz rozdawali ulotki.

Relacja z protestu:

Na filmie pokazane zostały warunki przetrzymywania zwierząt, które TVG uznaje za komfortowe).


DLACZEGO fermy norek to problem niezwykle istotny z punktu widzenia etyki?

W województwie zachodniopomorskim znajdują się największe fermy norek w kraju, liczące nawet do 100 tysięcy zwierząt! W każdej z takich ferm, w ciasnych klatkach, poddawane ogromnemu stresowi, chorobom, cierpieniu, przez kilka miesięcy przebywają zupełnie pozbawione naturalnych warunków do życia, zwierzęta. Często ranią się o kraty, a przez choroby psychiczne, wywołane brakiem przestrzeni i stresem, dokonują aktów kanibalizmu. To wszystko po to, aby szyć futra (na jedno przeciętnej wielkości zabija się ok. 55 norek.) Trudno sobie wyobrazić argument etyczny, który usprawiedliwiłby taką ilość bólu, cierpienia, aż w końcu śmierć, po to tylko, by została zaspokojona tak trywialna modowa potrzeba.

W Wielkiej Brytanii, Irlandii, Austrii i Szwajcarii wprowadzono całkowity zakaz hodowli norek. Takie prawo uchwalono ze względu na ochronę środowiska i humanitarne traktowanie zwierząt. Do tej listy chce dołączyć również Polska, a przynajmniej 224 736 osoby, które podpisały nowy projekt Ustawy o Ochronie Zwierząt stworzony przez Koalicję dla Zwierząt ( http://www.koalicja.org.pl/), w której Art.21 pkt. 3 mówi:

„Zabrania się chowu zwierząt futerkowych w celu pozyskiwania futer."

(Projekt ustawy do pobrania w całości: http://www.koalicja.org.pl/projekt_ustawy.pdf)

Oczywiście nie bez znaczenia są również argumenty ekologiczne związane są z możliwością skażenia wód gruntowych (składowanie obornika na takich fermach odbywa się w sposób bardzo prymitywny, przy użyciu folii i żwiru, co często powoduje po prostu przeciek gnojownicy do wód gruntowych). W Polsce kontrole takich ferm odbywają się bardzo rzadko, a te przeprowadzone przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wykazują wiele nieprawidłowości związanych z odprowadzaniem ścieków, składowaniem odpadów czy ucieczek norek. Do tego dochodzi również emisja amoniaku i siarkowodoru, szkodliwego dla środowiska oraz zdrowia człowieka.

Ucieczki norek, które są nagminne (stwierdzane w raportach lub zgłaszane przez mieszkańców z okolic ferm), zagrażają lokalnej przyrodzie. Norka amerykańska jest drapieżnikiem polującym na średniej wielkości kręgowce, w tym przede wszystkim ptaki,płazy i ryby. Jej oddziaływanie na inne populacje jest bardzo duże, łącznie z całkowitą eliminacją gatunków szczególnie wrażliwych.

Względy estetyczne są najbardziej znane, gdyż straszny odór wydobywający się z hodowli ogromnie przeszkadza mieszkańcom i jest czynnikiem wielu protestów w całym kraju.


Relacja Telewizji Goleniów

Teraz pokrótce odniosę się do materiału TVG, aby wyjaśnić o jakie dokładnie niejasności i przekłamania mi chodzi:

    „Większość osób nie ma nic przeciwko tej inwestycji, gdyż nie widzą w tym braku etyki"

– oczywiście osoba wypowiadająca się w materiale używa określenia bardzo nieścisłego, a tym samym bezpiecznego. Jak jednak wskazałam ponad 200 tys. obywateli Polski, którzy podpisali się pod nowym projektem Ustawy o Ochronie Zwierząt mogłoby się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.

    „Przeciwnicy, których była garstka raczej nie popierali inicjatywy ze względów ideowych, a raczej chodziło o czystą ludzką zazdrość, gdyż zarzucano właścicielom ferm posiadanie dóbr materialnych, kiedy ludzie głodują"

– SZIW, jak z samej nazwy wynika jest przeciwna zabijaniu zwierząt z jakichkolwiek względów konsumpcyjnych, ale już przede wszystkim dla tak trywialnej potrzeby jaką jest chęć noszenia futra przez ludzi zamożnych. Miliony ludzi na całym świecie, którzy sprzeciwiają się hodowli zwierząt futerkowych postępują tak nie z uwagi na zazdrość, czy ideologie, ale po prostu uważają, że zabijanie zwierząt na futra jest to postępowanie skrajnie nieetyczne (nie służy zaspokojeniu podstawowej potrzeby, ale kaprysu).

    „W sumie gdyby szło o idee protestujący na znak solidarności nie nosiliby skórzanych pasków do zegarków ani butów"

trzeba ustalić tutaj kwestię fundamentalną. Otóż weganie nie tylko nie spożywają żadnych składników odzwierzęcych, ale także nie używają żadnych przedmiotów wykonanych ze skór, wełny, futra i innych produktów odzwierzęcych. Natomiast często noszą obuwie z imitacji skóry, jaką jest np. skaj i inne sztuczne materiały nieprzemakalne.

Pozostawię bez komentarza kwestię przebywania uczestników protestu na fermie norek, gdyż nie jest to w ogóle istotne dla sedna problemu, w którym najistotniejsze nie są warunki hodowli, ale samo zabijanie zwierząt w celu przerabiania ich ciał na futra.

    „My mamy nadzieję, że burmistrz Nowogardu podejmie rozsądną decyzję..."

– ta wypowiedź nie dziwi, skoro członkowie TVG są uwikłani w hodowlę norek (jak wynika z nadesłanego nam maila) i jest zarazem ogromną ignorancją wobec licznych skarg pisanych przez mieszkańców.


14 maja 2011 Szczecin - protest from liberation on Vimeo.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Mercy for Animals – to bardzo aktywna grupa działająca na rzecz obrony zwierząt w USA. Specjalizuje się w nagrywaniu ukrytą kamerą filmów dokumentujących okrucieństwo wobec zwierząt hodowanych na farmach przemysłowych. Z ostatnim swoim filmem Farm to Fridge (Z farmy do lodówki) członkowie grupy wybrali się na objazd całych Stanów Zjednoczonych. Zatrzymują się w większych miastach, rozdają ulotki i organizują pokazy filmowe. Poniżej sprawozdanie z akcji przeprowadzonej parę dni temu w Południowej Karolinie.

 

W piątek rano rowerzysta Jim Wallace zatrzymał się na King Street, aby porozmawiać z obrońcami praw zwierząt, którzy prowadzili tam akcję wzywającą ludzi, by przestali jeść mięso.

Jeśli chodzi o Jima Wallace, to jego nie musieli nawracać.

„Nikt nie jadł więcej mięsa niż ja” - zwierzył się.

Wysoki poziom cholesterolu jednak zmusił go do dokonania  pewnych zmian w diecie. Przeszedł na wegetarianizm i nigdy tego nie żałował.

67-letni Jim powiedział, że zupełnie nie tęskni za zwierzęcym białkiem: ,,Wcale nie mam na nie ochoty. To jest tylko nawyk.”

Organizacja ‘Mercy For Animals’ ma nadzieję, że więcej osób pójdzie jego śladem.

„Ludzie są przerażeni, kiedy dowiadują się, jak traktowane są zwierzęta na farmach hodowlanych.” - powiedział Phil Letten, koordynator kampanii na rzecz wegańskiego stylu życia. Phil opisuje okrutne warunki, w jakich hoduje się krowy i świnie, trzymane w ciasnych przegrodach, w których nie mogą się poruszyć. Opowiada, jak brutalnie się je zarzyna.

Dr Paul Rousseau z Medycznego Uniwersytetu w Południowej Karolinie rozdaje ulotki, by zwrócić uwagę na tę kwestię. Mówi, że istnieją przekonujące dowody na to, że dieta wegańska jest zdrowsza - „Uważam, że (mięso) na pewno przyczynia się do chorób.” Dodaje, że zwierzęta hodowlane mają uczucia. - „Ja po prostu nie jestem w stanie zjeść mięsa.”

Członkowie grupy pochodzą z Chicago i wybrali się na objazd całego kraju, propagując swoje przesłanie.


W piątek wieczorem (15 kwietnia) pokazali „Z farmy do lodówki”, 12-minutowy film, który zabiera widzów do wnętrza farm przemysłowych, na których hoduje się świnie, drób i ryby, oraz do zakładów rzeźnych. Film był prezentowany na trzech 80-calowych ekranach na ulicach King i Wentworth (w Charleston).

‘Mercy for Animals’ podaje, że w Stanach Zjednoczonych jest około 12 milionów wegan.

Phil Letten zrezygnował z mięsa sześć lat temu. Mówi, że żywność roślinna, taka jak orzechy, tofu i niektóre warzywa są bogatym, zdrowszym źródłem białka, które zastępuje mięso.

Dieta wegańska często przynosi szereg korzyści zdrowotnych, m. in. obniża poziom cholesterolu i ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko chorób serca.

 

 

Mercy for Animals prosi o rozpowszechnianie tego filmu, który jest dostępny na stronie: meatvideo.com

 

piątek, 15 kwietnia 2011

Tłumaczenie wpisu ze strony organizacji FARM (Farm Animal Rights Movement/Ruch na rzecz praw zwierząt hodowlanych)

 

 

Ben & Jerry's, amerykańska firma produkująca lody, od 1979 organizuje raz w roku dzień, w którym bezpłatnie rozdaje klientom lody w wafelkach. W tym roku akcja odbyła się we wtorek, 12 kwietnia. Przed każdym sklepem firmowym ustawiły się długie kolejki i tysiące ludzi otrzymało darmowe lody. Niestety to, co jest przyjemnym dniem dla wielu ludzi, jest następnym dniem męczarni dla zwierząt wykorzystywanych w przemyśle mleczarskim i na fermach kurzych.

Wiemy trzy rzeczy o tych ludziach, stojących w kolejkach po darmowe lody – jedzą oni produkty mleczne, chcą coś za darmo i lubią lody.

Tak więc tego dnia, uzbrojeni w kilka galonów wegańskich lodów, personel i ochotnicy z organizacji FARM rozdali ponad 4 tysiące lodów w wafelkach wraz z tysiącami ulotek opisujących horror, w jakim żyją zwierzęta hodowane, aby człowiek mógł wytwarzać takie produkty jak lody.

W San Francisco tego dnia było słoneczne niebo, tak więc przez 6 godzin lody znikały z tac bezustannie. 20 wolontariuszy rozdawało lody klientom stojącym w kolejce do Ben & Jerry's.

W Waszyngtonie (DC) jednak padał deszcz, ale pod zadaszeniem Adam Ortberg z ochotnikami z FARM Underground przeprowadzili akcję bez problemów. Ludzie ustawiali się nawet w kolejce przy stole FARM, aby spróbować wegańskich lodów.

Nawet mimo deszczu wolontariusze w DC rozdali 1100 lodów w wafelkach.

Wiele osób po raz pierwszy próbowało bezmlecznych lodów. Większość powiedziała, że smakują tak samo albo lepiej niż mleczne, które rozdawano w Ben and Jerry’s i obiecali, że następnym razem, kiedy będą w sklepie, kupią wegańskie lody.

Ben & Jerry's szczególnie promuje swoje nowe smaki lodów Sprawiedliwego Handlu (Fair Trade). Sprawiedliwy handel to świetna sprawa, ale my upewniliśmy się, żeby ludzie dowiedzieli się, iż nabiał nigdy nie jest sprawiedliwy dla krów. Po przeczytaniu naszych ulotek informacyjnych i zobaczeniu wideo prezentowanego na stoisku, kilka osób od razu przyrzekło przejść na weganizm!

Przeprowadzenie akcji możliwe było dzięki hojności firm Coconut Bliss i Turtle Mountain, które sprzedają niepowtarzalne wegańskie, wolne od okrucieństwa lodowe przysmaki.

 


poniedziałek, 07 marca 2011


W USA, w stanie Massachusetts, w mieście Northampton, grupa zaangażowanych aktywistów i artystów stworzyła projekt popularyzacji weganizmu - Wegański Autobus. Jest to stary szkolny autobus, który służy im do organizowania akcji propagujących dietę wegańską w okolicznych stanach. Napędzany jest zużytym olejem roślinnym.

Za pomocą sztuki i przedstawień, członkowie Wegańskiego Autobusu starają się rozbudzić społeczną świadomość na temat wyboru jedzenia, zdrowia, etyki i ekologii. Odwiedzają szkoły, udają się na festiwale i inne imprezy i informują ludzi o korzyściach wegańskiej diety i odnawialnej energii.


poniedziałek, 10 stycznia 2011

Artykuł ze strony www.Indyweek.com

 

Pomimo wielu przedsięwzięć, reżyserka, blogerka i niezależna perkusistka rockowa Eleni Vlachos jest jednosobowym tornadem wegańskiego aktywizmu. Ostatniej jesieni, ona i szef kuchni Shirlé Hale-Koslowski zorganizowały Bull City Vegan Challenge - Wegański Konkurs Byczego Miasta [przydomek amerykańskiego miasta Durham, gdzie w centrum stoi pomnik byka (na zdjęciu)], który miał na celu zachęcenie miejscowych restauracji do stworzenia nowych innowacyjnych dań nie zawierajacych składników pochodzenia zwierzęcego - ani hummus ani wege-burgery nie były dozwolone.

Akcja miała trwać przez miesiąc, ale ponieważ nowe dania były tak popularne, kilka restauracji postanowiło zostawić te potrawy na stałe w menu, ku radości coraz większych rzeszy roślinożerców z Durham. Niedługo ma ukazać się film dokumentujący to zdarzenie.

W międzyczasie Eleni Vlachos organizuje pokazy swojego poprzedniego filmu dokumentalnego pt. Seeing Through the Fence (Widząc, co dzieje się za ogrodzeniem). Prezentuje on fakty i materiał filmowy z procesu produkcji mięsa oraz rozmowy z rodziną, przyjaciółmi i nieznajomymi, podczas ktorych Eleni bada, co ludzie myślą o jedzeniu mięsa i o weganizmie. Szczegóły można znaleźć na jej witalnym, ładnie pisanym blogu (bingecafe.blogspot.com).

Eleni pokazała ten film w ponad 100 miejscach (czasami podczas podróży z jej zespołem Beloved Binge), często w różnych miasteczkach uniwersyteckich.

-Marc Maksimow

05:01, iveggy , Ruch na rzecz zwierząt
Link
sobota, 01 stycznia 2011

Tłumaczenie artykułu z gazety Phoenixville News

'Wegańskie Zobowiązanie' to brytyjska akcja, która przywędrowała do Filadelfii w zeszłym roku dzięki organizacji Peace Advocacy Network (PAN). Obecnie Allison Memmo Geiger wraz z PAN rozpoczęła akcję 'Wegańskie Zobowiązanie' w Phoenixville (miasto w stanie Pensylwania) . 'Wegańskie Zobowiązanie' jest również organizowane w Filadelfii i Baltimore (po lewej plakat reklamujący ten program w Baltimore w dn. od 27 lutego do 27 marca 2011).

Akcja polega na tym, że 30 uczestników biorących udział w programie obiecuje, iż przez 30 dni będzie przestrzegać diety wegańskiej. W tym okresie otrzymają oni wsparcie wegan z okolic Phoenixville.

Dla tych, którzy przystąpią do programu w Phoenixville, pani Geiger przygotuje paczki zawierające wegańską żywność oraz kupony na wegańskie produkty. Poza tym zorganizuje cotygodniowe spotkania, podczas których będzie odpowiadać na pytania, poprowadzi pokazy gotowania i udzieli porad.

Pani Geiger podkreśla, że akcja Zobowiązania nie tylko umożliwia ludziom przyjęcie diety wegańskiej, ale także daje im podstawy, które ułatwią stosowanie jej w dalszym życiu.

W Phoenixville Wegańskie Zobowiązanie zacznie się 9 stycznia i będzie trwało do 6 lutego. Oprócz pokazów i kursów gotowania, pani Geiger ma zamiar zorganizować zbiorowe spotkania w miejscowych restauracjach, oferujących wegańskie opcje. Pragnie też udzielić wskazówek nowym weganom, jak radzić sobie w kręgach towarzyskich i czego oczekiwać podczas posiłków na mieście.

Planowane są także: wycieczka na zakupy, seminarium poświęcone wartościom odżywczym, porady, jak przestrzegać diety wegańskiej podczas podróży itd.

Każda osoba biorąca udział w Zobowiązaniu otrzyma swojego osobistego mentora. Mentorzy będą odpowiadać na pytania i udzielać porad, m.  in. na temat, jak odżywiać się w restauracjach i jak gotować dla nie w pełni wegańskich rodzin.

Zobowiązanie trwa 30 dni i pani Geiger podkreśla, że po tym okresie wybór należy do uczestnika. Jednak wiele osób, które brały udział w ostatniej akcji w Filadelfii, nadal przestrzega tego stylu życia. "To świetna okazja dla każdego, kto chce spróbować weganizmu." - mówi - "Każdy wytrwa 30 dni."

Zaleca się, aby 'Zobowiązanie' przyjmowały całe rodziny. Nie ma żadnych ograniczeń wiekowych. Nie ma znaczenia też, jak daleko uczestnicy mieszkają, gdyż pani Geiger oferuje elastyczny plan zajęć. "Myślę, że spełnimy oczekiwania podczas tych 30 dni, z nadzieją, że ludzie ci zostaną weganami na całe życie" - dodaje.

Program ten jest zupełnie bezpłatny.

 

link

07:36, iveggy , Ruch na rzecz zwierząt
Link
wtorek, 28 grudnia 2010

 

W lipcu br. powstała Szwajcarska Partia Zwierząt (TierPartei Schweiz TPS). Oto fragment wywiadu przewodniczącego Szwajcarskiej Unii Wegetariańskiej Renato Pichlera, współzałożyciela Partii Zwierząt:

Naszym mottem są słowa Alberta Schweitzera: ,,Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które pragnie żyć." Dla Szwajcarskiej Partii Zwierząt centralnym punktem nie jest ekonomia (maksymalne dochody i tworzenie miejsc pracy za wszelka cenę), ale życie ludzi i zwierząt.

Pomysł stworzenia partii zwierząt nie jest nowy. Jednak po odrzuceniu propozycji powołania w kraju prawników broniących praw zwierząt, poprawa warunków bytu zwierząt stała się naglącą kwestią polityczną. Oczywiście w Szwajcarii istnieją już przepisy chroniące zwierzęta, ale ponieważ nie są one egzekwowane, pozostają zwykłą atrapą.

W ciągu ostatnich paru lat zauważyliśmy zmianę nastawienia społeczeństwa. Dzisiaj coraz więcej ludzi uważa je za czujące istoty. Jednak nasze traktowanie zwierząt nadal zależne jest od korzyści finansowych (produkcja żywności) czy wykorzystywania ich w innych celach (jak używanie zwierząt w reklamach albo trzymanie ich w domu dla towarzystwa).

W Szwajcarskiej polityce nie istnieje żadne pro-zwierzęce lobby, a inne partie polityczne nie poruszają spraw ochrony zwierząt. Nasza partia zamierza wypełnić tę lukę.

Partia Zwierząt ma następujące zadania:

  • Ochrona zwierząt i promocja związanych z nią kwestii
  • Zwiększanie świadomości i promowanie właściwego traktowania zwierząt
  • Poprawa relacji między człowiekiem a zwierzęciem
  • Zastąpienie doświadczeń na zwierzętach medycznie i etycznie dopuszczalnymi metodami
  • Wzmocnienie ekoprzyjaznych i etycznych podstaw szwajcarskiego rolnictwa
  • Ochrona i promocja naturalnych siedlisk zwierząt
  • Promocja innowacyjnych, przyjaznych środowisku, odpowiedzialnych, etycznych i społecznie akceptowanych podstaw ekonomii
  • Poparcie dla polityki rozwoju technologii energii odnawialnej z włączeniem innowacyjnych ekoprzyjaznych kwestii

 

Link

06:31, iveggy , Ruch na rzecz zwierząt
Link
wtorek, 21 grudnia 2010

 

Tłumaczenie bloga Doris Lin

"Jak można bronić praw zwierząt, zamiast pomagać ludziom?" Kiedyś już odpowiedziałam bardzo poważnie na to pytanie, za którym jednak kryje się tak dużo aspektów.

To pytanie jest bardzo popularne podczas protestów i akcji rozdawania materiałów edukacyjnych, ale pytający często nie zdają sobie sprawy, o co pytają.

Stojąc za stołem z materiałami informacyjnymi na festiwalu, mogłabym ich z łatwością zapytać: „Jak możesz jeść watę na patyku i bawić się, zamiast pomagać ludziom?” albo „Jak możesz jeść obiad w restauracji, zamiast pomagać ludziom?” albo „Jak możesz oglądać TV, zamiast pomagać ludziom?”

Podejrzewam, że osoba zadająca to pytanie, stara się wykręcić od myślenia na temat praw zwierząt. Jeśli uda jej się znaleźć sposób na zlekceważenie mnie czy przekazywanych przeze mnie informacji, to nie będzie musiała zastanawiać się nad etyką, jedząc cheeseburgera.

Wierzę, że czasami to pytanie zadają ludzie, którzy starają się zrozumieć kwestię praw zwierząt i dla tych ludzi mam poważną odpowiedź. Ale częściej jest ono zadawane w sposób agresywny, i myślę, że tym ludziom powinnam odpowiadać tak: „Ja nie działam na rzecz praw zwierząt kosztem pomocy ludziom. Działam na rzecz praw zwierząt kosztem sprzątania mojego mieszkania. Jeśli wpadniesz do mnie, mogę ci to udowodnić.”

Nie mija się to zbytnio z prawdą. W moim mieszkaniu faktycznie jest bałagan.

 

 

Dla ludzi, którzy autentycznie zastanawiają się na tą kwestią, mam poważną odpowiedź:

Aktywiści broniący praw zwierząt działają na rzecz zwierząt z kilku powodów. Nie istnieje więc jeden wybrany powód. Osoba pytająca aktywistów broniących praw zwierząt, dlaczego robią to, zamiast bronić praw ludzi, zakłada, że te dwie kampanie różnią się, zupełnie się nie zazębiają lub może nawet zwalczają się.

Jednak spoglądając wstecz, widzimy, że aktywistom broniącym sprawiedliwości społecznej zarzucano, że opowiadają się za uciskanymi i występują przeciwko uciskającym, mimo że sprawiedliwość wymaga, aby wszyscy byli traktowani i chronieni na równi. Aktywiści na rzecz praw obywatelskich nie działają na rzecz jakiejś mniejszości, zamiast bronić praw innych. Działają oni na rzecz sprawiedliwości dla wszystkich i domagają się, aby niczyje prawa nie były łamane.

Podobnie, aktywiści broniący praw zwierząt nie wybierają obrony praw zwierząt zamiast praw ludzi, ale mają na celu stworzenie takiego świata, w którym żadna warstwa nie będzie wyzyskiwana. Oczywiście istnieją sytuacje, w których pewni ludzie wyzyskują innych ludzi. Wielu aktywistów broniących praw zwierząt wskazuje na to, że ludzie także są zwierzętami, a aktywiści broniący zwierząt sprzeciwiają się wszelkim przejawom eksploatacji, tak zwierząt ‘nie-ludzi’ jak i ludzi.

Doris' Animal Rights Blog

04:28, iveggy , Ruch na rzecz zwierząt
Link
sobota, 26 czerwca 2010

Nadia Masoudi, aktywistka na rzecz obrony zwierząt, wyreżyserowała i wyprodukowała film pt. „Nie jedz mnie” (Don’t Eat Me). Sponsorem filmu jest PETA. 24 lipca 2010r. Nadia organizuje pierwszy na świecie Animal Freedom Day (Dzień Wyzwolenia Zwierząt).  Otrzymała wsparcie wielu znanych ludzi, m. in. Woody’ego Harrelson’a, Nigel Barker (America's Next Top Model) i ekologa Davida Suzuki. Acha  i jeszcze tylko to, że Nadia Masoudi ma 18 lat.

24 lipca, w Kanadzie, z okazji Dnia Wyzwolenia Zwierzątw, podczas wegetariańskiego festiwalu bluesowego, odbędzie się pierwszy pokaz filmu „Nie jedz mnie”. Festiwal będzie można oglądać na żywo przez internet. Ludzie z całego świata mogą wziąć udział w obchodach tego Dnia, rejestrując się na stronie internetowej Animal Freedom Day. Muszą oni  obiecać, że w dniu 24 lipca powstrzymają się od spożywania wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego.

Nadia zamierza przedłużać Dzień Wyzwolenia Zwierząt o jeden dzień każdego roku, tak aby w roku 2375 cały świat został wegański. Biorąc pod uwagę najnowszy apel ONZ, świat może przyjąć dietę roślinną przed rokiem 2375.

Hasłem Dnia Wyzwolenia Zwierząt jest: "Dzień po dniu, rok po roku, życie za życiem, tak przyniesiemy wyzwolenie dla zwierząt na całym świecie.”

Chociaż ja wolałabym, aby zmiana dokonała się w ciągu jednej nocy, to powolne odzwyczajanie ludzi od mięsa może być pomocną strategią. Warto dodać, że 5 lat temu Nadia i jej ojciec, Moe, pojechali do sklepu, gdzie kupili żeberka. Kiedy wrócili do domu, oboje poczuli, jak ohydny był  ten widok gnijącego mięsa. Tego dnia oboje zostali wegetarianami, a niedługo potem ścisłymi weganami. Ojciec Nadii zainspirował ją do zrobienia filmu dokumentalnego pokazującego, co kryje się poza niewinnie zapakowanymi produktami mięsnymi kupowanymi w sklepie, które jednak zawierają istoty tak bardzo nam podobne.

Na podstawie artykułu z change.org

link

link

link

 

 


wtorek, 19 stycznia 2010

Dlaczego kochasz jedne, a jesz inne?

Bostończycy oglądają nowe reklamy sponsorowane przez organizację obrony praw zwierząt Miłosierdzie dla Zwierząt (Mercy for Animals). Kilkadziesiąt miejskich autobusów codziennie wyrusza na ulice, reklamując m. in. takie hasła jak: ,,Ile okrucieństwa można przełknąć?” czy ,,Dlaczego kochasz jedne, a jesz inne?” Kolorowe obrazki i zamieszczone na ogłoszeniach informacje zmuszają ludzi do zastanowienia się nad okrutnym traktowaniem zwierząt hodowanych na farmach przemysłowych. Los zwierząt zabijanych na jedzenie jest porównywany także do ukochanych przez ludzi członków rodziny - psów i kotów. Dwie reklamy ukazują przerażające metody produkcji zwierząt i drobiu na mięso oraz ofiary przemysłu nabiałowego, pokazując zatłoczone klatki i bestialskie traktowanie.

Podobne akcje odbyły się już w Nowym Jorku, Denver, Chicago i Toronto.

http://www.mfablog.org/

Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm