Książki i autorzy

piątek, 01 lutego 2013

 

Następny bestseller poświęcony diecie roślinnej jest już dostępny w Polsce. Słynna książka dr Fuhrmana "Eat to live" została przetłumaczona na język polski. Publikacja ta na pewno pomoże osobom, które obawiają się zmienić swoją dietę, wyjaśniając, że właściwe odżywianie się, oparte na produktach roślinnych, poprawia zdrowie i wygląd. (Książkę można kupić w księgarni internetowej varsovia.biz)

 

Dr Fuhrman dopuszcza w niektórych przypadkach niewielkie ilości produktów odzwierzęcych, co jest niezgodne z moimi przekonaniami, ale mam nadzieję, że generalnie informacje zawarte w jego książce pomogą wielu weganom opracować sobie posiłki tak, aby zapewniały im wysoki poziom energii i dobre zdrowie.



Lek. med. Caldwell B. Esselstyn Jr, znany z filmu Widelce zamiast noży, tak ocenia tę książkę:

"Książka dr Fuhrmana to wartościowa, zrozumiale napisana, oparta na naukowych dowodach publikacja,   stanowiąca  godny uwagi wkład jej autora w poszerzanie wiedzy na temat żywienia człowieka i zdrowego stylu życia."

 

Niewłaściwe odżywianie się może prowadzić do obniżonej  wydajności w pracy, pogorszenia wyników w nauce oraz, szczególnie wśród dzieci i nastolatków, wywoływać nadaktywność i wahania nastroju, co przekłada się na zwiększenie stresu, poczucia niepewności i zagrożenia. Częściej występują nawet takie dolegliwości, jak zaparcia, wskutek czego  rocznie Amerykanie wydają  na środki przeczyszczające około 600 milionów dolarów.



Fragment książki:

Myślą przewodnią tej książki  jest stwierdzenie, że aby cieszyć się dobrym zdrowiem i regularnie  tracić na wadze, należy włączyć  do swojego jadłospisu  jak najwięcej produktów,  w których składniki odżywcze zdecydowanie przeważają  nad kaloriami.

Bardzo niewiele  osób, w tym lekarzy i technologów żywienia, rozumie zasadę gęstości odżywczej diety. Tymczasem zrozumienie jej jest kluczem  do tej książki.  Należy podkreślić, że aby zrozumieć powyższą  zasadę, trzeba  przeczytać  całą książkę, od pierwszej do ostatniej strony. Nie wolno iść na skróty!

Doszedłem  do wniosku, że nauczenie moich pacjentów, jak jeść, aby żyć, jest niezbędne, by mogli cieszyć się korzystnymi efektami stosowania się do moich wskazań.  Zauważyłem  też, że jeśli raz je dobrze zrozumieją, to już na zawsze zapadną im one w pamięć. Później zmiana nawyków żywieniowych przychodzi im już z łatwością. A zatem jeśli chce się uzyskać satysfakcjonujące rezultaty, nie wolno opuścić ani jednego zdania.  Jestem pewien, że po dokładnym przeczytaniu tej książki każdy powie: „To naprawdę ma ręce i nogi”. Każdy, kto dokładnie  przeczyta  Jeść by żyć, stanie się ekspertem w zakresie żywienia,  a wiedza wyniesiona  z lektury będzie mu służyła do końca życia.

Po co czekać  do momentu, aż organizm będzie zagrożony ciężkimi chorobami? Większość ludzi chciałaby tu i teraz być szczuplejsza i zdrowsza. Sęk w tym, że mało kto zdaje sobie sprawę, jakie to proste. Wyobraź sobie siebie w doskonałej formie, z idealną masą ciała. Już wkrótce tłuszcz zniknie z brzucha, a blaszki miażdżycowe z tętnic.

Jednakże nie jest łatwo zmienić swoje nawyki. Jedzenie ma przecież również podteksty emocjonalne i społeczne. A już szczególnie trudno pozbyć się nałogu. Jak o tym piszę dalej, żywność najchętniej spożywana przez Amerykanów – którą będę nazywał amerykańską dietą – ma silny potencjał uzależniania, choć nie tak silny, jak na przykład palenie tytoniu. Wszyscy zaś wiemy, jak bardzo trudno z nim zerwać. Przez lata słyszałem wiele usprawiedliwień od palaczy, którym się to nie udało, choć chcieli  wyzbyć  się nałogu. Zmiany zawsze są trudne. Przecież większość ludzi  wie, że jeśli zmienią swoje nawyki żywieniowe i będą uprawiać ćwiczenia fizyczne, mogą zredukować  masę ciała. A jednak wciąż tego nie robią.

Przeczytawszy tę książkę, dowiesz się, dlaczego wcześniej  tak trudno było ci zmienić nawyki  i jak je zmienić teraz w sposób znacznie mniej dokuczliwy. Zrozumiesz także, jak doskonałe wyniki można osiągnąć,  co niezawodnie stanowić będzie świetną motywację do modyfikacji jadłospisu. Podkreślam jednak, że najważniejsze to być zdeterminowanym i przekonanym  o słuszności podejmowanej  decyzji.

Zachęcam więc do zawierzenia moim argumentom i wypróbowania moich wskazówek przez sześć tygodni. To  najtrudniejszy okres programu. Później będzie znacznie łatwiej. A przecież zapewne jeszcze przed rozpoczęciem realizacji moich wskazówek  byłeś, czytelniku, bardzo zdeterminowany,  nie powinno więc zabraknąć ci wytrwałości. Czyż w przeciwnym wypadku czytałbyś te słowa?

Moich pacjentów uzależnionych  od palenia tytoniu, a pragnących zerwać z nałogiem, przekonuję, by w żadnej stresującej sytuacji, czy to będą problemy w pracy, sprzeczka,  wypadek samochodowy czy jakiegokolwiek inne nieprzyjemne zdarzenie, nie sięgali po papierosa i nie traktowali tytoniu jako leku na stres. Mówię im:

„Jeśli zajdzie  taka konieczność,  dzwoń do mnie,  o każdej porze, nawet w środku nocy. Pomogę, przepiszę  odpowiedni lek, jeśli będzie trzeba. Ale zaklinam, nie traktuj  papierosów jako antidotum na stres”. Z dietą jest podobnie. Nie wolno szukać żadnych usprawiedliwień w ciągu pierwszych  sześciu tygodniu realizowania programu. Nałogu można się pozbyć tylko wtedy, gdy z pełnym przekonaniem stosuje się rozwiązania mające przynieść sukces. Nie należy podejmować prób. Należy  całkowicie się zaangażować.

 

http://badzweganinem.blox.pl/2010/02/Dieta-dr-Fuhrmana.html


http://www.varsovia.biz/index.php?route=product/product&path=42&product_id=382

 

17:56, iveggy , Książki i autorzy
Link
czwartek, 05 kwietnia 2012

Na podstawie artykułu 5 Must-Buy Vegan Cookbooks

Ulubione książki z przepisami wegańskimi:


Vegan Yum Yum - bogato ilustrowane proste i wypróbowane przepisy.

 


Skinny Bitch Ultimate Everyday Cookbook - ciekawe porady, jak prowadzić wegański styl życia.


The Kind Diet - wprowadzenie do wegańskiej kuchni makrobiotycznej.


The Conscious Cook - ekskluzywne, skomplikowane i wyszukane przepisy wegańskie na specjalne okazje.

 

piątek, 23 marca 2012

 Na podstawie artykułu 'Vegan is Love' helps children make a difference

 

Ruby Roth, która dwa lata temu napisała  To dlatego nie jemy zwierząt (książeczkę przeznaczoną dla dzieci w wieku 4-10, opisującą okrutne traktowanie zwierząt przeznaczonych na jedzenie), wydała nową (40 stronicową) książkę pt. Vegan is Love (Weganizm to miłość), która w przystępny sposób wyjaśnia wegański system etyczny - od mody po farmy przemysłowe, od przemysłu rozrywkowego po kwestie ekologiczne.

Wydawca podał, że książka jest przeznaczona dla dzieci od 6 roku życia, jednak wg oceniających ją pracowników biblioteki dziecięcej, powaga poruszanych tematów sprawia, że bardziej nadaje się dla dzieci w wieku 9-11.

Vegan is Love zawiera średnio drastyczne obrazki pokazujące, jak nasze społeczeństwo traktuje zwierzęta, w tym polowania i eksperymenty na zwierzętach, ale jest w niej dużo więcej pozytywnych i radosnych obrazków ilustrujących wegański styl życia.

wtorek, 07 lutego 2012

 

Tails to tytuł komiksu opowiadającego dzieje weganina Ethana, artysty-rysownika, który mieszka u swoich rodziców w zamożnej części Manhattanu i przechowuje w swoim pokoju całą chmarę bezdomnych kotów. Powoli zaczyna też wchodzić we własny świat fantazji. Komiks, dostępny na stronie: TAILSCOMIC.COM, jest uzupełniany w poniedziałki.

 


 

19:13, iveggy , Książki i autorzy
Link
wtorek, 27 września 2011

Komiks pt. Trawienie zwierzeń, tekst Kasia Błaszczyk, grafika Lynx Łobos

Dzisiaj zapraszam na wywiad z autorami nowego i jedynego wegańskiego komiksu w Polsce, Kasią Błaszczyk (tekst) i Lynx'em Łobosem (grafika).

 Komiks, który już jest do kupienia w sklepiku Vivy, rozwiąże nam dotychczasowy problem "świadomego i estetycznego" prezentu dla naszych znajomych, sąsiadów i rodziny.

 

P: Przygody Anki Weg to pierwszy w Polsce komiks z wegańskim przesłaniem. Jak zrodził się pomysł na powstanie tej książeczki?

 Kasia:  Chodziła mi pogłowie troszkę inna książeczka dla bardziej małych dzieci. Za każdym razem jak kupuję dzieciom znajomym książeczkę na urodziny, spędzam godziny w księgarni szukając czegoś i ładnego i mądrego i nie mogę się nadziwić, ile jest książeczek o szczęśliwych zwierzętach na wsi. Pierwszy pomysł był taki, żeby narysować takie same szczęśliwe zwierzęta z podpisami: to nie jest jedzenie, po kolei, kura - to nie jest jedzenie, świnka - to nie jest jedzenie....

Pomysł w połączeniu z Lynx'em ewoluował w stronę starszych odbiorców.  A żeby to nie był tylko zlepek różnych informacji, powstała konieczność bohaterki. A że bohaterka miała być weganką, została jakoś naturalnie Anką Weg.

 Lynx: Zirytowało mnie już patrzenie na zakłamane reklamy, gdzie szczęśliwe zwierzaki zachęcają, aby je zeżreć, a nieświadome dzieci łykają to, przekonane, że wszyscy są szczęśliwi.

P: Dlaczego wybraliście jednak tytuł "Trawienie zwierzeń"?

K: Tytuł powstał w trakcie pracy, jak już stworzył się jakiś całościowy obraz komiksu, który chcąc nie chcąc zaczął wychodzić bardzo naładowany informacjami.

Trawienie zwierzeń to coś w rodzaju gry słów i skojarzeń.

Weganizm w dużym stopniu przejawia się w sposobie jedzenia.

Trawienie jest jego nie odłącznym elementem.

Trawienie, bo pochodzi od trawy czyli rośliny.

Ale trawi się też informacje, żeby trafiły.

Zwierzeń, bo kojarzy się oczywiście ze zwierzętami.

Ale też zwierzeń po prostu, bo dzielimy się w komiksie swoją "wjedzą" i doświadczeniem.

P: Anka, inteligentna, zdecydowana, wygadana, wojownicza, nie płacze nad losem biednych zwierząt w kącie swojego pokoju, ale chce wszystkim na całym świecie pokazać prawdę, jaką starają się ukryć koncerny mięsne. Wydaje mi się, że Anka tak naprawdę to ma na imię Kasia?

K: Na pewno Anka ma coś ze mnie: jest weganką, lubi tempeh i kolor pomarańczowy, ma psa Yakto, gra w tenisa, ćwiczy tai chi i jogę. Tyle że stoi na rękach, a ja bez ściany jeszcze nie potrafię.

Ale Ankę tworzymy wspólnie z Lynx'em. Tak więc ma też coś z niego, zaczęła mówić trochę jak on. A że pracował nad cyklem obrazków Mała Zły Dzień,  postać Anki ma swoją protoplastkę.

P: Z zawodu jesteś montażystką, z wykształcenia filozofką, z przekonania weganką. Dla mnie weganizm jest nie tylko stylem życia, ale niemal religią. Kiedy oglądałam stworzony przez was komiks, od razu na myśl przyszły mi moje codzienne smutki. Nie smutne smutki, ale smutki nie do zniesienia, na przykład, kiedy leci reklama programu kulinarnego, dla mnie to momentalnie kojarzy się z relacją z obozu koncentracyjnego. Kiedy oprawcy bezkarnie mordują niewinne ofiary, po czym każdą część zwłok wykorzystują tak, żeby zminimalizować straty. Włosami ofiar Oświęcimia wypełniano materace, wyrywano zwłokom złote zęby, z kości robiono mydło. Ciekawe, że naziści nie wpadli na pomysł fast foodu, na przykład sieć Auschwitz McBirkenau. Czy dla ciebie droga do weganizmu była jakby stopniowym oświeceniem i powolnym łączeniem faktów, czy też obudziłaś się pewnego dnia rano i wiedziałaś, że musisz być konsekwentna w traktowaniu zwierząt jako równych nam istot, a nie jako niewolników totalnie zdanych na naszą łaskę i kaprys?

 K: Weganką jestem dopiero 2 lata. Wcześniej byłam naście lat wegetarianką. Z perspektywy weganki, wegetarianizm wydaje mi się strasznie obłudny.

Ale wegetarianizm to już dobry krok, to znaczy, że jest wrażliwość, brakuje tylko świadomości. I chyba po to ten komiks, żeby uświadamiać, pokazać różne argumenty za.

Dziwne, ale u mnie najpierw przyszedł weganizm, później świadomość. Organizm, a może podświadomość, sam odmówił jedzenia nabiału i jajek. Potem zaczęło się szukanie informacji, utwierdzanie się, że tak powinno być i zdziwienie, że tak niewielu "wje". 

Często się zastanawiam, co powoduje, że człowiek weganieje - potrzeba na pewno wrażliwości, świadomości. Ale to nie wystarcza, potrzebny jest jeszcze trzeci element związany z tradycją, kulturowością a właściwie antytradycją i antykulturowością, potrzebna jest umiejętność buntu, umiejętności perspektywizmu, nie mam pojęcia, jak go nazwać.

P: Czy planujecie kontynuację przygód Anki? A może już rodzi się nowy pomysł na walkę z "wrogiem"?

 K: Pewnie, że byśmy chcieli. Stworzyliśmy Ankę, musimy pozwolić jej dalej żyć. To nie po wegańsku skończyć z postacią komiksową. Ma konto na Facebooku. Lynx przygotowuje jej trójwymiarową cork'ową wersję w realu.

Trawienie zwierzeń z racji przeładowania informacjami jest jakby prologiem do serii. Ale praca nad komiksem to duże zaangażowanie i poświęcenie czasu. Zobaczymy, jak przyjmie się „Trawienie”. I jeśli będziemy mieć dla kogo, to pewnie ciąg dalszy nastąpi.

Na pewno nie będzie łatwo zwizualizować walki z niewidzialnym wrogiem. Anka Weg nie zabija, więc to nie może być po prostu wojna z mięsożercami. Będzie to pewnie próba odkrycia, co jest tym trzecim elementem.

L: Jest wiele rzeczy, o których nie wspomnieliśmy szerzej: ryby, wieloryby, psy, konie, futra, kłamstwa medialne, przepisy na zdrowe, wegańskie jedzenie, odp na pytania: ratunku, co mam zrobić, moje dziecko nie chce jeść mięsa.... lista jest długa.

 

Kasia: Ciekawa jestem, jak ktoś, kto na co dzień prowadzi wegański blog informacyjny, odebrał nasz komiks?;)

Blog W: Komiks ma bardzo ładną grafikę. Zawiera mnóstwo informacji i na pewno będzie doskonałym prezentem tak dla dzieci jak i dla dorosłych. Weganizm dopiero raczkuje w Polsce, ale jak widać, "wchłania" tych najfajniejszych i najbardziej utalentowanych ludzi. Wasza książeczka inspiruje i emanuje energią. Świetny pomysł!

 



 

środa, 07 września 2011

 

 

Artykuł Arwy Aburawy Book Review: Animals in Islamic Tradition and Muslim Culture:

Recenzja książki Richarda C. Foltza "Animals in Islamic Tradition and Muslim Cultures" (Zwierzęta w tradycji islamu i kultury muzułmańskiej), wydanej przez  Oneworld Publications.



Po kontrowersyjnym festiwalu Id al-Adha** (festiwal składania ofiar) i zarzutach złego traktowania zwierząt w Egipcie, zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak moja religia, która uczy współczucia wobec zwierząt, mogła stać się tak nierozerwalnie związana z oczywistym znęcaniem się nad zwierzętami.
Islam, wbrew temu co twierdzi wielu, uczy współczucia wobec każdego zwierzęcia, nawet psów i świń, które są tak bardzo napiętnowane w świecie muzułmańskim. W celu dokształcenia się na temat mojej wiary i uzbrojenia w informacje przeciwko tym, którzy uzasadniają te nadużycia, zrobiłam to, co dziennikarze robią najlepiej. Przeprowadziłam dochodzenie.  Badając sprawę, natknęłam się na książkę Richarda C Foltza. Jego książka od razu zdobyła u mnie plusy, nosząc tytuł, który rozpoznawał różnicę między naukami islamu a kulturą muzułmańską. W rzeczywistości ta książka okazała się być klejnotem, znalazło się w niej nawet kilka ciekawych spostrzeżeń na temat islamu i ekologii!

Richard Foltz jest kanadyjskim historykiem, których specjalizuje się w kulturze Iranu, mimo to napisał o związku między islamem a ekologią oraz  między islamem a prawami zwierząt.

Wydaje się, że bardzo niechętnie pisał tę książkę (pierwsza linijka mówi: „Miałem nadzieję, że ktoś inny napiszę tę książkę.)", jako że uważał, iż może być ona zbyt obciążana jego naukowym religioznawstwem. Rozumiem jego obawy, ale nadal jestem bardzo zadowolona, że zdecydował się to zrobić, ponieważ dostarczył nam skarbnicę informacji na temat islamu i jego stosunku do zwierząt, napisaną w doskonałym tonie.

Książka, którą się dosyć łatwo czyta, składa się niemal z 200 stron i podzielona została na 7 krótkich rozdziałów omawiających takie tematy jak islamski wegetarianizm, muzułmański stosunek do psów, jak również skomplikowane i czasami sprzeczne miejsce zwierząt w islamskiej literaturze, sztuce, filozofii i nauce.
Zamiast powtarzania utartych opinii na temat  szczegółów rytualnego zabijania oraz jak islam uczy współczucia wobec zwierząt, Foltz sięga głębiej, rozważając rolę Koranu, hadisów, kultury muzułmańskiej, jak również wspomina o współczesnych muzułmańskich obrońcach praw zwierząt, takich jak B. A. Masri.

Zwierzęta w islamskiej literaturze, prawie i poezji


Foltz zaczyna od rozróżnienia między wpływem kultury arabskiej, rolą hadisów, i faktu, że islamski system etyczny rozciąga moralną odpowiedzialność na zwierzęta w stopniu, który przewyższa tradycję chrześcijańską i Zachodnie Oświecenie (które narzuciło pogląd, że zwierzęta są istotami pozbawionymi duszy i których jedynym celem była służba ludziom).

Jak Foltz wyjaśnia, mimo tych solidnych podstaw, islamscy juryści nie zdołali naprawdę podjąć tej kwestii ani przedstawić nowych ustaw dotyczących praw zwierząt. Współczesnym problemom, takim jak prawa zwierząt, farmy przemysłowe i ochrona gatunków, poświęca się znikomą uwagę, a większość jurystów zwykle otrzymuje jedynie pytania związane z zawiłościami mięsa halal i tego, co jest dozwolone do jedzenia.

Kolejne dwa rozdziały skupiają się na miejscu, jakie zwierzęta zajmują w islamskiej filozofii poprzez historię i literaturę. Foltz opisuje przypadek grupy irackich radykalnych filozofów muzułmańskich, którzy napisali w X wieku traktat ‘The Case of the Animals versus Man before the King of the Jinn’ (Zwierzęta pozywają Człowieka przed Króla Jinna).

W książce, przedstawiciele królestwa zwierząt wytoczyli sprawę przeciwko rodzajowi ludzkiemu, oskarżając ludzi o okrutne wykorzystywanie Ziemi i zwierząt.

Nie mam zamiaru zdradzać werdyktu, ale jest to fascynująca krytyka zachowań ludzkich wobec zwierząt w świecie muzułmańskim. Foltz prezentuje także poezję suficką zawierającą motywy zwierząt, w tym słynny wiersz „Konferencja Ptaków”, który opowiada historię poszukiwania mitycznego króla ptaków.

Zmiana na horyzoncie?

Pokazując prawdziwy potencjał w islamie, by rozwijać prawa zwierząt, Foltz jednak ostrożnie rozdziela istnienie islamskich wierzeń i ich głębi od możliwości konkretnych działań. W rozdziale piątym autor rozpatruje stosunek współczesnych muzułmanów do kwestii praw zwierząt, a rozdział szósty jest poświęcony islamskiemu wegetarianizmowi i Foltz jest ostrożny, by nie przecenić popularności praw zwierząt w świecie muzułmańskim.

Uznając ich istnienie, stwierdza, że pozostają one całkowicie poza głównym nurtem społecznym pomimo silnych argumentów w Islamie na rzecz ich przyjęcia. Siódmy rozdział poświęcony jest głośnej kwestii złego traktowania psów w świecie muzułmańskim i chociaż Foltz kwestionuje powszechne przekonanie, że psy są nieczyste, to jednak przyznaje, że dominujące nastawienie pozostaje jednostronne i bez zmian.

Wniosek końcowy jest szczególnie istotny, stawiając całą kwestię w świetle konieczności ochrony przyrody dla przetrwania świata.

„Ziemia ta nie składa się z tylko jednego społeczeństwa muzułmańskiego czy ludzkiego, ale z wielu społeczności, które są od siebie niezależne, ważne i zasługują na uwagę i szacunek.” - stwierdza Foltz.

Także zauważa on związek wzrostu świadomości ekologicznej z poprawą praw zwierząt i twierdzi, że im bardziej jesteśmy świadomi naszej zależności od zwierzęcych form życia, tym bardziej jesteśmy skłonni do ochrony złożonych ekosystemów Ziemi.



** Id al-Adha (Kurban Bajram Święto Ofiarowania, arab. عيد الأضحى ‘Īd ul-’Aḍḥā, pers. Ejd-e Ghorban, tur. Kurban Bayram) – najważniejsze święto muzułmańskie, zaczyna się 10.dnia miesiąca zu al-hidżdża i trwa 3-4 dni. Jego początek wypada w trzeci lub czwarty dzień pielgrzymki do Mekki ale obchodzone jest przez cały świat muzułmański, nie tylko przez pielgrzymów. Święto Ofiar upamiętnia ofiarę Abrahama i jego posłuszeństwo wobec Boga. Abraham (Ibrahim) według islamu miał złożyć w ofierze Bogu swego syna Izmaela, Bóg jednak, widząc oddanie Abrahama, pozwolił mu złożyć w ofierze barana zamiast dziecka. Na pamiątkę czynu Abrahama każdy ojciec rodziny składa w ofierze owcę, barana, wielbłąda lub krowę. Zwierzę musi być zabite rytualnie, następnie dzieli się mięso tak, by 1/3 oddać potrzebującym, 1/3 krewnym, a pozostałą 1/3 spożywa się na wspólnej uczcie. By uniknąć zamieszania w Mekce pielgrzymi wnoszą opłatę a wynajęci rzeźnicy dokonują ofiary za nich. Tego dnia wspólnie odwiedza się meczet, recytuje Koran i rozdziela prezenty. W czasie Święta Ofiar wielu muzułmanów składa też datki pieniężne przeznaczone na pomoc biednym i fundacje charytatywne. - źródło: wikipedia


środa, 12 stycznia 2011

Tłumaczenie ze strony www.opposingviews.com

 

Kathy Freston, specjalistka ds. zdrowia i dobrego samopoczucia poprzez stosowanie wegańskiej diety, jest autorką mającej się niedługo ukazać książki pt. Veganist: Lose Weight, Get Healthy, Change the World (Weganizm: schudnij, bądź zdrowszy, zmień świat) i wcale nie jest nieśmiała, jeśli chodzi o polecanie wegańskiej diety każdemu, kogo spotka.


Wystąpiła w programach talk show Ellen, The View, w dzienniku Good Morning Ameryka i wielu innych, dając ludziom rady, jak stosować zdrową i smaczną dietę. Kiedyś nawet namówiła Oprahę do spróbowania 21-dniowego wegańskiego programu oczyszczania organizmu.

Tak więc wcale nie zaskoczyło nas to, że kochający mięso-z-ziemniakami dziennikarz z Vanity Fair, po obiedzie z „niemożliwie olśniewającą” autorką, której książki znajdują się na liście bestsellerów gazety New York Times, w modnej wegańskiej restauracji Candle 79, przeszedł na wegetarianizm!

Mimo że dziennikarz ten na początku kręcił nosem na widok seitana chimichurri i sałatki z grillowanego jarmużu, które poleciła Kathy, to po skosztowaniu ich, określił je jako „wyśmienite”.

W artykule, który ukaże się w lutowym wydaniu Vanity Fair, Kathy wyjaśnia, że dieta mięsna „tak naprawdę to użyźnia raka”, opowiada o zdjęciu ogłuszonej krowy, które zaprowadziło ją na drogę do weganizmu i mówi, że wyższa „świadomość społeczeństwa w sprawach zdrowotnych i środowiska” doprowadziła do eksplozji popularności diety wegańskiej. Nam się to podoba!

Michelle Sherrow

05:15, iveggy , Książki i autorzy
Link
piątek, 03 grudnia 2010

Tłumaczenie artykułu z VegetarianStar.com

Heather Mills (ex McCartney) jest autorką wegańskiej książki kucharskiej pt. „LoveBites”, która ukaże się na Amazon.co.uk już 5 grudnia. Wszystkie dochody ze sprzedaży zostaną przeznaczone na cele dobroczynne.

Książka zawiera przepisy, w których Heather Mills wykorzystała wegańskie produkty naśladujące mięso, pochodzące z jej własnej firmy Redwood Food.

5 grudnia pani Mills będzie serwować bezpłatne dania wg własnych przepisów oraz podpisywać książkę w swojej restauracji VBites w Hove Lagoon w Wielkiej Brytanii.

Zasłyszane i powtórzone wypowiedzi Heather Mills:

„Mam nadzieję, że ta książka pokaże ludziom, jak łatwo jest zmienić dietę na ekoprzyjazną i że gotowanie bezmięsnych wersji tradycyjnych ulubionych potraw, nie wymaga rezygnacji z walorów smakowych.”

„Oby ta książka zainspirowała ludzi do gotowania różnorodnych potraw i tworzenia ekscytujących, przyjaznych zestawów, które zawierają najważniejszy składnik, miłość.”

 

sobota, 19 czerwca 2010

Rory Freedman jest współautorką książki Wegańska Bogini.

Z wywiadu dla Kiss me, I 'm Vegan:


Jakie odniosłaś największe korzyści z przyjęcia wegańskiego stylu życia? Co było największym wyzwaniem?

Rory: Bez wątpienia największą nagrodą z bycia weganką jest świadomość, że  nie przyczyniam się do zamykania, wyzysku, torturowania i mordowania zwierząt.

Było to na początku największą motywacją i jest nią nadal, 16 lat później. Ale jestem wdzięczna, że moja wegańska dieta także dała mi lepsze niż kiedykolwiek przedtem zdrowie i samopoczucie. Weganizm pozwolił mi zobaczyć, skąd pochodzi żywność (kiedyś jadałam w Burger King siedem dni w tygodniu! Fuj!!!). Zaprowadził mnie też w kierunku pragnienia bycia lepszym człowiekiem, troskliwości o środowisko naturalne i wiary w to, że możemy zmienić świat. W pełni uformował tę osobę, którą jestem i tę, którą pragnę zostać.

 

link

08:24, iveggy , Książki i autorzy
Link
środa, 16 czerwca 2010

Na zdjęciu Bryant Terry, szef kuchni wegańskiej i autor książki kucharskiej  pt. „Vegan Soul Kitchen”


Bryant Terry przeszedł na dietę roślinną  w wieku 16 lat. Tak mówi o swojej młodości:

"Czy spotkaliście kiedyś weganina, który pewny siebie i świętoszkowaty, stał na podium i krzyczał? To ja byłem tym facetem. Trudno sobie wyobrazić, jak bardzo byłem nieprzyjemny.”

Pewnego razu, kiedy jego mama wróciła do domu z kurczakiem na kolację, zabrał go i pochował na podwórku.


Dzisiaj Bryant ma 36 lat i łagodniej podchodzi do życia. Pracuje jako kucharz w Oakland (Kalifornia) i napisał znakomitą książkę kucharską pt. "Vegan Soul Kitchen" (Wegańska Kuchnia Soul). Książka ta stara się przywrócić afrykańsko-amerykańskiej kuchni jej zdrowe korzenie, z dala od idei, że gotowanie Soul musi zawierać ogromne ilości wieprzowiny i tłuszczu.

 

link

05:47, iveggy , Książki i autorzy
Link
niedziela, 06 czerwca 2010

Australijska aktorka Lynda Stoner zrezygnowała z kariery i poświęciła się pracy na rzecz wyzwolenia zwierząt. Obecnie jest menedżerem ds. komunikacji w Animal Liberation NSW. W zeszłym roku wydała książkę z przepisami wegańskimi pt. Now Vegan!

Fragment wywiadu z Lindą:

Napisałaś książkę zawierającą przepisy wegańskie - powiedz nam o tym.

Książka nosi tytuł Now Vegan! Napisanie tej książki było przyjemnością, i moi przyjaciele i rodzina udostępnili mi swoje ulubione przepisy. Nic więc dziwnego, że większość przepisów w tej książce zawiera czekoladę, czekoladę i jeszcze więcej czekolady.

Chciałam, aby ta książka odzwierciedlała bogactwo i różnorodność dań wegańskich, aby pokazać, że weganie cieszą się obfitością niedrogich, pożywnych, łatwych do przyrządzenia i holistycznych potraw.

Co myślisz na temat więzi między ludźmi i zwierzętami?

Współczucie wobec zwierząt to jest związek w symbiozie. Szanowanie i dbanie o prawa ‘nie-ludzi’ wydaje się naturalnym dopełnieniem szacunku i troski o wszelkie życie.

Nadal wprawiają mnie w osłupienie ludzie, którzy uważają, że współczucie wobec pewnych istot wyklucza je wobec innych.

Z pewnością mamy wystarczająco współczucia, aby objąć nim wszystkie formy istnienia.

Nie mam też cierpliwości wobec ludzi, którzy twierdzą: „powinnaś pomagać ludziom, nie zwierzętom” (to zwykle mówią osoby, które nic nie robią dla nikogo) i wobec tych, którzy mówią, że kochają "tylko" zwierzęta. To tak, jakbyśmy się wszyscy urodzili z ograniczoną ilością empatii i jeśli będziemy jej stosować zbyt dużo, to się wyczerpie.

Jeśli jesz mięso i nabiał, i nosisz skórę zwierząt, jesteś bezpośrednio odpowiedzialny za nieustanne cierpienia zwierząt. Dodatkową korzyścią z rezygnacji  z tego okrucieństwa jest to, że poprawi się twoje zdrowie, a także nasze środowisko.

Obecnie powszechnie wiadomo, że proces produkcji mięsa, nabiału i skóry jest toksyczny dla tej planety. Współczucie dla wszystkich zwierząt stworzy zdrowszą planetę, i sam będziesz zdrowszy, i nie będziesz przyczyną cierpienia zwierząt.

 

LINK

 

 


 

 

 

06:51, iveggy , Książki i autorzy
Link
wtorek, 01 czerwca 2010

 

John Joseph jest punkrockowym wokalistą z Nowego Jorku. Był członkiem zespołu Cro-Mags. Założył swoje wydawnictwo Punkhouse. Zamierza też otworzyć wegańską restaurację w NY. Za miesiąc ukaże się jego wegańska książka pt. Meat is for Pussies/Mięso jest dla mięczaków (napisana dosadnym nowojorskim slangiem), która tak się zaczyna:

Kto rozpowszechnia te bzdury, że mięso zrobi z ciebie macho? Domyślam się, że to te same kanalie, które ci mówiły, że facet, który pali Marlboro to ogier. Jedzenie bezbronnych zwierząt nie zrobi z ciebie twardziela, drętwielcu. Zrobi z ciebie tchórza. Chcesz jeść mięso? Zamiast kupować ładnie opakowane części zwierzęcia zabitego na farmie przemysłowej, pokaż, że masz jaja i spróbuj tego: idź do lasu lub dżungli, złap zwierzę gołymi rękami, rozerwij je na kawałki i zjedz. Gwarantuję ci, że odkryjesz wtedy, jakim jesteś mięczakiem, bo dostaniesz kopa w tyłek, jak ten idiota w telewizyjnym programie „When Animals Attack” (Kiedy zwierzęta atakują).

W ciągu lat spotkałem wielu ciężarowców z Holandii, i oni do mnie zwykle mówią tak: „Ej, ja to muszę mieć mięso, bo to daje mi agresję”. Albo mój ulubiony mit proteinowy: „Ej, skąd bierzesz swoje proteiny, człowieku?” – tak jakby jedynym źródłem protein były martwe rozkładające się zwłoki. W rzeczywistości mamy dziesiątki źródeł białka, które nie wymagają systematycznego więzienia, torturowania i mordowania zwierząt. A jeśli chodzi o agresję, znam wegetarianów, którzy cię rozszarpią na cholerne kawałki w ciągu nowojorskiej minuty.

Ci wszyscy ludzie uwierzyli w kłamstwa i propagandę łotrów z przemysłu mięsnego, najbardziej wpływowych lobbystów w USA. Czy pamiętacie tę kampanię reklamową sprzed paru lat? "Beef it's what's for dinner" (Gra słów/ dosł. Wołowina jest na obiad). Tak, i do tego rak, stwardnienie tętnic, wysokie ciśnienie, impotencja, a także dziesiątki innych chorób pochodzenia mięsnego. To jest twój karmiczny deser.

Mam dość ludzi, którzy są nieświadomi faktów, lub co gorsza, prowadzą swoją grę, pogardzają wegetarianami, ponieważ nam leży na sercu dobro zwierząt i środowiska. A co, chciałbyś żyć na jałowym pustkowiu, kmiocie?

Tak więc, zacznijmy od początku, od tego, kim jestem. Nie jestem jakimś New Age, makrobiotyczno-psychotycznym badziewiem, próbującym wmusić w ciebie kiełki. Chce mi się rzygać, kiedy spotykam większość ludzi z New Age. Faktem jest, że ja na pewno miałem trudniejsze życie niż 90% z was. Wystarczy przeczytać moją pierwszą książkę "The Evolution of Cro-Magnon”. Byłem w sierocińcach, w domach zastępczych, gdzie znęcano się nad dziećmi, w domach dla chłopców, na nowojorskich okrutnych ulicach w połowie lat siedemdziesiątych mając 14 lat; strzelaniny, okaleczenia nożem, zamykania, narkomania, bezdomność, branża muzyczna i lista jest długa. Tak więc, jeśli ktoś coś wie o tym, jak być twardym i jak walczyć, to jestem ja. Co daję ci w tej książce, to bez owijania, w stylu nowojorskim, informacje dla twoich komórek mózgowych na temat prawdziwie zdrowej i odżywczej żywności, i nie robię żadnych uników.

Szczerze mówiąc, nie można winić was, pieprzeni mięsożercy, że odrzuca was dieta wegetariańska, kiedy patrzycie na większość wegetarianów. Pierwszą rzeczą, jaką mięsożercy mówią mi: "Cholera, jesteś wegetarianinem?” Wiem, co mają na myśli. Większość wegetarianów wygląda jak słaba pieprzona fasolka strączkowa. Ale ja w tym jestem od dawna, prawie 30 lat, i jestem wysportowany jak mało kto. Nie jest rzadkością, że w ciągu normalnego dnia przebiegnę 16 km, ćwiczę na siłowni, podnoszę ciężary, potem przez godzinę trenuję na worku. Rok temu, w 07, brałem udział w maratonie Marine Corps Marathon, i przegoniłem każdego frajera z zespołu, z którym biegłem, a niektórzy z nich byli o połowę młodsi ode mnie. Kiedy przybiegli na metę i zobaczyli mnie odpoczywającego i jedzącego kanapkę, mówili: „Cholerny staruszek”.

W wieku 45 lat, dalej rzucam się w tłum ze sceny, uprawiam jak maniak trójbój, i uważam, że tę wieczną młodość zawdzięczam dwóm rzeczom: wytrwałemu treningowi i, co jest najważniejsze, właściwemu wyborowi żywności. Od lat trenuję w różnych siłowniach i obserwuję trenerów, którzy instruują ludzi, i jedno, co jest absurdalne, to to, że przeważnie nie mają bladego pojęcia o dietetyce.


 

LINK

06:51, iveggy , Książki i autorzy
Link
piątek, 21 maja 2010

John Robbins - autor książki „Dieta dla nowej Ameryki“, syn milionera, odrzucił dziedzictwo ojca, aby poświęcić się ochronie środowiska i zwierząt. Tak o tym mówi w swojej książce:

„O takim sukcesie marzą wszystkie istoty, ponieważ wyrasta on z szacunku do życia. Jest to marzenie o społeczeństwie żyjącym w zgodzie z własnym sumieniem, ponieważ żyje ono w harmonii ze wszystkimi formami życia i darzy je szacunkiem. Marzenie o ludziach żyjących w zgodzie z naturalnymi prawami Stworzenia, dbających o środowisko naturalne, chroniących Naturę, zamiast ją niszczyć. Marzenie o zdrowym społeczeństwie, które z mądrością i współczuciem utrzymywałoby równowagę w systemie ekologicznym (…)

„To nie jest tylko moje marzenie, ale marzenie wszystkich istot ludzkich, które odczuwają los Ziemi jak swój własny i poczuwają się do obowiązku szanowania i chronienia świata, w którym żyjemy. Do jakiegoś stopnia jest to marzenie nas wszystkich. Jednak niewielu robi coś, żeby tak się naprawdę stało. Niemal nikt nie ma pojęcia, jak nasz sposób odżywiania się ma wpływ na urzeczywistnienie się tego snu. Nie uświadamiamy sobie, że nasze jedzenie ma tak olbrzymi wpływ...”

Zaczerpnięte z jego książki fakty mówią same za siebie:

Populacja USA: 243 000000.

Liczba ludzi, którą można byłoby nakarmić zbożem i soją, a którą to przeznacza się na karmę dla zwierząt hodowanych na mięso: 1 300 000 000.

Ziarno spożywane tradycyjnie przez Indian: kukurydza.

Z hodowanej w USA kukurydzy, tylko 20% zjadają ludzie.

Ilość kukurydzy zjadanej przez zwierzęta hodowlane: 80%.

Z hodowanego w USA owsa 95% zjadają zwierzęta hodowlane.

W cyklu karmienia zwierząt zbożem marnuje się 90% protein.

W cyklu karmienia zwierząt zbożem marnuje się 99% węglowodanów.

W cyklu karmienia zwierząt marnuje się 100% celulozy.

Co 2 sekundy 1 dziecko umiera z głodu.

Ilość ziemniaków, które można wyhodować na 1 akrze ziemi: 10 000 kg

Ilość wołowiny, którą można wyprodukować na 1 akrze ziemi: 83 kg.

W USA 56% całej ziemi uprawnej przeznacza się na hodowlę zwierząt hodowlanych.

Do wyprodukowania 1/2 kg wołowiny zużywa się 8 kg soi i ziarna.

Do wyprodukowania 1/2 kg białka z kurczaka zużywa się 2.5 kg protein z soi i ziarna.

Do wyprodukowania 1/2 kg białka z mięsa świń zużywa się 3.8 kg białka z soi i ziarna.

Codziennie na świecie 40 000 dzieci umiera z głodu.

Na powierzchni ziemi, której potrzeba na wykarmienie jednej osoby żywiącej się mięsem, można wykarmić 20 wegetarianów.

Każdego roku umiera z głodu 60 000 000 ludzi.

 

Jeśli w USA zmniejszono by spożycie mięsa o 10% rocznie, z zaoszczędzonego w ten sposób ziarna można by nakarmić 60 000 000 ludzi.

 


04:16, iveggy , Książki i autorzy
Link
sobota, 01 maja 2010

John Robbins przyszedł na świat w rodzinie, która zapewniła mu bogactwo i przywileje. Jednak zrezygnował z nich w momencie, kiedy uświadomił sobie, jak dużo jest cierpienia na tym świecie.  (Robbins pochodzi z rodziny właścicieli korporacji ”lodowej” Baskin-Robbins). W 1987 roku wydał książkę ”Diet for New America” (Dieta dla nowej Ameryki), która stała się bestsellerem. Książka natychmiast zwróciła uwagę mediów na przemysł fast food, pokazała prawdę o farmach przemysłowych, opisała wyzysk zwierząt i lansowała dietę wegańską. Ponieważ Robbins był wychowywany w rodzinie ”kapitalistycznej”, od podszewki poznał mechanizm działania i strategii korporacji, które pozwalają im na legalne wzbogacenie się, powodując bankructwo ludzkości.

„Dieta dla nowej Ameryki” była książką przełomową 23 lata temu. W 2001 Robbins wydał równie znaczącą książkę ”The Food Revolution” (Rewolucja żywności), która oferuje nowoczesne spojrzenie na politykę środowiskową oraz rozpatruje wiedzę jednostki na temat skąd pochodzi i jakim procesom podlega nasze jedzenie. Książka zajmuje się też kwestiami genetycznego modyfikowania żywności, mówi o radiacyjnym utrwalaniu żywności, porusza sprawy chorób pochodzących od zwierząt hodowlanych, w tym e. coli i choroby szalonych krów. Robbins ujawnia, dlaczego firma Monsanto trzyma pełny monopol na patentowanie i sterylizację nasion, w skali globalnej, do tego stopnia, że indywidualni rolnicy nie mają już prawa na sianie własnych upraw poza kontrolą korporacji.

John Robbins czytelnym i konkretnym stylem opisuje sprawy, które media traktują w sposób automatyczny i zdalnie sterowany.

Robbins, który dobrze znany jest publiczności z takich programów jak Oprah i PBS (publiczna tv), wdraża w życie swoją filozofię. Jako ojciec, mąż, a od niedawna dziadek bliźniaków, prowadzi prosty styl życia w górach Santa Cruz (Kalifornia, USA). Jego dom, w tym trzy biura, zasilane są wyłącznie energią słoneczną.

W Polsce ukazała się tylko ostatnia książka Robbinsa pt. "Zdrowi stulatkowie"



05:47, iveggy , Książki i autorzy
Link
czwartek, 29 kwietnia 2010




 

Andrew i Dana Villamagna z Florydy prowadzą wegański styl życia, razem z trójką swoich dzieci. Jako doświadczeni wegańscy rodzice, postanowili napisać książkę, która pomoże innym wychowywać swoje dzieci na etycznej i zdrowej diecie, ściśle roślinnej.

"Od dawna stosujemy dietę bezmięsną i naprawdę wierzymy, że nasze dzieci mogą także odżywiać się ściśle wegańską żywnością” - mówi Dana, dziennikarka pisząca w o zdrowiu i żywności.

Wielu ludzi uważa, że weganie są purystami świata wegetariańskiego. Dana Villamagna, 36, której 40-letni mąż jest lekarzem w rodzinnym Petersburgu na Florydzie, twierdzi: "Niestety, nadal istnieje nietolerancja społeczna w przypadku wychowywania dziecka na diecie wegańskiej."

Małżeństwo wspólnie napisało „The Complete Idiot's Guide To Vegan Eating For Kids” (Kompleksowy poradnik dla ignoranta wychowywującego dzieci na diecie wegańskiej). Twierdzą oni, że dzieciom należy zaprezentować alternatywne przesłanie w dzisiejszym świecie fast-food.

A oto słodki deser wegański z książki, który można zamienić w lody, mrożąc go:

Krem mangowo-bananowy (3 porcje)

* 2 banany, obrane i pokrojone na małe plasterki

* 1 dojrzałe mango, obrane i pokrojone

* 3 łyżki (45 ml) mleka: sojowego, migdałowego lub ryżowego

Ułożyć plasterki bananów na talerzu i przykryć folią. Włożyć do zamrażarki na co najmniej 2 godziny.

Za pomocą widelca, przełożyć zamrożone banany do blendera.

Dodać mango i mleko i miksować pulsująco przez 2 do 4 minut, lub do czasu osiągnięcia pożądanej konsystencji. Podawać natychmiast.

Można też masę wyłożyć do miseczek i włożyć z powrotem do zamrażalnika na 30 minut do godziny.

Wartości odżywcze jednej porcji: 120 kcal, 0,5 g tłuszczu, 2 g białka, 31 g węglowodanów, 3 g błonnika.

- The Complete Idiot's Guide to Vegan Eating For Kids by Dana Villamagna.

08:31, iveggy , Książki i autorzy
Link
poniedziałek, 05 kwietnia 2010




W swojej książce „Why we love dogs, eat pigs, and wear cows?“  czyli „Dlaczego kochamy psy, jemy świnie i zakładamy na siebie krowy?“ Melanie Joy próbuje zrozumieć niewidzialny system, który formuje nasze pojmowanie jedzenia mięsa w aspekcie naszej miłości do jednych zwierząt, a jedzenia innych bez uświadomienia sobie, dlaczego tak jest. Nazywa ten system karnizmem (od carnivore po ang. znaczy mięsożerny, po łacinie carne- mięso, vorare –pożerać). Karnizm jest systemem poglądów lub też ideologią, która zezwala nam na dokonywanie selektywnego wyboru, które zwierzęta przeznaczamy na mięso do konsumpcji i wspiera się na złożonych psychologicznych i społecznych mechanizmach.

 

Autorka książki tak to w skrócie wyjaśnia:

„Większość ludzi nie uświadamia sobie, że ich wybór jedzenia mięsa jest odbiciem bardziej złożonego systemu wartości. Na przykład nie zastanawiają się, dlaczego kochają psy, a jedzą świnie, dlaczego uważają mięso jednych zwierząt za odrażające, a mięso innych za smaczne, czy też dlaczego w ogóle jedzą mięso. Większość z nas uznaje jedzenie mięsa za fakt zaistniały, a nie wynikający ze świadomego wyboru, a kiedy myślimy o jedzeniu zwierząt, tłumaczymy to przez pryzmat biologii, a nie ideologii. Chociaż ludzie konsumujący mięso nie są właściwie mięsożerni tak jak zwierzęta, którym mięso jest niezbędne do przetrwania. Nie są też wszystkożernymi zwierzętami, które są w stanie przeżyć, jedząc zarówno zwierzęce jak i roślinne produkty. „Mięsożerny“ i „wszystkożerny“ obrazuje jedynie biologiczną predyspozycję.

W przypadku człowieka jedzenie mięsa nie jest biologiczną koniecznością (z wyjątkiem tych ograniczonych geograficznymi i ekonomicznymi warunkami) ale filozoficznym wyborem, opartym na mieszanej wiedzy na temat zwierząt, świata i siebie samych.

Dopóki jedzenie mięsa nie jest konieczne do przetrwania, jest tylko wyborem, a wybory zawsze wyrastają z systemu wartości.

Dlaczego więc karnizmu wciąż nie uznaje się za ideologię, w przeciwieństwie do wegetarianizmu, który jest uznawany za takową od wieków? Jednym z powodów jest zapewne to, że łatwiej jest zauważyć ideologie, które wybiegają poza dominujące trendy. Co więcej, a pewnie to jest najważniejsze, karnizm jest szczególną ideologią: jest dominującą ideologią, której założenia są sprzeczne z zasadami wyznawanymi przez większość ludzi. Dominujące ideologie są systemem przekonań o tak dalekim zasięgu społecznym i są tak mocno zakorzenione, że propagowane przez nie wartości oraz działania są uznawane za normalne, że: „tak to już jest“, nie są więc one zbiorem szeroko rozpowszechnionych opinii. I dominujące ideologie o założeniach sprzecznych z głębokimi przekonaniami większości osób, ukrywają się, żeby zapewnić sobie poparcie społeczeństwa. Bez społecznego poparcia, system by się załamał. Większość ludzi w swoim systemie wartości nie zgadza się na forsowne, o szerokim zasięgu i niepotrzebne okrucieństwo wobec zwierząt, a przecież ta przemoc jest wpisana w karnizm.

Dominujące, pełne przemocy ideologie, takie jak karnizm, utrzymują się przy życiu za pomocą specyficznych strategii albo mechanizmów obronnych, żeby ukryć sprzeczność między naszymi wartościami a zachowaniami, pozwalając nam robić to, co w normalnych warunkach nie uznalibyśmy za etyczne. Pierwszą linią obrony tego systemu jest jego niewidoczność. A utrzymuje się on na tej pozycji, ponieważ nie został nazwany. Jeśli nie możemy go nazwać, nie możemy go zobaczyć, a jeśli go nie widzimy, nie możemy o nim rozmawiać. Niewidoczność chroni ideologię przed baczną analizą i przed niebezpieczeństwem konfrontacji. A w przypadku karnizmu nie tylko jego ideologia jest konceptualnie niewidoczna, ale także zwierzęta, na których życiu i śmierci opiera się ten system.”

 

niedziela, 28 marca 2010

Nowa książka Moby’ego, znanego na świecie muzyka, mówi o zagrożeniach, jakie powodują farmy przemysłowe. Amerykański muzyk, zdobywca platynowych płyt, piosenkarz, autor tekstów i weganin wydał niedawno książkę pt. „Gristle: Od Farm Przemysłowych do Bezpiecznego Jedzenia: (Pomyśl dwa razy, zanim zjesz mięso).”

Książka, wydana wspólnie z Dyrektorką Global Animal Partnership, weganką i przyjaciółką Miyun Park,  jest prezentacją wpływu konsumowania zwierząt na zdrowie ludzi, cierpienie zwierząt, stan środowiska naturalnego, koszty podatników, samopoczucie pracowników przemysłu zwierzęcego i społeczności, głód na świecie i choroby pochodzenia zwierzęcego. Do powstania książki przyczynili się wybitni eksperci w wielu dziedzinach m.in. klimatolog i naukowiec z amerykańskiego Worldwatch Institute Danielle Nierenberg, prezydent Humane Society Wayne Pacelle oraz Christine Chavez, wnuczka znanego aktywisty, walczącego o prawa człowieka, Cesara Chavez, i wielu innych.

Podczas podpisywania książek w Los Angeles, USA, Moby wypowiedział się na temat przesłania „Gristle”: Głównym przesłaniem książki jest uświadomienie ludziom konsekwencji przemysłu zwierzęcego, zwłaszcza  hodowli zwierząt  na farmach przemysłowych. Książka przedstawia fakty i mam nadzieję, że sprowokuje ludzi do własnych przemyśleń w tej kwestii.

Na wydarzeniu obecny był mistrz maratonów z Kanady, weganin Brendan Brazier, który napisał rozdział na temat zdrowia: Jest to dobry sposób na szerzenie bardzo ważnych dla mnie informacji, i wydaje mi się, że to naprawdę może pomóc wielu ludziom - ludziom i zwierzętom, kwestiom środowiska itd. Tak więc bardzo cieszę się, że mam w tym swój udział.

Poparcie dla tej nowej wegańskiej książki wyrazili też m. in. wielokrotnie nagrodzona analityczka stacji telewizyjnych CNN i CBS, Lisa Bloom, Shaun Monson - reżyser nagrodzonego filmu dokumentalnego o okrucieństwie wobec zwierząt „Earthlinkgs”, eko-szef Ani Phyo i aktorka hollywoodzka Frances Fisher.

Ani Phyo: Dobre nieba! Moby i jego nowa książka. On stanowi inspirację. I jego nowa książka jest naprawdę świetna - „Gristle”.

Frances Fisher: Pokazuje ona, że lepiej jest przyjąć bardziej produktywną dietę wegetariańską czy wegańską - wegańską, szczególnie.

Shaun Monson: Jest ona na pewno zdrowsza dla ludzi, zdrowsza dla środowiska i z pewnością zdrowsza dla zwierząt, tak więc każdy wygrywa, naprawdę. Wszyscy Ziemianie wygrają w tym przypadku.

Lisa Bloom: Jestem tutaj, bo jestem koleżanką Moby’ego i jestem zapaloną weganką i kocham zwierzęta, i chcę wspierać każdego, kto walczy o eliminację cierpienia zwierząt.

Moby, zaangażowany weganin, powiedział: Jednym z powodów, że zostałem weganinem jest Złota Reguła, to, że nie należy robić innym niczego, czego sami nie chcielibyśmy doświadczyć. Łatwo jest to stosować do przyjaciół i rodziny. Ale zastosujmy to do wszystkich ludzi, a potem zastosujmy to do zwierząt. Nie widzę nic szkodliwego w stosowaniu współczucia tak daleko i tak szeroko, jak tylko się da. I każdy z tego korzysta. Wszyscy staramy się uczynić z tego świata serdeczniejsze miejsce.

Wszystkie dochody z książki zostaną przekazane dla organizacji na rzecz obrony praw zwierząt.


http://www.gristle-book.com/toc.html


10:08, iveggy , Książki i autorzy
Link
poniedziałek, 22 lutego 2010

Ta książka może spowodować, że twoje dziecko powie:

To dlatego nie jemy zwierząt


Artystka i była nauczycielka wychowania plastycznego z Los Angeles, Ruby Roth, napisała książeczkę dla dzieci pt. ,,To dlatego nie jemy zwierząt: książka o weganach, wegetarianach oraz wszystkich żyjących istotach”. Przeznaczona dla małych dzieci w wieku 4-10, książka ta omawia bardzo ważną i poruszającą kwestię, okrutne traktowanie zwierząt przeznaczonych na jedzenie: krów, kurczaków i świń, nakłaniając czytelników do przyjęcia wegańskiego lub wegetariańskiego stylu życia. Przy okazji, Ruby Roth pokazuje również powiązania między farmami przemysłowymi a problemami środowiska. Mimo że nie każdy, kto przeczyta tę książkę, zostanie wegetarianinem, to jednak na pewno podnosi ona świadomość na temat tego, skąd bierze się nasza żywność i jak wybór naszego pożywienia wpływa na życie innych istot, a także na środowisko.

Ruby Roth nie używa drastycznych słów, opisując warunki życia zwierząt na farmach przemysłowych, jednak same ilustracje, pokazujące zatłoczone klatki i np. poranione kaczki, mówią więcej niż jakiekolwiek słowa. Autorka nie koncentruje się też na aspekcie rzeźni w procesie produkcji mięsa. Stara się natomiast nawiązać empatyczną więź między czytelnikiem a zwierzętami, skupiając się na przywiązaniu młodych zwierząt do swoich matek, które zostaną przetworzone na mięso. Książka zaczyna się opisem, jak dobrze traktujemy nasze domowe zwierzątka.

http://wedonteatanimals.com/home.html

08:28, iveggy , Książki i autorzy
Link
czwartek, 11 lutego 2010

Autorki książki o kontrowersyjnym tytule „Skinny Bitch“ („Chuda Suka“), która niedawno ukazała się w USA, mogą pochwalić się zgrabną sylwetką, zdrowiem i karierą. Rory Freedman jest byłą agentką Agencji dla Modelek, Kim Barnouin to była modelka z tytułem naukowym dietetyka medycyny naturalnej. Obie są wojującymi wegankami w imię zdrowia człowieka i dobra zwierząt. Nie przebierają bynajmniej w słowach zwracając się do swoich otyłych czytelniczek, bezlitośnie krytykując nawyki odżywiania się Amerykanów.

 

Oczywiście na pierwszy ogień idą tzw. restauracje „fast food“ (expressowe odżywianie) jak niestety dobrze już nam znany w Polsce McDonald, Burger King, etc. z ich menu serwującym tzw. „junk food“ czyli ”śmieciowe jedzenie”.

 

W rozdziale „ Odżywianie się martwym, gnijącym, rozkładającym się mięsem“ (The dead, rotting decomposing flesh diet), jak nietrudno zgadnąć, autorki rozprawiają się z naszymi nawykami jedzenia mięsa. Jedzenie mięsa nie tylko szkodzi naszemu zdrowiu, ale jest przyzwyczajeniem  sprzecznym z naturą człowieka i wcale nie sprzyja zrzuceniu extra kilogramów.

 

No a co z pozoru skuteczną dietą Atkinsa, która opiera się na jedzeniu wyłącznie białka pochodzenia zwierzęcego i ograniczeniu węglowodanów, w tym owoców i warzyw?

 

„ Dieta Atkinsa. Hmmm? Jedzenie mięsa martwych krów, martwych świń, martwych kurczaków. Unikanie świeżych owoców. Trzeba być totalnym debilem, żeby wierzyć, że dieta Atkinsa uczyni was szczupłymi. Albo jesteście nie nażartymi świniami, które pragną wierzyć, że mogą opychać się hamburgerami i stracić na wadze (…) jeśli chcecie być szczupli, musicie być zdrowi! Codzienne jedzenie padliny i unikanie jedzenia owoców, to przepis na katastrofę…“

 

W innym miejscu autorki dodają:

„Jedzenie zwierzęcego białka w dużych ilościach wraz z tłuszczami nasyconymi, a unikanie nie przetworzonych zbóż, warzyw, świeżych owoców pozbawia naszą dietę celulozy, która pochłania toksyny i tłuszcz i wydala je z naszego organizmu. W rezultacie wyrządzacie sobie wielką szkodę , uszkadzając, osłabiając nerki, nabawiając się kamieni nerkowych. Wykonują one bowiem podwójny wysiłek, kiedy muszą rozłożyć białko i usunąć szkodliwe produkty przemiany materii (…) cukrzycy będą nawet bardziej narażeni na wysokobiałkowej diecie, ponieważ już są oni skłonni do zachorowań na nerki…“

 

A oto inny zabawny cytat o naszej rzekomej naturze mięsożerców i myśliwych:

 

„ Wyobraźcie tylko sobie, że próbujecie dogonić zwierzę, złapać je i zabić gołymi rękami, posługując się swoimi pazurami, zębami, szczękami. Nie tylko wyglądalibyście śmiesznie, ale także pewnie dostalibyście niezłego kopa w zad. A nawet gdyby wam się udało, to wyobraźcie sobie jedzenie swojej zdobyczy na surowo bez sztućców. Tak, mózg człowieka pozwala nam odseparować się od procesu polowania. Ale czy oznacza to, że postąpiliśmy na tyle w „ewolucji“ i jesteśmy na tyle „inteligentni“, że możemy jeść mięso zwierząt po prostu dlatego, że jesteśmy w stanie? „Inteligencja“ człowieka stworzyła również alkohol, papierosy, narkotyki. Czy więc powinniśmy pić, palić, narkotyzować się tylko dlatego, że mamy taką możliwość?“

 

Tak, natura nie stworzyła nas na myśliwych. Przemawiają za tym inne fizjologiczne cechy naszego organizmu: odczyn naszej śliny jest zasadowy, zwierzęta mięsożerne mają odczyn kwasowy przystosowany do trawienia mięsa. Także nasz żołądek nie wytwarza wystarczająco kwasu solnego, żeby trawić mięso, etc.

 

A poza tym, a może przede wszystkim należy przyjrzeć się okrutnym realiom przemysłu mięsnego. Brzmi to jak czysty horror:

„Z miliarda zwierząt hodowlanych zabijanych rocznie w Ameryce na pożywienie dla człowieka, większość pochodzi z tzw. farm produkcyjnych. Farmy produkcyjne, które hodują bydło, świnie, kurczaki, kury, cielaki, dojne krowy trzymają olbrzymie ilości zwierząt na bardzo małej powierzchni. Nie ma tam rozległych łąk albo pastwisk z soczysto zieloną trawą. Zwierzęta są stłoczone w budynkach, gdzie dosłownie siedzą jedne na drugich. Kury znoszące jajka są wciśnięte w tak małe klatki, że nie są w stanie rozłożyć skrzydeł a ich poranione nogi obrastają druciane podłogi klatek. Żyjąc w takim stłoczeniu i stresie kurczaki dziobią się nawzajem i pracowników fermy, dlatego ucina im się dzioby rozgrzanym nożem. Świnie i krowy są uwięzione w tak małych boksach, że nie są w stanie się obrócić albo położyć. Bydło poddaje się piętnowaniu gorącym żelazem, kastracji, wyrywaniu rogów. Świnie też cierpią na skutek piętnowania i kastracji a także okaleczeń na skutek obcinania uszu, ogonów, wyrywania zębów. Wszystkie one żyją we własnych ekskrementach, moczu i wymiotach z zainfekowanymi, ropiejącymi wrzodami i ranami. Żeby utrzymać je przy życiu w tych warunkach farmerzy muszą podawać im antybiotyki.“ Wiadomo, że antybiotyki te przedostają się do organizmu konsumenta mięsa. Trudno nam tu będzie życzyć: „Smacznego “.

 

Przepis:

Gulasz po wegańsku

Duża cebula drobno pokrojona

2 kubki brukwi

3 średniej wielkości ziemniaki

Paczka wegańskich kiełbasek albo parówek

1 dobrze podpieczona czerwona papryka drobno pokrojona

ząbek czosnku drobno pokrojony

1.5 ł kminku

2 listki laurowe

2 Ł słodkiej papryki

6 kubków bulionu wegańskiego

sól, pieprz

2Ł mąki kukurydzianej rozpuszczonej w 1/2 kubka wody

2Ł oliwy z oliwek

Cebulę poddusić na oleju, dodać paprykę, czosnek. Przełożyć do garnka z bulionem wraz z ziemniakami, brukwią i pozostałymi przyprawami. Gotować na wolnym ogniu przez 25 minut. Kiełbaski pokroić w plastry, lekko podsmażyć, dodać do gulaszu, pogotować 5 minut. Zagęścić mąką z wodą. Podawać z chlebem albo plackami ziemniaczanymi.

 

Rory Freedman i Kim Barnouin

W Polsce książka ukazała się pod niewinnym tytułem Wegańska bogini, i dostępna jest m. in. w księgarni Viva:

http://sklepik.viva.org.pl/weganska-bogini-kbarnouin-freedman-p-532.html

 

środa, 27 stycznia 2010

Wywiad z Jonathanem Safranem Foerem, amerykańskim autorem książek bestsellerowych.

Przyjdzie taki czas, już w niezbyt odległej przyszłości, kiedy o mięsie będziemy myśleć tak, jak teraz myślimy o papierosach.

Jonathan Safran Foer, autor książek "Everything is Illuminated" (Wszystko jest Oświecone) oraz "Extremely loud and incredibly close" (Nadzwyczaj głośno i nadzwyczaj blisko) przyjechał do Europy ze swoją najnowszą książką pt. ,,Eating Animals” (Jedzenie zwierząt). EVA (organizacja broniąca praw zwierząt) przeprowadziła z nim wywiad w Antwerpii.

Foer to człowiek niski, spokojny, zrelaksowany o inteligentnym wyglądzie. Nosi dżinsy i adidasy, i nie sposób byłoby poznać po nim, że mamy do czynienia z jednym z bożków dzisiejszej literatury młodego pokolenia. I to właśnie dlatego, że jest znany na świecie jako powieściopisarz, ta najnowsza, dokumentalna książka o zwierzętach, zwróciła uwagę i stała się sukcesem.

Poniżej fragmenty wywiadu:

EVA: Napisałeś tę książkę, aby powiedzieć ludziom o tym, skąd pochodzi mięso, które spożywają. Uważasz, że im więcej ludzie będą wiedzieć na temat, skąd biorą się ich steki i piersi z kurczaka, tym mniej osób będzie je jadło. Dziwna sprawa jednak: przemysł mięsny w USA wydaje się myśleć dokładnie odwrotnie. Rzeczniczka przemysłu mięsnego powiedziała niedawno, że jeśli konsumenci zobaczą, kto stoi za ich produktami, nabiorą zaufania i będą je kupować.

Jonathan Safran Foer: To jest nieuczciwe. Przede wszystkim, ona powiedziała: ,,jeśli zobaczysz rolników.” Nie powiedziała: ,,jeśli zobaczysz metody hodowlane". To jest zupełnie coś innego. Oni nie pozwalają ludziom zobaczyć, co tam wyprawiają. Jeśli sami by w to wierzyli, organizowaliby wycieczki poznawcze po farmach przemysłowych, a przynajmniej nie uważaliby za akt terroryzmu próbę wejścia na te tereny.

EVA: Rozumiem, że pytałeś rolników i producentów, czy możesz odwiedzić te miejsca, ale nie pozwolili ci na to?

JSF: Powiedzmy, że wysłałem około 150 listów. Otrzymałem chyba 10 odpowiedzi. Omawiali w nich przepisy dotyczące bezpieczeństwa, powtarzając: ,,nie mamy tego w zwyczaju, przykro nam." Tak więc, to prawda, nikt mnie nie zaprosił do środka.

EVA: Na początku swojej książki napisałeś, że jedzenie zwierząt to sprawa, o której ludzie nie chcą rozmawiać. Jest wielu postępowych, mających dobre intencje ludzi, działających na rzecz szlachetnych celów, dokonujących właściwych wyborów, ale totalnie ignorujących kwestię jedzenia mięsa. Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?

JSF: Tak, spotykam takich ludzi cały czas. Jakie jest wyjaśnienie? Cóż, to nie jest popularne, żeby tym się przejmować. Ludzie mają tendencję przejmować się rzeczami, które są popularne. Po drugie, myślę, że ludzie są świadomi tej sprawy. Im bardziej odporny jest ktoś podczas rozmowy na ten temat, jest to wskaźnikiem, że on wie, iż musi dokonać zmiany albo przyznać się do swojej hipokryzji. Przeważnie oni nie chcą nic zmienić i ignorują problem z nadzieją, że sam zniknie.

EVA: Albo próbują to racjonalizować. Michiko Kakutani, jedna z najbardziej szanowanych krytyków literackich, napisała raczej negatywną recenzję w "New York Times”. Skorzystała z tego samego starego argumentu, zastanawiając się, dlaczego marnujesz tyle energii w trosce o los świń i kur, kiedy, powiedzmy, malaria zabija prawie milion osób rocznie (w większości dzieci).

JFS: To jest dosłownie jedyna negatywna recenzja w USA. Wstyd, że wydrukował ją New York Times. Gdyby ten artykuł oceniono w szkole średniej, dostałby złą ocenę. Jestem pewien, że można znaleźć inteligentne argumenty krytykujące tę książkę, ale nie znalazły się one w tym artykule.

EVA: Wydaje się, że wokół zabijania istnieje coś w rodzaju tabu. Ludzie czują się nieprzyjemnie, jeśli chodzi o zabijanie. Czy to coś znaczy?

JFS: Oczywiście większość ludzi w rzeźniach nie ma problemu z zabijaniem. I musimy sobie zdawać sprawę z tego, że większość ludzi nie ma problemu z zabijaniem zwierząt, mimo że nie chcą być obecni, kiedy to się dzieje, podobnie jak nie chcą być obecni podczas operacji. Istnieje bardzo niewiele osób, którą chcą przyglądać się operacji na człowieku, ale to nie znaczy, że operacja jest zła. Krew, organy, anatomia... to wszystko sprawia, że czujemy się nieswojo.

EVA: Czy twoja książka wpłynęła na jakieś gwiazdy?

JFS: Natalie Portman po przeczytaniu przeszła na weganizm. A Judd Apatow, reżyser takich filmów takich jak Knocked Up i Funny people napisał do mnie takiego e-maila: "pieprzę cię – zrujnowałeś moje życie, uwielbiałem mięso, ale teraz już go nie jem."

EVA: Napisałeś tę książkę, ponieważ chciałeś wyjaśnić swojemu synowi, dlaczego wybierasz do jedzenia to, co jesz. Twoje dzieci są wegetarianami. Co odpowiesz ludziom, którzy mówią, że narzucasz dzieciom tę dietę?

JFS: Każdy to robi. Każdy dokonuje wyboru, nawet jeżeli ich wybór nie jest wyborem.

Źródło: EVA (Ethical Vegetarian Alternative)

Autor: Tobias Leenaert

Data: 2010-01-21

Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm Wybierz Weganizm